Mekka
Mekka, miejsce narodzin islamu i Proroka Muhammada, jest najświętszym miastem tej religii. To miasto, które znam od zawsze, podobnie jak niemal wszyscy muzułmanie. Odwiedzić Mekkę choćby raz w życiu to ich podstawowy obowiązek. Jednak większość muzułmanów pewnie nigdy nie zobaczy tego miasta, choć z pewnością — począwszy od chwili, gdy uczono ich, jak należy się modlić — znają jego topografię, może nawet uczyli się jej na pamięć. Każde muzułmańskie dziecko w trakcie pierwszej lekcji przygotowującej do modlitwy uczy się ustalać, gdzie znajduje się Mekka, by potem móc się pokłonić w kierunku miasta, i to nie raz, lecz pięć razy dziennie. (...)
Jednak w tradycji muzułmańskiej historia Mekki zaczyna się dużo wcześniej niż w VII wieku po narodzeniu Chrystusa. Opowieści związane z Al-Kabą i świętym obszarem wokół niej sięgają aż do początku czasów. Adam, którego w tradycji muzułmańskiej uważa się za pierwszego proro-ka, odwiedził Mekkę i został tam pochowany. Prorok Ibrahim, czyli Abraham, ojciec religii mo-noteistycznych, zbudował Al-Kabę wraz z synem Ismailem, czyli Izmaelem. Muzułmańskie dzieci dorastają, słuchając tych opowieści, a pojawiają-ce się w nich miejsca stają się częścią ich sa-mych. Każde z nich tworzy swego rodzaju oso-bisty pejzaż — jego kształt i historia definiują toż-samość.
To miasto jest jednak czymś dużo więcej niż tylko miejscem, gdzie dawno temu działy się ważne rzeczy. Mekka znaczy tak wiele, ponieważ, jak często tłumaczyła mi matka, to właśnie tam Bóg objawił Muhammadowi swoje napomnienia mówiące o tym, jak wieść prawe życie. (...)
Od narodzin islamu aż do czasów tuż przed odkryciem złóż ropy naftowej do Mekki przybywało co roku około stu tysięcy pielgrzymów. Docierali przez morze, pieszo lub na grzbietach zwierząt jucznych. Tamten świat jednak już przeminął. Nowoczesne środki transportu sprawiły, że każdego roku hadż odbywa prawie trzy miliony osób, co oznacza, że na całym świecie nie ma liczniejszego zbiorowiska ludzi niż to, które w tych dniach gromadzi się w Mekce. (...)
W Mekce oczywiście nie da się wyraźnie podzielić roku na poszczególne pory, ponieważ zmiany temperatury i wilgotności są bardzo gwałtowne, zarówno w rytmie dobowym, jak i rocznym. W pełni lata temperatura wzrasta do ponad czterdziestu stopni, ale tuż po zachodzie słońca powietrze szybko stygnie, a noce bywają bardzo chłodne. Latem są na początku ciepłe jak gorący letni dzień na północy Europy, jednak chłód, który panuje nad ranem, przypomina jesienny ziąb. Przez potężną różnicę temperatur między dniem a nocą trzeba mieć ze sobą wełniany sweter albo ciepły szal.
Życie w Mekce biegnie zgodnie z rytmem muzułmańskich świąt — panujący klimat nie ma tu znaczenia. W trakcie ramadanu miasto śpi w ciągu dnia, wtedy bowiem obowiązuje post, a budzi się wieczorem. Każdej nocy tego miesiąca w Wielkim Meczecie gromadzą się tysiące ludzi, by uczestniczyć w tarawih, uroczystych modlitwach, podczas których recytuje się wszystkie sury Koranu (jest ich sto czternaście). Dziś uroczystości te można oglądać w telewizji lub na komputerze, kiedyś trzeba było być w Mekce, aby tego doświadczyć.
