W historii ludzkości trzy miasta wyrastają ponad wszystkie inne, dzięki swojemu uniwersalnemu przesłaniu. Są to Jerozolima, Ateny i Rzym: trzy czynniki rozwoju ludzkiej cywilizacji w historii. świata, których oddziaływanie nakłada się na siebie wzajemnie, lub wzajemnie przenika.
Jerozolima - stolica narodu żydowskiego, pozbawionego potęgi politycznej, była centrum zagadkowej teokracji, z której wytrysnęło chrześcijaństwo. Od tego czasu stała się ona stolicą religii uniwersalnej. Wiele lat po swoim upadku miasto to przeżyło ponownie swą wielkość, choć w innej historycznej epoce: u boku Rzymu i w relacji z nim.
Rzymianie zburzyli ją, lud został rozproszony po całym świecie, przeobrażona świętość znalazła odbicie w chrześcijańskim Rzymie. A jednak Jerozolima odrodziła się w XI wieku i stała się w okresie wypraw krzyżowych celem chrześcijańskich pielgrzymek i miejscem wielkiego spotkania ludów Europy i Azji. Potem, kiedy zanikały idee, których była symbolem, zapadła ponownie w historyczny niebyt.
Jeśli Jerozolima jest ojczyzną jedynego Boga całej ludzkości, to politeistyczne Ateny zajmują inne miejsce w historii. Są pierwszym punktem oparcia ducha Zachodu, jego nauki, filozofii, jego ideałów piękna. Po nich wschodzi gwiazda Rzymu, Wielka Gwiazda - prawodawczyni politycznego świata. Ateny i Rzym ze sobą nierozerwalnie połączone. Stoją naprzeciwko siebie jak duch i wola, myśl i czyn. Połączone razem tworzą świat w jego klasycznej formie.
Duchowe przywództwo Aten pobudza namiętną miłość, wielkość czynów Rzymu wzbudza pełen szacunku podziw rodu ludzkiego. Ciała twórcza praca umysłu i cała fantazja spotykają się w stolicy helleńskiego ducha. Niewielka republika należąca do Pallas Ateny sprawowała idealną władzę nad całą ludzkością. Ta władza trwa jeszcze i będzie trwać wiecznie, biorąc udział w formowaniu kultury wielu ludów.
Światowa Monarchia rzymska, jedyny, niepowtarzalny fakt w historii, opiera się na tych dwóch cokołach. Ten, kto nie w stanie wyjść poza to, co oferuje zewnętrzny obraz tego wspaniałego miasta, jest w stanie jedynie stwierdzić, podporządkowało ono sobie cały świat dzięki sile zbrojnej i nie mającemu sobie równych politycznemu geniuszowi, grabiąc i niszcząc kwiat najszlachetniejszych ludów. W porównaniu z wolnym duchem helleńskiego świata, nie widać tutaj nic oprócz niewolnictwa i despotyzmu.

W Rzymie nie ma idei służących rozwojowi cywilizacji, ale wielki polityczny instynkt, zwrócony na podbój, ogromną praktyczną i pełną podziwu inteligencję, olbrzymią machinę państwową, mądrość prawniczą i prawa obywatelskie. Najwyższe sfery ludzkiej mądrości wydają się być w Rzymie nieobecne: są wyłącznie obcej proweniencji. Nawet w nieprzeliczonych, wspaniałych dziełach sztuki, które upiększają miasto, nie dostrzegamy nic innego, jak tylko zdobycze tyranii, która wlecze za swoim wozem tryumfalnym uwięzione Muzy, zmuszone służyć temu prozaicznemu królowi świata.
To prawdy oczywiste. Ale to nie wszystko. Powstanie Rzymu ziarna zatopionego w micie, jego rozwój i w końcu przekształcenie się tego miasta w Monarchię uniwersalną, wydają się nam najgłębszą tajemnicą w historii świata, tak samo głęboką jak narodziny i rozwój chrześcijaństwa. Ta religia, powstała w Jerozolimie, mieście zamkniętym przez nacjonalizm, ale uniwersalnym ze względu na swoje zasady, wyrusza do Rzymu, stolicy świata, jakby do przygotowanej przez historię, należnej sobie siedziby, aby na ruinach Monarchii politycznej powstał ogromny gmach Kościoła - Monarchii duchowej.
Nie można zrozumieć ponadnaturalnej siły, która dała jednemu miastu władzę nad narodami różniącymi się między sobą upodobaniem, językiem czy obyczajami. Możemy jedynie śledzić jego rozwój na przestrzeni długiego łańcucha dziejów, podczas gdy Wewnętrzne prawa tego uniwersalnego zjawiska - które nazywa się Rzymem pozostaną dla nas niezbadane.
Świat nie był zdobyty i rządzony z ateńskiego Akropolu jego siłą ducha, ale ujarzmiony został przez kapitolińskiego Jowisza, pochłaniającego narody wśród morza krwi. Miasto Romulusa, zbudowane na brzegach Tybru, w kraju najpiękniejszym na świecie, odziedziczyło nagromadzone skarby trzech kontynentów, na styku których nie narodziła się ani religia ani nauka. Jednak potrafił on zgromadzić w swym łonie i w najwyższym stopniu bronić zdobyczy cywilizacji wobec całego świata, potrafił oblec ducha tego świata w słowo i w formę.
