Religioznawstwo
Zagadnienia Religijne
Europa Pogańska
Azja
Hinduizm i odłamy
Judaizm i odłamy
Chrześcijaństwo i odłamy
Islam i odłamy
Afryka
Ameryka
Australia i Oceania

PRAWOSŁAWIE <<== - Kościół Wschodni IX-X w.

Kościół Wschodni w IX i X wieku
W połowie X wieku Kościół kierowany przez patriarchat Rzymu mógł spoglądać z dumą na sukcesy swych dotychczasowych misji. Większa część terytorium Europy została zdobyta dla nowej wiary: św. Augustyn Kantuareński przywiódł do owczarni Brytanię, która w VIII wieku ofiarowała Niemcom św. Bonifacego; Karol Wielki nawrócił Saksonów przy pomocy miecza i chrztu; dalej na wschód Czesi i Polacy przyjęli już chrześcijaństwo albo niebawem mieli to uczynić.

Pozostało oczywiście wiele do zrobienia. Poza granicami świata chrześcijańskiego znajdowały się wciąż Skandynawia, Islandia i Finlandia, a także Prusy (gdzie około roku 1000 miał zginąć męczeńską śmiercią misjonarza św. Wojciech-Adalbert), oraz Litwa, której kolej miała przyjść dopiero po kilku stuleciach. Około roku 950 zachodni misjonarze mogli zatem poszczycić się zdobyciem znacznego, choć jeszcze nie przytłaczającego ogromem obszaru. Złoty wiek misji miał dopiero nadejść.

Sytuacja przedstawiała się zgoła inaczej w rozmaitych Kościołach kierowanych przez patriarchaty Wschodu - zarówno prawosławnych, jak i monofizyckich.

W połowie X stulecia tylko jeden z nich, Kościół konstantynopolitański, miał jeszcze przed sobą znaczące osiągnięcie, będące przedmiotem naszego spotkania; wspaniałe tryumfy wschodnich misji należały już do przeszłości. Ale cóż to była za przeszłość! Za panowania Justyniana nawrócono w Afryce po upadku państwa Wandalów szczepy Berberów. W dwóch etapach odbyła się chrystianizacja Etiopii - najpierw w IV wieku przybył tam pewien samodzielny misjonarz działający z inspiracji Aleksandrii, a następnie w VI wieku grupa syryjskich świętych. Koalicja etiopsko-bizantyjska dowodzona przez Justyna I stoczyła wojnę z wyznającym mozaizm królem południowych Arabów. Po jego klęsce w królestwie zapanowało chrześcijaństwo.
Konstantynopol kościół pw. Pokoju Bożego - Hagia Eirene - Konstantynopol

Na południe od świątyni Izydy wzniesionej na wyspie File i od obecnej zapory asuańskiej rozciągały się trzy królestwa nubijskie, z których najbardziej odległe znajdowało się na terytorium dzisiejszego Sudanu - przyjęły one około roku 540 chrześcijaństwo w obrządku monofizyckim lub prawosławnym i pozostały przy nim aż do końca XIV wieku. W pierwszych latach panowania Justyniana chrzest z Bizancjum przyjął władający dorzeczem Dunaju król Herulów wraz ze świtą.

Pomiędzy VI a początkiem X stulecia ludy zamieszkujące wschodni brzeg Morza Czarnego i Kaukaz - Abasgowie, Canowie i Lazowie - znalazły się w kręgu chrześcijaństwa bizantyjskiego albo poprzez chrzest swych władców, albo w wyniku działalności misyjnej. (Nawrócenie w IV wieku Ormian i Gruzinów to osobna historia.)

Hunowie zamieszkujący Bosfor na Krymie i Hunowie sabiryjscy osiedleni na północ od Kaukazu zostali ochrzczeni za panowania Justyniana - ci pierwsi w osobie ich władcy, drudzy dzięki samodzielnym staraniom misjonarzy ormiańskich wspomaganych jednak przez rząd cesarski.

W IX i X stuleciu Bałkany i Europa stały się areną ożywionej działalności misyjnej. Wymieńmy tylko powtórne nawrócenie Serbów, rządową misję do dalmackich Słowian za panowania Bazylego I (zm. 886), chrzest Bułgarów w okresie rządów Michała III (przed 864) oraz dwie chwalebne porażki: misję morawską Cyryla i Metodego oraz próby zaszczepienia chrześcijaństwa bizantyjskiego w krainie nazywanej wpierw Panonią, a potem Węgrami.

Poczynając od V wieku chrześcijaństwo bizantyjskie w postaci greckiej i prawosławnej, lecz przede wszystkim semickiej i monofizyckiej, trafiło na Wschodzie do plemion arabskich pozostających w luźnej zależności częściowo od Cesarstwa, a częściowo od Persji Sasanidów. Działalność apostolską prowadzono również w Syrii, między Tygrysem i Eufratem, oraz w samym imperium Sasanidów, gdzie groziła za nią kara śmierci zarówno dla misjonarzy, jak i nowo ochrzczonych.

W późniejszym okresie zmiany szlaków handlowych oraz wędrówki ludów, spowodowane przez podboje arabskie i mongolskie, doprowadziły do migracji bizantyjskich konwertytów o wiele dalej na wschód - 30 tysięcy Alanów, którzy w drugiej połowie XII wieku stanowili podobno w Pekinie straż przyboczną Kubilaj-chana, było prawosławnymi potomkami kaukaskich Alanów, nawróconych około 900 roku, tj. mniej więcej w czasach bizantyjskiego patriarchy Mikołaja Mystikosa. Po nawróceniu Alanów miało dojść jeszcze w tym samym stuleciu do ostatecznego nawrócenia Rusi. Przystępując do tego dzieła bizantyjska kancelaria i pałac patriarszy mogły więc skorzystać z pięciu wieków doświadczeń misyjnych.

