Religioznawstwo
Zagadnienia Religijne
Europa Pogańska
Azja
Hinduizm i odłamy
Buddyzm i odłamy
Judaizm i odłamy
Chrześcijaństwo i odłamy
Islam i odłamy
Afryka
Ameryka
Australia i Oceania
Religie Synkretyczne

KATOLICYZM <<== - Rok 1204

Rok 1204

12 kwietnia 1204 roku to w dziejach Kościoła data równie dramatyczna, co raczej nieobecna w świadomości historycznej chrześcijan, dodajmy natychmiast: chrześcijan zachodnich; chrześcijanie wschodni pamiętają ją dobrze.

Tego dnia zachodnie rycerstwo, które półtora roku wcześniej wyruszyło na czwartą z kolei krucjatę, zdobyło Konstantynopol. Chrześcijanie - łacinnicy wzięli szturmem najczcigodniejszą stolicę wschodniego chrześcijaństwa, mordując i gwałcąc, paląc domy i łupiąc pałace, profanując kościoły i okradając klasztory. W zdobytym mieście krzyżowcy wybrali spośród siebie nowego, łacińskiego cesarza, a następnie utworzona naprędce "kapituła katedralna" przy kościele Bożej Mądrości dokonała elekcji nowego łacińskiego patriarchy.

Papież Innocenty III (1198-1216), chociaż potępił dokonane w mieście zbrodnie i groził ekskomuniką każdemu, kto - zamiast walczyć z "wrogami Krzyża" - obraca swój miecz przeciw chrześcijanom, ostatecznie jednak usankcjonował swą zgodą dokonane fakty.

Pan powołał - pisał w liście do łacińskiego cesarza Baldwina - swoje święte i mężne [sługi], którzy weszli [do winnicy] przez Jego bramy [a więc nie jak "złodzieje i rozbójnicy" - por. J 10]. Wytraciwszy złem złych, przekazał swą winnicę innym rolnikom, aby ją uprawiali i przynosili Mu owoc we właściwym czasie [por. Mt 21]. Cesarstwo Greków przeniósł z nieposłusznych i bałwochwalców na posłusznych i pobożnych synów, którzy na miłym Panu ołtarzu złożą Mu owoc swoich warg [por. Hbr 13]. Po tym zaś, jak cesarstwo zostało przeniesione [z Greków na Łacinników], koniecznym jest, aby przemianie uległy także ryty i obrządek kapłański - aby Efraim, powróciwszy do [jedności z] Judą, odrzucił stary kwas, a karmił się przaśnym chlebem szczerości i prawdy [por. 1 Kor 5].

Natomiast w słowach skierowanych do towarzyszących wojsku krzyżowców "biskupów, opatów i innych duchownych" papież rozeznawał zaistniałą sytuację następująco:

[Bóg] przekazał Cesarstwo Konstantynopola z rąk pyszałków pokornym, z władzy nieposłusznych pobożnym, z rąk schizmatyków katolikom (...). Zaiste, "Pan to sprawił, i cudem [to] jest w naszych oczach" [por. Ps 118]. Okazał zapowiedzianą w Proroctwach potęgę swego ramienia i wywyższył najświętszy Rzymski Kościół: oto córka przywrócona matce, ojciec wszystkim [wiernym], jeden z członków ciała głowie. Izrael, zniszczywszy swe złote cielce zdaje się wracać do jedności z Judą.

Taka frazeologia, pełna ewangelicznej poetyki, w zderzeniu ze straszliwą rzeczywistością (którą ponoć miała diagnozować!) nie mogła się Grekom wydać czymś innym, jak tylko bluźnierstwem. Tam, gdzie papież dopatrywał się objawienia mocnej ręki Boga, wschodni chrześcijanie musieli widzieć raczej porażający dowód na istnienie szatana.

