Gdy w lipcu 1099 r. krzyżowcy zdobyli Jerozolimę, w Hiszpanii od czterystu lat trwała wojna pomiędzy chrześcijanami i muzułmanami. Od 711 r., gdy armia Arabów i marokańskich Berberów sforsowała Cieśninę Gibraltarską i zniszczyła Królestwo Wizygotów, do upadku w 1031 r. umajjadzkiego Kalifatu Kordoby, muzułmanie cieszyli się w Hiszpanii niekwestionowaną dominacją.
Podboje arabskie w Hiszpanii
Ponieważ w położonej w południowej części półwyspu Kordobie znajdowało się centrum islamskiego panowania, muzułmanie nigdy nie zdołali opanować znacznych połaci górskiego terenu na północy. Dzięki temu chrześcijanie mogli stworzyć niewielkie, niezależne państwa Asturii, Leónu, Kastylii, Nawarry, Aragonii i Katalonii. Ukryte u podnóży Pirenejów i Gór Kantabryjskich, te niewielkie chrześcijańskie enklawy, rządzone przez królów lub hrabiów, przez niemal trzysta lat pozostawały w defensywie.
Każdego lata muzułmańskie armie wyprawiały się na północ, by pustoszyć ich ziemie, jednak nigdy ich nie podbiły. W tych latach tereny chrześcijańskie i muzułmańskie rozdzielał pas ziemi niczyjej, rozciągający się wzdłuż rzeki Duero od Atlantyku po granice Aragonii. Minęło wiele lat, zanim chrześcijanie odważyli się ruszyć na południe i zająć ten teren. Wraz ze wzrostem liczby ludności chrześcijańskiej coraz więcej ludzi osiedlało się bliżej Duero. Na pół nocnym wschodzie natomiast muzułmańskie rządy sięgały podnóży Pirenejów aż do drugiej połowy XI wieku.
Po opanowaniu doliny Duero chrześcijanie wykorzystali rozpad Kalifatu, by przedostać się do doliny Tagu i zająć w 1085 r. Toledo. Najazdy Almorawidów (al-murabitun) z Maroka oraz Almohadów (al-muwahhidun) w połowie XII w. ponownie zepchnęły chrześcijan do defensywy, chwilowo powstrzymując ich ekspansję.
Jednak że w połowie XIII w. zwycięstwo nad Marokańczykami pozwoliło chrześcijanom na dalszy marsz ku rzece Guadianie i opanowanie kluczowych miast w dolinie Gwadalkiwiru. Do połowy wieku w rękach chrześcijańskich znalazła się całość islamskiej Hiszpanii poza niewielkim emiratem Grenady, a i ta była jedynie lennem Kastylii--Leónu. Po opanowaniu centralnej mesety, największej części pół wyspu, królestwo Kastylii-Leónu utrzymywało granicę z muzułmanami aż do zajęcia Grenady przez Ferdynanda i Izabelę w 1492 r.
Tymczasem królestwa Portugalii na zachodzie oraz Aragonii-Katalonii na wschodzie znacząco się rozrosły. Nie licząc niewielkich korekt, ich granice miały pozostawać stałe. W ten sposób u schyłku wieków średnich podbój ziem islamskich miał być udziałem władców Kastylii-Leónu.
(...)
Utrata Hiszpanii i odzyskanie Hiszpanii
Idea rekonkwisty pojawiła się po raz pierwszy w IX w. w kronikach spisywanych w maleńkim, położonym na północy Królestwie Asturii — w tak zwanej Kronice Profetycznej, Kronice z Albeldy oraz Kronice Alfonsa III, która miała być kontynuacją Historii królów gockich Izydora z Sewilli (zm. 636).
Teksty te, napisane po łacinie bez wątpienia przez duchownych, zwykle były kojarzone z dworem królewskim i zapewne odzwierciedlają ówczesne poglądy władcy oraz elity duchownej i świeckiej. Poglądy zwykłych ludzi pozostają nieznane, jednakże kronikarze ukuli ideę rekonkwisty, którą przejęła odtąd hiszpańska historiografia. Kronika Alfonsa III służyła też jako podstawa dla późniejszych kontynuacji spisywanych w XI i XII w. przez Sampiro, biskupa Astorgi (zm. 1041), biskupa Oviedo Pelayo (zm. 1129) oraz przez anonimowego autora Kroniki z Silos.