Ponadnarodowe Państwo pojawia się po raz pierwszy wraz Rzymem. Umie on powołać do życia system, w którym to wszystko, co stworzył i udoskonalił świat starożytny, zgromadzone zostało w jednym porządku społecznym. Zginęły w nim ciasne granice dzielące różne narody, a ludy zostały zjednoczone pod wspólnymi rządami, niby członkowie jednej, wielkiej rodziny. Ta zasada rzymska, zwrócona do całej ludzkości, wyższa jest od wszelakiego indywidualizmu, który charakteryzuje wspaniałą, helleńską wizje świata. Jednym słowem, wraz z Rzymem, idea imperium staje się dziedzictwem historii powszechnej. Idea ta zdominowała zachód, stając się jego charakterystyczną zasadą aż do naszych czasów. Z zasięgiem i trwaniem wpływów może się jedynie równać powstanie Kościoła. Lecz także i Kościół w swoim widzialnym wymiarze nie był niczym innym, tylko religijna formą imperium starożytnego świata.
Idea imperium nie pojawia się w historii przed Rzymianami. jednak zasada, ze także świat ducha tworzy pewną jedność kierowana przez prawa (Monarchia), zawarta już była w monoteizmie hebrajskim. Zarówno w narodzie „wybranym” jaki w nauce jego proroków spotykamy się po raz pierwszy ze świadomością misji uniwersalnej. Idea uniwersalizmu chrześcijańskiego właśnie tam znalazła swoje korzenie.
(...)
Wyczerpane wiekiem Cesarstwo Rzymskie zostało zniszczone uderzeniem silnych plemion germańskich. Miasto Cezarów stało się ruiną wraz z całym rzymskim państwem a starożytne kulty zaginęły w mrokach dziejów. Religia chrześcijańska zburzyła, a następnie przekształciła pogańskie miasto starożytnych Rzymian. Umiała jednak powołać do życia nowy Rzym - odrodzony w katakumbach - które były podziemnym schronieniem. Również i ten Rzym ma swój początek zaginiony w mieście.
Tak jak Romulus i Remus byli założycielami Rzymu starożytnego, tak teraz, dwaj święci apostołowie: Piotr i Paweł, stali się legendarnymi twórcami nowego Rzymu. Również i on wyrastał powoli wśród okropnych przeobrażeń, do czasu, kiedy dzięki procesowi. - nie mającemu odpowiednika w historii - stał się stolicą świata. Rzym wyobraża uniwersalną formę tego wielkiego okresu w dziejach ludzkości, który nazywamy średniowieczem; podobnie jak był on formą uniwersalną cywilizacji klasycznej.
Z tej to przyczyny warto jest badać, jakie czynniki połączyły się ze sobą w tym samym mieście po raz wtóry, aby oddać mu, po wcześniejszym kompletnym zdewastowaniu, władzę nad całym światem. To odrodzenie nie jest nierozwiązywalną zagadką, jaką jest powstanie potęgi starożytnego Rzymu: można ją doskonale wyjaśnić w świetle idei imperium, która jednocząc się z chrześcijaństwem, doprowadziła do powstania Kościoła rzymskiego.
Fakt, że religia chrześcijańska powstała dokładnie w tych samych dniach, których założone zostało Imperium Cezarów, należy do jednego z tych wydarzeń historycznych, które nazywamy opatrznościowymi. Dokonała ona wyłomu w strukturze imperialnego państwa, a następnie połączyła się nim, gdyż zasady religijne i uniwersalne odpowiadały idei Monarchii światowej.
Konstantyn szybko się na tym poznał. Nowy Kościół umieścił się w administracji politycznej Cesarstwa, przeniknął do jego prowincji, tworząc tam, zgodnie z modelem diecezjalnej konstytucji Konstantyna, sieć biskupstw i diecezji. Kościół był na zewnątrz dziełem łacińskiego geniuszu, byłby wręcz nie do wyobrażenia bez istnienia Imperium. Stawał się stopniowo potęgą duchową zamknięta w skorupce Cesarstwa aż do jego ostatecznego końca.
Od czasów Konstantyna - powszechny władca był również głową powszechnego Kościoła (a więc katolickiego), w którym jeszcze żaden z biskupów nie miał palmy pierwszeństwa. Zwoływane za sprawą cesarskiego autorytetu sobory powszechne, zapewniały mu jedność.
Ale zaledwie Germanie zburzyli Cesarstwo Zachodnie, Kościół rzymski, instytucja przede wszystkim duchowa swej natury, a przez to nie podlegająca zniszczeniu przez barbarzyńców, wyszedł ze swej powłoki, utwierdzając się jako autorytet uniwersalnego całego zachodu. Zajął on miejsce potęgi materialnej Cesarstwa, przechowując jego zasady, jak Arka Przymierza przechowuje Torę. Ocalił łacińskość i cywilizacje starożytną asymilując ją częściowo bezpośrednio, a częściowo przechowując jej relikwie. Był jedyną tamą, o którą rozbijały się ludy barbarzyńskie.
