Religioznawstwo
Zagadnienia Religijne
Europa Pogańska
Azja
Hinduizm i odłamy
Judaizm i odłamy
Chrześcijaństwo i odłamy
Islam i odłamy
Ameryka
Australia i Oceania

=>> ART. PRZEKROJOWE - Europa i Ameryka w XIX w.

Chrześcijaństwo w Europie i Ameryce w XIX wieku
15. Postępy wolnej myśli, materializmu i ateizmu w XVIII wieku wywołały w krajach protestanckich reakcje, zwane przebudzeniami, ogólnie nacechowane mistycyzmem i fantastyczną interpretacją ksiąg świętych. Te ruchy wytworzyły się nade wszystko w Anglii i w Stanach Zjednoczonych, gdzie trwały nadal w XIX wieku; ale Niemcy, Szwajcaria i Holandia znały podobne do nich, szczególniej po reakcji politycznej w roku 1815. W Anglii i Ameryce przebudzenia religijne objawiały się przez tworzenie sekt nowych, do których walka partii, wkraczanie żywiołu doczesnego na teren duchownego zarówno dostarczały sposobności.

16. Podczas gdy system prezbiteriański łączy się z obiorem duchowieństwa przez wiernych, istniało w Szkocji, jako nadużycie, prawo patronatu, to znaczy mianowania duchowieństwa parafialnego przez Koronę i panów, i zostało potwierdzone w 1712 aktem Parlamentu brytyjskiego. Wyniknął stąd (1733) pierwszy rozłam, powstały za wpływem pastora Ebenezera Erskine de Stirling, i ustanowienie Prezbiterian reformowanych. W 1847 gminy reformowane, które były bardzo wzrosły, przybrały imię Kościoła prezbiteriańskiego zjednoczonego, ażeby się odróżnić od Kościoła państwowego. W łonie tego samego Kościoła nowy rozłam dał początek Kościołowi wolnemu Szkocji (1843). W 1874 Parlament zniósł nareszcie prawa patronatu, a w 1900 Kościół wolny i Kościół prezbiteriański zlały się pod nazwą Kościoła wolnego zjednoczonego, ale pewna mniejszość, wroga temu zlaniu, upomniała się o wszystkie majątki Kościoła wolnego i wszczęła tym sposobem nowe trudności. Kościoły szkockie mają społem jedno credo, zwane wyznaniem Westminsterskiem (1647), złagodzone w swej surowości kalwińskiej przez akty deklaracyjne z 1879 i z 1892.

17. Sekty baptystyczne, które nawiązywano mylnie do chrystianizmu Brytanii rzymskiej, ukazują się w Anglii w zaraniu XVII wieku. Jak mennonici, uczniowie Holendra Simonsa Mennona († 1559), którzy nazywają się także anabaptystami, baptyści potępiali początkowo chrzest dzieci, przysięgę i służbę wojskową. Ich obrzędem odróżniającym jest całkowite pogrążenie przy chrzcie, który otrzymują tylko dorośli. Poeta Milton był rewindykowany przez tę sektę, podobnie, jak Bunyan, autor sławnej „Podroży pielgrzyma" (Pilgrim’s progress), który był uwięziony przez 10 lat za Karola II. Począwszy od 1689, baptyści cieszyli się tolerancją i rozpostarli się po Niemczech, Stanach Zjednoczonych i gdzie indziej. Anglia liczy ich 350.000, Stany Zjednoczone blisko 4 miliony; utrzymują ważne misje, szczególniej w Afryce i w Azji. Baptyści nie mają biskupów, ale starszych, wybieranych przez gminy doktorów, obarczonych obowiązkiem kaznodziejstwa, oraz służebników czyli diakonów. Ze wszystkich sekt chrześcijańskich jest to być może jedyna, w której chrześcijanin z roku 100 nie czułby się zbyt obcym.

18. Więcej niż 30 milionów protestantów zowie się dzisiaj metodystami. Ta potężna sekta została założona w Anglii, około 1740, przez człowieka wymownego i energicznego, purytanina Johna Wesleya († 1791), jego brata Karola i jego przyjaciela Whitefielda († 1770), który wygłosił więcej niż 18.000 kazań. Wytknęli sobie zrazu jako jedyny cel ewangelizować czyli przebudzić Kościół anglikański czytaniem Biblii, prawidłowym przestrzeganiem przepisów i oczyszczeniem życia moralnego. Nazwa metodystów, którą się spotyka już od 1639, oznaczała kaznodziei, nauczających metody, ażeby dojść do szczęścia przez cnotę. Wciąż uprawiając nade wszystko kaznodziejstwo, dozwolone także laikom, metodyści wywoływali tworzenie towarzystw religijnych, które stały się ośrodkami propagandy. Metodyzm przedstawia pewne analogie z pietyzmem niemieckim; ale w odróżnieniu od tegoż, zwraca się nade wszystko do wielkich mas ludowych, które chce podnieść religijnie i moralnie. Pewien szarlatanizm konwulsjonerski przyczynił uszczerbku wielkim zgromadzeniom metodystycznym; ale są to potężne narzędzia ewangelizacji i nawracania. Misje metodystyczne rozpościerają się na wszystkie części świata i, bardzo hojnie popierane, mnożą tam swe dobrodziejstwa.

19. Metodyzm, począwszy od 1797, podzielił się na sekty, weslejan, chrześcijan biblijnych etc., które się różnią tylko odcieniami opinii. Zerwanie z Kościołem anglikańskim, którego Wesley chciał uniknąć, dokonało się stopniowo ku końcowi XVIII wieku. Metodyści tworzą dzisiaj Kościół dysydencki, który się rządzi sam przez Konferencję i posiada hierarchię, złożoną z duchownych i świeckich.

20. Wprowadzony do Nowego Jorku w 1768, metodyzm został wkrótce propagowany w Ameryce przez misjonarza Whitefielda. Ta propaganda pociągnęła większość Murzynów, którzy utworzyli gminy niezależne. Jest to zaszczytem metodystów amerykańskich, że protestowali już od 1784 przeciw niewolnictwu czarnych. Więcej jeszcze, niż w Anglii, sekty metodystyczne rozmnożyły się w Stanach Zjednocz., ale ich zasady istotne pozostały te same wszędzie: są to Kościoły „przebudzenia i misji". Misje metodystyczne Stanów Zjednoczonych rozporządzają 7 milionami franków rocznie i kapitałem nieruchomym, szacowanym na więcej, niż 25 milionów.

21. Oschłość i formalizm Kościoła anglikańskiego w początkach XIX wieku wywołały jeszcze rozłam braci z Plymouth, do których się przyłączył pastor anglikański John Darby (1831). Sekta darbistów stała się raczej stowarzyszeniem braci, ponieważ Duch święty jest „pierwiastkiem istotnym jedności". To otwiera drogę prorokowaniu bez upoważnienia i wszystkim nadużyciom indywidualizmu religijnego. Darbiści czyli bracia z Plymouth rozpowszechnili się i podzielili na sekty, tak w Europie Zachodniej, jak w Ameryce Północnej.

22. Darby około 1826, znalazł się w styczności z uczniami Edwarda Irvinga († 1834), pastora szkockiego, który zwiastował koniec świata i nowe przyjście Chrystusa w chwale. W roku 1832, po wszelkiego rodzaju szaleństwach założył Kościół, a dla powściągnięcia zapału proroczego wiernych ustanowił w nim hierarchię, natchnioną od świętego Pawła, która sama miała pozwolenie bredzenia. Co jest najniezwyklejszym w tej mistyfikacji, to właśnie, że jej wyniki były trwałe. Jest od 7 do 8 tysięcy Irwingian w Imperium brytyjskim, 25 tysięcy w Prusach i w Bawarii, wiele innych w Holandii, a nawet na Jawie; jeżeli wyrzekli się hałaśliwej inscenizacji założycieli sekty, uprawiają jeszcze prorokowanie i oczekują z radosną ufnością bliskiego przyjścia Pana.

23. Stany Zjednoczone i Anglia liczą więcej niż 100.000 adeptów sekty, założonej przez Mary Eddy w Bostonie, około 1880 r., a która się tytułuje „Nauka chrześcijańska". Propagowana nade wszystko przez entuzjastyczne kobiety, ta doktryna ma pretensje leczenia wszystkich chorób bez innych środków, prócz rozmyślania i sugestii. Sugestia nie jest hipnotyczna: jest to po prostu twierdzenie, powtarzane aż do wytworzenia przekonania, że wszelka choroba jest imaginacyjna. Znajdujemy również Christian scientists we Francji i w Niemczech; byli już ścigani za nielegalne wykonywanie praktyki lekarskiej. Christian scientists bronią się od zarzutu, jakoby byli okultystami lub nawet mistykami; ale fakt, że przypisują skuteczność praktyczną swym formułom leczniczym, zniewala wyznaczyć im miejsce, którego nie życzą sobie wcale, w nowożytnej historii magii.

