Religioznawstwo
Zagadnienia Religijne
Europa Pogańska
Azja
Hinduizm i odłamy
Buddyzm i odłamy
Judaizm i odłamy
Chrześcijaństwo i odłamy
Islam i odłamy
Afryka
Ameryka
Australia i Oceania
Religie Synkretyczne

- Tajlandia - Buddyzm i malaria

Buddyzm i malaria
Raporty wywiadu nadchodzące do genewskiego sztabu świętej wojny przeciw malarii do­nosiły z północnych prowincji Syjamu, że co najmniej dwie trzecie tamtejszej ludności cierpi na tę chorobę, która skraca życie, odbiera ochotę do pracy i stale gro­zi rozszerzeniem się na inne prowincje lub kraje.

Do Genewy wezwano pewnego Hindusa malariologa nazwiskiem Sambasivana. „Doktorze, czy zgodziłby się pan na pokierowanie zespołem malariologów w naszej akcji w północnym Syjamie?” — zapytano. Zgoda leka­rza ucieszyła ludzi odpowiedzialnych za tę sprawę. Po­zyskano bowiem współpracę wybitnego specjalisty, a zarazem człowieka, w którego aktach personalnych znajduje się informacja: buddysta. Światowa Organiza­cja Zdrowia opiera się na ludziach o wysokich kwalifi­kacjach zawodowych. Kolor skóry, przekonania czy wyznanie nie może odgrywać roli w nominacjach. Ale kiedy wędrowałem po Syjamie, to zrozumiałem, że w tym akurat kraju człowiek, który nie zna nauk Bud­dy, miałby ogromnie utrudnione zadanie także w zwalczaniu malarii. Dlaczego?

Bhumibol Adulyadej Bhumibol Adulyadej - król Rama IX
w trakcie pobytu w klasztorze
Kiedy w 1957 roku minęło 2500 lat od urodzenia Buddy, to król Syjamu — który między swymi god­nościami ma i tytuł Obrońcy Wiary Buddyjskiej — wstąpił na dwa tygodnie do klasztoru i nosił przepisa­ne rytuałem szaty.

Mnichów w pomarańczowych szatach spotykałem w Syjamie na każdym kroku. Bardzo ostrożne oblicze­nia szacują ich liczbę na 200 000. Nie doceniamy na ogół w Europie ich wpływu na życie tego kraju, a właśnie to był czynnik, jaki należało uwzględnić przed przystą­pieniem do walki z malarią.

W zasadzie każdy mężczyzna w Syjamie musi przejść przez klasztor, ale nie wymaga się, aby w nim pozo­stał. Zdarza się, że młodzieniec zostaje mnichem na dwa tygodnie przed własnym ożenkiem. Ludzie wstępu­ją też okresowo do klasztoru, kiedy są w rozterce, aby w spokoju przemyśleć swe bardzo ziemskie proble­my, jak to na przykład uczynił przed kilku laty prze­wodniczący parlamentu.

Mnisi asystują przy pogrzebach, błogosławią nowo wybudowanym domostwom, w Dniu Nauczyciela tysią­ce mnichów zostaje ceremonialnie obdarowanych stra­wą, zaślubiny natomiast są ceremonią całkowicie świecką.

Aby przebrnąć przez różne stopnie wiedzy, muszą pilnie studiować. Ich klasztory były dla mnie zawsze przedziwnym skrzyżowaniem starego z nowym. Pod­czas rozmowy z opatem akompaniamentem był dobiega­jący z pobliskiej celi stukot maszyny do pisania oraz — z jakiejś innej — śpiewnie recytowane wersety prasta­rych ksiąg. Syjamska odmiana buddyzmu, w przeci­wieństwie do różnych innych religii, nigdy nie trakto­wała spraw płciowych jako zło czy w najlepszym razie temat, o którym mówi się szeptem. Na ścianach cel wi­szą bajecznie kolorowe kalendarze, importowane z Osa­ka lub Hongkongu. Z wielkiej planszy każdego miesią­ca patrzą na mnichów skośnookie piękności, których anatomia umiejętnie udostępniona szatami z mgiełki lub zupełnie obnażona nie pozostawia żadnych wątpli­wości, że są to kobiety. Ku memu zdumieniu podobne dekoracje widziałem też w skalnych jaskiniach, gdzie zamieszkują pustelnicy.