II

Działalność misyjna Bizancjum była szczególnie ożywiona w dwóch okresach: najpierw w VI stuleciu, a następnie w IX-X. Aktywność apostolska imperium rozpoczęła się więc późno. Z dwoma wyjątkami nie możemy wymienić żadnych ludów germańskich, które przed osiedleniem na terytorium imperium w całości przyjęły chrześcijaństwo. Przypadająca na VI wiek bizantyjska ekspansja misyjna stanowić mogła część współzawodnictwa z imperium Sasanidów o panowanie nad olbrzymim obszarem, rozciągającym się pomiędzy Kaukazem a Morzem Czerwonym.

Natomiast działalność misyjna w IX i X wieku przypadła na okres, gdy Bizancjum zaczęło zdobywać przewagę zarówno nad Bułgarami na Bałkanach, jak i nad Arabami w Azji Mniejszej, a także odzyskało materialne podstawy do odtworzenia kultury elitarnej, jeśli idzie o literaturę, plastykę i wystawną konsumpcję.

W przededniu chrztu Rusi Konstantynopol był najbardziej cywilizowanym i olśniewającym miastem świata - z wyjątkiem może Kairu i Bagdadu - o czym wiedzieli zarówno chrześcijańscy, jak i pogańscy barbarzyńcy.

W kontaktach z nimi imperium potrafiło dobrze wykorzystać swój prestiż, choć w X wieku jego praktyczne możliwości prowadzenia działalności misyjnej były ograniczone, zapewne bardziej niż na Zachodzie. Istniały cztery takie możliwości: misja na Węgry, do Chazarów, Pieczyngów i na Ruś.

Węgry okazały się jedyną porażką Bizancjum, gdyż przed rokiem 1000 przyjęły prymat Kościoła zachodniego. Negocjacje prowadzone z Chersonezu i Konstantynopola w celu usta nowienia hierarchii bizantyjskiej w Chazarii przebiegały pomyślnie jeszcze na początku X stulecia, lecz w pół wieku później kraj ten zniknął z mapy; niektóre plemiona Pieczyngów zostały nawrócone i przed połową XI wieku osiedliły się wzdłuż Dunaju; pozostała więc Ruś. Co się stało z wiarą Rusi, dobrze wiemy.

III

Misje bizantyjskie możemy podzielić na trzy kategorie. Pierwsza obejmuje te wyprawy, w trakcie których rząd imperialny dokonywał interwencji wojskowej dla dobra wiary - tak stało się w przypadku kaukaskich Abasgów i Canów oraz Hunów z krymskiego Bosforu. Druga zawiera przypadki dyplomatycznych zabiegów rządu, które w wersji dostępnych nam źródeł były jedynie reakcją na inicjatywy obcych wodzów ubiegających się (czasem powtórnie) o przyjęcie do wspólnoty chrześcijańskiej czy też optujących na korzyść chrześcijaństwa w obrządku bizantyjskim - tak było w VI wieku w przypadku Łazów oraz w IX i X wieku w przypadku Chazarów, Dalmatów i Morawian.

Istniał wreszcie trzeci rodzaj misji, które były dziełem zazwyczaj niezależnych, czasem tylko oficjalnie wspomaganych i zawsze pełnych zapału propagatorów chrześcijaństwa bądź określonego obrządku - tu trzeba wymienić monofizyckich misjonarzy, którzy przetrząsali Azję Mniejszą w poszukiwaniu pozostałości pogaństwa i przemierzali ogromne obszary Wschodu, obejmujące zarówno Bizancjum, jak i pań­stwo Sasanidów. W pewnym okresie misyjne imperium monofizytów rozciągało się na terytorium większym niż chrześcijańskie obszary łacińskie i grecko-prawosławne razem wzięte.

Pierwsza grupa misji - wspieranych w razie potrzeby potęgą militarną - miała najmniejsze znaczenie. Nawet Żydów nawracano w IX wieku raczej przy pomocy zachęt niż gróźb użycia przemocy. Bizancjum nie dostarcza analogii dla germańskiego nawracania mieczem: czy to Saksonów przez Karola Wielkiego, czy słowiańskich Obodrytów przez Henryka Lwa, czy Prusów przez Krzyżaków.

Nawet prawie całkowitą asymilację Słowian w Grecji, mocno zaawansowaną przed nastaniem X stulecia, trudno przypisać bizantyjskim kampaniom wojsko­wym - gdyż źródła wymieniają ich bardzo niewiele - czy gorliwości misjonarzy bizantyjskich na obszarze słowiańskich enklaw, gdyż o ich działalności słyszymy dopiero w X wieku. Można w tym przypadku mówić raczej o zjawisku analogicznym do tego, które miało miejsce parę wieków wcześniej, kiedy to germańscy najeźdźcy osiedli w granicach imperium - istotny impuls w kierunku asymilacji (czytaj: chrystianizacji) musiał wyjść od elity samych Słowian zamieszkujących w Grecji. Elita ta, której ślady odnajdujemy już w IX wieku, pragnęła zadzierzgnąć więzy duchowe ze światem, w którym żyła i w którym pragnęła robić karierę.