24. Pomysł, jakoby uciekający Izraelici skolonizowali w odległej starożytności Amerykę, jest złudzeniem wcześniejszym od mormonizmu. Istnieją jeszcze w Anglii i w Stanach Zjednoczonych sekty dosyć liczne, które mają pretensję rozpoznawać w Anglo-Sasach potomków 10 zaginionych pokoleń Izraela, tych, co nie powróciły do Judei po niewoli babilońskiej; wytyka się nawet ich drogę, która ich jakoby wiodła przez Dunaj (Danubius) do Danii (kraju pokolenia Dan)! Bóg obiecał Izraelowi, że będzie królował nad narodami; Bóg nie może kłamać; otóż Anglo-Sasi są najpotężniejszym ludem świata; a zatem Anglo-Sasi są potomkami Izraela. Słyszałem sam, w Brighton, jak głosił pod gołym niebem tę doktrynę człowiek o wyglądzie szanownym, który zdawał się wierzyć w to, co podawał.

❖     ❖     ❖


25. Kościół urzędowy anglikański, mający za głowę króla, był kalwińskim z ducha, rzymskim z formy. Odsuwając się od Rzymu w materii dogmatycznej, zachował lub przynajmniej naśladował jej hierarchię. Jego credo stanowi 39 artykułów wiary, promulgowanych przez Elżbietę. Na początku XIX wieku miał wszystkie braki administracji bogatej i potężnej, gdzie panował formalizm, gdzie zewnętrzna poprawność dusiła zapędy pobożności. Inne sekty protestanckie, prezbiteriańskie, metodystyczne, baptystyczne, tworzyły grupę non-konformistów czyli dysydentów; tradycja kalwińska nie była w nich przeinaczona zapożyczeniami z hierarchii katolickiej.

26. W 1661 i w 1672, z obawy katolicyzmu i z odrazy do dysydentów, narzucono wszystkim funkcjonariuszom publicznym świadectwo, zatwierdzone przysięgą, czyli test, wyłączające wiarę w przeistoczenie, oraz łączność z covenantem szkockim, tą umową zawartą w 1588, a odnowioną w 1637 dla obrony prezbiterianizmu narodowego przeciw anglikanizmowi i papizmowi. Test pozostawał w mocy, aż do 1828, daty, kiedy Parlament go zniósł, przyznając tym sposobem dostęp do funkcji publicznych tak katolikom, jak nie-anglikanom.

27. Dysydenci, którzy obejmowali wielką część mieszczaństwa i klas robotniczych, byli nie mniej wrogimi papistom, niż Kościołowi ustanowionemu. Ten ostatni, pozbawiony obwarowania, które test stworzył był na jego korzyść, sprawiedliwie czuł się zagrożonym. Jeden z jego ośrodków intelektualnych stanowił Uniwersytet Oxfordzki, gdzie chrystianizm był, jak to mówiono, wysokim i suchym (high and dry). Tam to zrodził się ruch reformy oxonianski czyli traktariański; ta ostatnia nazwa przypomina publikację 90 tract'ów czyli broszur, które od 1833 do 1841 ruszyły z Oxfordu, żeby się rozpowszechnić po całej Anglii.

28. Pomiędzy autorami tych tract’ów najwybitniejsi byli Newman (1801 —1890) i Pusey (1800—1882). Stawiali sobie za cel tchnąć nowe życie w Kościół anglikański, usuwając żywioły kalwińskie i sprowadzając go do chrystianizmu z przed Reformacji, oczyszczonego z jego błędów. Tu właśnie wystąpił wpływ Schleiermachera, którego Pusey był poznał, i wpływ odrodzenia romantycznego z jego podziwem bez krytyki dla średniowiecza, którym Anglia się upajała od 1814 przy lekturze powieści Waltera Scotta.

29. Stało się wkrótce jasnym, że Newman, szukający, jak mówił, średniej drogi między anglikanizmem a romanizmem, skłaniał się mocno ku temu ostatniemu. Biskup Oxfordzki potępił 90-ty tract i zabronił przedłużać ich ser[i (1841). Newman zamilknął, w 4 lata potem nawrócił się na katolicyzm (1845). Jako rektor uniwersytetu katolickiego w Dublinie (1851 —1858), został zamianowany kardynałem przez Leona XIII w 1879 i umarł w 1890 w zakładzie religijnym, założonym przez siebie. Pusey, który nie chciał posunąć się aż do papizmu, stał się wodzem nowej sekty, która, wciąż utrzymując, że pozostaje wierną Kościołowi narodowemu, marzyła aż do soboru Watykańskiego o pojednaniu z Rzymem. Osobiście zawsze się okazywał wrogim przyjmowaniu ceremonii średniowiecznych do nabożeństwa; ale jego uczniowie, uniesieni ruchem, który powstał w tej dobie w sztuce, byli o wiele mniej rozsądnymi: puseizm zwyrodniał w rytualizm (około 1850). Ta sekta, stanowiąca skrajną prawicę anglikanizmu (high church), zapożycza od Rzymu krzyże, świece, kadzidło, ozdoby kapłańskie, i czyni mu także ważne ustępstwa dogmatyczne, przyjmując obecność rzeczywistą, spowiedź uszną, Kult Dziewicy. Grzegorz XVI powiedział o traktrianach: „Są to papiści bez papieża, katolicy bez jedności i protestanci bez wolności”. To stało się jeszcze prawdziwszym o rytualistach.

30. Anglikanie prawowierni i dysydenci zjednoczyli się przeciw nowym tendencjom; pospólstwo Londynu zburzyło Kościół rytualistyczny (1860). Uczucie narodowe było już zadraśnięte, gdy Pius IX w 1850 uposażył Anglię w hierarchię rzymską, mianował wikariusza apostolskiego Wisemana kardynałem i arcybiskupem Westminsterskim. Okrzyk No popery! (precz z papizmem!) rozlegał się, jak za dni królowej Anny. Przeciw Unii Kościoła angielskiego (English Church Union), utworzonej przez rytualistów (1860), stanęło Church Association (1865) dla zwalczania romanizacji nabożeństwa. Parlament i trybunały wkraczały kilkakrotnie na korzyść anglikanizmu, ale nie powstrzymały rozwoju rytualizmu, który nie przyznaje Państwu prawa mieszania się w sprawy religijne i domaga się, w zgodzie z dysydentami, disestablishment, to znaczy rozdziału Państwa i Kościoła. Co w dalszym ciągu odsuwa ten Kościół od Rzymu — mimo usiłowań zbliżenia, odnawianych przez Leona XIII (1896) — to opozycja rytualistów przeciw pierwszeństwu i nieomylności biskupa rzymskiego. Zresztą, począwszy od 1900, konflikt wewnętrzny się uspokoił, nie żeby rytualiści zmodyfikowali swe praktyki, ale ponieważ wysoki Kościół anglikański zbliżył się do nich, aż do ich pochłonięcia.

31. Rytualiści mają nie tylko szkoły, szpitale, misje; za przykładem Kościoła rzymskiego założyli kongregacje, jak Świętego Krzyża (1853), Świętego Sakramentu (1862), a nawet kongregacje siostr miłosierdzia (sisters of mercy), których pierwszy pomysł pochodzi od Puseya. Te siostry są dzisiaj wprowadzone na stałe do wielu szpitali londyńskich.

32. Zdrowy rozsądek angielski szybko poznał, że rytualizm jest rodzajem katolicyzmu przebranego. Wielu traktarian i rytualistów, za przykładem Newmana i Manninga (obu potem kardynałów), przeszło na romanizm. Romanizm jest rytualizmem integralnym. W zaraniu nade wszystko pozyskiwał zwolenników w klasach wyższych, które miłość sztuki i dyletantyzm religijny oddalały od surowości kalwińskiego rytuału; ale wkrótce, dzięki organizacji dobrych uczynków, w czym jego zasługi są cenione przez wszystkich, zdobył klientelę w środowiskach robotniczych, oraz potrzebujących wsparcia.

33. Przejście na katolicyzm uczonego, jak Newman, uformowanego w środowisku anglikańskim Oxfordu, miało ważne konsekwencje dla religii, z którą się wiązał. Jedna z jego prac, Zarys rozwoju doktryny chrześcijańskiej (1845), wprowadziła, nawet w kołach wykształconych katolików, pojęcie o ewolucji dogmatów, o postępie religijnym; stał się tym sposobem niechcący jednym z ojców modernizmu. Aż do 1854, w rzeczy samej, dogmat katolicki, uchodził za niewzruszony; Św. Wincenty z Lerins podał był jako formułę katolicyzmu: „To, w co wierzyli wszyscy, wszędzie i zawsze"; Bossuet uwydatnił jako kontrast z różnicowaniem się Kościołów Reformacji, charakter stateczny i określony Kościoła rzymskiego. Ale w 1854, bez zwoływania soboru, Pius IX obwieścił dogmat Niepokalanego Poczęcia, który był aż dotąd tylko wolną opinią. Było to zerwać z tradycją, potwierdzić, według pojęć Newmana, ewolucję dogmatyczną Kościoła. Gdzie się zatrzymać na tej drodze? Dogmat nieomylności, obwieszczony w 1870, dawał odpowiedź: zatrzyma się tam, gdzie się będzie podobało papieżowi. To rozwiązanie, które zadawalało Newmana, ma wartość tylko na terenie dogmatycznym: teren historii pozostaje wolnym. Idea ewolucji dogmatów, konieczności poszukiwania ich pochodzenia i ich rozwoju otwierała drogę wolnym pracom egzegetycznym, aż dotąd prawie niedosięgłym dla katolików. Przez tę właśnie bramę przeszedł ksiądz Loisy.