Mnisi z klasztorów wyruszają rankiem na miasto, żebrząc o miseczkę ryżu. Jedzą zazwyczaj tylko dwa razy dziennie, po południu wolno im przyjmować już tylko pokarmy płynne. Raduje oczy widok tych męż­czyzn w pomarańczowych szatach z głowami gładko wygolonymi, którzy przed wieczorem zasiadają w cie­niu drzew, sącząc sobie przez plastykową słomkę z ma­łej buteleczki dobrze zamrożoną pepsi cola.

Ich życie jest pasmem wyrzeczeń i dobrych uczyn­ków. Przecież ośmioraka ścieżka, która wiedzie do nir­wany, nakłada na wiernych szereg obowiązków.

W prowincji Serapei wznosi się Wat Phra Nom Nong Pung, czyli Świątynia Leżącego Buddy Bzyczących Ba­gien. Powleczony złotem posąg, wokół którego posta­wiono mury świątyni, uśmiecha się tym zagadkowym, pełnym dobrotliwego wyrazu uśmiechem. Ale jego czciciele z rzadka tylko mogli uśmiechać się do swego losu. Cała ta okolica — donosiły meldunki malariologów — obfituje w bagna rozbrzmiewające o zmroku bzyczeniem komarów.


ROZMYŚLANIA OPATA

Komar nie ma żadnych skrupułów, kiedy swym ukąszeniem zaraża, a w konsekwencji zabija człowieka. Natomiast w buddyjskim kraju, jakim jest Syjam, człowiekowi nie wolno zabić stworzenia bożego, a więc i komara! To wynika jasno ze wskazań Buddy.

BUDDYŚCI Mnisi buddyjscy Czy można więc nakłaniać ludzi, aby złamali przepisy religii, której są wyznawcami? Czy nie lepiej będzie — rozumowano — jeżeli wiedza wyjdzie na spotkanie dawnym wierzeniom, a nie będzie się im sprzeciwiać? Tylko w ten sposób można liczyć na powodzenie akcji, która zakłada masową zagładę komarów.

Pewnego ranka głównemu opatowi północnych pro­wincji przedstawiono wędrowca, który przybył z dale­kich stron i prosił o posłuchanie. Duchowny był czło­wiekiem światłym, który zawsze okazywał wiele zro­zumienia dla potrzeb swego ludu. Gościem był jego współwyznawca, znany nam już Hindus, doktor Sambasivana.

Obaj mężczyźni rozmawiali przez wiele go­dzin. W południe spożyli po miseczce ryżu i popili wodą. Potem gość pożegnał się grzecznie z opatem i zapowie­dział, że zgłosi się po odpowiedź. Mnisi, którzy odpro­wadzali lekarza do furty klasztornej, zrozumieli, że chodzi o sprawę ważną i że decyzja, jaka zapadnie, sta­nowić będzie o sprawach istotnych.

Opat zamknął się w swej celi, modlił się, aby na­tchnął go Wielki Budda. W medytacji i we własnej wiedzy oraz sumieniu szukał odpowiedzi na postawione mu pytanie.

Mijały dni, płonęły kadzidła przed ołtarzem Buddy Bzyczących Bagien, mnisi wędrowali po okolicy ze swymi miseczkami żebrząc o ryż, a ich opat pogrążony był w rozmyślaniach. Po kilku tygodniach przed bra­mą klasztorną zatrzymał się znowu samochód wiozący hinduskiego lekarza. Z bijącym niepokojem sercem słu­chał słów, które miały być wyrokiem na komary.

—    Synu — rzekł opat, kiedy wymieniwszy powita­nia przyklękli, aby porozmawiać — śmierć, jaka czeka każde stworzenie boże, ma różne stopnie cierpienia. Uważam, że organizm ludzki bardziej cierpi gasnąc ca­łymi latami na skutek malarii, niż cierpi owad zabijany szybko przez chemikalia. Dalej twierdzę, że zabijanie kogokolwiek — także i komara — jest wielkim grze­chem, tyle tylko że w świetle mego rozumowania zgła­dzenie komara jest grzechem, który może znaleźć prze­baczenie. Co daje mi prawo do takiego rozgrzeszenia zabójstwa? Otóż wiem, że likwidacja komara jest rów­noznaczna z pomniejszeniem cierpień mężczyzn, nie­wiast i dzieci, co więcej — zachowuje istoty ludzkie przy życiu.