Ramadan, tak jak pora hadżu, przesuwa się w ciągu roku i nie zważa na panującą temperaturę. Oparty na obserwacji Księżyca kalendarz muzułmański jest krótszy od kalendarza gregoriańskiego o jedenaście dni. Z tego powodu muzułmańskie święta, choć mają stałe miejsce w muzułmańskim kalendarzu, w kolejnych latach przypadają o innej porze roku, zgodnie z dostojnym rytmem.
Oficjalnie obchody hadżu trwają przez dziesięć dni miesiąca zu al-hidżdża, jednak wielu pielgrzymów przybywa nawet miesiąc wcześniej i pozostaje w mieście wiele tygodni po ich zakończeniu. Całe życie marzyli, by dotrzeć do Mekki, nic więc dziwnego, że trudno im się z nią pożegnać. Przyzwyczajenie się do przydomka hadżi (przysługuje on wszystkim, którzy odbyli pielgrzymkę), a właściwie do jego doniosłego znaczenia, zajmuje trochę czasu.
Tak jak pielgrzymi, tak i Mekka ulega zmianom w czasie hadżu — zmieniają się jej wygląd i struktura. To w zasadzie niewielkie miasto nagle zalewa fala ludzi, którzy tłoczą się w każdym jego zakątku, są w ciągłym ruchu, w pośpiechu przemieszczają się z miejsca na miejsce, a jeśli zasypiają, to na krótko.
W Świętym Meczecie zawsze gromadzi się mnóstwo ludzi niezależnie od pory dnia i nocy. Dominującym kolorem jest biel okrywająca pielgrzymów, którzy pełni zapału chcą się nasycić wszystkim, co Mekka ma do zaproponowania — doświadczając najwspanialszych chwil w życiu, nieustannie kłębią się w poszukiwaniu pamiątek.
Szczególnym powodzeniem cieszą się butelki, a nawet kanistry napełnione wodą z prastarej stu-dni Zamzam, a także daktyle, modlitewne koraliki i dywany, egzemplarze Koranu i pozostałe przed-mioty, które można zabrać do domu, by z innymi dzielić się błogosławieństwem. Najzwyklejsze rzeczy zyskują wyjątkowe znaczenie właśnie dla-tego, że pochodzą z Mekki.
Ludzie napływają do miasta bez przerwy, tylko ich liczba zmienia się zależnie od pory roku, podobnie jak temperatura. Trudno opisać ich nie-zwykłą różnorodność: w jednym tłumie przewijają się różnokolorowi ludzie, mówiący różnymi języ-kami, bogaci i biedni, wykształceni, o nienagan-nych manierach, i prości chłopi, którzy ledwo (je-śli w ogóle) potrafią czytać i pisać. W tej świa-towej wspólnocie cechy szczególne i odmien-ność schodzą na dalszy plan — wszystkich łączą wspólny cel i powszechna euforia. Jedyne, co nie ulega zmianie, to doniosłość tego doświad-czenia. (...)
Mekka jest dzisiaj jednym z miast Arabii Saudyjskiej — kraju, którym od osiemdziesięciu lat rządzi rodzina mająca awersję do historii i historycznych źródeł, włącznie ze świadectwami pochodzącymi z badań archeologicznych i rękopisów. Rząd dołożył starań, by w czerwcu 1973 roku Mekka została ogołocona ze swej historii. Zburzono wtedy całe dzielnice miasta, zniszczono jego dziedzictwo kulturalne i miejsca o ważnym historycznym znaczeniu. Wymazano je z krajobrazu z taką łatwością, jakby chodziło o napis, który można zetrzeć gumką.
W Arabii Saudyjskiej badania archeologiczne należą do rzadkości, a jeśli już są przeprowadzane, to z daleka od świętych miejsc. Z punktu widzenia Saudów Mekka nie ma prehistorii, nie ma żadnej historii ani przed Muhammadem, ani po nim. Wyzucie Mekki z historii ma tylko jeden powód — Saudowie sprzeciwiają się kultowi Muhammada. Ten sprzeciw wynika z obawy, że ludzie zamiast czcić Boga, mogliby otaczać czcią miejsca. (...)