34. Wiek XIX widział, jak się rozwijała w Anglii i w Stanach Zjednoczonych sekta chrześcijańska i racjonalistyczna Unitariuszy. Już od XVI wieku palono w Anglii ludzi, ponieważ głosili zasady arianizmu i zaprzeczali Trójcy. Zwolennicy tej doktryny zlali się w XVII wieku z socynianami, potem, w wieku następnym, z deistami. Teofil Lindsay († 1808) i Jozef Priestley, wielki chemik († 1804), stali się prorokami unitaryzmu brytyjskiego; ten ostatni, zmuszony do ucieczki z Anglii (1794), ponieważ go oskarżano o sympatie dla Rewolucji francuskiej, wprowadził unitaryzm do Pensylwanii. A nade wszystko w Bostonie, Atenach amerykańskich, chrystianizm, w ten sposób oczyszczony, znalazł teren sprzyjający; pastor Channing, tak słusznie sławny za to, że zwalczał niewolnictwo (1835) i popierał wszędzie prawa sprawiedliwości i rozumu, przyłączył się do unitaryzmu już od 1819, mimo że był przeciwny tworzeniu nowego Kościoła. „Kościół ustanowiony, mówił, jest grobem inteligencji". Po Channingu poeta i moralista Ralf Emerson (z Bostonu) propagował tę „religię umysłowców", chrystianizm bez dogmatu i bez innych świątyń, jak serca. W Anglii był nade wszystko reprezentowany przez James’a Martineau († 1900), autora dzieł, które się stały klasyczne, o doktrynie unitarnej, która się wiąże swymi tendencjami panteistycznymi ze Spinozą i mogłaby się stopić bez trudności dogmatycznych z judaizmem liberalnym naszych dni.

35. Stany Zjednoczone są pierwszym wielkim krajem, który urzeczywistnił całkowicie rozdział Państwa i Kościołów, pozostawiając pole otwarte, w całej swobodzie, współzawodnictwu religii. Wyniknęła stąd pewna przewaga dla katolicyzmu, który ma, jako zasadę, centralizację władz, nad protestantyzmem, który się rozdrabnia naturalnie w sekty; ale pomiędzy licznymi sektami protestanckimi dobór uczyni swoje, i religia bez wymagającej teologii, z troskami i zadaniami moralnymi i społecznymi w pierwszym rzędzie, w końcu przeważy tam, jak i gdzie indziej. Na teraz 15 milionów katolików amerykańskich tworzy ugrupowanie liczniejsze, niż którakolwiek z sekt protestanckich tegoż kraju.

36. Spirytyzm, który jest też prawdziwą religią, zrodził się w Stanach Zjednoczonych; tam to również wytworzyło się jedno z najciekawszych zjawisk XIX w., mormonizm. Mormonizm jest jedną z tych epidemii religijnych, określanych, jako revivals czyli przebudzenia, na które ludy anglo-saskie zdają się bardziej wystawionymi, niż inne, z przyczyny lektury Ksiąg świętych bezpośredniej i często odbywającej się społem. Pewien roznosiciel wizjoner, Józef Smith, wyłożył ludziom łatwowiernym, w 1830, objawienie, które wiązało Amerykan z rodziną patriarchy Józefa i zwiastowało bliskie ukazanie się Mesjasza. To objawienie przyniesione mu było przez anioła, wyryte pismem egipskim na złotych blachach. Oszustwo znalazło wiarę, mimo swej ordynarności, i nowa sekta po kilku przenosinach założyła w Stanie Illinois osadę, zaopatrzoną w wielką świątynię (1841): był to Kościół Świętych dni ostatecznych. Nazwano ich także mormonami, ponieważ jeden z rzekomych potomków Józefa, którzy wyemigrowali około 600 przed Chrystusem do Ameryki, miał się nazywać Mormon i zredagować Księgę Świętą sekty, przekład rzekomych tabliczek złotych. Ta księga święta jest niezręcznym plagiatem Biblii i pewnej powieści, ogłoszonej w 1812, gdzie niema ani oryginalności ani talentu; ale zapał religijny nie rozumuje wcale. Tworząc republikę rolniczą i przemysłową, wkrótce zaludnioną przez emigrantów ze wszystkich krajów, mormonowie dali się potulnie prowadzić swojemu „prorokowi", który, chcąc odnowić obyczaje patriarchalne, upoważnił wielożeństwo (1843). To zgorszyło pospólstwo Illinois, które wymogło uwięzienie Smitha, po czym go uśmierciło (1844). Wtedy pod przewodem ulubionego ucznia Smitha, cieśli Brighama Younga, mormonowie wyemigrowali ku Wielkiemu jezioru Słonemu (w Utah) i założyli tam gród nowy (1847). Kiedy Young umarł z kolei, w 1877, pozostawił 17 żon, 56 dzieci i fortunę 10 milionów franków. W 1901 wodzem mormonów był Józef F. Smith, bratanek proroka; szacowano liczbę mormonów na 300 tysięcy, nadto około 15.000 rozproszonych w Europie. Ich kult przyjmuje tylko chrzest dorosłych przez zanurzenie całkowite; za przykładem kilku sekt chrześcijańskich pierwotnych, chrzczą „na rzecz umarłych"; Franklin i Linkoln zostali wyratowani w ten sposób z ogni piekielnych.

37. Ponieważ Kongres Stanów Zjednoczonych zakazał wielożeństwa na całym terytorium Unii i zarządził z tego tytułu pościgi (1884), mormonowie wyrzekli się 1890 tego spadku patriarchów Izraela; 2000 misjonarzy, których utrzymują, znalazło tym lepsze przyjęcie po tej reformie. Historia mormonizmu, która nie jest skończona, jest historią początkowego oszukaństwa, z którego kilku energicznych organizatorów, obsługiwanych przez naiwnych dobrej woli, umiało wyciągnąć w interesie wszystkich wielkie korzyści.

❖     ❖     ❖


38. Fryderyk II i Katarzyna II byli władcami-filozofami aż do żartowania z rzeczy świętych z Wolterem, Diderotem i innymi, lecz nie do osłabiania w tych Państwach tego chrystianizmu, którym pogardzali wewnętrznie. Józef II, cesarz niemiecki, mimo że miernej inteligencji, był to prawdziwy ukoronowany filozof swego czasu, ponieważ chciał, żeby przeszły w prawa idee świeckie, którymi jego duch był przepojony. Poczynając od 1781, ustanowił tolerancję w Rzeszy, zamknął prawie wszystkie klasztory, których dobra skonfiskował, zabronił ogłaszania breve papieskich bez swego uznania, równie jak apelacji do Rzymu, które utrzymywały niekarność duchowieństwa. Porównano go z Julianem Apostatą, i stał się bardzo niepopularnym, pomimo pożytecznych reform, którymi zaszczycił swe panowanie. Rewolucja francuska przeraziła go; kiedy umarł w 1790, mógł przewidywać, że ciosy filozofii dosięgną wkrótce tronów. Jednakże Austria odmówiła Józefowi Il-mu uznania dopiero w 1855. W tej dobie został zawarty z Piusem IX Konkordat (wymówiony w 1870), przywracający duchowieństwu jego prerogatywy i ogłaszający za zniesione wszystkie prawa przeciwne nauczaniu Kościoła. Ten ostatni brał z powrotem nadzór nad szkołami, nad małżeństwami, nad literaturą; był to jeden z ostatnich tryumfów teokracji w Europie.

39. Protestantyzm w XVIII w. nie był bardziej dozwolonym w Austrii niż we Francji. Kraj Salzburg, począwszy od 1278, zależący od księcia biskupa, wypędził protestantów w 1731, nabawiwszy ich pierwej poniewierek, które dały powód do reklamacji króla pruskiego. Wygnańcy dosięgli Holandii i Ameryki Północnej, ziem zawsze gościnnych. Wiek XIX urzeczywistnił, przynajmniej w zasadzie, tolerancję religijną. Począwszy od 1890 mniej więcej, protestantyzm nawet zdobył trochę terenu w Austrii: ruch, mający za dewizę Los von Rom („precz z Rzymem!), odłączył kilka tysięcy rodzin od katolicyzmu, ale został stłumiony za cenę złota.