Lekarz skłonił się nisko w dziękczynnym pokłonie i słuchał dalej słów, które były muzyką dla jego uszu:
—    Wiedz także, synu, że my buddyści odpowiadamy sami za nasze własne czyny na ziemi. Nie można jednak odpowiadać za postępki innych. Wsłuchaj się więc do­brze w to, co rzeknę: gdybyśmy nawet nie uznali argu­mentów, jakie wypowiedziałem dopiero co, to jednak jest bezsporne, że człowiek kroczący ścieżką Buddy może co prawda wstrzymać się od zabicia nawet koma­ra, jednak nie będzie obciążać jego sumienia czyn taki popełniony przez innych. Rzekłem.


ALFABET TAŃCA

Tak pobłogosławiona została przez wielki autorytet buddyzmu międzynarodowa ekipa przeciwmalaryczna, złożona z ludzi, którzy dla opata byli innowiercami.

Opat nie ograniczył się jednak do biernej postawy. Wezwał mnichów i kapłanów do współpracy. Szeroko otwarto wrota świątyń i w biały dzień na oczach ze­branych tłumów weszły tam lotne ekipy, wnosząc swój sprzęt do spryskiwania. Potem roztworem chemicznym starannie spryskiwano bezcenne posągi i stare mozaiki. Nie chodziło wcale o ustrzeżenie tych dzieł sztuki przed komarami, ale to był milczący symbol zgody na działa­nie, przyzwolenie na komarzą zagładę.

Wat Phra That Doi Suthep Świątynia Wat Phra That Doi Suthep
Chiang Mai, Tajlandia (dawny Syjam)
Zrozumieli ten gest chłopi z okolicznych wiosek i od­czytali go jednoznacznie: skoro „ludzie z białym prosz­kiem” mają wstęp do miejsc miłych samemu Buddzie, to nie można zamknąć przed nimi drzwi, skoro zjawią się w chatach rozsianych na skraju okolicznych bagien, właśnie tam, gdzie bzyczą komary...

Co więcej, opat nakazał, aby świątynie zostały cza­sowo zamienione na ambulatoria, aby lekarze nie mu­sieli przeprowadzać swych badań pod gołym niebem czy w ciasnocie małych chatek. Uśmiechnięty Budda spoglądał więc ze swego ołtarza, jak starszyzna wiosko­wa doprowadzała dzieci do świątyni i jak tam lekarze wyczulonymi na dotyk palcami sprawdzali, czy malec nie ma powiększonej śledziony — jednego z objawów choroby, której wypowiedziano wojnę.

Przez dwa lata ekipy krążyły po prowincji Sarapei, wyszukując chorych i tępiąc komary. Tyle czasu wy­starczyło na rozprawienie się z chorobą. Ucichło bzyczenie nad bagnami.

Wat Chedi Luang Świątynia Wat Chedi Luang
Chiang Mai, Tajlandia (dawny Syjam)
W Chiengmai tysiące ludzi wyległy na ulice i w pro­cesji dziękczynnej przeszły przez miasto. Na czele procesji widać było tancerki dworskie o olśniewającej urodzie. We włosy miały wplecione żywe kwiaty, ich paznokcie u palców dłoni przedłużono cienkimi listew­kami ze szczerego złota.

Boso tańczyły na ulicach Chiengmai, albowiem ich sztuka polega właśnie na przemawianiu do tłumów „alfabetem tańca”, bez słów, samymi tylko wystudio­wanymi gestami. Tym razem czarnowłose dziewczęta miały do opowiedzenia legendę ze współczesności. Gib­kimi palcami i ruchami zwinnych ciał przekazywały widzom wiadomość o zagładzie komara, owada, który zabijał wolny lud Thai, ale został pokonany. Taniec opowiadał o niedolach, nadziei i wreszcie słaniające się ku ziemi sylwetki owadów zwiastowały radość dla ludzi.

Wat Phra Puttha Baht Si Roi Świątynia Wat Phra Puttha Baht Si Roi
Prowincja Chiang Mai, Tajlandia (dawny Syjam)
Za tancerkami setki wiernych ciągnęły na sznurach ogromny rydwan rytualny „busabok”, który wjechał do wielkiej świątyni. Tam u stóp świętych posągów patrzył na radość swego ludu sam główny opat w oto­czeniu setek mnichów w pomarańczowych szatach.

