Pod Spiżową Bramą zgromadził się tłumek witający oklaskami czarne automobile, które jeden za drugim znikały za średniowiecznymi murami. Kardynałowie, czy to w podzięce, czy po prostu z nawyku, błogosławili zebranych z tylnych siedzeń. Po obu stronach bramy czuwali żołnierze Gwardii Szwajcarskiej w arlekinowych uniformach. Każdy salutował kardynałom, unosząc do lśniącego hełmu dłoń w białej rękawiczce.
A potem, kiedy już ostatni z kardynałów znalazł przydzielony mu pokój w Pałacu Apostolskim, sześciu urzędników przeszło po długich, zimnych korytarzach, pobrzękując dzwonkami i wołając:
Extra omnes!, by wszystkie osoby postronne opuściły pałac. Książę Chigi, mistrz ceremonii, zamknął ciężkie drzwi od zewnątrz. Kardynał Pietro Gasparri, kamerling, zaryglował je od środka. Zapieczętowano okna. Był czwartek, 2 lutego 1922 roku. Drzwi miały zostać ponownie otwarte dopiero po wyborze nowego papieża.
Uporczywy kaszel zaczął niepokoić Benedykta XV zaledwie dwa tygodnie wcześniej. Benedykt był człowiekiem słabowitym, drobnej postury (w Watykanie nazywano go piccolo), od dzieciństwa utykał, lecz nie wszedł jeszcze w wiek starczy, a przez siedem lat pontyfikatu cieszył się raczej solidnym zdrowiem. Jednak zapalenie oskrzeli szybko przeszło w zapalenie płuc.
Sześćdziesięcioośmioletni Benedykt przyjął sakrament namaszczenia chorych. Następnego popołudnia stracił przytomność. Zmarł rankiem 22 stycznia. (...)
Pius XI - Ambrogio Damiano Achille Ratti (31 maja 1857 - 10 lutego 1939) W dwunastym głosowaniu, ostatnim, które odbyło się trzeciego dnia, dwudziestu siedmiu elektorów poparło arcybiskupa Mediolanu. Nazajutrz kardynałowie ponownie zebrali się w kaplicy Sykstyńskiej. O dziesiątej zaczęli trzynastą rundę. Ta również nie przyniosła rozstrzygnięcia. Dopiero w następnym głosowaniu Achille Ratti uzyskał wymaganą większość.
Pięćdziesięciu dwóch elektorów ustawiło się w kręgach wokół wstrząśniętego kardynała. Ratti siedział wyprosto-wany na krześle. Spuścił głowę, jak gdyby na jego ramionach spoczął ogromny ciężar. Protodiakon zadał ceremonialne pytanie głosem tak potężnym, że nawet przygłuchy starzec zdołałby je usłyszeć:
– Czy przyjmujesz kanoniczny wybór na Najwyższego Kapłana?
Ratti nie odpowiedział od razu. Niektórzy elektorzy zaczęli się niecierpliwie wiercić. Po dwóch minutach uniósł głowę i drżącym głosem rzekł po łacinie:
– Choć jestem dogłębnie świadom, żem niegodny… – zaczął.
Kościół miał nowego papieża. (...)
Kiedy papież zdecydował, że rozważy poparcie Mussoliniego, wielu przedstawicieli Kościoła było zaskoczonych, przede wszystkim ojciec Enrico Rosa, redaktor naczelny „La Civiltà Cattolica”. Przed dojściem Mussoliniego do władzy Rosa regularnie krytykował faszystów na łamach swojego pisma. Kilka dni przed Marszem na Rzym ostrzegał, że ruch faszystowski „jest antychrześcijański i sięga po brutalne środki, na jego czele stoją grzeszni ludzie. […] To poroniony twór dawnych liberalnych elit, masonów, obszarników, bogatych przemysłowców, dziennikarzy, pyszałkowatych polityków i tym podobnych”.