Fakt, że od chwili upadku Cesarstwa Rzymskiego Kościół był już niezachwianą strukturą, jest niewątpliwie jedną z przyczyn, które zmieniły oblicze historii. Życie całej Europy zostało zrekonstruowane w oparciu o solidne fundamenty przygotowane przez Kościół.
Kościół, pewien rodzaj związku pomiędzy chrześcijaństwem a Cesarstwem Rzymskim, przejął od tego ostatniego swój scentralizowany system oraz język i skarby kultury antycznej. Jednak starożytne ludy, które już nie istniały, nie mogły same utworzyć żywego organizmu, zdolnego do dalszego rozwoju. One, owszem zniekształcały chrześcijaństwo, nasycając je duchem pogaństwa.
Kościół zawarł historyczny związek z młodymi plemionami germańskimi. Od tej pory datuje się jego druga epoka uniwersalnej roli w historii. Ludy germańskie od początku wyznawały religie naturalne, które nie dawały chrześcijaństwu żadnej racji bytu, w przeciwieństwie do pogaństwa starożytnego, które opierało się na tysiącletnim panowaniu, literaturze i sztuce, na kulcie i na Państwie.
Kiedy Germanie opanowali rzymski Zachód, byli już w większej części chrześcijanami. Jeśli zaś zniszczyli materialnie Cesarstwo, to pełni uwielbienia, uklękli przed Kościołem rzymskim i przed rzymskim ideałem Cesarstwa, którego tradycja stała się dogmatem politycznym całego świata. Sam Kościół strzegł, zgodnie ze swoimi zasadami, idei jedności rodzaju ludzkiego, to znaczy, Republika Chrześcijańska zaszczepiła w Germanach te łacińską ideę, próbując ich romanizować. Wiara Germanów, organizacja kapłaństwa, język i Formy liturgii, święta, święci i apostołowie - to wszystko było rzymskie, lub też wzięło swój początek w Rzymie.
W ten sposób mogło się w konsekwencji dokonać to, że Germanie, władcy ludów latyńskich, z którymi wymieszali się już od czasów starożytności klasycznej, odbudowali Cesarstwo, które poprzednio zburzyli. Odbudowa ta była w swej istocie dziełem Kościoła rzymskiego: Kościół koniecznie potrzebował Cesarstwa, jako międzynarodowej formy prawnej i jako namacalnego obrazu religii powszechnej na ziemi.
Dzięki temu wielkiemu osiągnięciu, czyli połączeniu świata starożytnego ze światem nowożytnym, świata łacińskiego ze światem germańskim, sprawą zasadniczą stało się przetrwanie miasta Rzymu.
Po rozkładzie Cesarstwa Zachodniego, Rzym naprawdę wypłynął z potopu barbarzyńców, jako „Ararat” ludzkiej cywilizacji. Starożytna stolica świata pozostała nadal, lub jak kto woli, stała się moralnym centrum nowoczesnego Zachodu, który się właśnie rodził. Po tym, jak zrzuciła ona polityczny autorytet Cesarstwa, nie byłaby w stanie odzyskać utraconej roli, gdyby mającym tam swą siedzibę biskupom nie udało się nadać Kościołowi rzymskiemu prymatu wobec innych episkopatów. Biskupi ci staną się najwyższymi kapłanami chrześcijaństwa, uczynią z Rzymu Delfy albo Jerozolimę nowego przymierza zawartego ze wszystkimi narodami i połączą, starożytna ideę cesarską tego miasta, jako stolicy świata, hebrajską ideą miasta Boga.
Dominacja, do której sobie roszczą prawo, nie ma żadnego poparcia w doktrynie o Zbawicielu, która jest całkowicie apolityczna, sprzeczna zasada pierwotnej równości wszystkich apostołów, wszystkich kapłanów i wszystkich wspólnot, a w końcu - powstała na starożytności biskupstwa rzymskiego, po Kościołach w Jerozolimie, Efezie, Koryncie i Antiochii.
Dopiero stara tradycja, według której Kościół rzymski został założony przez świętego Piotra, daje mu pretekst do głoszenia swoich racji. Apostoł ten rzeczywiście był uważany w l wieku za głowę Kościoła i bezpośredniego spadkobiercę Chrystusa. Do niego rzekł pewnego razu Zbawiciel: „Ty jesteś Piotr, a na tej skale zbuduję mój Kościół”. Słowa te, o których wspomina tylko jeden z czterech ewangelistów, są dewizą, na której opiera się dominacja papiestwa. jeszcze dziś możemy je przeczytać, pisane ogromnymi literami, na wielkiej kopule Bazyliki Świętego Piotra. Dla Kościoła rzymskiego są one tym, czym słowa Wergiliusza były dla Cesarstwa Rzymskiego.