40. Reforma ksiąg liturgicznych ruskich przez patriarchę Nikona (1605—1681) dała początek schizmie raskolników, fanatycznych zachowawców, których nazywają „starowiercami“, i którzy są jeszcze w liczbie kilku milionów w Rosji. Pomiędzy heretykami rosyjskimi istnieją egzaltowani mistycy, skopcy (1770), którzy stawiają sobie za cel nie polepszenie lecz wygaśnięcie gatunku ludzkiego. Istnieją także racjonaliści, jak duchoborcy, którzy odrzucają ceremoniał i cześć obrazów. Ponieważ chrystianizm prawosławny był religią stanu, wszyscy sekciarze byli więcej lub mniej prześladowani.

41. Mówiliśmy już o losie Izraelitów. Polacy katolicy i Rusini, zjednoczeni z Kościołem rzymskim (mimo, że praktykujący obrządek wschodni), nie mniej ucierpieli: jeżeli męczennicy Polski stali się ofiarami polityki więcej, niż fanatyzmu, unici byli ścigani tylko dlatego, że odmawiali wstąpienia do Kościoła państwowego. „Zaznali wszystkich doświadczeń, kaźni, wygnania, Syberii. Było ich 8 milionów w XVII w.; na początku XIX w. było ich nie więcej niż 800.000; dzisiaj (1897) 100.000 Rusinów rosyjskich, jęczy. Inni zniknęli: wygnanie, więzienie, śmierć i odstępstwo podzieliły się resztkami tego Kościoła.

42. Ciekawym epizodem reakcji z 1815 jest rola, odegrana przy Aleksandrze I przez baronową Krudener, która po bardzo rozpuszczonej młodości stała się mistyczką, mając lat 40. Piękna jeszcze, mniemając się natchnioną, zdobyła taki urok nad monarchą pietystycznym, że przyjął od niej (i od mesmerczyka Bergasse’a) cudaczny pomysł Świętego Przymierza, zawartego 26 września 1815, w imię Świętej Trójcy, pomiędzy Rosją, Prusami a Austrią. W końcu Aleksander znalazł ją niedyskretną i poróżnił się z nią. Ale ona nadal przebiegała świat, głosząc kazania, rozdając jałmużnę, pociągając ludzi, podobnie jak ona rozstrojonych, w swe ślady. Misje, do których jej przyjaciele dawali się używać, są jakby pierwszym pomysłem Armii zbawienia. Zakończyła swą awanturniczą egzystencję na Krymie (1824). W jednym ze swych ostatnich listów pisała: „Bardzo często brałam za głos Boga to, co było tylko owocem mej wyobraźni i pychy". Mogła była spostrzec się na tym nieco wcześniej.

❖     ❖     ❖


43. Epoka Dyrektorium ujrzała odrodzenie katolicyzmu pod rządami rozdziału Kościoła i państwa. Już od 1796 kult publiczny został przywrócony więcej niż w parafii. Towarzystwo paryskie ruszało znów w drogę do kościołów, duchowni przybierali swój strój; 500 księży wyświęcono w jednym tylko roku. Pani de Stael, Lafayette i wiele umysłów umiarkowanych chciało wtedy, żeby nie zmieniano nic w tym stanie rzeczy, sprzyjającym wolnemu współzawodnictwu opinii. Ale Pierwszy Konsul potrzebował papieża i mniemał, że będzie mógł, nabawiając go lęku, zapewnić sobie współdziałanie Kościoła rzymskiego, przekształcić biskupów i księży w żandarmów, bez poddania Francji na nowo wymaganiom Stolicy Świętej. Zdecydował się zawrzeć z Piusem VII nowy konkordat, zastępujący ów z 1516, który Zgromadzenie Narodowe podarło.

44. Wszelki konkordat między papieżem a monarchą ma za cel istotny zapewnić temu ostatniemu mianowanie biskupów, którzy stają się narzędziami władzy, a pierwszemu prawo instytucji kanonicznej, pozwalające odsuwać kandydatów niegodnych lub tych, którym Rzym ma powody nie ufać. Parlament, przychylny starożytnemu zwyczajowi gallikańskiemu obioru biskupa przez kapituły kościelne, długo opierał się konkordatowi, zawartemu w 1516 między Leonem X a Franciszkiem I. Monarchia francuska, która winna była sama papiestwu swą inwestyturę duchowną, była nieustannie zajęta troską o sprowadzenie do minimum praw Kościoła rzymskiego nad Kościołem Francji, nie dlatego, żeby chciała niepodległości tego Kościoła, ale dlatego, że pretendowała trzymać go w ręku, oraz z pobudek fiskalnych. Bonaparte w tym, jak w innych rzeczach, podjął po prostu tradycję monarchii.

45. Po rokowaniach trudnych, ale bystro się toczących, w których Bonaparte nie cofnął się ani przed groźbami gwałtu, ani przed pokuszeniami oszustwa, Konkordat został podpisany w 1801 i obwieszczony w kwietniu 1802. Katolicyzm był uznany nie jako religia stanu, lecz jako religia „przeważającej większości obywateli francuskich". Członkowie kleru otrzymywali zapłatę od państwa, a biskupi byli mianowani przez nie, z zastrzeżeniem inwestytury pontyfikalnej. Używając podejścia, Bonaparte obwieścił 8 kwietnia 1802, jednocześnie z ustawą o konkordacie, pewne artykuły, zwane organicznymi, tworzące kodeks policji religijnej. Te artykuły dotyczyły między innymi organizacji kultu protestanckiego; kult izraelski został uznany i uporządkowany dopiero przez prawo z 1808. Ale artykuły istotne miały za przedmiot sparaliżowanie w Kościele francuskim wszelkiej bezpośredniej interwencji dworu rzymskiego. Pius VII, który nie był o niczym naprzód poinformowany, zaprotestował (1803). „Artykuły organiczne, mówił jeszcze Montalembert w 1844, są dla nas pogwałceniem konkordatu; nie zostały nigdy uznane przez Kościół". Utrzymywano rzecz przeciwną; jest to, prawdę rzekłszy, kwestia odcieni; faktem pewnym jest, że Pius VII, mimo, że zmuszony przez Bonapartego przybyć dla ukoronowania go cesarzem w Paryżu, mniemał się odrwionym i zaznaczał z tego powodu urazę. Odmówił inwestytury nowym biskupom i odpowiedział na brutalności Napoleona, ekskomunikując go (1809).
Pozbawiony, począwszy od 1808, swego Państwa, pozostał więźniem cesarza zrazu w Sawonie, potem w Fontainebleau; tam w 1813 Napoleon wydarł mu prawie przemocą nowy konkordat, którego ważność nie była nigdy uznaną. Papież zobowiązywał się rezydować odtąd w Avignonie! Wkrótce potem Pius VII odmówił uznania tego traktatu, a Sprzymierzeni, zwycięzcy w 1814, zwrócili mu Państwo papieskie. Gdyby Pius VII był umarł w tym momencie, byłby pozostawił opinię bohatera i świętego, bo znosił z godną podziwu stałością urągliwe i niesprawiedliwe traktowanie Napoleona. Na nieszczęście dla swej pamięci pożył jeszcze dosyć, ażeby rozpętać reakcję.

46. Ostateczna restauracja władzy doczesnej papieży w 1815 zaznaczyła wstęp do długiego okresu złego rządzenia. W swym własnym Państwie, z którego ich agenci wyciskali, co się dało, w którym nędza płodziła zbójectwo, papieże musieli liczyć się z opozycją, ciągle rosnącą; we Włoszech aspiracje do jedności groziły samej zasadzie ich władzy; w Europie pojęcia liberalne, które przeżyły bankructwo Encyklopedii, były nieprzyjaciółmi tym trudniejszymi do powściągnięcia, że stosy, rózgi i lochy nie były już na usługach ramienia duchownego.