To, co Innocenty nazywał przywróceniem kościelnej jedności, przez Greków musiało być odebrane jako brutalne pogwałcenie ich kościelnej odrębności: dyscyplinarnej, kulturowej, zwyczajowej, kultowej (uznanej zresztą za dowód pychy, herezji i bałwochwalstwa). Nie po raz pierwszy i, niestety, nie po raz ostatni pomylono jedność Kościoła z jego jednolitością. Papież nie wyobrażał sobie innego scenariusza zakończenia schizmy, jak tylko przez stopniową, ale konsekwentną latynizację wschodniego chrześcijaństwa. Do Bizancjum miała wyruszyć prawdziwa fala zachodniego duchowieństwa: księży diecezjalnych, mnichów oraz zakonników, a nawet uczonych mistrzów, niosąc ze sobą łacińskie księgi, obrządek, refleksję teologiczną i instytucje prawne.
Nic więc dziwnego, że w przeprowadzanej dziś refleksji na temat przyczyn trwającego dotąd rozdziału między katolicyzmem i prawosławiem, kard. Walter Kasper, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan, podkreśla, że za właściwą datę tzw. schizmy wschodniej trzeba uznać rok 1204, nie zaś przyjmowaną podręcznikowo datę 1054: ,,Rzeczywiste zerwanie dokonało się wyłącznie wskutek podboju, splądrowania i zniszczenia Konstantynopola w związku z IV krucjatą" (Current Problems in Ecumenical Theology). Trudno też w tym momencie nie przywołać słów papieża Jana Pawła II, wypowiedzianych w Atenach na spotkaniu z prawosławnym arcybiskupem Aten i całej Grecji, Christodulosem, w maju 2001 roku:

Z całą pewnością dźwigamy na sobie ciężar przeszłych i obecnych sporów i trwających nieporozumień (...). Niektóre wspomnienia są szczególnie bolesne, a niektóre z wydarzeń dawnej przeszłości pozostawiły głębokie rany w ludzkich umysłach i sercach po dziś dzień. Myślę tu o straszliwym zdobyciu cesarskiego Konstantynopola (...). Jest prawdziwą tragedią, że zdobywcy, których pierwotnym celem było zapewnienie chrześcijanom swobodnego dostępu do Ziemi Świętej, zwrócili się przeciw swoim braciom w wierze. Fakt, że byli oni łacińskimi chrześcijanami napełnia katolików głębokim ubolewaniem. Jak moglibyśmy tu nie zauważyć mysterium iniquitatis działającego w ludzkim sercu? Do Boga samego należy osąd, tak więc w Jego nieskończonym miłosierdziu chcemy złożyć straszny ciężar przeszłości, błagając Go jednocześnie, by zaleczył rany, które stale powodują duchowe cierpienie wschodnich chrześcijan.

Innocentego III od Jana Pawła II oddziela osiem stuleci. Tyle czasu potrzebował Zachodni Kościół, by wypowiedzieć publiczne "przepraszam" za "głębokie rany" zadane Grekom u progu XIII wieku. Nawet Paweł VI, który wobec wschodnich chrześcijan wykonał cały szereg wymownych i odważnych gestów - jak cofnięcie ekskomuniki z 1054 roku, znak pokoju z patriarchą Konstantynopola Atenagorasem (Jerozolima, 1964) czy wreszcie ucałowanie stóp przedstawiciela Kościoła konstantynopolitańskiego (Rzym, 1975) - w swych wypowiedziach nie dotknął wprost tragedii roku 1204. Także ów pocałunek złożony na stopach metropolity Melitona nie nawiązywał do niej, lecz do gestu, jakiego zażądał od prawosławnego patriarchy Józefa II papież Eugeniusz IV na (unijnym!) soborze we Florencji.

Wyciągnięcie zdobycia Konstantynopola przez krzyżowców z historycznej nie-pamięci łacińskiego Kościoła służy, rzecz jasna, nie tyle korekcie podręczników i skryptów studentów teologii, co zasadniczej rewizji myślenia na temat samej schizmy i trwającego do dziś podziału. Nie da się dłużej mówić o tym, że "schizmatycki" Konstantynopol jednostronnie "odpadł od jedności" z Rzymem; trzeba wyraźnie powiedzieć o współodpowiedzialności za schizmę i o własnej w tym zakresie winie.

Z historycznego punktu widzenia wzajemne ekskomuniki z roku 1054 nie musiały w żadnym wypadku zadecydować o kresie widzialnej jedności całego Kościoła; takie napięcia i fakty zdarzały się przecież wcześniej (i to nie raz!). I za każdym razem - czasem po kilku, a czasem po kilkunastu latach - wszystko wracało do normy. Gwoździem do trumny kościelnej jedności była tak naprawdę IV krucjata i to, jak próbował ją spożytkować ówczesny biskup Rzymu. Jasne jest jednak, że o taką refleksję w Kościele (czy tylko na Zachodzie?) było trudno nie tylko w XIII wieku, ale także jeszcze w połowie XX...