Idea rekonkwisty mogła powstać także z chwilą upadku wizygockiej Monarchia Hispaniae, o której pisał Izydor z Sewilli. Rządzący z Toledo władcy wizygoccy mieli panować nad całą Hiszpanią oraz północnoafrykańską Mauretanią, a zatem całą rzymską Diecezją Hiszpanii. Zainteresowani podbojem Maroka średniowieczni i wczesnonowożytni Hiszpanie wiedzieli, że Mauretania czy Tingitana była w starożytności jedną z sześciu prowincji wchodzących w skład Diecezji Hiszpanii.
W początkach XIV w. Alfons IX Kastylijski (1312-1350), powtarzając słowa kanonisty Alvaro Pelaya, zgłosił roszczenia do Wysp Kanaryjskich na podstawie tego, że wyspy te niegdyś podlegały władzy Gotów. Podobny argument wysunął w XV w. Alfonso de Cartagena. Koncepcja zjednoczonego i niepodzielnego królestwa obejmującego cały Półwysep Iberyjski, choć nie miała wiele wspólnego z rzeczywistością, była jednym z najważniejszych elementów dziedzictwa Wizygotów.
Ideę tę można odnaleźć w trzynastowiecznym opisie protestu infanta Sancho przeciwko planowi jego ojca, króla Leónu-Kastylii Ferdynanda I (1035-1065), by podzielić swoje ziemie pomiędzy synów: „W dawnych czasach Goci uradzili między sobą, że władztwo Hiszpanii nie powinno być dzielone, ale zawsze pozostawać pod władzą jednego pana”.
Klęska odniesiona z rąk muzułmanów przez Rodryga (pan. 710-711), „Ostatniego z Gotów”, odniesiona nad rzeką Guadalete 19 lipca 711 r., oznaczała upadek królestwa Wizygotów i radykalną zmianę w dziejach Hiszpanii. Równolegle z wydarzeniami chrześcijańska Kronika roku 754, napisana w islamskiej Hiszpanii, potępiała panowanie króla Rodrigo, „który utracił swe królestwo i swą ojczyznę wskutek haniebnych rywalizacji” . Żaląc się na klęskę, jaka spotkała Wizygotów, kronikarz rozpaczał: „człowiek nie jest zdolny wyrazić klęski Hiszpanii i doświadczonych przez nią licznych, ogromnych plag”.
Pelayo (719-737) Kronika profetyczna głosiła, że „Strachem i żelazem złama-no dumę ludów gockich (...) i tak na skutek grzechu przepadła Hiszpania” . Asturyjskie kroniki z IX w. w różnym stopniu rozwodziły się nad utratą lub upadkiem gockiego królestwa, upadkiem Hiszpanii i zniszczeniem ojczyzny. Podobne słowa pojawiają się w kronikach spisanych w kolejnych wiekach.
Kronikarze zestawiają jednak katastrofalną utratę Hiszpanii z ocaloną dzięki Boskiej Opatrzności wolnością dla chrze-ścijan w nowo powstałym królestwie Asturii. Miało się to rzekomo stać, gdy większość ocalałych członków królewskiego rodu Gotów dotarła do Asturii i wybrała królem Pelayo (719-737), syna księcia Failli, także z królewskiej linii.
Pelayo, niegdyś pełniący funkcję spatariusa, czyli dowódcy wojskowego na dworze wizygockim, miał być rzekomo stryjecznym prawnukiem króla Rodrigo. Gdy stanął wobec przeważających sił muzułmańskich i wezwany do kapitulacji Pelayo miał, według kronikarza, odpowiedzieć:
Nie zwiążę się z Arabami przyjaźnią ani nie poddam się ich władzy (...) gdyż ufamy łasce Pana, że na tym pagórku ziści się zbawienie Hiszpanii (salus Spanie) a armia Gotów zwycięży. (...) Dlatego gardzimy mnogością pogan i nie lękamy się [ich].