Druga grupa misji, których cel dyplomatyczny był zamaskowany jako reakcja na prośby z zewnątrz, jest zdecydowanie najliczniejsza i obejmuje najprawdopodobniej wyprawy misyjne na Ruś. Najlepszy opis przynajmniej dwóch takich misji znaleźć można w Żywotach Cyryla i Metodego. Są to dokumenty bizantyjskie. Opiewają czyny dwóch Bizantyjczyków i częściowo zostały oparte na tekstach bizantyjskich w języku greckim. Autor jednego z nich znał wspólnotę grecką w Rzymie i był przesiąknięty światopoglądem bizantyjskim. Wreszcie oba teksty stanowią opis bizantyjskich praktyk misyjnych. Mimo to podejrzewam, że przetrwanie tych skarbów zawdzięczamy jedynie spisaniu ich w barbarzyńskim języku słowiańskim.

Cyryl i Metody Cyryl i Metody W ówczesnych źródłach greckich, stosunkowo obfitych, nie znajdujemy najmniejszej nawet wzmianki o słowiańskich i innych, liczniejszych misjach obu apostołów. Nie powinniśmy się więc dziwić, że mniej więcej współczesne tamtym źródła bizantyjskie - z IX stulecia i mniej obfite z X - milczą o chrzcie św. Włodzimierza, a okolicznościom tego wydarzenia poświęcają jedynie parę mizernych wersów.

Opowieści o misjach z trzeciej grupy - tych, które podejmowali samodzielni lub wspierani przez rząd misjonarze Wschodu - stanowią najciekawszą lekturę.

Większość tych opowieści zawdzięczamy Janowi z Efezu, piszącemu po syryjsku monofizycie. Relacje te są pełne barwnych, lecz nie zawsze budujących szczegółów. Oto parę przykładów: dwie rywalizujące z sobą misje - prawosławna popierana przez Justyniana i monofizycka wspomagana przez jego żonę Teodorę - starają się jak najszybciej dotrzeć do nubijskiego władcy, by uzyskać u niego posłuchanie; dowiadujemy się, że Teodora zastraszyła bizantyjskiego zarządcę granicy, a monofizyci zdołali zwyciężyć dzięki podstępowi; w dalszym ciągu czytamy, że w czasie swojego dwuletniego pobytu u Nobadów, kierujący misją Teodory Julian siedział nago - nie licząc przepaski na biodrach - w pieczarach wypełnionych wodą od trzeciej do dziesiątej godziny dnia z powodu nieznośnego gorąca; historia opowiada jak monofizycki biskup Symeon prowadził zwycięską dysputę z nestorianami, lecz na arbitra wybrał rządcę Sasanidów, czyli pogańskiego maga, co z naszej perspektywy stanowiło upokarzający przejaw sekciarstwa; przez siedem lat tenże Symeon spisywał w wielu miastach na specjalnych kawałkach lnianego płótna akty wiary różnych ludów chrześcijańskich, bynajmniej nie kierowany pasją badacza, lecz zdecydowany dowieść, że nestorianizm jest religią mniejszości; ten protegowany Teodory zrehabilitował się jednak w naszych oczach, nawracając możnowładców pewnego szczepu Saracenów i rozkazując im wybudować kościół na ich terytorium.

Pośród takich zabawnych historyjek i relacji o niewielkich sukcesach w nawracaniu Beduinów znajdujemy opisy działalności misyjnej o zdumiewających rozmiarach. Jakub Barradaeus, założyciel Kościoła jakobitów, bywał zarówno wspierany, jak i ścigany przez rząd, lecz ponieważ to drugie zdarzało się częściej, musiał szybko podróżować, aby uniknąć aresztowania. Mimo to zdołał podobno wyświęcić sto tysięcy księży nie tylko w obrębie imperium, ale i poza jego granicami. Jan z Efezu działał na terenie Azji Mniejszej jako agent rządu. Jak sam twierdzi, wybudował na tym obszarze ponad 90 kościołów i 10 klasztorów. Przypisuje mu się również ochrzczenie 23 tysięcy dusz i spalenie 2 tysięcy pogańskich ksiąg w samej tylko prowincji Azji. Przy pomocy funduszy Justyniana nawrócił z bałwochwalstwa na prawdziwą wiarę wiele tysięcy dusz w samej Karii, wzniósł tam 24 kościoły i przekształcił główną świątynię pogańską, której podlegało 1500 mniejszych świątyń, w klasztor.

Masowe nawrócenia były niekiedy dziełem nie wędrownego misjonarza, lecz prowadzącego osiadły tryb życia charyzmatyka. Cyryl ze Scytopolis, prawosławny autor z VI stulecia, opowiada o tym, co wydarzyło się opodal Jerozolimy w latach dwudziestych poprzedniego wieku. Pewien wódz arabski, wcześniej wasal perskich Sasanidów, przeniósł się na terytorium bizantyjskie, gdzie spotkał sławnego ascetę Euthymiosa, który wyleczył jego sparaliżowanego syna. Wódz i jego rodzina przyjęli chrzest.

Niedługo potem wódz powrócił wraz z gromadą saraceńskich mężczyzn, kobiet i dzieci, prosząc dla nich o słowo zbawienia. Po katechezie i ta większa grupa została należycie ochrzczona. W podzięce za to wódz zbudował Euthymiosowi piekarnię, 3 cele, zbiornik na wodę i kościół. Niedługo potem w pobliżu Euthymiosa osiedliło się całe plemię, a on wykreślił dla nich plan kościoła oraz sąsiadującego z nim namiotowiska, zabawiając się w miejskiego architekta - w ten sposób przyczynił się do przyjęcia przez Beduinów osiadłego trybu życia. Euthymios często odwiedzał nowych osadników i wybrał im kapłana oraz diakonów.