*

 

Fragment książki: Lucjan Wolanowski - Upał i gorączka

 


Data utworzenia: 07/03/2020 @ 04:09
Ostatnie zmiany: 12/03/2020 @ 05:22
Kategoria : - Tajlandia
Strona czytana 82373 razy


Wersja do druku Wersja do druku

 

Komentarze

Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!

 
Trzecie Oczko


upaniszady-ut.jpg
Szyszko-Hinduizm-buddyzm-islam.jpg
odrodzenie-2000-44.png
bronk-podstawy-nauk-o-religii.jpg
MACHIAVELLI-Ksiaze-1917.jpg
Jasienica-slowianski rodowod-1961.jpg
kissinger_dyplomacja.jpg
hinduizm_-k.jpg
historia-pow-sredniowiecza-zientara.jpeg
nor-davies-boze-igrzysko.jpg
megalomania-narodowa-by.png
zbikowski-legendy.jpg
nieznane-arch-mis.jpg
bogowie-slowian-m.jpg
drioton-egipt-faraonow-2.jpg
mysli-sw-jana-chr.png
putek-1966-mroki-s.jpg
ogarek-czoj.jpg
haidit-prawy-umysl.jpg
religie-sw.jpg
trevel-his-a.jpg
swieci-nie-swieci.jpg
swity-koszmar-haught.jpeg
od-mojzesza-do-mahometa-ke.jpg
Leeuw-fenomonologia.png
krotka-hi-islamu.png
Zycie-Buddy_1927.jpg
rzeczpospolita_topolski.jpg
prawo-koscielne-kat.jpg
egipt-i-biblia-p-montet.jpeg
prawo-wyznaniowe-2011.png
saggs.jpg
meczenstwo_w_islamie.jpg
dynastia-piastow-ba.jpg
100-punk-zap.jpg
labuda-m.jpg
czary-i-czarty-polskie-tuwim.jpg
chrzescjianstwo-rusi-k.jpg
rozmyslania-marek-a 1913.jpg
erman-mity-s.jpg
baschwitz-czarownice_dzieje.jpg
delitsh-babilon-i.jpg
szrejter-mitologia.bmp
polityka-jako-wyraz-lub-nastepstwo.jpg
polska-X-XI.jpg
dziesiecina_j.jpg
apokryfy-nowego-testamentu.jpg
bancroft-wspolczesni.png
judyta-postac-b-granic.jpg
tokarski-z-filozofii-indyjskiej.jpg
islam-wnuk.jpg
znak-1994-2-465.jpeg
ramadan-i-kurban.png
demony-r.jpeg
100_filmow_Lis.jpg
pascal-mysli.jpg
wewior-wstepujac-w.jpg
etyka-prot-weber.jpg
jerzy-adamski-historia-l-f.jpg
joga-eliade.jpg
burszta-asteriks.png
studia-theologica-varsaviensia-1977-1.jpg
mity-skandynawskie-ma.jpg
psychologia-religii-bernhard-grom.jpg
pales.jpg
zli-papieze-c.jpg
his-b-w.jpg
malinowski-zsdzikich.jpg
bugaj-hermetyzm.jpg
Historia bez cenzury - Hartwig.jpeg
his-p-k.jpg
Rodzima wiara ukrainska - Lozko.jpg
hyperborea-religia-grekow-gebura.jpg
butterwick.jpg
etnologia-religii-szyjewski.jpg
pilarczyk-literatura-zydowska.jpg
ap06.jpg
religierzymu.jpg
graves-mity-gr.jpg
chrystianizacja-europy-kosciol.jpg
fuld-krotka.jpg
Narody dawnej.jpg
mitoznawstwo-porownawcze.jpg
pliniusz-h-n.jpeg
listy-prof.jpg
kompendium-nauki-sk.jpg
Saga-o-Nibelungach-Treumund.png
historia-wenecji_norwich.jpeg
przeglad-historyczny-87-1996.jpg
kaligula.jpg
Leksykon_duchowosci_katolickiej.jpg
estreicher-zarys.jpg
IDEA-XIX-2007.png
Szalenstwo w rel-swiata.jpg
grabski-mieszko.jpg
anatomia hybrydy.jpg
dogon-ya-gali.jpg
o-wdowach.jpg
religia-a-wspolczesne-stosunki-miedzynarodowe.jpeg
historia-mali-tymowski.jpeg
przeglad-religioznawczy.png
stern-zlote-mysli.png
podstaw-wiedzy-muzulmanskiej.PNG
Chiny-nowe.jpg
slowianie-mitologie-swiata.jpg
Tako rzecze-zaratustra-1922-Nietzsche.jpeg
tylak-bog.jpg