Zazdrosny Wschód nie podzielał faktu założenia Kościoła rzymskiego przez świętego Piotra, choć robił to niezbyt pewnie, nie mając na to potwierdzenia w dokumentach. Jednak wynikającą z tych słów konsekwencją, jest tradycja prymatu Rzymu. Na Zachodzie, wraz z biegiem czasu, staje się ona tak mocna jak prawdy wiary.
Biskupi rzymscy przyjęli tytuł następców świętego Piotra, wikariuszy Chrystusa, a więc głowy Kościoła katolickiego. Potęga tej zacnej tradycji, opartej na wierze wielu pokoleń, może wręcz zdumiewać. Ale przecież w każdej religii, która jest górą, zarówno tradycja jak i legenda, stają się wówczas prawdziwymi i niezaprzeczalnymi faktami. Ponadto ta sama legenda nie spotkałaby się z żadnym przyjęciem w jakimś innym mieście. Ani świętość Jerozolimy, miasta, w którym Chrystus nauczał i umarł, ani nie podlegające dyskusji założenie wspólnoty w Antiochii przez świętego Piotra, nie pozwolilyby tym miastom na uzyskanie prymatu w całym Kościele.
Biskupi na Lateranie nie uważali za istotną polityczną przewagę Konstantynopola, nowej stolicy Cesarstwa, ani też pozycji jego patriarchy w kościelnej hierarchii. Umieli zadbać powodzeniem o swoje sprawy i uczynić ze starożytnej stolicy świata obiekt czci i podziwu dla wielu narodów.
Mit wiecznego Rzymu powrócił, aby spocząć w głowach jego kapłanów. Byli oni spadkobiercami ducha, nauki i instynktu politycznego starożytnych Rzymian. Cesarstwo uległo rozkładowi, ale jego imponujący aparat był jeszcze w pełni sił, choć była to jedynie osłona pozbawiona duszy. Prowincje kroczyły jeszcze głęboką drogą, wyryta przez rzymski rząd i rzymska administracje, a Kościół rzymski rozpoczął dość szybko zdobywanie nowych obszarów, posługując się kanałami wyżłobionymi przez pogański Rzym.
Kościół rzymski przekształcał stopniowo rzeczywistość Cesarstwa na rzeczywistość papiestwa, które przywłaszczyło sobie hierarchię tego pierwszego. Struktura Cesarstwa została przełożona na system kościelny z papieżem w centrum. Ten duchowy i wybieralny władca, dla którego, podobnie jak dla cesarza, nie liczyły się ani pochodzenie ani narodowość, otoczony był przez starożytny Senat cesarski przekształcony na kolegium kardynalskie i biskupie. Ten nowy Senat opierał się na zasadzie konstytucjonalnej, nieznanej cesarzowi: na zasadzie równości demokratycznej wszystkich kapłanów podczas soborów i synodów.
Prowincje wysyłały na Lateran w Rzymie, do
curii uniwersalnej - swoich delegatów. Zarządcami tych prowincji kościelnych byli wyświęceni i kontrolowani przez papieża biskupi. Klasztory we wszystkich krajach odpowiadały starożytnym koloniom rzymskim: były twierdzą i załogą władzy duchowej i kultury rzymskiej.
Po tym, jak w Brytanii, Germanii, Francji i w Hiszpanii pogańscy barbarzyńcy zostali poskromieni krwawą bronią, Rzymu, Wieczne Miasto ponownie opanowało tę najpiękniejszą cześć starożytnego świata, dyktując swoje prawa. Jakkolwiek chce się oceniać ten nowy centralizm, był on powołany do życia historyczną koniecznością ludzkości.
Także prymat Rzymu był niezbędny w tych ciemnych wiekach pozbawionych prawa, gdyż pozwalał zachować jedność chrześcijańskiego świata. Bez absolutystycznego Kościoła, bez rzymskiego ducha biskupów, którzy energią, godną Scypiona i Mariusza poskramiali każdą, chęć buntu w prowincjach przeciwko doktrynie ortodoksyjnej, rozmieniłby się on na setki religii, owoc myśli różnych narodów. Ale los świata i Rzymu miał się powtórzyć: na koniec, tysiąc lat po upadku starożytnego Cesarstwa Rzymskiego, ponownie Germanie zniszczyli uniwersalną władzę drugiego Rzymu, zdobywając przez to wolność wyznania i wiedzy, dokonując rewolucji, która zmieniła obraz ludzkości.
Oddanie ludów średniowiecza dla Rzymu było nieograniczone. Widziały w nim, na podobieństwo Arki mieszczącej w sobie kulturę klasyczną i chrześcijańską, jedność praw, świadectw i symboli religijnych. W mieście męczenników i książąt apostołów widziały skarby wszelkiej nadprzyrodzonej łaski. Tu było centrum Boskiego zarządzania rodzajem ludzkim. Tu zasiadał na tronie najwyższy arcykapłan nowego Przymierza, który reprezentował na ziemi Chrystusa.