47. Pius VII przywrócił zakon jezuitów (sierpień 1814), który zresztą przetrwał w Prusach i w Polsce rosyjskiej, mimo potępienia, orzeczonego przez Klemensa XIV. Jezuici stali się odtąd ze swymi bogactwami, swą inteligencją, swym wpływem na młodzież i kobiety najpotężniejszymi pomocnikami Stolicy Świętej. Papież potępił wolnych mularzy i karbonarów, członków towarzystwa tajnego, które wytknęło sobie za cel wyswobodzenie Włoch, natchnął nową czynnością Kongregację Indeksu, ujął w przepisy przekłady Biblii na język pospolity, zwalczał w Hiszpanii i w Portugalii rozwój liberalny, który interwencja Francji winna była zdusić. Jego następcy nie wiele lepiej byli natchnieni. Ale wielkie trudności i ostateczne niebezpieczeństwo były zachowane dla Piusa IX Mastai (1847—1878). Na wstępie pokazał się usposobionym do przyznania reform, które smutny stan ekonomiczny jego państwa czynił naglącymi. Ale po rozruchu, który zmusił go schronić się w Gaecie (listopad 1848), jego postawa zmieniła się całkowicie. Rzeczpospolita francuska wydała wojnę Rzeczypospolitej rzymskiej; Rzym został zdobyty, a Pius IX, przywrócony do swej władzy (kwiecień 1850). Nadużył jej po tyrańsku. Od 1850 do 1855 więcej niż 90 wyroków śmierci wyrzeczono w Rzymie z motywów politycznych; w Bolonii od 1849 do 1856 było 276 egzekucji. Rząd był długo wykonywany przez niegodnego ministra, kardynała Antonellego, który oburzał Europę, każąc królować w Rzymie postrachowi. Pewne dziecko żydowskie z Bolonii, Mortara, ochrzczone przez służącą, zostało odebrane przemocą rodzicom; mimo energicznych reklamacji Napoleona III, popartego przez Anglię i przez całą opinię liberalną, Pius IX zatrzymał je w klasztorze (1858). 4 lata przedtem ogłosił dogmat Niepokalanego Poczęcia. W 1864 jako uzupełnienie pewnej encykliki, opublikował czy kazał opublikować to, co zowią Syllabus, to znaczy treściwe zestawienie poglądów, potępionych przez niego w rozmaitych bullach i allokucjach poprzednich. Wszystkie zdania potępione są z rzędu tych, które człowiek rozsądny, a nawet chrześcijanin liberalny uznałby bez wahania. Było to jakby wyzwanie, rzucone Europie świeckiej, nauce, samej idei postępu. Napoleon III zakazał jego urzędowej publikacji we Francji. Byłby chciał pozostawić własnemu losowi rząd Piusa IX, którego Państwo było mocno zmniejszone w 1860 na korzyść nowego królestwa włoskiego; zgubne wpływy zatrzymały go na tej drodze. Od 1850 załoga francuska zajmowała Rzym, protegując ciemięzkie rządy Antonellego; została wycofana w 1864 na nalegania rządu włoskiego. Ale, gdy Garibaldi zaatakował państwo kościelne w 1867, wylądowała dywizja, odniosła w listopadzie smutne zwycięstwo pod Mentaną i od tego momentu zajmowała Rzym aż do 1870.

48. Jezuici powzięli ideę nowego soboru, przeznaczonego, by podnieść do znaczenia dogmatu wierzenie w nieomylność papieską. Idzie, ma się rozumieć, o nieomylność papieża, ogłaszającego z kazalnicy (ex cathedra) zdanie z dziedziny religijnej; ale, nawet w ten sposób ograniczona, nieomylność obrażała rozum nie mniej, jak tradycję. Ultramontanizm, który ją zachwalał, był, w oczach Lacordaire’a, „największą bezczelnością, jaka się znów powołała na imię Jezusa Chrystusa". Wynikało stąd, naprzód, sprzecznie z opinią powszechną, że autorytet dogmatyczny Ojca Świętego ma przewagę nad autorytetem soborów; było to dalej zaprzeczać prawdom historycznym, jak herezja papieża Honorjusza I, potępiona przez sobór powszechny w 681 i przez cały szereg jego następców. Oświeceni biskupi, tak we Francji i w Niemczech, jak w Austrii, byli nieprzyjaźni nieomylności. Jednakże, mocni poparciem fanatyzowanych mas, jezuici wzięli górę, i nowy dogmat został proklamowany 18 lipca 1870, w przededniu wypowiedzenia wojny przez Francję Prusom. W tym momencie Napoleon III mógł jeszcze ocalić swą koronę i zapewnić sobie współdziałanie wojskowe Wiktora Emanuela, pozostawiając Rzym Włochom; koteria klerykalna z Tuilleries przeszkodziła mu w tym. Ale wypadło odwołać z Rzymu wojska francuskie; Włosi wkroczyli tam 20 września przez wyłom po kilkogodzinnym bombardowaniu i położyli kres władzy świeckiej papieży. Pius IX nie przyjął prawa, zwanego gwarancyjnym, które mu pozostawiało z innymi przywilejami quasi suwerenność nad Watykanem i Lateranem. Aż do śmierci (1878) nie przestał protestować przeciw przywłaszczeniu włoskiemu; jego następcy, Leon XIII i Pius X czynili podobnie. Jednakże rząd włoski obchodził się z największymi względami wobec papieży, i jego władza zatrzymywała się z uszanowaniem w progu pałaców pontyfikalnych. To nie przeszkadzało proboszczom mówić o „więźniu watykańskim" i opisywać wzruszonym wieśniaczkom „wilgotnej słomy z celi więziennej papieża".

❖     ❖     ❖


49. Już od końca XVIII wieku reakcja katolicka ujawniła się we Francji w dziedzinie idei  La Harpe, protegowany i pochlebca Woltera, śpiewał palinodię po Terrorze i upozował się na na przeciwnika filozofów. Szlachcic bretoński daleko bardziej utalentowany od La Harpe’a, Chateaubriand, ogłosił w 1802, Geniusz chrześcijaństwa, dzieło błyszczące a powierzchowne, które zwiastowało romantyzm, i uzyskał powodzenie nadzwyczajne. Katolicyzm Chateaubrianda był raczej estetyczny i sentymentalny; katolicyzm Bonalda, wyłożony także w 1802, był czysto teologiczny, a nawet teokratyczny. Emigrant sabaudzki, Józef de Maistre, szedł dalej jeszcze w nienawiści zasad Rewolucji, w wywyższaniu średniowiecznego papiestwa, w bezwstydnym zaprzeczaniu lub apologii win Kościoła. Ten opętaniec z talentem stał się założycielem szkoły, zwanej ultramontańską, ponieważ szuka natchnień w Rzymie „poza górami". W ciągu całego XIX wieku jej publicyści, z których najuczeńszym i najsympatyczniejszym był Fryderyk Ozanam (1813 —1853), założyciel Towarzystwa św. Wincentego a Paulo, najhałaśliwszym i najgwałtowniejszym Ludwik Veuillot (1813 —1883), uczynili się rzecznikami ortodoksji jezuickiej przeciw dążnościom gallikańskim pewnej części kleru francuskiego i dążnościom liberalnym opinii publicznej. Większość obecnych członków partii rojalistycznej, zwanej I’Action francaise, chociaż osobiście niewierzący i przyznający to, nawiązują do Józefa de Maistre i do Veuillota. Jedną z cech najbardziej utrapliwych polemiki ultramontańskiej jest jej ordynarność; raz zaciągnięci na rejestr tej partii laicy, nawet z kulturą, przyswajają sobie wokabularz mnichów ligistów, kłamią i wymyślają do woli. Wiktor Hugo w 1850 tak biczował Veuillota i jego organ l'Uunivers:

Patrzcie: oto on! jego gazeta lamparcia,
Chluba dewotów, okaz stylu bandyckiego.
W zakamarku wytrychy robi do otwarcia
Bram Królestwa niebieskiego...
Tak to, szkalując chwały, geniusze i cnoty,
Zachwyt czyniąc ohydą smykom rozbrykanym,
Żyje sobie spokojnie w wyziewach podłoty,
Hultaj w jezuicie szczwanym.

50. Znacznie powyżej tych ludzi, których pióro jest maczane w żółci, mieszczą się katolicy liberalni, którzy próbują pojednać z katolicyzmem nie tylko zasady z roku 1789, ale świeższe aspiracje ku braterstwu i sprawiedliwości społecznej. Pierwszym organem tej partii we Francji był dziennik l'Avenir (1830), który redagowali ksiądz de Lamennais (1782—1854), Ojciec Lacordaire (1802—1861) i Montalembert (1810—1870).  L'Avenir, w którym Kościół był zachęcany do wstąpienia na drogę demokratyczną, został zaskarżony, jako wywrotowy przed Grzegorzem XVI; Lamennais, który się ukorzył w 1832, ogłosił wkrótce potem Paroles d’un croyant (Słowa wierzącego), gdzie zaostrzył to, co nazywano jego błędami, i co pewien biskup potraktował, jako „apokalipsę diabła“. Papież ekskomunikował go; przeszedł do partii rewolucyjnej. Lacordaire poddał się bez zastrzeżenia w 1832; używał odtąd swojego wielkiego talentu do kaznodziejstwa i sprowadził we Francji nowy rozkwit zakonu dominikanów, do którego był wstąpił w 1840. Hrabia de Montalembert, równie uległy wobec cenzur Kościoła, zwrócił się ku polityce; świetnie bronił narodowości uciemiężonych, Polski i Irlandii, ale także, szczególniej od 1848, idei wrogich demokracji, której wezbrana fala go przerażała. Tacy ludzie, jak książę Wiktor de Broglie i Cochinowie (Augustyn i Dionizy), podążali aż do naszego czasu, drogą analogiczną, w pośrodku między ultramontanizmem a liberalizmem arystokratycznym.

51. Demokracja katolicka była nade wszystko reprezentowana we Włoszech przez księdza Murri, we Francji przez Towarzystwo świeckie Sillon, założone przez Marka Sangnier. Sillon z przyczyny swej niezależności i swych dążności, które zowią franciszkańskimi, uległ cenzurze w Rzymie (sierpień 1910): co się tyczy Murrego, Pius X rozkazał mu zrazu zamilknąć, po czym go ekskomunikował (marzec 1909).