Doszło więc do bitwy pod Covadonga, stoczonej zapewne 28 maja 722 r., która zakończyła się wielkim zwycięstwem Pelayo. „W ten sposób chrześcijanom wrócona została wolność (...) a dzięki łasce Bożej powstało królestwo Asturii”. Dla Asturyjczyków bitwa pod Covadonga stała się symbolem chrześcijańskiego oporu wobec islamu i źródłem inspiracji dla tych, którzy mieli doprowadzić do salus Spanie, zbawienia Hiszpanii, o którym miał mówić Pelayo.
Autor Kroniki Albeldy podkreślał nieuchronny i nieprzerwany charakter zmagań zapoczątkowanych przez Pelayo. Jak pisał: „Chrześcijanie prowadzą z nimi [muzułmanami] wojnę dniem i nocą, co dzień ścierają się z nimi, aż z woli boskiej zostaną stąd wyrzuceni. Amen!”. Kronika profetyczna odnotowała przepowiednię głoszącą, że muzułmanie podbiją Hiszpanię, wyraziła jednak nadzieję: „Niech łaska Boska pozwoli tychże [muzułmanów] wygnać z naszych krain za morze, i odda nasze królestwo we władanie wiernych Chrystusowych, amen!”.
Utożsamiając Gotów z Gogiem, Arabów zaś z Izmaelem, autor Kroniki profetycznej rozważał słowa proroka Ezechiela skierowane do Izmaela: „Ponieważ mnie zapomniałeś, i ja zapomnę o tobie i oddam cię w ręce Goga. (...) A on uczyni z tobą tak jak ty uczyniłeś z nim sto siedemdziesiąt razy [lat]” . Choć Goci zostali ukarani za swe zbrodnie poprzez najazd muzułmański, kronikarz oświadczał, że „Chrystus jest naszą nadzieją, że gdy dobiegnie sto i siedemdziesiąt lat od jego wkroczenia do Hiszpanii, wróg zostanie zniszczony, a w kościele świętym powróci Chrystusowy pokój” .
Obliczywszy, że 170 lat minie w 884 r., autor przewidywał, że „w bardzo bliskiej przyszłości nasz wielki książę, pan Alfonso, zapanuje nad całą Hiszpanią”. Świadom niedawnych sukcesów Alfonsa III (866-910) odniesionych w walce z muzułmanami oraz sporów wewnętrznych trapiących islamską Hiszpanię, kronikarz był przekonany, że lata panowania muzułmańskiego były policzone. To przekonanie o bliskim załamaniu się islamu okazało się iluzoryczne, jednak nadzieja na to nie gasła przez wieki.
Poczucie ciągłości pomiędzy nowym królestwem Asturii a starym królestwem Wizygotów, niezależnie od rzeczywistych związków między starym i nowym państwem, wywierało poważny wpływ na późniejsze kształtowanie się idei rekonkwisty. W IX w. kronikarze starali się utwierdzać związek starej i nowej monarchii, utożsamiając mieszkańców Asturii z Gotami, zaś asturyjskich królów z wizygocką rodziną królewską.
Ponadto kronikarze świadomie postrzegali siebie jako kontynuatorów Historii Gotów Izydora z Sewilli. Według Kroniki Albeldy, Alfonso II (791-842) „założył w Oviedo tak w kościele, jak i w pałacu, porządek gocki taki sam, jaki niegdyś panował w Toledo”. Nie wiemy dokładnie, co to znaczyło, jednakże słowa te miały na celu potwierdzenie i umocnienie związku pomiędzy Asturią a królestwem Wizygotów, jakikolwiek by on był.
Takie potwierdzenia związków z Gotami były powtarzane wielokrotnie w wiekach późniejszych, choć nie próbowano popierać ich dowodami. Dwunastowieczny autor Kroniki z Silos opisał Alfonsa VI, króla Leónu-Kastylii (1065-1109) jako „wywodzącego się z dostojnego gotyckiego rodu” .