Dwutygodnik „La Civiltà Cattolica” ukazywał się od roku 1850, kiedy Pius IX wrócił do Rzymu z wygnania, na które udał się dwa lata wcześniej. Przed publikacją numeru redaktor naczelny przedkładał wszystkie odbitki korektorskie watykańskiemu sekretarzowi stanu do akceptacji.
Pięćdziesięciodwuletni Rosa dołączył do jezuickiego kolegium redakcyjnego siedemnaście lat wcześniej. Redaktorem naczelnym mianował go w roku 1915 papież Benedykt. Rosie nie brakowało doświadczenia, lecz przeoczył oznaki zapowiadające zmianę kursu dokonaną przez Piusa XI. Kiedy przygotował kolejną antyfaszystowską tyradę, generał Towarzystwa Jezusowego wpadł w gniew i polecił, aby pismo przyjęło inną linię. Papież najwyraźniej dostrzegł w Mussolinim coś, co mu się spodobało. Choć bardzo się od siebie różnili, łączyły ich wspólne wartości. Żaden nie wierzył w wolność słowa ani w wolność zrzeszania się. Obaj uważali komunizm za śmiertelne zagrożenie, a ponadto żywili przekonanie, że we Włoszech panuje kryzys polityczny, który da się zażegnać wyłącznie w wyniku radykalnej zmiany ustroju.
Rozmowa papieża z ojcem Agostino Gemellim, założycielem Katolickiego Uniwersytetu Najświętszego Serca w Mediolanie, pozwala się przekonać, co Pius XI sądził o nowym premierze w pierwszych tygodniach jego urzędowania. „Nie będziemy wygłaszali żadnych pochwał, ale jawna opozycja nie jest dobrym pomysłem, musimy bowiem chronić nasze liczne interesy”. Papież zalecał ostrożność. „Miejmy oczy szeroko otwarte”, radził.
Benito Mussolini
( 29 VII 1883 - 28 IV 1945) Pius nakazał Rosie usunąć z najnowszego numeru krytyczny artykuł redakcyjny na temat faszyzmu, a zamiast tego zamieścić tekst łagodniejszy w wymowie. Rosa pisał więc: „Kiedy nowy rząd obejmuje władzę w majestacie prawa, choćby pod pewnymi względami był niesaty-sfakcjonujący lub wręcz budził niepokój […], obowiązkiem jest go wspierać, albowiem tego wymagają wspólne dobro i ład publiczny. Nie wolno też innym partiom ani zwykłym ludziom spiskować przeciwko niemu ani dążyć do jego obalenia bezprawnymi środkami”.
„La Civiltà Cattolica” nadal uderzała w krytyczny ton, ile-kroć katolickie organizacje padały ofiarą przemocy ze strony faszystów, lecz nigdy już nie zwróciła się przeciwko samemu Mussoliniemu ani jego partii. Przeciwnie, w imieniu Watykanu pismo starało się legitymizować faszyzm w oczach katolików w kraju i za granicą.
Nadzieje, które papież pokładał w Mussolinim, potwierdziły się, kiedy na koniec pierwszego wystąpienia w parlamencie nowy premier zaapelował o bożą pomoc. Żaden włoski szef rządu nie użył dotąd publicznie słowa „Bóg”. Sekretarz stanu Gasparri dostrzegał też inne powody do optymizmu. „Opatrzność sięga po niezwykłe środki, by zapewnić Italii pomyślność”, powiedział belgijskiemu ambasadorowi. Mussolini miał „niezwykły talent organizacyjny” i „wspaniały charakter”. Owszem, dodał Gasparri ze śmiechem, nowy premier ani trochę nie zna się na sprawach religijnych: na przykład jest przekonany, że wszystkie katolickie święta wypadają w niedziele.