Nawet XIII-wieczni autorzy łacińscy (a więc jakby świadkowie lub ich potomkowie) zdawali się nie dostrzegać jakiegokolwiek związku między gwałtem dokonanym na Bizancjum a faktycznie trwającą schizmą (greckie instytucje - tak państwowe, jak i kościelne - przeniosły się z zajętej stolicy do Nicei). Sobór Lyoński I, obradujący w 1245 roku, mówiąc o wypadkach sprzed 30 zaledwie lat, kontynuował bezkrytycznie retorykę Innocentego III; mówił więc o "matczynej ręce Rzymskiego Kościoła", o "powrocie [Konstantynopola] do jedności ciała", o "odzyskaniu wzroku" (tzn. katolickiej wiary) po okresie "ślepoty błędnych przekonań".

Niespełna 30 lat później - a więc już po upadku łacińskich struktur w Konstantynopolu (1261) - na Soborze Lyońskim II (1274) znów całą winę za schizmę przypisano Grekom: "ludziom o wyniosłym karku, z uporem usiłujących rozedrzeć utkaną w całości suknię Pana, którzy odeszli od wierności i posłuszeństwa dla Stolicy Apostolskiej" (a jednocześnie rozmawiano z nimi o unii i mającej po niej nastąpić krucjacie).

Grecka "pycha" stała się pojęciem-refrenem, podniesionym do roli niemal jedynego klucza do zrozumienia trwającego podziału. W XV wieku mówił o nie na przykład biskup Brescii Pietro del Monte w traktacie Contra impugnantes Sedis Apostolicae auctoritatem. Nadwerężając wyraźnie ewangeliczny tekst o Chrystusowym "jarzmie, które jest słodkie" (por. Mt 11), ubolewał nad ,,dawnym błędem Greków, którzy pełni pychy odmawiali posłuszeństwa jarzmu Pańskiemu, którym jest prymat Rzymskiego Kościoła".

Nawet Wilhelm Ockham - tak bardzo przecież krytyczny wobec kościelnych nadużyć - dotykając zagadnienia schizmy wschodniej, całą winę przypisywał wschodnim chrześcijanom, którzy uparcie tkwią w trojakiej herezji: odrzucając Filioque, sprzeciwiając się prymatowi Rzymu i podważając ważność Eucharystii sprawowanej przy użyciu przaśnego chleba. W oczach Ockhama herezja pozbawiała Greków tytułu do posiadania instytucji cesarstwa; stąd też zostało ono słusznie (i za zrządzeniem Bożym) przeniesione na Zachód.

Odmienna refleksja dochodziła do głosu jedynie sporadycznie. U kresu XIV w. Jan Wiklef odważył się twierdzić, iż "Kościół Wschodni, przywiązany do swego ubóstwa, zniesmaczony jest monstrualną pychą Zachodniego Kościoła" (Tractatus de Ecclesia), ćwierć wieku później zaś kanclerz Sorbony, kard. Piotr d'Ailly stawiał tezę, że zasadniczą przyczyną każdej schizmy (tak zachodniej, jak i wschodniej) jest papieski centralizm i zaniedbanie zwoływania soborów. Cóż, kiedy pierwszy z nich został pośmiertnie uznany za heretyka, a drugi był prekursorem potępionego z czasem nurtu zwanego koncyliaryzmem... Pamiętając o tym wszystkim, trudno nie zgodzić się z opinią kard. Waltera Kaspera, iż 800. rocznica zdobycia Konstantynopola stanowi potężne wyzwanie dla refleksji ekumenicznej. A jeszcze bardziej dla ekumenicznego czynu.

