Religioznawstwo
Zagadnienia Religijne
Europa Pogańska
Azja
Hinduizm i odłamy
Buddyzm i odłamy
Judaizm i odłamy
Chrześcijaństwo i odłamy
Islam i odłamy
Afryka
Ameryka
Australia i Oceania
Religie Synkretyczne

==>> WPROWADZENIE - Piekło

Piekło
Czym jest piekło? Piekło to miejsce wiekuistych męczarni, gdzie trafiają grzesznicy, którzy nie okazali skruchy za swe grzechy. Piekło, które pojawiło się w chrześcijaństwie i islamie, wymaga jeszcze jednego uzupełnienia. Jest miejscem, z którego nie ma ucieczki. Trafia się tam na wieczność. I o to właśnie chodzi.

Memling Hans Memling - Sąd Ostateczny - Piekło A zatem gdzie ono jest? Można je znaleźć w lu-dzkich umysłach. Albo w tej ich części, która tworzy różne religijne światy. Aby je zrozumieć, musimy so-bie przypomnieć, jak działa wyobraźnia religijna. Operuje ona na dwóch różnych poziomach. Jest tam poziom myślenia albo domysłów. Ludzie cały czas myślą o życiu i zastanawiają się nad jego sensem. Wcześniej, w dawniejszych wiekach, zastanawiali się, co dzieje się ze zmarłymi. I wymyślili istnienie życia po śmierci.

Zastanawiali się też nad strasznymi nierównościami między ludźmi i uznali, że skoro rzadko są one re-kompensowane w życiu doczesnym, to jeśli we wszechświecie jest jakaś sprawiedliwość, muszą być rekompensowane w życiu przyszłym. Oczywiście nie mieli wówczas żadnych informacji o tym przyszłym życiu. Były to domysły, może nawet po prostu myśle-nie życzeniowe. Ale zrodził je naturalny proces na-mysłu nad rzeczywistością. Dlatego teologowie na-zywają takie wierzenia religią naturalną.

Potem władzę przejął poziom odbioru, czyli część ludzkiego umysłu, która miała wizje i słyszała głosy. A także twierdziła, że dostawała bezpośrednie in-formacje na temat życia pozagrobowego. To dlatego ta dziedzina teologii nazywa się religią objawioną.

Religia naturalna zastanawiała się, co kryje się za zasłoną śmierci. Religia objawiona twierdziła, że to ujrzała. Prawdziwie intryguje, że chociaż pytania wszędzie były takie same, to odpowiedzi na nie różniły się w zależności od regionu świata. Największe różnice występowały między religiami indyjskimi a chrześcijaństwem i islamem.

Według mędrców hinduskich dusza nie osiągała jakiegoś definitywnego stanu po śmierci. Odradzała się w nowym życiu, którego status zależał od mniejszych lub większych zasług w życiu poprzednim. W tradycji hinduskiej istniały nieba i piekła, ale wyobrażano je sobie raczej jako rodzaj obozów przejściowych niż cel ostateczny. Być może potrzeba było milionów wcieleń, żeby uwolnić się z systemu, ale zawsze istniała nadzieja, że każdemu się to w końcu uda. Ostateczny cel stanowiła nirwana. Dla tych, którzy żyli bardziej na zachodzie, prognozy dotyczyły nie ostatecznego wyzwolenia z cyklu reinkarnacji, ale różnych wersji dalszego życia po śmierci.

Z wczesną wersją piekła spotykamy się w Starym Testamencie. Nosiło ono nazwę szeol i było właściwie miejscem pod ziemią, do którego udawały się dusze zmarłych. Trudno nazwać je strasznym. Miało depresyjny charakter. Czasem mówi się, że ktoś jest „w piekle depresji”. Zmarli, tak jak ludzie, którzy nie mogą się w pełni wyleczyć ze strasznej choroby, krążyli po świecie podziemnym jak widma, czekając na coś, co nigdy nie miało nadejść.