Pius XI wyłożył cele swojego pontyfikatu w encyklice
Ubi arcano, wydanej w grudniu 1922 roku. Ubolewał, że Jezusa próbuje się wypędzić ze szkół i z urzędów. Lamentował nad nieprzystojnymi zachowaniami kobiet: „Jak wielki zanik skromności w ubiorach, przede wszystkim zaś w tańcach”. Przekonanie, jakoby odwrócenie się od Chrystusa było oznaką postępu, uważał za nieporozumienie. „Społeczność ludzka nie tylko, że nie postępuje na drodze rozwoju, czym zazwyczaj ludzie się chlubią, ale odwrotnie, wraca do dzikości obyczajów ludów barbarzyńskich”.
Kładł wielki nacisk na cnotę posłuszeństwa i, za przykładem Piusa X, krytykował postęp i „nowoczesność”. Deprecjonował nowo utworzoną Ligę Narodów, z którą wielu Europejczyków wiązało ogromne nadzieje. „Nie ma bowiem instytucji ludzkiej, która by mogła wszystkim narodom narzucić zbiór praw powszechnych, odpowiadający dzisiejszym czasom, tak jak się to działo w wiekach średnich, gdy istniała owa prawdziwa liga narodów, obejmująca wszystkie państwa chrześcijańskie”. Papież pragnął utworzenia Królestwa Chrystusowego na ziemi. W istocie opowiadał się za powrotem do średniowiecza.
Tymczasem Mussolini kreślił własne autorytarne plany. „Rewolucja rządzi się swoimi prawami – oświadczył w pierwszym wystąpieniu w Izbie Deputowanych. – Stoję tu, aby bronić rewolucji czarnych koszul i wspierać ją, jak tylko się da. […] W całym kraju jest trzysta tysięcy uzbrojonych młodych mężczyzn, gotowych na wszystko, gotowych spełnić każdy mój rozkaz. Mógłbym ukarać tych, którzy mnie szkalowali, którzy oczerniali faszyzm”.
Pod koniec grudnia Mussolini zwołał pierwsze zebranie Wielkiej Rady Faszystowskiej, poświęcone najważniejszym kwestiom z zakresu polityki rządowej i partyjnej. Miesiąc później rada zaaprobowała przekształcenie zbieraniny faszystowskich bojówek w Ochotniczą Milicję Bezpieczeństwa Narodowego. Wcześniej bandami kierowali lokalni bossowie. Mussolini pragnął przejąć kontrolę. Dlatego na przykład członkowie milicji musieli ślubować mu wierność.
Premier szybko zabrał się do wypełniania obietnic złożonych Watykanowi, by dowieść, że potrafi dokonać tego, co nie udało się Włoskiej Partii Ludowej. Przywrócił przywileje, którymi Kościół cieszył się przed zjednoczeniem kraju. Nakazał powiesić krzyże w każdej sali szkolnej, a następnie w każdej sali sądowej i pokojach szpitalnych. Obraza duchownego lub religii katolickiej stała się przestępstwem. Przywrócił rangę kapelana wojskowego, przyznał księżom i biskupom bardziej szczodrą pomoc państwową i, ku wielkiej radości Stolicy Apostolskiej, wprowadził obowiązek nauczania religii w szkołach podstawowych.
Zasypywał Kościół pieniędzmi. Przeznaczył między innymi trzy miliony lirów na odbudowę świątyń zniszczonych podczas wojny. Dofinansowywał też szkoły kościelne prowadzone za granicą. Podczas jego triumfalnych wizyt w miastach i miasteczkach całego kraju biskupi i proboszczowie mogli zwracać się doń o pieniądze na remonty budynków. Aby się dodatkowo uwiarygodnić, pod koniec roku 1923 ochrzcił swoją żonę Rachele i trójkę dzieci: Eddę, Brunona i Vittoria. Rachele, zdecydowanie bardziej wierna antyklerykalnym ideom niż jej mąż, długo się opierała. Wychowywała się na wsi w Romanii i od wczesnego dzieciństwa nienawidziła księży i potęgi Kościoła opływającego w bogactwa.