Dwa wieki później Alvaro Pelayo wspominał, że Alfons XI pochodził od Gotów. Gdy Henryk z Trastamary przejął tron zamiast swego przyrodniego brata Piotra Okrutnego (1350-1369), ogłosił, że „Goci, od których pochodzimy” wybrali królem „tego, który ich zdaniem miał rządzić najlepiej”. Podobne wzmianki często występowały też w XV w.; o gotyckim pochodzeniu przypominano nawet Ferdynandowi i Izabeli. Deklarując, choć nie potwierdzając, związek między średniowiecznymi władcami a ich rzekomymi wizygockimi przodkami, kronikarze wskazywali także na powiązania pomiędzy Królestwem Wizygotów a państwem Asturii-Leónu-Kastylii. W ten sposób potwierdzano prawa średniowiecznych królów, jako dziedziców Wizygotów, do odzyskania wizygockiego terytorium i odbudowania wizygockiej monarchii.
Powstanie w XII w. królestw Portugalii i Aragonii-Kastylii, w mniejszym stopniu zaś także Nawarry, wymusiło pewne zmiany w przekonaniach Kastylijczyków, gdy stało się jasne, że państwa położone na wschodzie i zachodzie Hiszpanii także są dziedzicami wizygockiego państwa.
Spodziewając się zdobyczy terytorialnych, królowie Kastylii, Leónu i Aragonii zawarli szereg obiecujących traktatów — o których będzie mowa niżej — dokonujących rozbioru islamskiej Hiszpanii. W roku 1291 królowie Kastylii i Aragonii wypracowali jeszcze korzystniejszy traktat, zakładający rozbiór Afryki Północnej. Na jego mocy Kastylii przypaść miało Maroko — starożytna Mauretania — którą niegdyś władali Wizygoci, Aragonia zaś miała objąć swą władzą Algierię i Tunis.
(...)
Barbastro: Krucjata przed krucjatami
Papieże po raz pierwszy okazali zainteresowanie hiszpańskimi muzułmanami, gdy Aleksander II (1062-1073) i Grzegorz VII (1073-1085) zachęcali francuskich rycerzy do wypraw do Hiszpanii. Ten pierwszy, zapewne w 1063 r., wydał bullę do Clero Vulturnensi (duchowieństwa Voltornu, zapewne Castel Voltorno w Kampanii w południowych Włoszech), zalecając „rycerzom pragnącym wyruszać do Hiszpanii” wyznać winy i przyjąć nakazaną pokutę. Stwierdził: „dzięki władzy Świętych Apostołów Piotra i Pawła zwalniamy ich z odbywania pokuty i udzielamy im odpuszczenia grzechów” . Choć autentyczność bulli bywała kwestionowana, Gońi Gaztambide uznawał ją za prawdziwą, jako że jego zdaniem nie było poważnych przyczyn pozwalających ją odrzucić.
Alexander II (1010-1073) Papież Aleksander oferował rycerzom planującym wyprawę do Hiszpanii dwie rzeczy: zwolnienie od pokuty i odpu-szczenie grzechów. Jeśli chodzi o to pierwsze, dawano ja-sno do zrozumienia, że jeśli rycerz wyznał grzechy i otrzy-mał rozgrzeszenie, udział w wyprawie skutecznie zastę-pował pokutę. Papież i jego słuchacze zapewne rozumieli odpuszczenie jako zmazanie wszystkich popełnionych do-tychczas przez rycerza win.
W przeszłości można było zadośćuczynić za grzechy, wstę-pując do klasztoru bądź udając się na pielgrzymkę, teraz jednak zyskiwało się odpust, sięgając po broń przeciwko wrogom chrześcijańskiego społeczeństwa. Cowdrey pod-kreślał, że w ten sposób miała miejsce rewolucja w chrze-ścijańskich poglądach na temat legalności wojny.