Do pierwszego plemienia przyłączali się inni Beduini, więc wokół siedziby ascety powstawały kolejne obozowiska. Tym sposobem, czytamy w naszym źródle, „wilki Arabii” trafiły do duchowej owczarni Euthymiosa. W końcu z rekomendacji Euthymiosa możny wódz plemienny - najbardziej stosowna osoba, aby prowadzić dusze Beduinów ku zbawieniu - został uczyniony „biskupem namiotów”. Patriarcha Jerozolimy zaaprobował wybór.

IV

Przypatrując się ogółowi misji bizantyjskich możemy dostrzec w nich pewne cechy wspólne, z których jedna występuje prawie zawsze. Otóż misje rządowe (a nawet niektóre samodzielne) przebiegały w trybie „odgórnym”. Taki sam mechanizm chrystianizacji objawił się również w krajach barbarzyńców. Choć chrześcijaństwo nieraz zapuszczało tam pierwsze korzenie dzięki kupcom i przymusowo osiedlonym bizantyjskim jeńcom wojennym - w ten sposób dotarło do Gruzinów, Gotów Ulfilasa, a w IX wieku do bułgarskich poddanych chaganów Kruma i Omurtaga - to jego ostateczne zwycięstwo zależało od decyzji barbarzyńskiego władcy i krajowej elity.

Nie miało więc znaczenia, czy konwertyta udawał się osobiście do Konstantynopola, czy też zapraszał misjonarzy do siebie, czy był królem Hunów, Łazów, Herulów, czy też plemiennym wodzem Beduinów osiedlonym opodal charyzmatycznego ascety - decydujące znaczenie miał moment, gdy Łaska Ducha Świętego zstępowała na króla państwa lub wodza plemienia, by potem poprzez osobę władcy trafić do jego rodziny, a następnie całego ludu. Po zastanowieniu dostrzeżemy łatwo, że ta chrześcijańska praktyka miała długi żywot - od apologii nowej wiary, skierowanej przez Atenagorasa do cesarza Marka Aureliusza w II stuleciu, po plany nawrócenia Iwana Groźnego przez wysłanników papieskich w wieku XVI.

Omawiając następne cechy wspólne misji bizantyjskich nie będę odróżniał faktów od technik imperialnej dyplomacji i propagandy. Oczekujący na chrzest władca barbarzyński i jego świta byli obsypywani hojnymi darami: złotem, srebrem, jedwabiem oraz szatami ceremonialnymi. Jeśli władca przybywał do stolicy, w pałacu urządzano dla niego huczne przyjęcie: sadzano go na honorowym miejscu przy stole cesarskim, przesadzając wysokich dygnitarzy, którzy czasem czuli się tym dotknięci. Cesarz występował w roli ojca chrzestnego nowo nawróconego władcy - przykłady można by długo wymieniać. Władca otrzymywał niekiedy rękę panny z arystokratycznej rodziny bizantyjskiej.

Natomiast na obszarze zdobytym dla wiary misjonarze wprowadzali rolnicze ulepszenia, takie jak: uprawa, szczepienie drzew owocowych i hodowla warzyw. Przed swym nawróceniem ochrzczony w Bizancjum władca - przez co należy rozumieć elitę władzy - spoglądał na kraj Rzymian jak na ziemię obiecaną. Po powrocie do domu jako członek nowej rodziny odczuwał „jedność” z imperium, pragnął „podporządkować się nierozerwalnej wspólnocie” Bizantyjczyków i zachowywał (a przynajmniej powinien był zachowywać) wiekuisty pokój w kontaktach z nimi.

Uczucia rodzinne rozciągały się nie tylko na imperium - źródło światła; teoretycznie powinny one dotyczyć również nawróconych na chrześcijaństwo barbarzyńskich sąsiadów konwertyty. „Pomogę wam wygnać nieprzyjaciół z ziem waszych - pisał nubijski król Alodaenów do króla Nobadów - gdyż twoja ziemia jest moją ziemią, a twoi poddani są moimi poddanymi, od kiedy stałem się (tak jak ty) chrześcijaninem”.

W bizantyjskiej wersji dziejów konwertyta prosił o przyjęcie go na wasala imperium i brał na siebie obowiązek obrony włości cesarza oraz wysyłania mu na żądanie wojska. Lecz nawet Bizantyjczycy musieli przyznać, że w jednym przypadku nawrócony władca wywalczył ustępstwa terytorialne od imperium w zamian za przyjęcie chrześcijaństwa.

V

Choć mamy dość dobre wyobrażenie o funkcjonowaniu misji na wysokim szczeblu państwowym i kościelnym, to brak nam informacji o praktycznej stronie tych przedsięwzięć. Na podstawie jednego przypadku możemy wywnioskować, iż do ochrzczonego kraju wysyłano wpierw grupy misyjne, które miały przygotować teren na przybycie hierarchii kościelnej; owi misjonarze nie czuli się dobrze za granicą, uskarżali się na miejscowe warunki życia i co pewien czas byli zmieniani. Wiemy również, że po powrocie z tych placówek niektórych wynagradzano eksponowanymi stanowiskami. Na przykład Euthymios, misjonarz Alanów, został opatem na górze Olimp w Bitynii i wysłannikiem do cara Bułgarów Symeona.

Są to jednak marne okruchy. Niewiele też wiadomo o dwóch kwestiach zasadniczych; jakim językiem nauczano Słowa i jakimi metodami przekazywano objawioną mądrość następnym pokoleniom. W tej materii pozostaje nam tylko wielokrotna lektura Żywotów Cyryla i Metodego oraz greckiego Żywota ich ucznia Klemensa. Poza tym możemy się jeszcze zapoznać z obiter dicta głównie w źródłach niegreckich.