Odkrycie złóż ropy w Arabii Saudyjskiej w marcu 1938 roku dało początek wielkiemu programowi rozwoju całego królestwa. Również Mekka skorzystała z tego nowo odkrytego bogactwa. Jednocześnie miasto zyskało zaciekle purytański charakter, a dotychczasowa różnorodność religijna zanikła niemal zupełnie. Jak na ironię, status Mekki jako najważniejszej metropolii islamu zyskał dodatkowe potwierdzenie. Wciąż przybywali nowi osadnicy z innych bliskowschodnich terenów, szczególnie z Egiptu i Jemenu, ale także z Azji Centralnej. Rosła również populacja zamieszkałych w Mekce Malajów i Indonezyjczyków. Saudowie jednak uważali się za wyżej urodzonych, a wszystkich niewahabickich mieszkańców miasta uznawali za muzułmanów gorszej kategorii.
Władzę po Abd al-Azizie odziedziczył jego syn Sa’ud, wyznaczony wcześniej na następcę tronu (panował w latach 1953—1964). Nie dorównywał ojcu talentem politycznym i umiejętnością rządzenia. Marnotrawił majątek królestwa, co prowadziło do sporów i walk wewnątrz rodziny królewskiej. Aby umocnić swoją pozycję, wydawał krocie na pozyskiwanie lojalności niektórych plemion. Zbudował także ogromną armię strażników, tak zwaną białą armię, nazywaną tak ze względu na ubrania noszone przez żołnierzy — zamiast mundurów zakładali oni tradycyjny arabski strój. Panowanie Sa’uda, naznaczone licznymi konfliktami i trudnościami, zapisało się w historii z uwagi na tylko jedno dokonanie, którym była pierwsza saudyjska rozbudowa Świętego Meczetu.
Napływ Saudyjczyków z innych obszarów kraju zwiększył liczbę mieszkańców świętego miasta. Na stałe mieszkało tam około stu pięćdziesięciu tysięcy ludzi. W sezonie pielgrzymkowym liczba przybyszów sięgała dwustu tysięcy — ciężar trudny do uniesienia. Do Mekki można było dotrzeć stosunkowo łatwo. Większość przybyszów docierała drogą morską do Dżuddy; stamtąd pielgrzymów do Mekki woziły samochody i autobusy, dzięki którym można było się przemieszczać również w samym mieście, a także między okolicznymi świętymi miejscami. Upowszechnienie podróży drogą powietrzną wkrótce doprowadziło do kolosalnego wzrostu liczby przyjezdnych.
Wśród pierwszych gości, którzy dotarli w ten sposób do Mekki, był Abdul Ghafur Sheikh, student Harvard Business School, który opisał swoją wyprawę w 1953 roku na łamach magazynu „National Geographic” w okładkowym tekście pod tytułem From America to Mecca on Airborne Pilgrimage [Pielgrzymka samolotem z Ameryki do Mekki]. Niedługo potem coraz więcej pielgrzymów przybywało do miasta dzięki lotom czarterowym. Stało się jasne, że Święty Meczet musi zostać rozbudowany, by pomieścić rosnącą liczbę przybyszów.
Pierwsza decyzja o rozbudowie Meczetu zapadła jeszcze za panowania króla Abd al-Aziza, który do tego zadania powołał swojego syna Fajsala. Rozpoczęte w 1956 roku prace można podzielić na cztery etapy. Na początku przebudowywano przede wszystkim okolice wzgórz As-Safa i Al-Marwa. Rozebrano okoliczne domy i wyłożono kamieniem obszar, po którym przemieszczali się pielgrzymi biegający pomiędzy wzgórzami. Postawiono też barierę, aby po każdej stronie ruch odbywał się tylko w jednym kierunku. Powstało nawet drugie piętro, by pielgrzymi mogli odprawiać ten rytuał na dwóch kondygnacjach.
Otwarto nowe bramy i wejścia do Świętego Meczetu — osiem na parterze wschodniej fasady przy głównej drodze i dwa wiodące na pierwsze piętro od strony meczetu, jedno przy As-Safa, a drugie przy Al-Marwa. W samym meczecie wyłożono posadzkę z białego marmuru. Nowe, jeszcze większe wejście dodano podczas drugiego etapu (1961—1969). Szeroką bramę wejściową, w której znajdowało się troje mniejszych drzwi, nazwano imieniem nowego króla (Bramą Króla Sa’uda).