52. Reakcja polityczna, która nastąpiła po Stu dniach, została zaznaczona na południu Francji krwawymi gwałtami, skierowanymi przeciw protestantom i liberałom; to właśnie zowie się Białym Terrorem. W Paryżu, mimo osobistego umiarkowania Ludwika XVIII, który był wolterianinem, Izba, zwana introuvable (niespotykana), zdawała się chcieć sprowadzić Francję z powrotem do średniowiecza; wypadło, żeby minister Richelieu kazał ją rozwiązać przez króla (wrzesień 1816). Towarzystwo księży i świeckich, Kongregacja, założona za Konsulatu w 1801, nabrała wtedy ważnego znaczenia w polityce; była to partia hrabiego d’Artois, wicehrabiego de Montmorency, księcia Juliusza de Polignac. Przeciwstawiała się ze wszystkich sił ideom liberalnym, nade wszystko w materii nauczania, i w swej wyłącznej trosce „o tron i ołtarz" narzuciła Ludwikowi XVIII-mu zawstydzającą ekspedycję hiszpańską, która pogrążyła znów ten nieszczęśliwy kraj w despotyzmie. Za Karola X Kongregacja była dość potężną, by przeprowadzić prawo o świętokradztwie (1825), które, między innymi rygorami, upodabniało profanację hostii do ojcobójstwa; trzeba powiedzieć, że nie zostało nigdy zastosowane.

53. Ekstrawagancje Kongregacji nie powinny jednak czynić złudzenia; było tam więcej polityki, niż fanatyzmu religijnego Te upiory XVIII wieku przekładały tron nad ołtarz, a fawory, które tron im zapewniał, nad sam tron. Podczas kiedy zasiadała izba niespotykana, Lamennais pisał swój Essai sur l’indifference, gdzie zarzucał słusznie wyższemu towarzystwu ówczesnemu, że nie wierzyło, że kładło doczesność w pierwszym rzędzie. Wystarczy czytać Pamiętniki hrabiny de Boigne, żeby się przeświadczyć, iż arystokracja ówczesna poczytywała religię nade wszystko, jako rękojmię porządku społecznego, z którego korzystała.

54. Ludwik Filip, który wywłaszczył monarchię prawowitą, troszczył się daleko więcej o tron, niż o ołtarz. Uniwersytet, założony przez Napoleona, posiadał monopol nauczania. Zachowywał go z zazdrosną troskliwością, i usiłowania, czynione w tej dobie na korzyść tego, co nazywano „wolnością nauczania", to znaczy nauczania jezuickiego, nie powiodły się. Nie było tak samo po Rewolucji roku 1848, kiedy kler, z nienawiści do Orleanów, połączył swoją sprawę z republikanami, a nade wszystko po krwawych dniach czerwcowych, które przeraziły mieszczaństwo zachowawcze. „Idźmy rzucić się do stop biskupów", wykrzykiwał Wiktor Cousin. Jezuici powrócili natychmiast do Francji. Ludwik Bonaparte, obrany prezydentem Rzeczypospolitej w grudniu, potrzebował duchowieństwa do przywłaszczenia, które zamyślał. Dał mu pierwszy zastaw przez wyprawę rzymską, która przywróciła rząd Piusa IX. Ale czego jezuici chcieli przede wszystkim, to położyć znów rękę na nauczaniu średnim. Powiodło im się to w 1850, dzięki interesownej uprzejmości Ludwika Bonapartego i zręczności bez skrupułów apologety Inkwizycji, hrabiego de Falloux. Odtąd młodzież francuska była podzielona na dwa obozy, z których jeden, coraz liczniejszy z przyczyny ochoty, jaką mają mieszczanie, ocierać się o szlachtę, wzrastał w nienawiści liberalizmu, w czci dla przeszłości, nacechowanej nietolerancją i uciskiem. Trzeba było 20 lat, żeby ta kuracja wydała swoje owoce; trzecia to Rzeczpospolita, długi czas w więzach „partii czarnej", zakosztowała całej ich goryczy.

55. Uroszczenia Kościoła rzymskiego, jego nienasyconej natury, były jedną z przyczyn słabości drugiego Cesarstwa. Napoleon III, bardzo liberalny, ale ożeniony z nabożną Hiszpanką, lękający się jej kardynałów, jej biskupów i jej jezuitów więcej, niż opozycji, sprowadzonej do milczenia, był zniewalany interweniować bez ustanku w sprawach rzymskich, wspierać przeciw patriotyzmowi włoskiemu sprawę Piusa IX, a w końcu poświęcić jej swój tron i Francję. W kraju jego minister najliberalniejszy i ten, którego najlepiej lubił, Wiktor Duruy, musiał bronić krok w krok nauczania uniwersyteckiego przeciw oszczerstwom i szykanom klerykałów. Napoleon III był niewolnikiem swej przeszłości; skoro Kościół śpiewał był Te Deum po zbrodni z grudnia, musiał milczeć i znosić jego zachłanność.

56. Klęski wojny spowodowały reakcję religijną i polityczną. Francja z 1871, nade wszystko po brutalnym zgnieceniu Komuny, szarpała się w uścisku klerykalizmu. W oczekiwaniu na możność przywrócenia królestwa i oddania papieżowi z powrotem jego władzy doczesnej, chociażby za cenę nowej wojny, duchowieństwo rozwijało swoje nauczanie na wszystkich stopniach i zakładało uniwersytety katolickie. Dwie reakcje, które odwróciło głosowanie powszechne, mianowicie: reakcja z 24 maja 1873 i z 16 maja 1877 były dziełem, źle ukrywanym, partii klerykalnej, która znalazła protektora dyskretnego, lecz pewnego, w marszałku de Mac-Mahon, prezydencie Rzeczypospolitej po Thiersie. Za trzeciego prezydenta, Juljusza Grevy, partia republikańska stała się większością, a rozumiejąc nareszcie, skąd szło niebezpieczeństwo, uzyskała rozwiązanie kongregacyj, nie upoważnionych prawem (1880), To rozwiązanie stało się komedią, której szczegóły wymykają się nam jeszcze. Nie wiele lat potem szkoły jezuickie były liczniejsze i bardziej kwitnące; tam właśnie, nade wszystko w szkole, zwanej z ulicy Pocztowej, przygotowywano przyszłych oficerów lądowych i morskich. Kongregacje poparły generała Boulanger w jego zakusach dyktatury (1887) i rzuciły się nieroztropnie w ruch antysemicki, anty-protestancki i antyklerykalny, który się zarysował od 1885. Papież Leon XIII poradził katolikom pogodzić się z Republiką (1891); ich wodzowie posłuchali bez zapału, ale przygotowywali republikę klerykalną. <

57. Skazanie za zdradę pewnego oficera Izraelity kapitana Alfreda Dreyfusa, stało się tryumfem antysemitów (grudzień 1894). Na nieszczęście dla nich Dreyfus był niewinnym: został obarczony zbrodniami dawnego oficera papieskiego, który przeszedł na służbę Francji, komendanta Esterhazego. Kiedy Scheurer-Kestner, vice-prezydent Senatu, zdobył przeświadczenie o niewinności Dreyfusa, trzymanego wtedy pod strażą na wyspie Diabelskiej (w Guyanie), utworzyła się partia dla domagania się rewizji jego procesu. Jedynym dokumentem, który spowodował jego skazanie, był list, fałszywie przypisywany Dreyfusowi, w którym uczeni paleografowie całego świata poznali bez wahania pismo Esterhazego, jak tylko zdołano im przedłożyć jego próbki (1897). Oczywistość była absolutna: wszystko mogło być doprowadzone do porządku w dwa tygodnie. Włożono w to blisko dziesięć lat. Esterhazy, mimo formalnych dowodów jego zdrady, został hałaśliwie uwolniony od odpowiedzialności. Pułkownik Picquart. który dowiedział się o niewinności Dreyfusa przed Scheurerem i stwierdził ją głośno, został wtrącony do więzienia; apostołowie sprawiedliwości zostali oskarżeni o tworzenie „syndykatu zdrady", a cały Kościół, księża i mnisi, prócz kilku zaszczytnych wyjątków, oddał swój wpływ na służbę niesprawiedliwości, ogłupił kraj oszczerstwami i kłamstwami. W tym koncercie odznaczyli się asumpcjoniści, których dziennik, La, Croix, rywalizował ze sztandarowym organem antysemitów w głoszeniu nowej Nocy św. Bartłomieja. Szef Sztabu generalnego armii, generał de Boisdeffre, był kierowany przez najwpływowszego z jezuitów, Ojca Du Lac; jezuici mieli w ręku rekrutowanie, awansowanie oficerów; każdy oficer republikański i liberalny był źle notowany; prezydent Rzeczypospolitej, Feliks Faure, był jeńcem klerykałów; mieli kreatury i wspólników we wszystkich zarządach. Prawdziwy postrach zaciężył przez dwa lata nad Francją. „Umysłowcy" walczyli o honor kraju pod deszczem zniewag, przy oklaskach prawie całej Europy. Swe końcowe powodzenie, nader skromne zresztą, zawdzięczali pomocy socjalistów, którzy, zrazu obojętni na tę kłótnię burżuazji, zrozumieli, że byliby pierwszymi ofiarami reakcji. Skazany po raz drugi w Rennes (1899), potem ułaskawiony przez nowego prezydenta Rzeczypospolitej, Loubeta, Dreyfus odzyskał swój stopień dopiero w 1906, w następstwie śledztwa, które pozwoliło Izbie Kasacyjnej skasować wyrok z Rennes. Picquart, mianowany generałem, został wkrótce potem ministrem wojny; lecz ponieważ Izby uchwaliły były amnestię w 1900, żaden z winnych nie był ścigany.