Każda wysoka władza, czy to duchowa czy materialna, otrzymywała w Rzymie swoje namaszczenie. Źródła potęgi kapłańskiej mogącej zwalniać i krępować przy pomocy swojej wyższej jurysdykcji, majestat cesarski, należący do tej samej kultury, wydają się tryskać ze Wzgórz Rzymu, podobnie jak rzeki raju, płynące przez cztery kontynenty, użyźniają je. Wszystkie metody, służące do ucywilizowania ludów wywodzą się z Rzymu: biskupstwa, klasztory, misje, szkoły czy biblioteki, były koloniami Rzymu - jego mnisi i kapłani, podobnie jak w czasach starożytnych konsulowie i pretorianie, rozbiegli się po wszystkich prowincjach, nawracając na wiarę w duchową potęgę Rzymu.
Relikwie rzymskich męczenników, transportowanych przez morza i ziemie, były grzebane z pobożnością pod najbardziej odległymi ołtarzami Brytanii i Germanii. Kulturalny i szkolny język barbarzynców miał swój początek w Rzymie. To z Rzymu pochodziła literatura religijna i świecka, muzyka, matematyka, gramatyka, architektura i malarstwo. Nawet w najbardziej mrocznych zakątkach Zachodu czy Północy wszyscy znali Rzym. Na sam dźwięk tego imienia, które przez wiele wieków wzbudzało emocje na całym świecie, wszyscy pałali mistycznym pragnieniem ujrzenia go, a pełna zachwytu fantazja wyobrażała sobie Wieczne Miasto jako Eden, w którym otwierały się i zamykały bramy niebios.
Przez długi okres średniowiecza Rzym był prawodawcą, nauczycielem, matką wszystkich ludów, który jak każda matka, obejmuje wszystkich potrójną jednością: duchową, dzięki papiestwu; doczesną, dzięki cesarstwu, po którego koronę królowie niemieccy udawali się do świętego Piotra i otrzymywali tam; oraz jednością kultury uniwersalnej, dzięki dziedzictwu, które starożytni Rzymianie pozostawili światu.
(...)

Upadek rozpoczął się wraz wiekiem Konstantyna, a do-kładniej wraz z powstaniem nad Bosforem nowej stolicy, którą cesarz przyozdobił i zaludnił, grabiąc i wyludniając Rzym, zabierając z niego większa część dzieł sztuki i rodzin patrycjuszy.
Gdy chrześcijaństwo zostało ogłoszone religią państwo-wą, zabrało ze soba okruchy pogańskiej świetności Rzy-mu, i kiedy łuk tryumfalny Konstantyna zamyka okres monumentalny miasta, Kościół, wynurzając się z otchła-ni, rozpoczyna nowa epokę budowa Bazyliki Świętego Piotra, do której wzniesienia używa budulca z popadłego w ruinę cyrku Kaliguli i prawdopodobnie także z innych budowli.
Jednak Rzym, opuszczony przez cesarzy, nadwerężony tu i tam skalpelem chrześcijaństwa, jeszcze za czasów cesarza Gracjana, około 384 roku, był tak wspaniały, ze retor Temistiusz mógł wykrzyknąć: ,,Rzym, słynne wspa-niałe miasto Rzym, jest niepowtarzalne: to wzniosłe morze piękna przewyższające wszelakie słowa.” Ammian Marcellinus, Claudian, Rutiliusz i Olimpiodorus podziwiają jeszcze, pełni entuzjazmu, blask jego nieprzeliczonych pomników.
Rzym pozostał przez całe wieki podzielony, według systemu Augusta, na czternaście rejonów swoimi dzielnicami, urzędami i kohortami gwardii. Nazwy tych rejonów, które przetrwały do naszych czasów, pomimo że nie są nazwami oficjalnymi, lecz potocznymi, są następujące:
I. Porta Capina
II. Coelimontium
III. Isis et Serptis
IV. Templum Pacis
V. Esquiliae
VI. Alta Semita
VII. Via Lata
VIII. Forum Romanum Magnum
IX. Circus Flaminius
X. Palatinum
XI. Circus Maximus
XII. Piscina Publica
XIII. Aventinus
XIV. Transtiberim
(...)

Chrześcijaństwo coraz głębiej zakorzeniało się w cesarskim Rzymie i owijało go swoimi misteriami, dokonując w nim przemian, które należą do najbardziej dziwnych fenomenów historii. Działało ono na trzech płaszczyznach: niszczyło, tworzyło i przekształcało. To potrójne działanie odbywało się jednocześnie. Zaledwie nowa zasada została wcielona do starego systemu, zgodnie z prawami życia rozpoczęła rozwijać właściwe dla siebie formy, zanim jeszcze stara zasada została zniszczona lub przeobrażona.
Niezwykle ważnym faktem jest to, że Kościół już od pierwszego okresu swojego istnienia wziął w posiadanie całe miasto, dokonując w nim własnego podziału administracyjnego na siedem kościelnych rejonów, zupełnie niezależnie od istniejącego podziału pogańskiego na czternaście rejonów. Były to prawdopodobnie diecezje notariuszy, którzy układali martyrologię oraz siedmiu diakonów, stojących na straży kościelnej doktryny i nauki.
