Symbolon,
Credo, w którym chrześcijanie zawarli treść swojej wiary, obok Jezusa Chrystusa i Maryi Dziewicy wymienia jeszcze tylko jedno imię, skądinąd mające niewiele wspólnego - przynajmniej na pozór - z kontekstem teologicznym. Co więcej, imię to należy do poganina Poncjusza Piłata: „
staurothenta te yper emon epi Pontiou Pilatou” - „ukrzyżowany pod Pon-cjuszem Piłatem”. Imię Piłata nie pojawiało się w wyznaniu wiary spisanym przez ojców Kościoła w Nicei w roku 325. Zostało dodane do
Credo w roku 381, podczas soboru konstantynopolitańskiego, jak się wydaje - w celu umiejscowienia męki Pańskiej także w czasie historycznym. Schmitt pisze:
Chrześcijańskie Credo mówi o wydarzeniach historycznych. Poncjusz Piłat rzeczywiście znajduje się na swoim miejscu; nie jest na przykład pechowcem, który dziwnym trafem tam się zabłąkał.
Nie ulega wątpliwości, że chrześcijaństwo jest religią historyczną, a „cuda", o których opowiada, to fakty zazwyczaj - czy raczej prawie zawsze - historycznie potwierdzone. Jeśli zatem prawdą jest, że narodzenie Chrystusa to „dziejowe wydarzenie nieskończonej, niedającej się posiąść i zawładnąć jednorazowości”, wówczas proces wytoczony Jezusowi stanowi jeden z kluczowych momentów w historii ludzkości, takich, w których wieczność wchodzi w relację z historią. Tym większego znaczenia zatem nabiera odpowiedź na pytanie, jak i dlaczego owo przecięcie się czasowości z wiecznością, tego, co ludzkie, z tym, co boskie, przyjęło formę
krisis: procesu prawnego.
2
Dlaczego właśnie on, Piłat? Formuła w rodzaju
Tiberiou kaesaros - którą można było przeczytać na bitych przez Piłata monetach i którą posłużył się Łukasz (właśnie tak datując początek działalności Jana Chrzciciela: „Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza”, Łk 3, 13), czy też
sub Tiberio (jak mówi Wergiliusz u Dantego: „
nacqui sub lulio” - „urodziłem się za Jula Cezara”,
Piekło 1, 224) - byłaby tu z pewnością bardziej na miejscu.
Jeśli ojcowie Kościoła wybrali Piłata, a nie Tyberiusza czy też - jak pisze Tacyt w jednym z nielicznych pozabiblijnych świadectw, które o nim wspominają - „prokuratora” Judei, a nie Cezara, oznacza to, że nad bezsprzecznie istotną motywacją historyczną górę wzięła rola, jaką Piłat odgrywa w narracji ewangelistów. Pedantyczna uwaga, z którą - przede wszystkim Marek, ale także Łukasz i Mateusz - opisują niezdecydowanie Piłata, jego wciąż zmieniające się stanowisko i wahania, cytując dosłownie jego często bardzo enigmatyczne wypowiedzi, zdradza ich zamiar stworzenia postaci, być może po raz pierwszy, z jej indywidualnością i psychologiczną głębią.
To właśnie owa żywość obrazu Piłata, który przekazały nam ewangelie, kazała Johannowi Kasparowi Lavaterowi napisać w liście do Goethego w roku 1781: „znajduję w nim wszystko: niebo, ziemię, cnoty, grzechy, mądrość, szaleństwo, przeznaczenie i wolność: on jest symbolem tego wszystkiego we wszystkim”.