Dramat roku 1204 kryje w sobie także lekcję skierowaną ad intra do każdego z Kościołów, głównie jednak do Kościoła na Zachodzie. Dotyczy ona przede wszystkim straszliwej pokusy instrumentalizacji religii. Oczywiście, może ktoś (i z wielką dozą słuszności) powiedzieć, że już sama krucjata (każda!) winna być uznana nie tyle za wyraz prawdziwej wiary, co jej manipulacji; wszakże IV krucjata stanowi pod tym względem przykład zupełnie wyjątkowy. Od początku, niezależnie od swych pierwotnych inspiracji, przebiegała ona całkowicie pod dyktando Wenecji i jej politycznych aspiracji w basenie Morza Śródziemnego. To na jej życzenie krzyżowcy zdobyli najpierw należące do króla węgierskiego portowe miasto na Bałkanach - Zarę, zaciągając tym samym papieską ekskomunikę (król Węgier był katolikiem, co więcej, sam deklarował swój udział w krucjacie!).

To właśnie z Zary wyprawa ruszyła dalej na Konstantynopol - znów niezgodnie z pierwotnym celem (tym był Egipt) i z wyłącznie politycznych powodów: miano osadzić na tronie w Bizancjum syna obalonego tam cesarza (późniejszy Aleksy IV). W korespondencji z papieżem rozpisywano się wszakże szeroko jedynie na temat przywrócenia jedności Kościołowi oraz korzyści, jakie przyniesie krucjacie współdziałanie z nowymi władzami w Konstantynopolu.

Innocenty III - jeden z największych papieży-polityków w dziejach Kościoła - nie dał się zwieść: ani przez moment nie wierzył ani w "religijne" motywy Wenecjan, ani w obietnice Aleksego dotyczące zakończenia schizmy, ani nawet w kontynuację wyprawy po zajęciu Konstantynopola. Skąd więc się wzięła jego ostateczna rekognicja?

Otóż, wydaje się, że tylko z jednego powodu: od początku swego pontyfikatu Innocenty uznawał za jeden z trzech najważniejszych swych celów odzyskanie dla chrześcijan Ziemi Świętej (drugi stanowiła walka z herezją, trzeci - pastoralna reforma Kościoła). Krucjata była wręcz papieską obsesją. Widząc przebieg IV wyprawy i przewidując jej finał, jeszcze w trakcie tej krucjaty zaczął starania o zorganizowanie następnej. W każdym razie na to, co stało się w 1204 roku w Konstantynopolu, Innocenty patrzył niemal wyłącznie przez pryzmat pomyślności lub fiaska wyprawy krzyżowej.

Czytając jego listy, trudno się czasem oprzeć wrażeniu, że oto mamy do czynienia również z pewną instrumentalizacją, której ofiarą padła w papieskim myśleniu wielka kwestia jedności Kościoła. Jedność "przydarzyła się" jakby po drodze i nieoczekiwanie, papież zaś oceniał ją najpierw w kategoriach stabilności (!): stabilizacja sytuacji w Konstantynopolu była warunkiem podboju Palestyny; destabilizacja - potężną przeszkodą. Czy nie burzył w ten sposób całej właściwej chrześcijaństwu hierarchii wartości? Ale czy nie na tym właśnie polega każda instrumentalizacja?

Czy pokusa instrumentalizacji religii minęła bezpowrotnie ze średniowieczem? Albo czy jest domeną wyłącznie polityków? Lub biznesmenów? Lub tych, którzy mają władzę w Kościele? A może potrzeba w tym miejscu refleksji naprawdę powszechnej? Może wszyscy potrzebujemy usłyszeć pytanie zadane kiedyś przez Henri de Lubaca: ,,Czy każdy z nas nie ulega czasami tej zarazie wiary, która przekształca ją w naszych umysłach w rodzaj ideologii?".

 

ks. Grzegorz Ryś


Ks. GRZEGORZ RYŚ, ur. 1964, dr hab., historyk Kościoła, wykładowca na Wydziale Historii Kościoła Papieskiej Akademii Teologicznej. Wydał m.in. studium o Inkwizycji (1997), rozprawę Jan Hus wobec kryzysu Kościoła doby wielkiej schizmy (2000), Celibat (2002).

Miesięcznik Znak 2004 nr 586
źródło:http://www.miesiecznik.znak.com.pl/586/rys.html

 


Data utworzenia: 15/02/2012 @ 04:54
Ostatnie zmiany: 20/09/2022 @ 09:20
Kategoria : KATOLICYZM <<==
Strona czytana 54155 razy


Wersja do druku Wersja do druku

 

Komentarze

Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!