Król Sa’ud został zdetronizowany przez Fajsala w 1964 roku, tuż po tym, jak brama nosząca jego imię ozdobiła Święty Meczet. Nowy charyzmatyczny władca, którego cechowały również wyjątkowe zdolności administracyjne, kontynuował dzieło rozbudowy.
Na trzecim etapie pierwszej rozbudowy wyburzono budynki położone po zachodniej stronie Świętego Meczetu, aby przygotować miejsce pod nową zachodnią arkadę. W trakcie ostatniego, czwartego etapu pobudowano dwa nowe minarety i odnowiono wszystkie bramy do Meczetu, aby nadać całej budowli estetyczną spójność. Obszar meczetu powiększono sześciokrotnie; otaczało go siedem minaretów.
Pielgrzymi mogli docierać do Mekki po nowej czteropasmowej autostradzie. Nowe drogi prowadziły również do Miny i na równinę Arafat. W Al-Dżamarat, gdzie pielgrzymi kamienują diabła, wybudowano dwupiętrowy budynek, by jeszcze więcej osób mogło odprawiać ten rytuał.
Kiedy afroamerykański aktywista Malik asz-Szabbaz, lepiej znany jako Malcolm X, wybrał się na hadż w kwietniu 1964 roku, pokonanie dystansu między Dżuddą a Świętym Meczetem zajęło mu raptem kilka godzin jazdy samochodem. Jego obecność w Arabii rozpoczęła się od spięcia z celnikami domagającymi się dowodu, który potwierdzałby niezbicie jego konwersję.
Kiedy jednak ta drobnostka została wyjaśniona, był traktowany jako szczególnie ważny gość samego króla Fajsala. „Podróż dobrze oświetloną nowoczesną autostradą minęła szybko”. Gdy dotarł na miejsce, odnotował: „[…] miasto jest bardzo stare. Nasz samochód, podobnie jak inne auta, autobusy i ciężarówki, sunął powoli przez kręte ulice pełne sklepów. W mieście były dziesiątki tysięcy pielgrzymów z całego świata, których można spotkać na każdym kroku”. Był zachwycony widokiem prac przy rozbudowie Świętego Meczetu: „Kiedy budowa się skończy, budynek ten przyćmi swym pięknem Tadż Mahal, perłę indyjskiej architektury”.
Mekka może i sprawiała wrażenie, jakby była miastem „starożytnym”, jednak przez wieki jej wygląd radykalnie się zmienił. Miasto rozrosło się na wszystkie strony. Nowe budynki pojawiały się wszędzie tam, gdzie było dość miejsca i gdzie pozwalały na to warunki wynikające z górzystego ukształtowania terenu. Pobudowano nowe osiedla na wschodnich, zachodnich i południowych rubieżach, gdzie mieszkali głównie przewodnicy pielgrzymów. Pielgrzymi zaś, za niewielką opłatę, mogli się tam zatrzymać na czas pobytu w Mekce.
W mieście było niewiele wysokich budynków, które — zdaniem mieszkańców — naruszałyby sakralny charakter Świętego Meczetu i Al-Kaby. Wprowadzono specjalne regulacje mające na celu ograniczenie wysokości wznoszonych budynków. Nowe domy miały być dostosowane do rodzimego architektonicznego stylu, ich kształt miał odzwierciedlać dziedzictwo kulturowe Mekki. Powstałe budynki odznaczały się białym kolorem zewnętrznych ścian. Ich okna były zasłonięte ażurowymi konstrukcjami, co nie tylko miało zapewnić prywatność, ale też zatrzymywało wewnątrz pomieszczeń przyjemny chłód i izolowało od gorącego i wilgotnego powietrza z zewnątrz. Przestrzeń dookoła Świętego Meczetu zarezerwowano dla pieszych. Planowano nawet renowację historycznych budynków i zabytków (szczególnie starych meczetów), dalsze utrzymywanie otwartej miejskiej przestrzeni, a także kontrolę nad rozwojem miasta, której celem byłoby zapewnienie spójności wyglądu nowych budynków i ich zgodności z tradycją i dziedzictwem kulturowym miasta. Mekka nigdy nie wyglądała lepiej — była to kosmopolityczna metropolia, miasto jednocześnie „starożytne” i „nowoczesne”. (...)