W tym sensie można uznać, że Piłat jest jedyną prawdziwą „postacią” ewangelii (Nietzsche napisał o nim w
Antychrześcijamnie: „w całym Nowym Testamencie jest tylko jedna jedyna postać, której nie sposób nie darzyć czcią”), człowiekiem, który zdradza nam swoje namiętności: „namiestnik bardzo się dziwił”, Mt 27, 14; „Gdy Piłat usłyszał te słowa, uląkł się jeszcze bardziej”, Mt 19, 8; okazuje irytację i złość (gdy wykrzykuje do Jezusa, który milczy, zamiast odpowiadać na jego pytania: „Nie chcesz mówić ze mną? Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzę Ciebie ukrzyżować?”, J19, 10), ironię (którą niektórzy wyczuwają w jego osławionym pytaniu: „Cóż to jest prawda?”, J18, 38), obłudną drobiazgowość (o której świadczy zarówno podniesienie kwestii kompetencji Heroda, jak i rytualne obmycie rąk, mające go oczyścić z winy za przelanie krwi niewinnego), zniecierpliwienie (owo kategoryczne: „Com napisał, napisałem”, J19, 22, skierowane do kapłanów domagających się zmiany treści napisu umieszczonego na krzyżu).
Poznajemy także pobieżnie jego żonę, która w trakcie procesu przesyła mu wiadomość, aby nie skazywał Jezusa: „Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu”, Mt 27,19.
3
O tym swoistym powołaniu Piłata do bycia postacią pamiętał zarówno Michaił Bułhakow, kiedy w
Mistrzu i Małgorzacie opowiadał ustami diabła swoje wspaniałe historie o prokuratorze Judei, jak i Alexander Lernet-Holenia, który w treść
II conte di Saint-Germain wplótł imponującą teologiczną farsę. Przede wszystkim jednak świadectwem owego powołania jest istnienie w tekstach, które wciąż nazywane są „apokryfami” Nowego Testamentu (a choć przyjęło się stosować ten termin na określenie „tego, co fałszywe, nieautentyczne”, w rzeczywistości oznacza on po prostu „to, co ukryte”), prawdziwego cyklu o Piłacie, zwłaszcza w
Ewangelii Nikodema, w której proces Jezusa przedstawiony jest w sposób nieporównanie bardziej szczegółowy niż w ewangeliach synoptycznych.
Kiedy Jezus zostaje doprowadzony przed oblicze Piłata, szczyty znaków, które trzymają chorążowie, w sposób cudowny pochylają się ku Niemu. W procesie uczestniczy dwunastu prozelitów, którzy w odpowiedzi na zarzut, jakoby Jezus był „zrodzony z cudzołóstwa”, zeznają, że Józef był po ślubiony Maryi, a także Nikodem, również świadczący na korzyść Jezusa.
Mówiąc najogólniej, cały proces w
Ewangelii Nikodema przedstawiony jest w dramatyczny sposób jako spór żydowskich oskarżycieli (nazwanych tu po imieniu: Annasz, Kajfasz, Semes, Dathanes, Gamaliel, Judasz, Lewi, Neftali, Aleksander, Jair) z Piłatem, który często traci cierpliwość i w sposób niemal ostentacyjny staje po stronie Jezusa. Także z tego względu, że jego żona „jest nabożna, a nawet szczególnie skłania się ku wam, Żydom”.
Dialog Piłata z Jezusem na temat prawdy, który w ewangeliach synoptycznych urywa się nagle na pytaniu Piłata, tu - jak się przekonamy - ciągnie się dalej i nabiera całkiem innego znaczenia. Tym bardziej nieoczekiwane wydaje się stanowisko, jakie ostatecznie zajmuje Piłat, gdy w przypływie strachu ulega naleganiom Hebrajczyków i skazuje Chrystusa na ubiczowanie i śmierć krzyżową.
4
Legendę o Piłacie (cykl Piłata, czyli tzw.
Acta albo
Gesta Pilati) tworzą dwie rozbieżne historie. Przede wszystkim „biała” legenda, oparta na pseudoepigraficznych listach do Tyberiusza i na
Paradosis Pilati - wydaniu Piłata, zgodnie z którą namiestnik Judei wraz z żoną Proklą był świadom bóstwa Jezusa i tylko z powodu słabości uległ naleganiom Żydów.
Na rzecz tej wersji legendy świadczyć mają słowa Tertuliana, gdy pisze on, że Piłat został przymuszony do ukrzyżowania Jezusa przez gwałtownie naciskających na niego Żydów (
violentia suffragiorum in crucem dedi sibi extorserint), ale „ponieważ był już w swym sumieniu chrześcijaninem” (
pro sua conscientia christianus), wysłał do Tyberiusza list informujący go o zmartwychwstaniu Jezusa i dokonanych przez niego cudach.