58. Waldeck-Rousseau, prezes Rady ministrów w 1899, został żywo poruszony, jak cały kraj republikański, scenami nieporządku, które zaznaczyły w początkach tego roku wybór prezydenta Loubeta. Postanowił skończyć wreszcie z tymi, których nazywał "mnichami ligistami i mnichami aferzystami”; w następstwie rozmaitych okoliczności surowość jego pierwotnych projektów nawet wzrosła. Emil Combes, który po nim nastąpił, jako prezes Rady, nie był człowiekiem, któryby się zadowolił pozorami. Tym razem rozproszenie kongregacji nieupoważnionych było traktowane bardzo poważnie, gdy tymczasem należało wyłączyć z pod tego zarządzenia niektóre kongregacje nieszkodliwe, lub nawet pożyteczne. Parlament uchwalił następnie rozdział Kościołów i państwa (1905), który położył kres konkordatowi z 1801. Ale nie uchylono prawa Falloux z 1850, zapewne ponieważ zbyt wiele godnych uwzględnienia interesów wiąże się jeszcze z jego utrzymaniem.

59. W łonie protestantyzmu francuskiego obie tendencje, obskurancka i liberalna, były reprezentowane przez współzawodniczące fakultety z Montauban i ze Strasburga; ten ostatni po 1871 został przeniesiony do Paryża. Smutny epizod tej walki przypada na rok 1864. Coquerel, pastor w Paryżu, należący do Unii protestanckiej liberalnej został odwołany przez Radę prezbiterialną za oskarżeniem dawnego ministra Guizota. Ten historyk, który utrzymywał, że wierzy w cuda, osiągnął zgromadzenie w 1872 Synodu generalnego, gdzie zostało ustalone obowiązujące wyznanie wiary. Protestantyzm prawowierny, karykatura romanizmu, zasiał jeszcze kąkol na synodzie Orleańskim w 1906 ze swoją pretensją narzucania credo członkom czynnym stowarzyszeń do utrzymywania kultu protestanckiego, ustanowionych po rozdziale Kościołów i Państwa (1905).

❖     ❖     ❖


60. Szwajcaria w zaraniu XVIII wieku przeszła przez nową wojnę domową, która się zakończyła zwycięstwem reformowanych (1712), jednakże bez wywołania dostrzegalnej modyfikacji w stosunku liczebnym katolików i protestantów; ale, w Szwajcarii, jak gdzie indziej, kantony reformowane były najpracowitsze i najbogatsze. Przywołanie z powrotem jezuitów do Fryburga (1818) stało się początkiem agitacyj i intryg, które poruszyły kantony katolickie. Sejm helwecki, dla położenia im kresu, zniósł klasztory; w odpowiedzi kantony katolickie utworzyły ligę (Sonderbund), która otwarcie przygotowywała wojnę domową. Generał Dufour na czele 30.000 ludzi uprzedził tę klęskę swą energią i zawładnął Fryburgiem, który jezuici opuścili. Jednakowoż nie zdołano uniknąć krwawego spotkania, w którym katolicy zostali zwyciężeni; Sonderbund został rozwiązany, a kantony, tworzące rozłam, uczyniły akt uległości. Nowa konstytucja szwajcarska z września 1848, całkowicie proklamując wolność stowarzyszeń i wolność wyznań, zabroniła wstępu na terytorium skonfederowane jezuitom. Powrócili jednakże, poczynając od 1858, do kantonów katolickich; jeśli Uniwersytet Fryburski należy tytularnie do dominikanów, to naucza się w nim teologii jezuickiej.

61. Katolicyzm XIX wieku, jak to widzieliśmy, jest pod panowaniem papieża i jezuitów, zawsze ściśle zjednoczonych „ku większej chwale Boga“. Z 20.000 jezuitów, dotkniętych wyrokiem Klemensa XIV, większość, tajemnie faworyzowana przez Piusa VI, znalazła schronienie w bractwach Serca Jezusowego, potem w bractwie Ojców Wiary czyli Pakkanarystów, założonym przez Ojca Paccanarego 1797.
Rosja była jedynym krajem, gdzie przetrwali, nie chowając się; Katarzyna II, która potrzebowała ich w Polsce, pozwoliła im nawet przyłączyć do siebie jezuitów cudzoziemskich. Papież Pius VII przywrócił urzędowo zakon w Rzymie (1801) i na Sycylii (1804). 7 sierpnia 1814 odnowił zakon w całości; ale jezuici byli przyjęci zrazu tylko w Hiszpanii, w Neapolu, w Sardynii i w Modenie; nawet Austria i Francja ich nie chciały.

62. W 1820 jezuici zostali wygnani z Rosji, gdzie ich prozelityzm niepokoił ortodoksję grecką. Leon XII wynagrodził im to niepowodzenie, powierzając im Kolegium Rzymskie (1824), a w następstwie wychowanie całego duchowieństwa; w 1836 Grzegorz XVI złożył w ich ręce również kierownictwo Kolegium Propagandy i uradował ich kanonizacją Alfonsa Liguorego (1839), jednego z ulubionych teologów jezuityzmu. Generał jezuitów, rezydujący w Fiesole lub w Rzymie, nazwany został w mowie popularnej papieżem czarnym.

63. W Hiszpanii jezuici stanowili podporę despotyzmu aż do swego wygnania w 1834 przez regentkę Marię Krystynę; powrócili tam zresztą wkrótce potem. W Austrii zainstalowali się w 1838 i panują w niej jeszcze nad całym nauczaniem. Stali się także znowu potężnymi w Belgii od rewolucji bardziej klerykalnej, niż liberalnej, z 1830; ale w tym kraju, mimo zadziwiającego rozmnożenia klasztorów, kler świecki pozostał dosyć silnym, ażeby stanowić przeciwwagę wpływowi kongregacyj.

64. Ludwik XVIII nie chciał przyjmować jezuitów; jednakowoż rozporządzeniem z 5 października 1814 pozostawił kierownictwo seminariów biskupom, którzy wzięli jezuitów na profesorów. Niebawem ich kolegia z Saint-Acheul i Montrouge, również jak towarzystwo propagandy, utworzone przez nich w Lugdunie, przyczyniły niepokojów władzy i wywołały rozporządzenie z 1828. Kolegia zostały zamknięte. Rewolucja z 1830 wypędziła znowu jezuitów, nie bez kilku gwałtów ludowych. Stosownie do swego zwyczaju, powrócili cichaczem i znowu dali o sobie mówić w 1838; krasomówstwo jednego z ich grona, Ojca de Ravignan, przyczyniło się do przywrócenia im kredytu, którego niebezpieczeństwo obwieścił Eugenjusz Sue w sławnej powieści, Żyd tułacz. W 1845 pewien proces dostarczył dowodu, że jezuici byli bardzo liczni we Francji, mimo prawa, które im groziło więzieniem. Izba Parów poruszyła się, a Guizot, wtedy minister, powziął przeciw nim pewne złudne środki; Druga Rzeczpospolita miała ich wkrótce odszkodować.

65. Mimo porażki swej partii w Szwajcarii, jezuici skorzystali z rewolucyj z 1848; stali się kierownikami polityki reakcyjnej Piusa IX; uzyskali lub odzyskali przeważający wpływ w Prusach i w Austrii; położyli rękę na nauczaniu we Francji (1850). Zdarzenia z 1870—1871 były niekorzystne dla nich w Prusach, gdzie prawo z 1872 zakazało im pobytu; ale we wszystkich krajach katolickich ścisłe przymierze papiestwa, episkopatu i jezuityzmu, zjednoczonych dla powściągania myśli wolnej, uczyniło z jezuitów prawdziwych panów wiernych, podczas gdy kraje anglo-saskie otwierały się znowu dla eh propagandy. W Stanach Zjednoczonych i w Anglii, jezuici, dzisiaj liczni i bardzo czynni, stanowią potęgę, z powodu której opinia publiczna zaczyna chwilami się niepokoić.