Podział ten przypisuje się już Klemensowi, IV biskupowi Rzymu, żyjącemu za czasów Domicjana, podczas gdy przydzielenie diecezji diakonom oraz zmiana tytułów parafii miejskich na kościelne, zdaje się być sprawą V biskupa, Ewarysta, żyjącego za czasów Trajana.
Liczbę chrześcijańskich rejonów próbowano wytłumaczyć na dwa sposoby: albo zestawiając je z liczbą czternastu rejonów cesarskich, przypisując dwa z nich jednemu chrześcijańskiemu, lub też dzieląc je na siedem kohort gwardii. Próba zrekonstruowania ich granic spełzła jednak na niczym.
Oto kilka najnowszych hipotez dotyczących podziału: pierwszy rejon chrześcijański obejmował pierwszy, dwunasty i trzynasty rejon cesarski (
Porta Capena,
Piscina Publica i Awentyn). Drugi rejon obejmował drugi i ósmy cesarski (
Coelimontium i Forum Romanum), trzeci i piąty (rejon lzydy i Serapis oraz Eskwilinu), czwarty obejmował szósty i być może też czwarty (
Alta Semita oraz
Templum Pacis). Piąty prawdopodobnie obejmował siódmy (
Via Lata) oraz pewną część dziewiątego (Circus Flaminius), szósty obejmował pozostałą część dziewiątego aż po Watykan, a w końcu siódmy odpowiadał czternastemu miejskiemu (Zatybrze). Ten starożytny podział kościelny utrzymał się na potrzeby Kościoła aż do jedenastego wieku, istniejąc obok podziału świeckiego.
Równie niepewne są dane o najstarszych kościołach, na których opiera się podział na rejony, dokonany przez biskupa Klemensa. W czasach Honoriusza, czyli w pierwszych latach V wieku, istniało już wiele okazałych kościołów. Niektóre z nich zostały wybudowane jeszcze przed Konstantynem, inne wzniesione za czasów jego panowania. Wiele z nich zostało zbudowanych przez biskupów żyjących w czasach następców Konstantyna, w miejscach przez siebie wybranych.
Najstarsze kościoły chrześcijańskie oraz także te, które pochodzą z epoki Konstantyna, zostały zbudowane na obrzeżach miasta, gdyż chodziło przede wszystkim o kościoły przystosowane na pochówek lub katakumby.
W centrum Rzymu, na które składał się rejon IV
Templum Pacis, rejon ósmy, Forum Romanum, dziesiąty, Palatyn i jedenasty
Circus Maximus, w pierwszym okresie nie budowano żadnych kościołów. Nowy kult przenikał bardzo powoli do serca pogańskiego miasta: kościoły chrześcijańskie powstawały tu obok świątyń starożytnych bogów, a potem bezpośrednio w ich wnętrzu.
.jpg)
Według tradycji - pierwszym kościołem w Rzymie - była bazylika Pudensa. Legenda opowiada nam, że apostoł Piotr mieszkał na Eskwilinie, przy
Vicus Patricius, w pałacu senatora Pudensa i jego żony Pryscyllii, gdzie ustanowił dom modlitwy. W tym miejscu Nowacjan i Tymoteusz, synowie Pudensa wymienieni w listach świętego Pawła, byli właścicielami łaźni i tutaj biskup Pius I, około roku 143 miał założyć kościół przychylając się do prośby dziewicy Prassedii.
Przed epoką Konstantyna, podczas prześladowań, chrześcijanie nie mieli publicznych kościołów a jedynie miejsca zgromadzeń w prywatnych domach, dane im do dyspozycji przez właścicieli. Wraz z edyktem Konstantyna, zezwalającym na wolność wyznania, prywatne oratoria, czyli domy modlitwy mogły przekształcić się w kościoły, zachowując jednak imię pobożnego właściciela. Niektóre z nich noszą to imię do dzisiaj.
Santa Pudentiana jest pierwszym rzymskim kościołem wymienionym w
Liber pontificalis. Na mównicy zachowały się starożytne mozaiki przedstawiające Chrystusa wśród dwunastu apostołów oraz dwie córki Pudensa: Prassedię i Pudentianę. Mozaiki te, z pewnością jedne z najbardziej znanych w Rzymie, dzięki swemu pięknu i czystości stylu, zostały zapoczątkowane przez papieża Syrycjusza (384 - 398) i ukończone przez Innocentego I (402 - 417). Poddane licznym przeróbkom straciły wiele ze swego pierwotnego charakteru. Z kościołem tym łączy się kościół brata Piusa I, San Pastore.
Biskupowi Kalikstowi I (217- 222), od którego imienia pochodzą słynne katakumby, przypisuje się pierwotną, pozbawioną fundamentów budowę bazyliki Najświętszej Marii Panny na Zatybrzu. Jego następca jest autorem kościoła Świętej Cecylii. Najstarsze kościoły na Awentynie: kościół Świętego Aleksego i kościół Świętej Pryscyllii powstały prawdopodobnie w początkach IV wieku. Jednak data powstania bazylik przed epoką Konstantyna nie jest w żadnym wypadku pewna.