Choć bulla papieska nie zawierała słowa „odpust”, Gońi Gaztambide stwierdził, że Aleksander II „udzielił plenarnego odpustu (...) odpustu w ścisłym znaczeniu” . Brundage po-twierdzał, że był to „najwcześniejszy znany nam przypadek udzielenia przez papieża czegoś zbliżonego do odpustu. (...) W tym liście papież po raz pierwszy uznał udział w wyprawie wojennej za wystarczającą pokutę, na którą zasłużyli swymi grzechami”. Mimo to zdaniem Brundagea to darowanie pokuty nie było tożsame z odpustem, znoszącym karę za grzechy. Ta doktryna odpustu musiała dopiero zostać wypracowana.
Określenie „odpust” używane w późniejszych bullach papieskich dotyczących krucjat było wieloznaczne, zapewne jednak oznaczało, że każdemu, kto wyspowiadał się, otrzymał rozgrzeszenie i odprawił pokutę w formie walki z islamem, zostanie darowana kara za grzechy. Jako że krzyżowiec poległy w walce umierał oczyszczony z grzechów, czekało go natychmiastowe przyjęcie do nieba.
Papież nie wypowiedział się wprost o wyprawie wojennej, jednak jest dość oczywiste, że właśnie ją miał na myśli. Ewentualność, że rycerze zamiast na wyprawę mieliby udać się na pielgrzymkę do Santiago, nie jest zbyt prawdopodobna. W liście adresowanym do biskupów Hiszpanii i do Narbony, stwierdził, że z radością dowiaduje się:
Że chronicie Żydów żyjących pośród was, dzięki czemu nie są zabijani przez tych, którzy wyruszają do Hiszpanii przeciwko Saracenem (...) jako że położenie Żydów jest zupełnie różne od położenia Saracenów. Sprawiedliwa jest walka z tymi, którzy prześladują Chrześcijan i wypędzają ich z ich miast i z ich własnych domów [z Saracenami].
W tych niewielu słowach Aleksander II zawarł ogólne usprawiedliwienie wojny z muzułmanami. Te same argumenty powtórzył w liście do biskupa Narbony Guifrea.
Zdaniem Gońiego Gaztambidea, Aleksander II „zmienił hiszpańską świętą wojnę w prawdziwą krucjatę”. Choć punkty widzenia są różne, faktem jest, że Aleksander II nie tylko zachęcał do wojny przeciwko muzułmanom w Hiszpanii, ale także po raz pierwszy uznał, że uczestnikom zostaną odpuszczone grzechy, udział zaś wystarczy zamiast nałożonej przez spowiednika pokuty. Nie widać zatem szczególnej różnicy pomiędzy jego obietnicami złożonymi „rycerzom, którzy udawali się do Hiszpanii” a późniejszymi bullami ogłaszającymi krucjaty do Ziem i Świętej. Jak to celnie stwierdził Menendez Pidal, papież rozpoczął „krucjatę przed krucjatami”.
Choć papież zapewne nie zainicjował wyprawy do Hiszpanii, z pewnością wiedział o niej i być może odpowiadał na prośbę o wsparcie. Jego listy nie zostały napisane w próżni; należy je umieścić w kontekście wydarzeń rozgrywających się na Półwyspie Iberyjskim. W kwietniu 1063 r. na przykład wyraził satysfakcję z powodu wyzwolenia katalońskiego miasta Ager „spod władzy pogan”.
W czasie synodu w Jace w tym samym roku, któremu przewodniczył arcybiskup południowofrancuskiego Auch, być może o pomoc francuską lub papieską zaapelował król Aragonii Ramiro I (1035-1063), dążący do nałożenia trybutu na swych muzułmańskich sąsiadów. Jego śmierć w walce z wojskami muzułmańsko-kastylijskimi w maju tego roku nie przekreśliła tych planów, gdyż jego syn Sancho I Ramirez (1064-1094) kontynuował te zamiary.
Hrabia Ramon Berenguer I z Barcelony w maju 1064 r. na obradach kurii w Barcelonie ogłosił Pokój Boży, być może planując wyprawę. Podczas kurii w Leonie zwołanej na grudzień 1063 r. Ferdynand I zapewne zaplanował oblężenie Coimbry, która poddała się po pół roku, 9 lipca 1064 r. Aleksander II zapewne wiedział o tych planach, a być może nawet je koordynował.