66. Jedną z wielkich sił Towarzystwa Jezusowego, poza jego przedziwnym doborem nowych członków, jest to, że nie istnieje już żadne współzawodnictwo między nim a innymi zakonami. Pojednanie między dominikanami a jezuitami jest dokonane od dawna. Asumpcjoniści, redemptoryści czy liguoryści są tylko narzędziami, niekiedy przybranymi nazwami jezuitów. Nie zajmując się żadnym dziełem dobroczynności, mając tylko przedsięwzięcia płatne i dobrze się opłacające, mianowicie szkoły dla klas zamożnych, jezuici są bogatsi sami jedni od wszystkich innych zakonów i zapewniają sobie tym sposobem, gdy zachodzi potrzeba, pomoc w społeczeństwie cywilnym. Prawie cała prasa katolicka obu półkul jest im podległa, a mają swoich ludzi nawet w prasie liberalnej. Obok biurokracji, którą zresztą przeniknęli od dawna, jezuici są jeszcze, mimo środków, powziętych przeciw nim we Francji, najlepiej zorganizowaną władzą tego kraju.

❖     ❖     ❖


67. Sobór Watykański zakończył się triumfem jezuitów. Po ogłoszeniu nieomylności (18 lipca 1870), mimo opozycji lub umyślnej nieobecności licznych biskupów, Pius IX użył represaljów względem biskupów niemieckich, tworzących rozłam; opuszczeni od swych rządów, zresztą całkiem zajętych wojną, poddali się. Uczony kanonik Doellinger (1799—1890) zorganizował wtedy w Monachium opór Starokatolików (kwiecień 1871), którzy zorganizowali się w stowarzyszenia w celach kultu; wybrali na biskupa Reinkensa, profesora teologii we Wrocławiu (1873), który został wyświęcony przez biskupa jansenistycznego z Holandii. Starokatolicy zostali uznani przez kilka Państw niemieckich i przeniknęli do Szwajcarii; ale odprawianie nabożeństwa w Kościołach katolickich prawowiernych wywołało poważne trudności, które powiększył jeszcze nawrot Niemiec w sensie polityki Leona XIII po chybieniu zakusów Bismarcka ku poniżeniu katolicyzmu (Kulturkampf, 1872—1879). Niema już dosyć religii w Europie zachodniej, żeby można w niej stworzyć religię nową; starokatolicy istnieją nadal, lecz w małej liczbie i z trudem. Następca Reinkensa, biskup Weber (1896), został uznany tylko przez Prusy, Hesję i Wielkie Księstwo Badeńskie; był także biskup starokatolicki w Bernie, Herzog.

68. Biskupi oponujący francuscy, jak Darboy i Dupanloup, poddali się byli w 1870; inne troski okrutniejsze ciążyły wtedy na umysłach. Dawny karmelita bosy, Hiacynt Loyson, po wielkich powodzeniach na kazalnicy, stał się przedmiotem kilku cenzur w 1869 za liberalizm swych opinii. Udał się do Doellingera do Monachium w 1871 i spróbował stworzyć we Francji Kościół analogiczny do anglikańskiego. Loyson, który się ożenił w 1872, pozostał aż do bardzo późnego wieku (1912) sługą szczerości i sprawiedliwości, tych pociech zbolałych teologów; ale jego próba rozłamu jeszcze mniej się powiodła, niż podobna starokatolików niemieckich.

69. Leon XIII (1878—1903) był zręcznym dyplomatą i pokazał, że urok Stolicy Świętej tylko wygrał na zniesieniu władzy, w której kompromitowała swą godność duchowną. Jego powodzenia w Stanach Zjednoczonych, w Anglii, we Francji, w Niemczech, we Włoszech nawet, należą raczej do historii politycznej; wystarcza mi napomknąć o nich tutaj. Nie tylko Kulturkampf, wszczęty przez Bismarcka przeciw katolicyzmowi, zakończył się zwycięstwem Leona XIII, ale partia katolicka niemiecka, zwana centrum, stała się osią polityki Cesarstwa. We Francji papież przepisał katolikom akces (ralltement), który oddał wielką liczbę najwyższych stanowisk w Państwie w ręce klerykałów, podających się za republikanów; powodzenie tego „ruchu zwrotnego" było takie, że bez sprawy Dreyfusa, w której Leon XIII dał Kościołowi Francji znaleźć się w położeniu bez wyjścia, Francja byłaby się stała republiką klerykalną. Z punktu widzenia religijnego Leon XIII nie sprzyjał modernizmowi, ale strzegł się przybrania w stosunku do niego postawy wojowniczej. Jego następca Pius X (1903 —1914) stał się przeciwieństwem zręcznego polityka; był to uczciwy proboszcz. Bossuet mówił o papieżu Inocentym XI: „Dobra intencja przy małym oświeceniu jest to wielkie zło na tak wysokich stanowiskach". Za radą kardynałów hiszpańskich, nieprzejednanych, a zresztą źle poinformowanych, potępił brutalnie modernistów tak we Francji i we Włoszech, jak w Niemczech; odrzucił pojednawcze propozycje rządu francuskiego, zakazał tworzenia stowarzyszeń katolickich do utrzymywania kultu i spowodował tym sposobem częściową ruinę Kościoła francuskiego, który, oddzielony od państwa (1905), znajduje tylko z wielką trudnością wystarczające zasoby do dalszej egzystencji. Na dnie tego przesilenia, którego powaga może jeszcze wzrosnąć, wyraźnie rozpoznawano, jako przyczynę, starą nienawiść kongregacyj międzynarodowych do kleru gallikańskiego. Cierpienia tego ostatniego mało wzruszają mnichów, którzy potrafili zabezpieczyć swe majątki i zachowują cały swój wpływ na wiernych. Gdyby biskupi francuscy nie kroczyli z papieżem, złoży ich, aby ich zastąpić duchownymi regularnymi. To też od 1905 do 1914 niemy strach ciążył nad Kościołem francuskim nie za sprawą rządu świeckiego, ale za sprawą papieża. Pius X zaprowadził tam królowanie karności więcej niż wojskowej przez groźbę odbierania zarobku opierającym się, przez organizację szpiegostwa, które przekształcało umiarkowanych nawet w podejrzanych. Francja katolicka, jednocześnie sceptyczna i zabobonna, ugięła się przed autorytetem arcykapłana rzymskiego, a Francja liberalna, której chodzi tylko o odprawianie obrządków, jeżeli jeszcze jej chodzi o cokolwiek, przestała się interesować rządem Kościoła, jak i jego teologią.


*

Fragment książki: Salomon Reinach -  Orpheus   historja powszechna religij
Pisownia lekko uwspółcześniona


Czytaj całą książkę na stronie Biblioteki POLONA:
https://polona.pl/archive?uid=98088663&cid=117297610

 


Data utworzenia: 20/02/2020 @ 05:44
Ostatnie zmiany: 20/03/2020 @ 01:44
Kategoria : =>> ART. PRZEKROJOWE
Strona czytana 214 razy


Wersja do druku Wersja do druku

 

Komentarze

Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!

 
Trzecie Oczko
00-ch5.jpg00-ch13.jpg0-church-polinesia.jpg0-komunia.jpg0-green-crosss.jpg0-suora.jpg00-ch9.jpg00-ch8.jpg00-ch12.jpg0-church-pink.jpg0-patriarcha.jpg00-ch6.jpg0-church-snow.jpg0-nail-2.jpg0-procesja2.jpg0-confesion.jpg0-procesja.jpg0-church-blue.jpg0-christ-3.jpg00-ch4.jpg0-christ-2.jpg00-ch1.jpg00-ch3.jpg0-p-komunia.jpg0-cross-plastic.jpg0-mary.jpg00-ch14.jpg00-ch2.jpg0-church-bali.jpg0-cross.jpg0-church-a.jpg0-blue-church.jpg00-ch11.jpg0-kardinali.jpg0-christ.jpg0-church-12.jpg00-ch10.jpg0-church-russia.jpg0-church-maramures.jpg0-church-norway.jpg0-cross-green.jpg
Rel-Club
Sonda
Czy jest Bóg?
 
Tak
Nie
Nie wiem
Jest kilku
Ja jestem Bogiem
Ta sonda jest bez sensu:)
Prosze zmienić sondę!
Wyniki
Szukaj



Artykuły

Zamknij - Japonia

Zamknij BUDDYZM - Lamaizm

Zamknij BUDDYZM - Polska

Zamknij BUDDYZM - Zen

Zamknij JUDAIZM - Mistyka

Zamknij NOWE RELIGIE

Zamknij NOWE RELIGIE - Artykuły Przekrojowe

Zamknij NOWE RELIGIE - Wprowadzenie

Zamknij POLSKA POGAŃSKA

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Archeologia

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Bałtowie

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Manicheizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Konfucjanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Satanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Sintoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Taoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Zaratustrianizm

-

Zamknij EUROPA I AZJA _ _ JAZYDYZM* <<==

Nasi Wierni

 3819211 odwiedzający

 28 odwiedzających online