Z tekstów syryjskich dowiadujemy się, że Pismo Święte zostało przełożone na język sabiryjskich Hunów prawdopodobnie przez ormiań­skiego misjonarza. Możemy również zauważyć, że protegowany cesarzowej Teodory, biskup Symeon - „światło dla oświecenia Saracenów” - posiadał dar języków. Gdziekolwiek się udał, trzeciego dnia pobytu przemawiał już w języku tubylców.

W poszukiwaniu analogii sięgamy do obfitej dokumentacji dotyczącej misji do Niemiec podejmowanych w VIII wieku przez św. Willibrorda, św. Willehada, św. Liudgera, a przede wszystkim przez św. Bonifacego, który wraz z towarzyszami nauczał w dialekcie fryzyjskim, heskim i turyńskim; była to rzecz chwalebna, ale z pewnością niezbyt trudna dla kogoś, kto władał jakąś odmianą niemieckiego (św. Liudger był rodowitym Fryzyjczykiem).

Św. Bonifacy tak znakomicie rozumiał potrzebę nauczania w języku tubylców, że przewidział — jak się okazało, błędnie - iż rustica gens hominum Sclaforum et Scythia dura (prawdopodobnie włącznie z Ukrainą) nigdy nie ujrzy światła chrztu, język słowiański był bowiem misjonarzom nie znany.

Gdy z kolei przeglądamy greckie pisma Bizantyjczyków w poszukiwaniu informacji o językach misyjnych, spotykamy się z niemal głuchym milczeniem. Kiedy więc nasycimy się cytatami początku Kazania Jana Chryzostoma z konstantynopolitańskiego Kościoła gotyckiego, możemy jedynie zauważyć, zresztą całkiem poprawnie, że Bizantyjczycy wiedzieli o tłumaczeniach Pisma Świętego dokonywanych na ich własnym terytorium i w krajach ościennych; możemy również przypomnieć o ataku na trójjęzyczną herezję, przypuszczonym dla dobra własnej sprawy przez apostołów Słowian. Wielu uczonych nadal dostrzega w tym przejaw życzliwości okazywanej przez Bizancjum językom narodowym.

Szkopuł w tym, iż owa życzliwość, w odróżnieniu od życzliwej obojętności i względów taktycznych, nie znajduje odzwierciedlenia w źródłach - nawet w Kazaniu Jana Chryzostoma, jeśli odczytamy je w kontekście walki Jana z arianami i możnymi poganami, a już na pewno nie u Teofilaktesa Hefajstosa z Ochrydy, którego portret naszkicował ostatnio z wielkim wyczuciem i przenikliwością profesor Obolensky - choć Żywot Klemensa pióra Teofilaktesa opiera się na jakichś słowiańskich czy przynajmniej prasłowiańskich źródłach. Słowem, trudno pogodzić ową domniemaną życzliwość z cywilizacyjną dumą Bizancjum, dobrze udokumentowaną pomiędzy IX a XI stuleciem, przyznającą grece pierwsze miejsce wśród wszystkich języków.

Mówiąc krótko, greckojęzyczne relacje z misji bizantyjskich stanowią źródło frustracji dla poszukiwaczy szczegółów. Być może nie wszystko jest jednak stracone, gdyż poza relacjami historycznymi posiadamy dość obszerny zestaw tekstów, które określiłbym mianem relacji fikcyjnych. Ta grupa, obejmująca ponad 1000 stron materiału, zawiera dobre pół tuzina tekstów nie przebadanych dotąd z interesującego nas punktu widzenia. Mam na myśli szczególnego rodzaju powieści - są to albo historie o apostołach, których akcja rozgrywa się w pierwszym wieku, u zarania dziejów chrześcijaństwa, kiedy to pogaństwo panowało niepodzielnie, a działalność misyjna była jedynym zadaniem bohatera utworu, albo powieści hagiograficzne rozgrywające się w późniejszych czasach, kiedy bohater miał do czynienia z Żydami lub muzułmanami.

Pośród kandydatów do naszych badań apokryficzne Dzieje Apostolskie są zapewne zbyt wczesne, by można je było wykorzystać — może tylko jako źródła motywów literackich dla powieści hagiograficznych i jako teksty, które ustaliły rangę cudu jako najskuteczniejszej broni w arsenale misjonarza. Jednak pozostałe teksty mogą się okazać przydatne zarówno dla historyków literatury, jak i historyków zajmujących się dziejami misji, nawet późniejszych, gdyż utwory te powstały między VIII a X stuleciem. W najgorszym przypadku możemy z nich wyczytać, jak współ­cześni pierwszym misjom na Ruś wyobrażali sobie działalność misyjną, w najlepszym - znajdziemy anachronizmy zaczerpnięte z bieżącej działalności misyjnej.

Do tej grupy należy dysputa Gregentiosa, biskupa Himiarytów, z Żydem Herbanem - zawiera ona pewne strukturalne podobieństwa do dysputy Konstantyna-Cyryla z Chazarami; tu także zaliczyć trzeba długi Żywot Teodora z Edessy opowiadający o nawróceniu pewnego kalifa, a następnie jego męczeńskiej śmierci za panowania cesarza Michała III (zm. 867).

Jednak ozdobą kolekcji są dwa Żywoty relacjonujące wydarzenia z pierwszego stulecia po Chrystusie. Jest to napisany w VIII wieku i ciągnący się w nieskończoność Żywot rzekomego rówieśnika św. Piotra, św. Pankratiosa z Taorminy na Sycylii - pełny tekst został niedawno ustalony w ważnej pracy ś.p. dr Cynthii Stallman - oraz krótszy Żywot apostoła Andrzeja napisany tuż po roku 800 i częściowo oparty na tym pierwszym. Pankratios, sam będący misjonarzem, zachowywał się całkiem rozsądnie w kwestiach językowych. Nie będziemy się tutaj zastanawiać, jak Awarowie mogli trafić na Sycylię albo do południowej Italii - ale jakoś tam dotarli, według Żywota jako jeńcy wojenni.