Wielu Włochów i zagranicznych obserwatorów nie wiedziało, co sądzić o nowym przywódcy kraju i o ruchu, którym kierował. Poparcie Watykanu odegrało więc ogromną rolę w legitymizacji władzy Mussoliniego. Kardynał Vincenzo Vannutelli, dziekan Kolegium Kardynalskiego, chwalił premiera, „człowieka podziwianego przez całą Italię jako ten, który przywróci narodowi jego przeznaczenie, zgodne z religijną i polityczną tradycją”. Słowa te odbiły się głośnym echem. (...)
„Kwestia rzymska” trapiła rządzących, odkąd w 1870 roku Zjednoczone Królestwo Włoch, utworzone na gruzach Państwa Kościelnego, przejęło kontrolę nad Wiecznym Miastem. Przez tysiąc lat papieże władali potężną częścią Półwyspu Apenińskiego, od Rzymu po Ferrarę i Bolonię.
W 1860 roku, kiedy Państwo Kościelne chyliło się ku upadkowi, Pius IX ekskomunikował włoskiego króla i ogłosił, że żaden katolik nigdy nie uzna jego rządów. W ciągu kolejnych trzech dekad Pius i jego następca, Leon XIII, obmyślali sposoby odzyskania miasta nad Tybrem. Lecz pod koniec XIX stulecia nawet najzagorzalsi zwolennicy musieli pogodzić się z faktem, że wszelkie próby są skazane na porażkę.
Przeciągający się konflikt z Watykanem stanowił tymczasem problem dla włoskich władz. Głowy katolickich państw odwiedzające kraj wolały omijać stolicę szerokim łukiem. Jeśli spotkały się z przedstawicielami włoskich władz, papież nie chciał udzielać im audiencji. A pobyt w Rzymie bez audiencji u papieża mógł doprowadzić do nieprzyjemnych konsekwencji.
Na przełomie wieków sytuacja wreszcie zaczęła się zmieniać. Pius X, zaniepokojony rosnącą popularnością lewicy, zniósł zakaz głosowania i kandydowania w wyborach obowiązujący dotąd katolików. Jednak Stolica Apostolska wciąż nie uznawała włoskiego rządu, a prawny status Watykanu pozostawał niejasny.
Latem 1924 roku, kiedy trwał kryzys wywołany zabójstwem Matteottiego, Mussolini powołał specjalną komisję, żeby przeanalizowała przepisy dotyczące Kościoła i rozwikłała niektóre sporne kwestie. Stolica Apostolska nie mogła podjąć formalnej współpracy z włoskimi władzami, jednak dzięki zakulisowym działaniom Tacchiego Venturiego trzej księża weszli de facto w skład komisji.
W roku 1925 odbyła ona trzydzieści pięć spotkań, a w lutym 1926 ogłosiła projekty nowych przepisów. Papież napisał wówczas długi odręczny list do watykańskiego sekretarza stanu (opublikowany później w kościelnej prasie), przedstawiając swoją opinię na temat prac komisji. Pius XI stwierdzał, że nie zaakceptuje żadnych przyjętych w wyniku głosowania w parlamencie regulacji dotyczących praw Kościoła. Porozumienie może zostać zawarte wyłącznie na drodze bezpośrednich negocjacji między rządem a Stolicą Apostolską.
Mussolini był podekscytowany. Tłumaczył ministrowi sprawiedliwości i spraw wyznaniowych, że list ma „kolosalne znaczenie”. Reżim faszystowski rozprawił się z „liberalnymi uprzedzeniami”, teraz zaś „znosi zasadę świeckości państwa oraz rozdział państwa i kościoła”. Rząd włożył wiele pracy, by „odbudować katolickie państwo i katolicki naród”. Nadszedł czas na negocjacje z Kościołem. Pius XI zaproponował dyktatorowi historyczne porozumienie, dzięki któremu poparcie Watykanu dla faszystowskiej władzy stałoby się nieporównanie silniejsze niż dotąd.