Latem 1064 r. przeciw muzułmanom wyruszyła wyprawa złożona z kontyngentów burgundzkich, normandzkich, akwitańskich oraz Normanów z Italii, innych wojsk italskich oraz katalońskich i aragońskich. Wśród przywódców znaleźli się Robert Kryspin z Normandii, Wilhelm VIII książę Akwitanii oraz hrabia Ermengol III z Urgell, który sześć lat wcześniej zgodził się dzielić trybutem składanym przez taifas z hrabią Barcelony.
Ibn Hayyàn wspomina o „dowódcy jazdy rzymskiej” (Jkaidkhail rumah lub rumiah), co zrodziło spekulacje dotyczące tożsamości tego dowódcy oraz tego, że być może Aleksander II powierzył mu chorągiew św. Piotra. Choć nie ma na to dowodów, wydaje się prawdopodobne, że Ibn Hayyàn wiedział, iż chrześcijanie działają za aprobatą papieża. Wiarygodne jest zatem założenie Paula Cheveddena, że „dowódcą jazdy rzymskiej” był Robert Kryspin.
Na początku sierpnia 1064 r., po czterdziestodniowym oblężeniu, chrześcijanie zdobyli położone około 100 kilometrów na północny wschód od Saragossy Barbastro. Obrońcom obiecano bezpieczny wymarsz z miasta, jednak chrześcijanie wymordowali ich, zgwałcili kobiety, dzieci zaś sprzedali w niewolę. Radość z muzułmańskich luksusów nie trwała długo — w końcu kwietnia 1065 r. Barbastro odzyskał al-Muktadir, król Saragossy (ok. 1049 — ok. 1083).
Ibn Hayyan stwierdził, że „miasto zostało obmyte z hańby idolatrii, oczyszczone z brudu bezbożności i politeizmu”. Chrześcijanie mieli ponownie zająć Barbastro dopiero w 1100 r. Mimo tego niepowodzenia wyprawa udowodniła, iż francuscy rycerze mogą zyskać poważne korzyści duchowe i materialne, biorąc udział w wojnach na terenie Hiszpanii. Przybyszów z północy cechowała też fanatyczna wrogość wobec muzułmanów, odmienna od względnie tolerancyjnej postawy miejscowych chrześcijan, wypracowanej w ciągu wieków sąsiedztwa. To same zjawisko miało później zaistnieć także podczas krucjat wschodnich.
Grzegorz VII i hiszpańska rekonkwista
Od tego momentu papiestwo podtrzymywało zainteresowanie i przejmowało coraz większą odpowiedzialność za walkę z islamem na terenie Hiszpanii. Zachęcony zdobyciem Barbastro i w nadziei na zyskanie dalszej pomocy militarnej, Sancho I Ramirez w 1068 r. złożył hołd lenny papieżowi i poślubił siostrę hrabiego Ebles de Roucy; ten ostatni, za papieską aprobatą, zgodził się podjąć wyprawę do Hiszpanii.
Wyprawa ta była częścią planu, który po Aleksandrze II odziedziczył jego następca, Grzegorz VII. Po konklawe przypomniał on swym legatom w południowej Francji, by zachęcali we wszelki sposób Eblesa de Roucy, związanego z papiestwem traktatem dotyczącym térra Hispanie. Wybrane przez legatów osoby miały stwierdzić, czy umowa była realizowana w zgodzie z interesami Stolicy Apostolskiej.
Jako że do Hiszpanii zamierzali wyprawić się także inni książęta, papież kazał i im uświadomić prawa papiestwa i nakłonić do podpisania podobnego porozumienia „w imieniu św. Piotra”. Tego samego dnia papież napisał „do wszystkich książąt pragnących wyprawić się do Hiszpanii” :
Uważamy, że nie jest wam niewiadomym, że królestwo Hiszpanii w dawnych czasach należało do stolicy św. Piotra w pełni (proprii iuris), i choć od długiego czasu zajmowane przez pogan, nawet dzisiaj — bo sprawiedliwości musi stać się zadość — należy nie do kogoś ze śmiertelników, ale do Stolicy Apostolskiej.