Gdy ci Awarowie mieli przyjąć chrzest, św. Pankratios zapytał gubernatora Taorminy, jakim językiem władali. Zadał więc pytanie analogiczne do postawionego cesarzowi Michałowi III przez Konstantyna-Cyryla w odniesieniu do Morawian. Awarowie, jak się okazało, nie mówili ani po grecku, ani po łacinie. W związku z tym w każdym zdaniu dialogu Pankratiosa z Awarami przypomina się czytelnikowi, że rozmowa toczyła się przy pomocy tłumacza. Jednak w tej samej chwili, gdy przyjęli chrzest, zaczęli mówić po grecku - to był cud, rzecz jasna, zawierający jednak jądro prawdy historycznej.

Żywot Pankratiosa dostarcza również innych informacji, których na próżno szukalibyśmy w historycznych opisach misji. Zawiera listę ksiąg i przedmiotów liturgicznych oraz rytualnych, które świeżo wyświęceni księża i biskupi zabierali ze sobą na wyprawy misyjne, albo których używali do zwalczania bożków.

Czyni wzmiankę o księgach zawierających fragmenty Pisma Świętego - czyli lekcjonarzach - które odczytywano konwertytom w czasie wielkich świąt. Opisuje kopiowanie i poprawianie ksiąg niezbędnych dla nowej owczarni. Uprzedzając dzisiejszą technikę przeźroczy, Żywot przedstawia księgi wzorcowe zawierające ryciny z życia Chrystusa czy z wydarzeń Starego i Nowego Testamentu, które miały być umieszczane na ścianach kościołów wybudowanych w krajach nawróconych na chrześcijaństwo. Żywot Pankratiosa zawiera również kazanie katechetyczne, w którym św. Piotr relacjonuje dzieje starotestamentowe; choć jest: ono przeraźliwie długie, obejmuje tylko okres od Adama do Abrahama.

Podobne kazanie jest wygłoszone w Żywocie św. Andrzeja przez tytułowego bohatera - na szczęście jest ono znacznie krótsze. Kazania z dziejów starotestamentowych wydają się obecnie wyjątkowo skomplikowaną i nużącą techniką wprowadzania ciemnych pogan w tajniki nowej religii, lecz najprawdopodobniej posługiwano się tą metodą w praktyce, podobną orację znajdujemy bowiem na początku historycznego Żywota apostoła Słowian, Metodego, dokąd zapewne trafiła z jakiegoś tekstu wykorzystywanego w celach misyjnych. Również w Powieści minionych lat, do której przejdę niebawem, pojawia się podobny przykład.

Analogii do zaopatrywania nowych wspólnot w nadmiernie skomplikowany materiał dydaktyczny dostarczają opowieści o synodach ekumenicznych, które znajdujemy m.in. w liście patriarchy Focjusza do nowo ochrzczonego cara Bułgarów Borysa-Michała. Wydaje się, że doktrynalne subtelności zawarte w relacji niezbyt pasują do osoby adresata. Możliwym, choć niezbyt prawdopodobnym, wyjaśnieniem ich obecności byłaby hipoteza, że car bułgarski bądź jego doradcy odznaczali się godnym podziwu wyrafinowaniem w dziedzinie dogmatyki. Faktem pozostaje obecność uproszczonych relacji z synodów ekumenicznych na początku Żywota Metodego; fakt ten wskazuje na posługiwanie się nimi w praktyce misyjnej.

Podział relacji o misjach bizantyjskich na historyczne i fikcyjne ma pewne zalety dla badacza chrztu Rusi. Pozwala mu bowiem wyróżnić trzecią, pośrednią kategorię relacji mieszanych. Opisują one autentyczne wydarzenia, lecz lokują je w bajkowym kontekście.

Bazyli I Bazyli I (811 - 886) W oparciu o tę klasyfikację możemy znaleźć odpowiednie miejsce dla najdłuższej bizantyjskiej relacji o nawróceniu Rusów - 97 rozdziału Vita Basilii, biografii cesarza Bazylego I (867-886), tekstu pochodzącego z połowy X stulecia, który opisuje „pierwszy” chrzest z lat sześćdziesiątych IX stulecia. Rozdział ten zawiera kilka topoi znanych nam już z historycznych relacji misyjnych - ofiarowanie hojnych darów barbarzyńcom; iunctim między chrztem a traktatem pokojowym; studiowanie nowej wiary przez władcę i jego świtę; posłużenie się Starym Testamentem w katechezie - ale przedstawia również opis cudu. Ten bezcenny tekst jest analizowany z punktu widzenia ścisłości historycznej w każdej prezentacji początków chrześcijaństwa na Rusi - dla naszych celów wystarczy przytoczyć go tutaj w tłumaczeniu.