Część dyplomatów wątpiła, czy papież zdecyduje się na koncyliację między Stolicą Apostolską a Zjednoczonym Królestwem Włoch. Ustawiając się w opozycji do włoskiego rządu, Watykan unikał niewygodnych pytań w rodzaju: dlaczego władzę sprawują w nim wyłącznie Włosi?
Ambasador Stanów Zjednoczonych zauważał, że gdyby papież – Włoch otoczony przez innych Włochów – sprzymierzył się z Rzymem, stałby się w zasadzie kapelanem króla. Kościół sprawiałby wrażenie instytucji narodowej. „Stolica Apostolska jest przekonana, że jej wpływy osłabłyby na skutek formalnego porozumienia z Pałacem Kwirynalskim. Nie przewiduję, by porozumienie takie podpisano w najbliższych latach lub wręcz wiekach”, pisał ambasador do swych przełożonych w Waszyngtonie. (...)
Mussolini i Pacelli uzgodnili ostateczną treść porozumienia – traktatów laterańskich – w sobotni wieczór 9 lutego 1929 roku. Na mocy artykułu pierwszego katolicyzm stał się religią państwową we Włoszech. Ogółem porozumienie składało się z trzech części.
W pierwszej Watykanowi nadano status suwerennego terytorium pod papieską władzą. Włoski rząd nie miał prawa wtrącać się w jego sprawy. (Dotychczas watykańskie pałace i ogrody, a także bazylika Świętego Piotra pozostawały pod kontrolą papieża, lecz władze Zjednoczonego Królestwa Włoch uważały je za część swojego kraju, toteż prawny status Watykanu był niejasny).
Granicą stały się średniowieczne mury. Plac Świętego Piotra uznano za część nowo powstałego państwa, otwartą dla ludzi. Bezpieczeństwa miała tam pilnować włoska policja. Łączna powierzchnia Watykanu wyniosła 0,44 kilometra kwadratowego.
Obraza godności papieskiej została uznana za przestępstwo równej rangi jak obraza królewskiego majestatu. Ambasadorowie przy Stolicy Apostolskiej zyskali immunitet i takie same przywileje jak dyplomaci akredytowani w Rzymie. Stolicy Apostolskiej powierzono też nadzór nad rzymskimi bazylikami i papieską letnią rezydencją w Castel Gandolfo w okolicach jeziora Albano. Watykańscy kardynałowie otrzymali obywatelstwo nowego państwa.
Inna część traktatów, konkordat, regulowała stosunki między Stolicą Apostolską a Zjednoczonym Królestwem Włoch. Włoski rząd zobowiązał się, że nie dopuści do naruszania statusu Watykanu jako świętego centrum religii katolickiej. Do kalendarza państwowego wprowadzono kilka świąt kościelnych. Włochy uznały też śluby kościelne (dotąd para, która nie pobrała się przed obliczem urzędnika stanu cywilnego, nie była formalnie małżeństwem).
Nauczanie religii stało się obowiązkowe już nie tylko w szkołach podstawowych (na mocy wcześniejszej decyzji rządu), ale też w szkołach średnich. Co prawda w tamtych czasach naukę po podstawówce kontynuowała zaledwie jedna piąta włoskich dzieci, ale wyrastały one później na elitę społeczeństwa i Kościół pragnął mieć wpływ na ich wychowanie. W innym artykule uregulowano sprawę bardzo bliską sercu papieża: Włochy przystały na niezależność Akcji Katolickiej. Wreszcie, trzecia część dotyczyła kwestii finansów. Zjednoczone Królestwo Włoch zgodziło się zapłacić Watykanowi siedemset pięćdziesiąt milionów lirów i przekazać obligacje państwowe o wartości miliarda lirów (łącznie odpowiadało to mniej więcej miliardowi dzisiejszych dolarów). W zamian za to Stolica Apostolska rezygnowała z wszelkich roszczeń do terytoriów wchodzących wcześniej w skład Państwa Kościelnego.
*
Fragment książki: David I. Kertzer - Papież i Mussolini. Nieznana historia Piusa XI i rozkwitu faszyzmu w Europie