Dopiero po Konstantynie pozwolono chrześcijanom cieszyć się w pełni swobodami religijnymi. Wówczas powstają w Rzymie wielkie bazyliki. Ich struktura architektoniczna, uformowana, podobnie jak sam kult wiele lat wcześniej w katakumbach, ukazała się jako w pełni dojrzała w swych podstawowych zarysach i nie zmieniała się w ciągu następnych wieków. Rzymianin, który kontynuował składanie ofiar swoim bogom w wyniosłych kolumnadach świątyń, musiał patrzeć z szyderstwem i z pogardą na świątynie chrześcijańskiego Boga, które chowały kolumny do środka budowli, jakby chroniąc je przed kradzieżą, a nawet ukrywały fasadę do wnętrza murowanego dziedzińca, w środku którego znajdowała się
cantharus, czyli fontanna. Była to epoka zmierzchu sztuk plastycznych, poezji i nauki starożytnego świata.

Kamień graniczny tych dwóch epok - stojący w samym sercu Rzymu łuk Kon-stantyna - jest dowodem tego zmierz-chu. Senat kazał ozdobić go rzeźbami oderwanymi od łuku poświęconego Trajanowi. Jednak to nie wystarczyło. Zwrócono się więc do żyjących artystów, aby wykonali niektóre płaskorzeźby. Ci jednak zmuszeni byli wyznać, że ideały starców już zanikły i rozpoczęły się czasy barbarzyńców, Łuk tryumfalny Konstantyna stał się płytą nagrobną sztuki greckiej i rzymskiej.
Malarstwo, chociaż jako takie podzieliło los wszystkich sztuk plastycznych, to w niektórych wypadkach wzniosło się nieco wyżej. Wyczerpawszy wszystkie swoje motywy, które stały się jedynie widmem przeszłości, wyruszyło wraz z cesarzem Konstantynem do Bizancjum, aby oddać się pokornie na służbę chrześcijaństwa. W Rzymie, począwszy od V wieku, porzuciło pogodne ideały starożytności, które jeszcze w katakumbach powołały do życia wykwintny styl ornamentalny i, opierając się na odziedziczonej technice epoki cesarskiej, poświęciło się mozaice.
Sztuka mozaiki jest sztuką dekadencji, pozłacanym kwiatem barbarzyństwa. Odpowiada epoce zhierarchizowanego despotyzmu, w której zanikły wolne instytucje, a odziani w złoto i brokat urzędnicy zdominowali państwo i Kościół. Mozaiki wyrażają jednak z zadziwiającym natężeniem głęboką, mistyczną powagę, smutną samotność i fanatyczną siłę religijnej namiętności, która zdominowała wieki pozbawione światła nauki.
Także starożytna architektura przeżyła się. W sztuce tej rzymski geniusz mógł wyrazić się w sposób bardziej oryginalny, ale wraz z zanikiem życia politycznego upada także i ta działalność. Ostatnimi ważnymi dziełami w Rzymie były: Świątynia Słońca, mury Aureliana, termy Dioklecjana, cyrk Maksencjusza,
Basilica Nova oraz termy Konstantyna. Od tego czasu w Rzymie nie zbudowano nic „rzymskiego”. Mniej było tego idealnego impulsu, od którego zarówno architektura jak i inne sztuki brały swój rozmach i swoją siłę.
Także rzemiosło utraciło swoją starożytną doskonałość. Sztuka budowania, która sięgnęła ostatecznych granic wytyczonych jej przez starożytną cywilizację, została zmuszona do porzucenia idei, które ją wyniosły na szczyty i do budowania kościołów zamiast świątyń, znajdując się w trudnym położeniu. Będąc zmuszona do odstąpienia od jakiegokolwiek elementu pogańskiego i odłożenia doskonałych form starożytnych, na dała kościołom kształt trybunałów i bazylik, kształt budynków czysto świeckich, które jednak odpowiadały wyobrażeniom i wymogom liturgicznym wspólnoty chrześcijańskiej.
W tym samym czasie przenoszono na kościoły układ architektoniczny, grobowych kaplic z katakumb. W ten sposób budowano gmachy z materiału bardziej surowego niż obrobionego, wykradzionego pomnikom pogańskim. Przyswajano niektóre zasadnicze elementy sztuki starożytnej, jak na przykład krużganek, używając go jednak według prymitywnego wyobrażenia nowej wiary.
Urok tego stylu polega na pokornej i jednocześnie uroczystej prostocie budowli harmonijnie jednolitej, której wdzięk nadają mozaikowe ornamenty i starożytne kolumny. Oprócz tego kościoły są ozdobione coraz bardziej różnymi dodatkami i podlegają różnym, niemożliwym w świątyniach starożytnych - modyfikacjom. Tylko raz była tam ustalona matematyczna proporcja poszczególnych struktur. Kościoły rozwijają się wraz z kultem i poddane są tak dużej deformacji poprzez pobożne dodawanie do nich kaplic, mównic, coraz to liczniejszych ołtarzy, a nawet grobów, że w końcu niemal zmieniają się w katakumby. W przeciągu opisywanego tu okresu nie znajdziemy w Rzymie ani jednej bazyliki, której wyglądu nie zmieniano by wielokrotnie.