Zaznaczywszy to, papież gotów był nadać hiszpańskie ziemie każdemu francuskiemu władcy, który by je podbił. Ogłosił, że hrabia Ebles zamierza „wkroczyć na tę ziemię i wyrwać ją z rąk pogan na chwałę św. Piotra” oraz że „uzyskał od Stolicy Apostolskiej następujący przywilej:
„w imieniu św. Piotra pod warunkami zawartego pomiędzy nami traktatu, będzie utrzymywał te ziemie, z których zdoła własnymi siłami lub z pomocą innych wypędzić pogan” .
W praktyce zatem wszelkie ziemie podbite przez hrabiego miały stanowić papieskie lenno. Zachęcając książąt, by przyłączyli się do hrabiego, Grzegorz VII przypominał im też, że jeśliby postanowili działać niezależnie, nie mogą czynić nic szkodliwego dla praw św. Piotra w Hiszpanii „na podobieństwo tych nieznających Boga, którzy obecnie ją zajmują” . Jeśli zatem książęta nie zobowiążą się przestrzegać tych praw, papież zakazywał im wstępu do kraju.
Choć w liście nie oferowano odpuszczenia grzechów, obietnica ta mogła się znajdować w traktacie zawartym pomiędzy hrabią Eblesem a Aleksandrem II. Można wiarygodnie zakładać, że hrabia oczekiwał podobnych korzyści duchowych, jakie otrzymali uczestnicy wyprawy na Barbastro, Grzegorz VII troszczył się jednak przede wszystkim o zagwarantowanie praw papiestwa w Hiszpanii.
Źródła mówią niewiele na temat dalszego biegu wydarzeń. Jedynie Suger, opat St. Denis, zanotował, że Ebles de Roucy poprowadził wielką armię, równą królewskiej, do Hiszpanii. Ponieważ żadne ze źródeł iberyjskich nie odnotowuje tej wyprawy, zapewne nie przyniosła ona żadnych liczących się skutków Opisując wyprawę na Barbastro i wyprawę hrabiego Eblesa jako krucjaty, José María Lacarra stwierdził:
Warto zauważyć, że niewielkie królestwo Aragonii zdołało zwrócić na siebie uwagę papiestwa i stać się sceną pierwszych krucjat w dziejach chrześcijaństwa. Sława wielkich krucjat do Ziemi Świętej przysłoniła w historiografii europejskiej ten pierwszy, iberyjski precedens.
Kilka lat później Grzegorz VII, zapewne opierając się na fałszywej Donacji Konstantyna, stwierdził, że „królestwo Hiszpanii zostało oddane starożytnymi dekretami w posiadanie św. Piotra i Świętego Rzymskiego Kościoła”. Gratulując chrześcijańskim władcom odzyskanych ziem, wzywał ich do oddania servitium — najpewniej trybutu pieniężnego — oddawanego niegdyś Rzymowi do czasu najazdu Saracenów.
Mimo że muzułmanie okupowali ziemie hiszpańskie od wieków, jego zdaniem prawa papieskie wciąż pozostawały w mocy. Jego zamiar traktowania odzyskanych ziem jako papieskich lenn był sprzeczny z iberyjską ideą rekonkwisty. Alfons VI, ogłaszając się „imperatorem całej Hiszpanii” lub „imperatorem wszystkich ludów Hiszpanii”, rościł sobie prawa do panowania nad całym półwyspem i w ten sposób pośrednio odrzucał pretensje Grzegorza VI.
W tym czasie rekonkwista przybrała inny charakter. Władcy chrześcijańscy zwiększali nacisk na taifas. Król Grenady Abd Allah odnotował słowa hrabiego Sisnando, przysłanego przez Alfonsa VI po trybut; hrabia nie krył zamiarów chrześcijan:
Al-Andalus należała pierwotnie do chrześcijan. Wówczas zostali pobici przez Arabów. (...) Teraz są silni i zdolni, pragną więc odzyskać to, co kiedyś utracili. Mogą to osiągnąć jedynie dzięki słabości i stopniowo. Z czasem, gdy nie będzie już miała ludzi ani pieniędzy, zdołamy ją odzyskać bez większych trudności.