W marcu 1975 roku król Fajsal został zamordowany przez jednego z bratanków. Prawdopodobnie był to akt zemsty. Władca zasiadał na otwartej przestrzeni, gdzie przyjmował gości i poddanych, którzy przedstawiali mu swe prośby. Książę Fajsal Ibn Musa’id, syn przyrodniego brata monarchy, podszedł spokojnie do króla, a gdy ten pochylił się, by ucałować go w policzek, morderca dwukrotnie go postrzelił. Następcą Fajsala został jego młodszy brat Chalid, który porzucił reformatorskie plany swego poprzednika.
Zamiast rządzić królestwem, Chalid wolał się zajmować sokolnictwem. Za jego panowania w latach 1975—1982 rzeczywistą władzę sprawował książę Fahd, zawzięty zwolennik modernizacji — wszystko, co wyglądało na dawne, tradycyjne i starożytne, napełniało go obrzydzeniem. Idea odrestaurowywania zabytków była dla niego czymś tak obcym jak pogaństwo. Chciał, by Mekka wyglądała jak ultranowoczesne miasto — najlepiej gdyby przypominała typowe miasto amerykańskie, choćby Houston w Teksasie.
Doskonały wybór — jedno centrum państwa naftowego posłużyłoby za wzór dla innego. Trudno też nie dostrzec powiązań z amerykańskim serialem Dallas, który zaczęto emitować w 1978 roku. Odniósł on globalny sukces, ukazywał rozmaite skomplikowane machinacje i rodzinne spiski. W ciekawy sposób łączyły się w nim elementy nowobogackiego blichtru oraz niezbyt wytwornej, na swój sposób staromodnej prostoty (wszyscy członkowie rodziny Ewingsów pomimo wielkiego majątku zamieszkiwali w jednym domu). Miasto w tym serialu musiało wyglądać na wielkie, nowe, uprzemysłowione i być pochwałą nowoczesności.
W ten sam sposób rozpoczęły się gwałtowne zmiany w Mekce. Niemal z dnia na dzień wyrastały kolejne ohydne wysokościowce, węzły drogowe i wysokie słupy oświetleniowe. Nieliczne pozostałości po historycznych budynkach zrównano z ziemią. Poluzowano rygorystyczne plany zagospodarowania i na rynku nieruchomości natychmiast pojawili się spekulanci, co nieuchronnie prowadziło do rozkładu tkanki miejskiej i poważnych problemów społecznych.
Najświętsze miasto islamu stało się miastem obrzydliwym, głośnym, brudnym i śmierdzącym. Było w nim pełno kolosalnych nowoczesnych budynków, których brzydota szła w parze z ich rozmiarami. Miejska zieleń zanikła niemal całkowicie — nie było już drzew, a nieliczne zieleńce zaprojektowano bez wyobraźni. Całe miasto opanowały samochody, o pieszych nie dbano właściwie zupełnie. Pojawił się też nowy bóg — pieniądze. Zdawało się, że Mekka padła pastwą nowo odkrytego naftowego bogactwa. Rzeczywiście bardzo się zmieniła, niemal z dnia na dzień. Stała się nowoczesna, jednak utraciła charakter miejsca, gdzie może się dokonać odkupienie. Tylko piękno Al-Kaby obecnej w Świętym Meczecie oraz kojąca atmosfera wspólnoty w okolicznych wsiach mogły dać pewne wyobrażenie o tym, jak miasto wyglądało zaledwie kilka lat wcześniej.
*
Fragment książki: Ziauddin Sardar - Mekka. Swiete miasto