 
Trzecie Oczko


his-euro.jpg
pliniusz-h-n.jpeg
tocqueville.jpg
in-god-we-trust.png
swity-koszmar-haught.jpeg
polityka-jako-wyraz-lub-nastepstwo.jpg
kompendium-nauki-sk.jpg
e-jastrzebowska.jpg
krewzkrwijezusa.jpg
MACHIAVELLI-Ksiaze-1917.jpg
100_filmow_Lis.jpg
znak-1994-2-465.jpeg
hinduizm_-k.jpg
dogon-ya-gali.jpg
konstytucja-laidler.jpg
wu-wei-plyn-z-pradem-zycia-Fischer.jpg
amsterd-abc.jpg
sachs_muzyka-wswieciestar.jpg
NAPISY--1994.jpg
nowe-ateny.jpg
wzory-kultury-b.jpg
malinowski-zsdzikich.jpg
szrejter-mitologia.bmp
girard-koziol.jpg
watykan-zd.jpg
100-punk-zap.jpg
heinemann-eunuchy.png
chrzescjianstwo-rusi-k.jpg
niwinski-mity-symbole.jpg
labuda-m.jpg
wewior-wstepujac-w.jpg
jero.jpg
Zycie-Buddy_1927.jpg
o-duszy.jpg
rozmowy-z-diablem.jpg
eisenberg.jpg
pod-sztandarem-nieba-wiara-ktora-zabija-w-iext43267118.jpg
Szyszko-Hinduizm-buddyzm-islam.jpg
watykan.jpg
40-piesni-r.png
magia-i-religia.jpg
butterwick.jpg
tokarski-z-filozofii-indyjskiej.jpg
demony-r.jpeg
wiek-propagandy.jpg
tajemnice-smim.jpg
megalomania-narodowa-by.png
stern-zlote-mysli.png
tylak-bog.jpg
burszta-asteriks.png
bugaj-hermetyzm.jpg
od-mojzesza-do-mahometa-ke.jpg
1908-o-wolnosci.png
anatomia hybrydy.jpg
polskie-n.jpg
historia-irlandii.jpg
kaligula.jpg
islam-wnuk.jpg
zli-papieze-c.jpg
estreicher-zarys.jpg
haidit-prawy-umysl.jpg
apokryfy-nowego-testamentu.jpg
polska_mieszka_i1.jpg
meczenstwo_w_islamie.jpg
his-p-k.jpg
his-b-w.jpg
prawo-koscielne-kat.jpg
Leksykon_duchowosci_katolickiej.jpg
babilonskie-zaklecia.jpg
Medzat_Studia Egiptologiczne-2-13-1.jpg
bravo.jpg
d-bog-urojony.jpg
COLLECTANEA-PHILOLOGICA-XX-2017.jpg
zarys-h-sz.jpg
jak-zachod-utracil-boga-mary-eberstadt.jpg
niemcy500.jpg
zapomniane-n-strzelczyk.jpg
lengauer-religijnosc.jpg
Narody dawnej.jpg
religia-a-wspolczesne-stosunki-miedzynarodowe.jpeg
polska-X-XI.jpg
Chiny-nowe.jpg
chrystianizacja-europy-kosciol.jpg
rzeczpospolita_topolski.jpg
Leeuw-fenomonologia.png
o-wdowach.jpg
egipt-i-biblia-p-montet.jpeg
ewolucja-boga.jpg
mitoznawstwo-porownawcze.jpg
od-abrahama-do-ch.jpg
bancroft-wspolczesni.png
mity-skandynawskie-ma.jpg
czary-i-czarty-polskie-tuwim.jpg
studia-theologica-varsaviensia-1977-1.jpg
prawo-wyznaniowe-2011.png
odrodzenie-2000-44.png
Saga-o-Nibelungach-Treumund.png
ilustrowany-slownik-terminow-lit.jpg
psychologia-religii-bernhard-grom.jpg
pilarczyk-literatura-zydowska.jpg
grabski-mieszko.jpg
jerzy-adamski-historia-l-f.jpg
przeglad-religioznawczy.png
rozmyslania-marek-a 1913.jpg
ency-archeo-z-s.jpg
Jasienica-slowianski rodowod-1961.jpg
Rekonkwista.jpg
Historia bez cenzury - Hartwig.jpeg
przeglad-historyczny-87-1996.jpg
kultura-smierci-1.jpg
delitsh-babilon-i.jpg
bog-a-zlo.jpg
joga-eliade.jpg
religierzymu.jpg
dowiat-historia-kosciola-k.jpg
hyperborea-religia-grekow-gebura.jpg