Ale religia nie jest statyczna. Zmiany, które zachodziły w niej cały czas, dotknęły również życia pozagrobowego. Gdy Izraelici przebywali w Babilonie, do judaizmu przeniknęły różne perskie idee. Jedną z nich było to, że po śmierci dusze nie stawały się bezterminowymi rezydentami posępnego sanatorium w świecie zmarłych. Trafiały albo do miejsca wiecznej szczęśliwości – raju, albo do piekła, gdzie cierpiały katusze. Takiej wersji życia pozagrobowego w judaizmie nigdy w pełni nie zaakceptowano, ale w pierwszym wieku naszej ery miała swoich zwolenników. Jednym z nich był Jezus. Chociaż nie mówił o tym zbyt wiele, istnienie piekła uważał, jak się wydaje, za rzecz pewną. A słowo, którym je określał, nadało mu nowe, przerażające znaczenie.

Jezus mówił, że ci, którzy gardzą dziećmi i je krzywdzą, rzuceni będą „w ogień, który nigdy nie gaśnie”. W niektórych dawnych pismach hebrajskich gehenna była miejscem kary dla grzeszników po Sądzie Ostatecznym. Wedle późniejszej tradycji miało to być śmietnisko w Jerozolimie, gdzie śmieci cały czas paliły się i tliły, bo ogień non stop podsycano nowymi odpadkami. Nie da się dziś określić, jakie były intencje Jezusa, gdy używał tego słowa jako metafory dla wiecznej kary, ale palenisko, które nigdy nie wygasa, stało się standardowym wyposażeniem piekła. W czasie, gdy został spisany Koran, czyli sześć stuleci później, ci, których skazano na wieczne potępienie, zbliżając się do gehenny, słyszeli jej ryk. A gdy wrzucano ich w płomienie, strażnicy zadawali im pytanie: „Czyż nie przychodził do was ostrzegający?”.

Koran opisywał piekło o wiele bardziej szczegółowo niż pisma chrześcijańskie. I świetnie zdawał sobie sprawę z tego, co robił, przedstawiając je z tak drastycznymi szczegółami. Zgodnie z jego przesłaniem ludzie ignorujący ostrzeżenia Proroka zostaną nie tylko wtrąceni w płomienie piekielne, ale dodatkowo na ich głowy będzie się lał wrzątek. W czasach Proroka zarządcy piekła trzymali wszystko w garści i świetnie potrafili obsługiwać skuteczny i koszmarnie wydajny system. Wzbudzanie trwogi wśród ludzi zawsze było w religii skuteczną taktyką. Chrześcijaństwo stało w tym przypadku na gorszych pozycjach w konfrontacji z islamem, bo Koran jest w swych opisach bardziej przerażający niż Nowy Testament. Chrześcijaństwo postanowiło więc przyspieszyć grę. Być może święta księga Kościoła nie mogła przebić Koranu w kwestii grozy, ale miała w swym arsenale coś, co nie było dostępne dla muzułmanów.

W przeciwieństwie do islamu Kościół katolicki nigdy nie przejmował się specjalnie Drugim Przykazaniem i jego zakazem czynienia podobizn. Uważał, że sztuki we wszystkich jej przejawach można używać do głoszenia chwały Boga i głoszenia chrześcijańskiego przesłania. Kościół katolicki stał się więc największym patronem artystów w całej historii ludzkości. Wykorzystywał muzykę i architekturę, by opiewać i głosić wiarę. Ale spośród wszystkich form sztuki najbardziej cenił obrazy. Oznaczało to, że podczas gdy muzułmanie mogli jedynie opisywać piekło słowami, to chrześcijanie mogli je malować. A każdy wiedział, że obraz wart jest tysiąca słów. By mieć pewność, że przesłanie o piekle zabrzmiało wystarczająco jasno i wyraźnie, odmalowywano jego przerażające szczegóły na ścianach kościołów. A oto przykład.