Cesarz zjednał sobie również nieposkromiony i na wskroś bezbożny lud Rosów nęcąc ich hojnymi darami: złotem, srebrem i jedwabnymi szatami; zawarł z nimi pokój, przekonał ich do przyjęcia zbawiennego chrztu i skłonił do posłuszeństwa [arcy?]biskupowi, którego wyświęcił patriarcha Ignacy. Po przybyciu do rzeczonego ludu arcybiskup zdobył sobie ich uznanie w ten oto sposób. Władca owego plemienia zwołał zgromadzenie poddanych, któremu przewodził wraz ze starszymi ze swej świty; ci trzymali się przesądów jeszcze bardziej uporczywie niż pozostali, gdyż od tak dawna do nich przywykli. Rozprawiając o swojej religii i religii chrześcijan wezwali prałata, który niedawno do nich przybył, i zapytali go, z jakim posłaniem przyjechał i jakie otrzymają od niego polecenia. Prałat otworzył Świętą Księgę Bożej Nowiny i przeczytał im o niektórych cudach dokonanych przez Pana Naszego i Zbawiciela; odkrył także przed nimi niektóre cuda, których dokazał Bóg w Starym Testamencie. Wtedy powiedział Ros: „jeśli nie pokażesz nam czegoś podobnego, najlepiej takiego, co, jak mówisz, [przydarzyło się] trzem młodzieńcom w piecu, w ogóle ci nie uwierzymy i nigdy już nie będziemy ciebie słuchać”. Prałat złożył całą swoją nadzieję w prawdzie słów Tego, Który rzekł: „O cokolwiek poprosicie w Moim imieniu, będzie wam dane” i „Kto wierzy we Mnie, czynić będzie, co ja czynię i większych dzieł dokona” (o ile wszystko czynić będzie dla zbawienia duszy, a nie na pokaz), i odparł: „Choć nie należy wystawiać na próbę Pana Boga, jeśli z głębi duszy postanowiliście Go przyjąć, to możecie prosić o cokolwiek, a On się na pewno zgodzi, gdyż macie wiarę, nawet gdybym ja był najmniejszym z maluczkich”. Zażądali, aby wrzucić do rozpalonego przez nich ogniska księgę wiary chrześcijańskiej, czyli Boskie i Święte Pismo; jeśli się ostanie bez szkody i ogień jej nie strawi, przyjmą Boga, którego głosi przybysz. Gdy wypowiedzieli te słowa, a kapłan podniósł oczy i ręce do Boga, mówiąc: „Jezu Chryste, nasz Panie, również tym razem wysław Twe święte imię w obecności całego zgromadzonego ludu”, Księgę Świętych Ewangelii ciśnięto do gorejącego paleniska. Minęło kilka godzin, palenisko wygaszono i wtedy okazało się, że święty tom pozostał cały, nietknięty, bez żadnej szkody i zmiany od ognia - nawet sznurki przy klamrach książki nie ucierpiały i wyglądały jak przedtem. Gdy barbarzyńcy to ujrzeli, byli zadziwieni wspaniałością cudu i porzuciwszy wszelkie wątpliwości zaczęli przyjmować chrzest.

VI

Bizantyjskie relacje misyjne, zarówno historyczne, jak i mieszane czy fikcyjne, okazują się pomocne przy ponownej lekturze Powieści minionych lat. Przedstawię sześć przykładów zebranych ze stron poświęconych panowaniu Olgi, Światosława i Włodzimierza.

1. Cesarz bizantyjski wyrzucał Oldze, że nie spełniła swego przyrzeczenia i nie przysłała „mu na pomoc wojowników”. Cesarz nie był tak ograniczony umysłowo, jak przedstawia go kronika - po prostu domagał się należnych mu świadczeń od nowo nawróconego władcy barbarzyńskiego (pamiętamy, że w relacji Powieści Olga powróciła właśnie z chrztu w Konstantynopolu, gdzie cesarz występował jako jej ojciec chrzestny). Skarga cesarza nie była więc chwytem literackim, lecz zwyczajnym elementem ówczesnej dyplomacji. Jakieś 25 lat przed wizytą Olgi w Konstantynopolu bizantyjski patriarcha Mikołaj Mystikos, świadom zagrożenia, które przedstawiali w latach dwudziestych X stulecia Buł­garzy, przypomniał niedawno ochrzczonemu władcy kaukaskich Abasgów o obowiązku niesienia pomocy wojskowej imperium, gdyby został do tego wezwany.

2. Nie kończąca się opowieść starotestamentowa, która otwiera mowę Filozofa wygłoszoną przed Włodzimierzem, już nas nie niepokoi, wiemy bowiem, że zarówno fikcyjne, jak i mieszane relacje opowiadały o tym samym chwycie pedagogicznym.

3. Nie zdziwi nas również „zasłona”, czyli kawałek płótna, który posłużył Filozofowi za swoistą pomoc wizualną, gdyż pamiętamy książki wzorcowe zawierające sceny z życia Chrystusa, które rozdawano misjonarzom w Żywocie Pankratiosa.

4. Także to, że zasłona Filozofa przedstawiała scenę Sądu Ostatecznego, nie będzie dla nas zaskoczeniem. W bizantyjskim tekście z X wieku czytamy bowiem, że Sąd Ostateczny został przedstawiony w tym samym celu już 100 lat wcześniej w Bułgarii - wprawdzie nie na zasłonie, lecz na ścianie chaty myśliwskiej Borysa-Michała. Efekt był natychmiastowy i barbarzyńca Borys-Michał stał się rychło chrześcijaninem.

5. Kiedy cesarze Bazyli II i Konstantyn VIII mówili o jednej wierze, która połączyć miała Włodzimierza z Bizancjum, przywoływali motyw braterstwa i solidarności wykorzystywany od wieków przez propagandę imperialną, także w wieku X, gdy posłużono się nim w okresie wojen z bułgarskim carem Symeonem.

6. W często cytowanym fragmencie kroniki czytamy, jak Włodzimierz wybierał dzieci znacznych obywateli, aby poddać je „nauce w księgach” - cokolwiek miało to znaczyć - i jak opuszczone matki owych dzieci gorzko płakały.