Publilius_Syrus_Maksymy_moralne_Sententiae.jpg
u-schylku-starozytnosci-2014-a.jpg
psychoanaliza-i-religia.jpg
101-tore-murphy.jpg
putek-1966-mroki-s.jpg
camus-eseje.jpg
etnologia-religii-szyjewski.jpg
krotka-hi-islamu.png
Tako rzecze-zaratustra-1922-Nietzsche.jpeg
studia-nad-faszyzmem-2007.jpg
zbikowski-legendy.jpg
mitologia-l-tur.jpg
trevel-his-a.jpg
SLADAMI_MESJASZA-APOSTATY.jpg
de-mello.jpg
religie-sw.jpg
Collectanea Theologica 83-2013-nr 4.jpg
mysli-sw-jana-chr.png
Rodzima wiara ukrainska - Lozko.jpg
historia-mali-tymowski.jpeg
ogarek-czoj.jpg
cyw-zyd.jpg
kissinger_dyplomacja.jpg
ap06.jpg
ramadan-i-kurban.png
Mieszko_Pierwszy_Tajemniczy.jpg
edda-lelewel-1828.jpg
Historia-sztuki-eu_Meyer.png
margul-mity-z-pieciu.png
maly-slownik-religiozna.jpg
dziesiecina_j.jpg
hall-heretycy.jpg
mieszko-I-strzelczyk-1992.jpg
historya-pow-h-3a.gif
nor-davies-boze-igrzysko.jpg
pales.jpg
listy-prof.jpg
Szalenstwo w rel-swiata.jpg
drioton-egipt-faraonow-2.jpg
historia-pow-sredniowiecza-zientara.jpeg
Malinowski-Wierzenia_pierwotne.jpg
milczenie-1-2012.jpg
upaniszady-ut.jpg
wilson-krwawiacy.png
Historia Czechoslowacji - Heck-Orzech.jpg
etyka-prot-weber.jpg
slowianie-mitologie-swiata.jpg
swieci-nie-swieci.jpg
leksykon-re.jpg
graves-mity-gr.jpg
nieznane-arch-mis.jpg
saggs.jpg
dynastia-piastow-ba.jpg
baschwitz-czarownice_dzieje.jpg
historia-kosciola-2-600-1500.jpeg
erman-mity-s.jpg
podstaw-wiedzy-muzulmanskiej.PNG
bogowie-slowian-m.jpg
pascal-mysli.jpg
historia-wenecji_norwich.jpeg
monarsze-sekrety-jankowski.jpeg
klengel-his-sy.jpg
klucz-niebieski-k.jpg
STUDIA-RELIGIOLOGICA-39_2006.jpg
bronk-podstawy-nauk-o-religii.jpg
przeinaczanie-jezusa-bart-ehrman.jpg
fuld-krotka.jpg
czarn-mwxxw.jpg
IDEA-XIX-2007.png
judyta-postac-b-granic.jpg
kartezjusz-roz.jpg
markus-chrzesc.jpg
mit-azteko1.jpg

Rel-Club
Sonda
Czy jest Bóg?
 
Tak
Nie
Nie wiem
Jest kilku
Ja jestem Bogiem
Ta sonda jest bez sensu:)
Prosze zmienić sondę!
Wyniki
Szukaj



Artykuły

Zamknij - Japonia

Zamknij BUDDYZM - Lamaizm

Zamknij BUDDYZM - Polska

Zamknij BUDDYZM - Zen

Zamknij JUDAIZM - Mistyka

Zamknij NOWE RELIGIE

Zamknij NOWE RELIGIE - Artykuły Przekrojowe

Zamknij NOWE RELIGIE - Wprowadzenie

Zamknij POLSKA POGAŃSKA

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Archeologia

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Bałtowie

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Manicheizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Konfucjanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Satanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Sintoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Taoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Zaratustrianizm

-

Zamknij EUROPA I AZJA _ _ JAZYDYZM* <<==

Nasi Wierni

 20432956 odwiedzający

 342 odwiedzających online