W angielskim mieście Salisbury znajduje się piętnastowieczny kościół pod wezwaniem Tomasza Becketa. Becket był arcybiskupem Canterbury, który został zamordowany 29 grudnia 1170 roku w swojej katedrze na rozkaz króla Henryka II. Kościół w Salisbury jest elegancką starą budowlą, do której wpływa z zewnątrz łagodne światło. Ale gdy wkraczasz do nawy głównej, widzisz na łuku tęczowym zarysy średniowiecznego fresku z wyobrażeniem Sądu Ostatecznego – dnia, w którym zmarli zostaną wezwani ze swych grobów, aby usłyszeć Boski wyrok. Takie obrazy tworzono, by wzbudzać w ludziach trwogę. Ten musiał być pod tym względem wyjątkowo skuteczny.
Sąd Ostateczny Salisbury - St. Thomas - Sąd Ostateczny

Namalowany w 1475 roku, ukazuje Chrystusa na tronie sędziego. Po jego prawicy cnotliwi wędrują do nieba, gdzie witają ich anioły. Ale po jego lewicy grzesznicy idą do piekła, gdzie demony wpychają ich do smoczej paszczy płomienistej jamy. Ci, którzy oglądali ów obraz w dawnych wiekach, brali go dosłownie. Ich wszechświat wyglądał jak trzywarstwowe ciastko: na samej górze było niebo, pośrodku była ziemia, a na samym dole znajdowało się piekło. Kiedy umierałeś, szedłeś albo „do góry” – do nieba, albo „na dół” – do piekła, które, jak sądzono, musi się znajdować we wnętrzu ziemi. Wulkany plujące lawą uważano za paszczę piekła, otwierającą się, by pokazać grzesznikom, co ich czeka na dole.

Chrześcijanie nie tylko malowali piekło na ścianach swoich świątyń. Kapłani zaprzęgali do pracy swą wyobraźnię, by jak najbardziej dobitnie opisać jego grozę podczas kazań. W swojej autobiograficznej powieści Portret artysty z czasów młodości irlandzki pisarz James Joyce uwiecznił kazanie, które usłyszał jako chłopiec. Podczas tego kazania ksiądz opowiadał swym nastoletnim słuchaczom, że siarka piekielna, jak płomienie gehenny, została stworzona, by płonąć na wieki. „Ziemski ogień”, grzmiał kapłan, „gaśnie, gdy się wypali. Im bardziej intensywny ogień, tym krócej płonie. Ale ogień piekielny konserwuje tych, których spala, a więc ból nie ustaje nigdy!”

To właśnie myśl o nieskończoności bólu w piekle chwyta za gardło, nawet jeśli w to piekło nie wierzysz. Wymyślić coś takiego! W swej historii ludzie wyrządzili sobie dużo złego. Ale nawet najokrutniejsze kary miały kiedyś swój koniec, choćby oznaczał on śmierć ofiary. Prawdziwa genialność zła piekielnego tkwiła w tym, że ból nie miał końca. Jego więźniowie żyją w wiecznym teraz bez żadnej nadziei na potem. Na swoim fresku przedstawiającym Sąd Ostateczny w kościele w Salisbury nieznany artysta namalował też zwój z łacińskim mottem: Nulla est redemptio – nie ma zbawienia. Sto lat przed tym, jak nieznany artysta namalował te słowa na ścianach kościoła pod wezwaniem św. Tomasza Becketa w Salisbury, włoski poeta Dante napisał swój słynny poemat, w którym pojawia się piekło. Nad wiodącą do niego bramą widnieje ostrzeżenie: „Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy wchodzicie”.

To takie samo przesłanie. Piekło jest wieczne i nie ma w nim nadziei. To najokrutniejsza perspektywa, z jaką może się zmierzyć człowiek. Warto zauważyć, że św. Tomasz z Akwinu, największy teolog Kościoła katolickiego – a przy tym człowiek życzliwy i dobroduszny – twierdził, że dodatkową atrakcją nieba jest wygodny balkon, z którego jego mieszkańcy mogą obserwować udręki potępionych w piekle: „Aby więc święci bardziej się radowali ze swego szczęścia… dano im to, że będą doskonale oglądać karę ponoszoną przez bezbożnych”. Tak więc piekło było męczarnią dla potępionych i radością dla zbawionych.