Lament matek mógł mieć rzeczywiste przyczyny, lecz relacja kronikarza jest bardzo lakoniczna; mimo to uczeni poczynając od wieku XVIII, a kończąc na XX nie szczędzili wysiłków, by wytoczyć z niego nektar dziedzictwa cyrylo-metodiańskiego58. Istnieje syryjski odpowiednik tej opowieści, który bardziej cenię ze względu na obfitość szczegółów i wyjaśnienie terminu uczenije kniżnoje, zawartego w Powieści minionych lat. Symeon Góral, samodzielny misjonarz działający w na poły pogańskim regionie wzdłuż Eufratu, podgolił głowy 18 chłopców i 12 dziewcząt - któryż college amerykański ma tak dobrą proporcję płci - ściągając na siebie biadania, wściekłość i złorzeczenia matek tych dzieci.

Każdemu z nich dał przybory do pisania i uczył przez około 5 lat, do momentu gdy wchodziły w okres dojrzewania i należało je rozdzielić. W tym czasie nauczyły się Psałterza i Ewangelii, na czym polegało ich uczenije kniżnoje.

Nie zebraliśmy się tutaj w Rawennie, aby usłyszeć na przykład o tym, iż Leon I, cesarz bizantyjski z V stulecia, posadził przy stole cesarskim arabskiego wodza Amorkesosa na honorowym miejscu, aby zachęcić go do przyjęcia chrześcijaństwa; nie jesteśmy tu, aby oceniać, jak mocne były nowe więzy solidarności zadzierzgnięte w VI wieku między dwoma konwertytami w Nubii; aby dowiadywać się, przy pomocy jakich metod Symeon Góral nauczał półpogańskie dzieci na zachodnim brzegu Eufratu; czy wreszcie aby usłyszeć, jaką reakcję u matek dzieci wywołały metody Symeona. Niemniej jednak dobrze jest widzieć problemy we właściwym kontekście.

Przez cały wykład starałem się pokazać, nie artykułując tego otwarcie, że chrzest Rusi stanowił lokalny wariant - nie przeczę, wariant skomplikowany - bardziej ogólnego wzorca, który miał za sobą pięciowiekową tradycję. Pamię­tanie o wzorcu może nam pomóc w lepszym zrozumieniu nie tylko wariantu, ale i lokalnych źródeł, które go przedstawiają. Honorowe miejsce Amorkesosa na bankiecie Leona I powinno więc wywoływać skojarzenia z wyróżnioną pozycją Olgi przy stole cesarskim w czasie jej wizyty w Konstantynopolu pięćset lat później.

 

Ihor Śeycenko



*

Fragment książki: Chrześcijaństwo Rusi Kijowskiej, Białorusi, Ukrainy i Rosji (X-XVII wiek) - praca zbiorowa


Data utworzenia: 05/05/2024 @ 05:43
Ostatnie zmiany: 05/05/2024 @ 07:24
Kategoria : PRAWOSŁAWIE <<==
Strona czytana 525 razy


Wersja do druku Wersja do druku

 

Komentarze

Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!

 
Trzecie Oczko
0-ameryka-piramida2.jpg0-ameryka-Maya.jpg0-ameryka-el-tajin.jpg0-ameryka-inca.jpg0-ameryka_chichen_itza.jpg0-ameryka-Uxmal_Pyramid_of_the_Magician.jpg0-ameryka_Chac mool.jpg0-ameryka-religia2.jpg0-ameryka-El_Tajin.jpgmask-teotihuacan.jpg0-ameryka-05.jpg0-ameryka-gold.jpg0-ameryka-Palenque.jpg0-ameryka-Aztec-xolotl.jpg0-ameryka-religion-aztecas2.jpgprecolumbiana-peru.jpg0-ameryka-gold2.jpg0-ameryka-uxmal7.jpg0-america-Teotihuacan.jpg0-maja.jpg0-ameryka-Xalapa.jpg0-mex_tula2.jpgameryka-grzyb.png0-ameryka-01.jpg0-ameryka_Kalasasaya_Tiwanaku_Bolivia.jpg0-ameryka-03-Sacsayhuaman.JPG0-ameryka-machu-picchu_2.jpg0-ameryka-03.jpg0-america-Teotihuacan2.jpg0-ameryka-maska3.jpg0-ameryka-JaguarGod.jpg0-ameryka-olmec.jpg0-ameryka-Chichen-Itza.jpg0-maya-pismo.gif0-ameryka-skull.jpg0-ameryka-saqsay4.jpg0-nazca.jpg0-ameryka_Maize God.jpg0-ameryka-Inca2.gif0-ameryka-jukatan.jpg0_maya4.jpg0-moche.jpg
Rel-Club
Sonda
Czy jest Bóg?
 
Tak
Nie
Nie wiem
Jest kilku
Ja jestem Bogiem
Ta sonda jest bez sensu:)
Prosze zmienić sondę!
Wyniki
Szukaj



Artykuły

Zamknij => WISZNUIZM <<==

Zamknij - Japonia

Zamknij BUDDYZM - Lamaizm

Zamknij BUDDYZM - Polska

Zamknij BUDDYZM - Zen

Zamknij JUDAIZM - Mistyka

Zamknij NOWE RELIGIE

Zamknij NOWE RELIGIE - Artykuły Przekrojowe

Zamknij NOWE RELIGIE - Wprowadzenie

Zamknij POLSKA POGAŃSKA

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Archeologia

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Bałtowie

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Manicheizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Konfucjanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Satanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Sintoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Taoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Zaratustrianizm

-

Zamknij EUROPA I AZJA _ _ JAZYDYZM* <<==

Nasi Wierni

 6785521 odwiedzający

 272 odwiedzających online