Paradosis Pilati (które można nazwać „przesłaniem”, ale także „tradycją”) zakłada istnienie listu (zachowały się liczne jego wersje, oczywiście wszystkie fałszywe) i rozpoczyna się właśnie od wzmianki o tym, jak Tyberiusz popada w gniew po jego przeczytaniu.
Cesarz nakazuje sprowadzić zakutego w kajdany Piłata do Rzymu i pyta go, jak śmiał ukrzyżować człowieka, o którym wiedział, że dokonał tak wielkich cudów. Usprawiedliwiając się, Piłat obarcza winą za ukrzyżowanie Żydów i mówi o Jezusie: „był On większy od wszystkich bogów, których czcimy”. „Biała” legenda o Piłacie, paradoksalnie, przedstawia go w pewnym sensie jako chrześcijańskiego bohatera, występującego przeciw Żydom i poganom. Świadczą o tym słowa Piłata, którymi modli się do Jezusa, w chwili gdy Tyberiusz postanawia skazać go na śmierć przez ścięcie głowy:
Panie, nie gub mnie z niegodziwymi Żydami, bo ja sam nie podniósłbym ręki przeciw Tobie, gdyby nie lud niegodziwych Żydów, którzy powstali przeciw mnie. Ale Ty wiesz, że uczyniłem to nieświadomie. Nie gub mnie więc z powodu tej winy, ale przebacz mi, Panie, i tej oto służebnicy Prokli, która stoi tu przy mnie w tej godzinie mojej śmierci. Ją bowiem wybrałeś, aby przepowiedzieć, że zostaniesz przybity gwoździami do krzyża. Nie potęp także jej z powodu mojego grzechu, ale przebacz nam i unieś nas pośród sprawiedliwych.
Kiedy Piłat chrześcijanin wypowiada ostatnie słowa modlitwy, z nieba daje się słyszeć głos zapowiadający jego zbawienie:
Będą cię błogosławiły wszystkie pokolenia i narody pogan, ponieważ za twoich czasów zostało spełnione to wszystko, co było przepowiedziane przez proroków o Mnie, a ty sam pojawisz się jako mój świadek w moim drugim przyjściu, kiedy będę sądził dwanaście plemion Izraela i tych, którzy nie wyznali mojego imienia.
Wtedy prefekt ścina głowę Piłatowi, którą zabiera anioł Pański. Kiedy żona Piłata Prokla „ujrzała, że przyszedł anioł i że wziął jego głowę, została przepełniona radością i natychmiast oddała ducha i pogrzebano ją wraz z mężem”.
Nawrócenie Piłata najpełniej przedstawione jest w
Ewangelii Gamaliela, zachowanej w wersji etiopskiej. Czytamy w niej, że Piłat i jego żona miłowali Jezusa jak samych siebie. Piłat kazał ubiczować Galilejczyka, aby zadowolić niegodziwych Żydów, zmiękczyć ich serca i w ten sposób łatwiej nakłonić ich do odstąpienia od zamiaru ukrzyżowania. Żydzi oszukali jednak Piłata, każąc mu wierzyć, że jeśli ubiczuje Jezusa, pozwolą puścić go wolno. To dlatego po ukrzyżowaniu Jezus ukazuje się Piłatowi we śnie („blask Jego większy był niźli blask słońca i wypełnił całe miasto, z wyjątkiem tylko synagogi Żydów") i pociesza go słowami: „Piłacie, czy może płaczesz dlatego, że kazałeś ubiczować Jezusa? Nie smuć się! Wypełniło się bowiem to, co napisano o Nim w pismach”.
Uważa się, że usprawiedliwianie Piłata przez chrześcijan miało na celu zdobycie przychylności Rzymian i dlatego zakończyło się wraz z ustaniem prześladowań. Jakkolwiek by było, zdjęcie winy z Piłata oznaczało obarczenie w legendzie całą odpowiedzialnością za ukrzyżowanie Jezusa wyłącznie Żydów. Nie powinno zatem dziwić, że Kościół obrządku etiopskiego ogłosił Piłata świętym, a Kościół grecki 26 października obchodzi święto Prokli.
***