Im dalej, tym straszniej. Ale religia doskonale potrafi modyfikować swoje co bardziej ekstremalne nauki. Widzieliśmy już uczonych muzułmańskich, wskazujących, że doktryna predestynacji w Koranie była niezgodna z miłosierdziem Allaha. Podobnie stało się z Kościołem katolickim i z piekłem. Czy nie istniała jakaś pośrednia droga dla tych, którzy ani nie byli wystarczająco dobrzy, by po śmierci pójść do nieba, ani wystarczająco źli, by trafić do piekła? Czyż nie byłoby wspaniale, gdybyśmy założyli jakiś ośrodek treningowy, w którym można by poprowadzić intensywne przygotowania dla grzeszników do egzaminu poprawkowego do nieba?

Pomysł zatwierdzono i w dwunastym wieku oficjalnie ustanowiono takie miejsce. Nazwano je czyśćcem. Różnica między piekłem i czyśćcem polegała na tym, że z czyśćca udawało się wydostać. Prawdziwym autorytetem, jeśli chodzi o jego funkcjonowanie, był Tomasz z Akwinu. Wyjaśniał, że jeśli ludzie opuścili ten świat, zanim zapłacili za swoje grzechy, mieli jeszcze jedną szansę na to w czyśćcu. Najistotniejsze, że ta instytucja dawała nadzieję. Oczywiście, były tam również ból i cierpienie, ale ci, którzy musieli je znosić, wiedzieli, że nie będą trwały wiecznie. I że kiedy wreszcie odcierpią swoje, bramy niebios staną przed nimi otworem.

Utworzenie czyśćca było aktem miłosierdzia, który zmniejszył nieco strach przed umieraniem. Ale Kościół miał sposoby, by skorumpować nawet swoją własną dobroć. Tak właśnie stało się w tym przypadku. Zamienił czyściec w prawdziwą maszynkę do robienia pieniędzy, na tyle szokującą, że doprowadziła do rozłamu w Kościele katolickim. W następnym rozdziale zaczniemy badać, jak do tego doszło.



*

Fragment książki: Richard Holloway - Krótka historia Religii


Data utworzenia: 03/06/2026 @ 05:41
Ostatnie zmiany: 20/06/2026 @ 21:51
Kategoria : ==>> WPROWADZENIE
Strona czytana 33 razy


Wersja do druku Wersja do druku

 

Komentarze

Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!

 
Trzecie Oczko
budda-0-c.jpgbudda-0-t.jpgbudda-0-w.jpgbudda-0-s.jpgbudda-0-i.jpgbudda-0-baby.jpgbudda-0-k.jpgbudda-0-f.jpgbudda-0-lotos.jpgbudda-0-6.jpgbudda-0-g.jpgbudda-0-06-f.jpgbudda-0-ss.jpgbudda-0-e.jpgbudda-0-u.jpgbudda-0-m.jpgbudda-0-tt.jpgbudda-0-h.jpgbudda-0-b.jpgbudda-0-a.jpgbudda-0-14-s.jpgbudda-0-d.jpg
Rel-Club
Sonda
Czy jest Bóg?
 
Tak
Nie
Nie wiem
Jest kilku
Ja jestem Bogiem
Ta sonda jest bez sensu:)
Prosze zmienić sondę!
Wyniki
Szukaj



Artykuły

Zamknij - Japonia

Zamknij BUDDYZM - Lamaizm

Zamknij BUDDYZM - Polska

Zamknij BUDDYZM - Zen

Zamknij JUDAIZM - Mistyka

Zamknij NOWE RELIGIE

Zamknij NOWE RELIGIE - Artykuły Przekrojowe

Zamknij NOWE RELIGIE - Wprowadzenie

Zamknij POLSKA POGAŃSKA

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Archeologia

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Bałtowie

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Manicheizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Konfucjanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Satanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Sintoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Taoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Zaratustrianizm

-

Zamknij EUROPA I AZJA _ _ JAZYDYZM* <<==

Nasi Wierni

 21245809 odwiedzający

 430 odwiedzających online