*
Tradycja przypisuje Konstantynowi zbudowanie wielu rzymskich bazylik: Świętego Jana na Lateranie, Świętego Piotra na Watykanie, świętego Pawła za Murami, Świętego Krzyża w Jerozolimie, Świętej Agnieszki za Porta Nomentana, Świętego Wawrzyńca za Murami, Świętego Marcelina i Świętego Piotra za Porta Maggiore. Brakuje na to jednak historycznych dowodów. Być może jedynie Bazylika Świętego Jana na Lateranie była wybudowana przez Konstantyna.
Fausta, żona Konstantyna, posiadała włości rodziny Lateranów, starego rzymskiego rodu, którego nazwisko pozostało nieśmiertelne dzięki posiadaniu ogromnego pałacu niż dzięki jego czynom. Nie wiadomo dokładnie kiedy
aedes Laterani stał się własnością cesarza. Konstantyn przekazał prawdopodobnie część tych budynków, zwaną
domus Faustae, biskupowi Rzymu na jego prywatną rezydencję, a jego następcy, następcy papieża Sylwestra, mieszkali w niej przez prawie tysiąc lat.
Obok pałaców na Lateranie stała starożytna bazylika zbudowana przez Konstantyna. Dlatego nie możemy mówić o wielkim budynku, a raczej o budowli trzy lub pięcionawowej, której kolumny zostały zabrane z pogańskich świątyń. Ale po budowli Konstantyna nie pozostał żaden ślad. Jesteśmy jednak w posiadaniu dość dokładnego opisu nowego gmachu. Opis ten pochodzi z czasów papieża Sergiusza III, czyli z początku X wieku.
Bazylika została poświęcona Chrystusowi Zbawicielowi, a nazwę Świętego Jana na Lateranie przybrała dopiero po VI wieku. Nazywano ją także „Bazyliką Konstantyna”, od imienia fundatora, oraz
Basilica Aurea z powodu licznych zdobiących ją ornamentów.
Liber pontificalis wymienia liczne dary, które podarował kościołowi Konstantyn: złote i srebrne posągi ogromnej wagi, kielichy, wazy, świeczniki, zastawę stołową ozdobioną hiacyntami i innymi szlachetnymi kamieniami. Jednak jest oczywiste, że autor żywota papieża Sylwestra wymienił wszystkie skarby, które zostały zebrane w poprzednich wiekach.
Bazylika Konstantyna jest najważniejszym kościołem chrześcijaństwa,
Omnium Urbis et Orbis Ecclesiarum Mater et Caput, miała pierwszeństwo przed innymi kościołami na świecie. Miała pretensje nawet do tego, że odziedziczyła godność Świątyni Jerozolimskiej, twierdząc, że Arka Przymierza narodu wybranego znajduje się obecnie pod jej ołtarzem. Lecz ten biskupi kościół, który wzięty w posiadanie przez każdego papieża oznaczał początek sprawowania przez niego urzędu, został przyćmiony przez katedrę świętego Piotra, Księcia Apostołów.
Nie zachowała się żadna historyczna notatka: ani o papieżu ani o cesarzu, która odnosiłaby się do początków tego kościoła. Jednak tradycja zgodna jest co do tego, a wszystkie dane zawarte w aktach kościelnych i w najstarszych pismach zdają się potwierdzać, że powstała ona w czasach Konstantyna.
Liber pontificalis mówi, że ten władca, zgadzając się z prośbą biskupa Sylwestra, kazał wybudować wew-nątrz świątyni Apolla sarkofag z brązu pochodzącego z Cypru, w którym umieścił ciało apostoła. Następnie wmurował go do krypty. Ta świątynia Apolla na Waty-kanie znana jest jedynie z legendy.
Wykopaliska archeologiczne ujawniły, że kościół ten został założony w miejscu, gdzie niegdyś znajdowały się ogrody Agryppiny, obok sanktuarium poświęco-nego Kybele, której kult przetrwał w Rzymie tak długo, że czczono ją także potem, gdy cesarz Teodoryk modlił się przy grobie apostoła Piotra.
Legenda wspomina także o tym, że Konstantyn oso-biście wziął do ręki łopatę, aby dać początek budowie fundamentów, a dla uczczenia dwunastu apostołów wyniósł osobiście dwanaście koszy pełnych ziemi. Nie wiemy czy w tym czasie cyrk Kaliguli popadł w ruinę, czy też trwały prace mające na celu jego rozbiórkę. Bazylika została zbudowana wzdłuż jednego z jego boków, z materiału, który mu został zabrany.
Miejsce to wybrano dla Księcia Apostołów z tego powodu, że zgodnie z tradycją został on w tym cyrku ukrzyżowany. Miejsce to było dla chrześcijan święte ze względu na męczeńską śmierć poniesioną tutaj przez wierzących w czasach Nerona.
* * *