Osłabiwszy przeciwnika ściąganiem trybutu, Alfons VI ponownie sięgnął po broń, 6 maja 1085 r. zdobywając Toledo. W następnym roku uczynił tamtejszym arcybiskupem Bernarda de Sauvetot; przy tej okazji opisał motywy, którymi się kierował:
Miasto, dzięki nieprzeniknionej woli boskiej, przez trzysta siedemdziesiąt sześć lat było w rękach Maurów, którzy zwykli hańbić imię Chrystusa. (...) W miejscu, w którym nasi święci ojcowie sławili Boga swoją wiarą, wzywano imienia przeklętego Mahometa. (...) Sięgnąłem po broń przeciw ludom barbarzyńskim. (...) Poprowadziłem mą armię na to miasto (...) przekonany, że będzie to miłe Panu, ja, Alfons, cesarz, z pomocą Chrystusa, zdołałem odzyskać dla Jego wiernych miasto, odebrane chrześcijanom przez przeklęty lud kierowany złą wolą swego wodza Mahometa.
Motyw przywrócenia powtórzył papież Urban II (1088-1099), który zauważył, że „poprzez wysiłki sławnego króla Alfonsa i trudy chrześcijan, Saraceni zostali wygnani, a miasto Toledo przywrócone władzy chrześcijan”.
Władcy taifas, rozumiejąc, że w końcu wszyscy padną ofiarą Alfonsa VI, wezwali na pomoc Almorawidów (w kronikach chrześcijańskich nazywanych „Moabitami”), którzy niedawno opanowali Maroko. Najeźdźcy wkrótce pobili Alfonsa VI pod Zallaka (Sagrajas), kilka kilometrów na północny wschód od Badajoz, października 1086 r.
El Cyd (1043-1099) Wzywana na pomoc armia francuska, w której znaleźli się książę Burgundii Eudes i Raymond, hrabia Tuluzy, przekroczyła Pireneje, jednak odeszła po nieudanej próbie zdobycia Tudeli nad rzeką Ebro. W kolejnych latach Almorawidzi podporządkowali sobie taifas. W wyniku ekspansji Almorawidów przez kolejne półwiecze iberyjscy chrześcijanie znajdowali się w defensywie.
Niezależność od Almorawidów zachowały jedynie taifas Saragossy i Walencji. Przez kilka lat Saragossy bronił przed zdominowaniem przez Aragonię lub Barcelonę Rodrigo Díaz de Vivar, chrześcijański wygnaniec, znany jako Cyd. Swoją ochronę rozszerzył na al-Kadira, byłego władcę Toledo, obecnie rządzącego Walencją; gdy ten zginął w zamachu, w 1094 r., Cyd zajął miasto. Wkrótce potem pobił Almorawidów pod Cuart de Poblet. Dopiero po śmierci Cyda w 1099 r. i porzuceniu Walencji przez chrześcijan w 1102 r. władzę nad miastem przejęli Almorawidzi. Poza ich władzą pozostała zatem jedynie Saragossa.
Król Axagonii Piotr I (1094-1104) przyjął mimo to za cel podbój Saragossy. By to osiągnąć, kontynuował rozpoczęte przez jego ojca oblężenie Hueski, miasta stanowiącego klucz do doliny Ebro i do położonej około 80 kilometrów na południe Saragossy. Po klęsce króla Saragossy al-Mustaina w bitwie pod Alcoraz w 1096 r., obrońcy opuścili Heuscę, zajętą wkrótce przez Ajragończyków. Cztery lata później Piotr I zdobył Barbastro, usuwając ostatnią przeszkodę. Zainspirowany ogłoszeniem Pierwszej Krucjaty, wkrótce sam stanął pod murami Saragossy na czele armii krzyżowców.
***
Fragment książki: Joseph F. O'Callaghan - Rekonkwista. Krucjaty w średniowiecznej Europie