milczenie-1-2012.jpg
markus-chrzesc.jpg
cyw-zyd.jpg
klucz-niebieski-k.jpg
mit-azteko1.jpg
in-god-we-trust.png
edda-lelewel-1828.jpg
40-piesni-r.png
leksykon-re.jpg
kartezjusz-roz.jpg
lengauer-religijnosc.jpg
polska_mieszka_i1.jpg
e-jastrzebowska.jpg
polskie-n.jpg
COLLECTANEA-PHILOLOGICA-XX-2017.jpg
przeinaczanie-jezusa-bart-ehrman.jpg
Mieszko_Pierwszy_Tajemniczy.jpg
wiek-propagandy.jpg
101-tore-murphy.jpg
maly-slownik-religiozna.jpg
bravo.jpg
de-mello.jpg
Rekonkwista.jpg
bog-a-zlo.jpg
mieszko-I-strzelczyk-1992.jpg
amsterd-abc.jpg
babilonskie-zaklecia.jpg
psychoanaliza-i-religia.jpg
Publilius_Syrus_Maksymy_moralne_Sententiae.jpg
Medzat_Studia Egiptologiczne-2-13-1.jpg
zarys-h-sz.jpg
studia-nad-faszyzmem-2007.jpg
mitologia-l-tur.jpg
o-duszy.jpg
jero.jpg
eisenberg.jpg
monarsze-sekrety-jankowski.jpeg
dowiat-historia-kosciola-k.jpg
Collectanea Theologica 83-2013-nr 4.jpg
ewolucja-boga.jpg
tajemnice-smim.jpg
zapomniane-n-strzelczyk.jpg
margul-mity-z-pieciu.png
magia-i-religia.jpg
wilson-krwawiacy.png
rozmowy-z-diablem.jpg
historia-irlandii.jpg
historya-pow-h-3a.gif
Historia Czechoslowacji - Heck-Orzech.jpg
1908-o-wolnosci.png
nowe-ateny.jpg
wu-wei-plyn-z-pradem-zycia-Fischer.jpg
wzory-kultury-b.jpg
camus-eseje.jpg
klengel-his-sy.jpg
Malinowski-Wierzenia_pierwotne.jpg
Historia-sztuki-eu_Meyer.png
d-bog-urojony.jpg
sachs_muzyka-wswieciestar.jpg
pod-sztandarem-nieba-wiara-ktora-zabija-w-iext43267118.jpg
niemcy500.jpg
tocqueville.jpg
watykan-zd.jpg
heinemann-eunuchy.png
kultura-smierci-1.jpg
girard-koziol.jpg
u-schylku-starozytnosci-2014-a.jpg
konstytucja-laidler.jpg
jak-zachod-utracil-boga-mary-eberstadt.jpg
SLADAMI_MESJASZA-APOSTATY.jpg
STUDIA-RELIGIOLOGICA-39_2006.jpg
ency-archeo-z-s.jpg
historia-kosciola-2-600-1500.jpeg
NAPISY--1994.jpg
his-euro.jpg
ilustrowany-slownik-terminow-lit.jpg
od-abrahama-do-ch.jpg
krewzkrwijezusa.jpg
hall-heretycy.jpg
czarn-mwxxw.jpg
niwinski-mity-symbole.jpg
watykan.jpg

Rel-Club
Sonda
Czy jest Bóg?
 
Tak
Nie
Nie wiem
Jest kilku
Ja jestem Bogiem
Ta sonda jest bez sensu:)
Prosze zmienić sondę!
Wyniki
Szukaj



Artykuły

Zamknij - Japonia

Zamknij BUDDYZM - Lamaizm

Zamknij BUDDYZM - Polska

Zamknij BUDDYZM - Zen

Zamknij JUDAIZM - Mistyka

Zamknij NOWE RELIGIE

Zamknij NOWE RELIGIE - Artykuły Przekrojowe

Zamknij NOWE RELIGIE - Wprowadzenie

Zamknij POLSKA POGAŃSKA

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Archeologia

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Bałtowie

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Manicheizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Konfucjanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Satanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Sintoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Taoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Zaratustrianizm

-

Zamknij EUROPA I AZJA _ _ JAZYDYZM* <<==

Nasi Wierni

 20426830 odwiedzający

 492 odwiedzających online