Religioznawstwo
Zagadnienia Religijne
Europa Pogańska
Azja
Hinduizm i odłamy
Judaizm i odłamy
Chrześcijaństwo i odłamy
Islam i odłamy
Ameryka
Australia i Oceania

Relikwie - Całun Turyński

Całun Turyński

Niewątpliwie Całun Turyński należy do jednej z najbardziej intrygujących tajemnic świata. Od wielu lat, a głównie od odkrycia właściwości negatywu, naukowcy spierają się o jego autentyczność, przeprowadzają szereg badań i analiz. Mimo wielu wymyślnych teorii dotychczas nie przedstawiono wystarczających dowodów, które by potwierdziły czy też obaliły jego wiarygodność i pochodzenie. Czym jest tkanina, która spędza sen z powiek niejednej osobie?

Całun Turyński jest starożytną tkaniną lnianą o wymiarach 436 na 100 cm. Rodzaj płótna wskazuje na jego pochodzenie, zostało wyprodukowane na Bliskim Wschodzie w okresie między II w p.n.e. a I. n.e. na terenie Syrii, Iraku czy środkowego Egiptu. Sceptycy negują jego prawdziwość, ponieważ niedawno wykryto na nim minimalne ślady bawełny. Jest to błędne wytłumaczenie, gdyż w tym okresie bawełna była już doskonale znana.

Na jednej stronie Całunu są widoczne odbicia przedniej i tylnej strony ciała mężczyzny w wieku 30-35 lat i wysokości 182cm. Odbicia są doskonałe, wyglądają niemal jak negatyw fotograficzny. Odbicia na białawym materiale są ciemnobrązowe. Największą uwagę przykuwają ślady krwi znajdujące się na materiale. Bez wątpienia są autentyczne, kwestią sporną może być jedynie osoba, która pozostawiła owe ślady. W miejscach ran powstałych w wyniku ukrzyżowania, tj. dłoni, stóp i boku, są barwy karminu.

Po obu stronach Całunu widać wyraźnie ślady po zwęgleniu, co było efektem pożaru w 1349r w katedrze św. Szczepana w Besancon. Widoczne są również wstawki materiałowe doszyte po pożarze w Chambery w

1532r. W wyniku tego pożaru pojawiły się na suknie ślady po wodzie, którą był chłodzony. Dodatkowo z każdej strony znajdują się małe otworki, których powstanie datuje się na VII w.

Na powiekach uwidocznione są ślady monet, które swym podobieństwem wskazują na Palestynę początku naszej ery.

Opisy Ewangelistów są zadziwiająco zgodne w szczegółach z tym, co możemy zobaczyć na Całunie. Niezależnie od tego, czy Całun przedstawia postać zmarłego Jezusa, czy też nie, niewątpliwie ukazuje wizerunek człowieka, który zmarł śmiercią męczeńską w wyniku ukrzyżowania, a wcześniej był biczowany i poraniony koroną cierniową.

Oficjalnie Całun pojawił się w roku 1353 w Lirey, na północy Francji, w rękach Goffreda de Charny. W roku 1453 został nabyty przez Ludwika I, księcia Sabaudii. Jego spadkobiercy przechowują go najpierw w Chambéry a później w Turynie. W roku 1983 umiera ostatni król Włoch Umberto II, który przekazał Całun papieżowi. Ostatnie badania wskazują na to, iż mamy tu do czynienia z autentycznym znaleziskiem.

Całun był starym pogrzebowym płótnem, o kształcie prostokąta, wykonanym z lnu utkanego w kłosy lub w "rybią łuskę", koloru kości słoniowej. Ma 4 m 36 cm długości i 1 m 10 cm szerokości. Grubość równa się 300 tysięcznym milimetra. Równolegle do dłuższego boku widoczne jest szycie, które łączy część centralną z paskiem materiału o szerokości około 8 cm, niepełnym w swojej części początkowej i końcowej, co pozostawia w ten sposób dwa prostokąty liczące odpowiednio 35 x 8 cm po prawej stronie i 15 x 8 cm po lewej.

Całun zawiera dwa wizerunki, tyłu i przodu, zesztywniałych zwłok wysokiego mężczyzny, noszącego brodę i długie włosy. A to prawdopodobnie dlatego, że płótno rozłożono na płycie grobowca przed

namaszczeniem ciała, aby móc je potem w tym celu obrócić. Oba wizerunki pokazują rany w negatywie, które już na pierwszy rzut oka odpowiadają ranom Męki Pańskiej, oraz nosi ślady licznych plam w kolorze karminu, które w tradycji ludowej od wieków były uznawane za "krew".

Aktualnie prześcieradło jest przeszyte nieregularnym drobnym ściegiem do białego płótna i zabezpieczone na błękitnym brzegu metalowymi płytkami. Przykryte czerwonym suknem i nawinięte na drewniany bęben znajduje się w relikwiarzu zwykle przechowywanym w górnej części ołtarza w kaplicy Guariniego, pomiędzy katedrą a pałacem królewskim w Turynie.

Identyczna struktura tkaniny na części centralnej oraz na doszytym pasku pozwalała przypuszczać, iż chodziło o ten sam kawałek płótna, rozciętego i zszytego ponownie. Przyczyny rozcięcia i ponownego zszycia pozostają niejasne. Być może był to ślad po (rozpalonym?) pręcie lub próba "wyrównania" wizerunków przez usuniecie kawałka materii. Innymi słowy, płótno zostałoby przycięte równolegle do swojego dłuższego boku i pozbawione zbędnego kawałka, który następnie zostałby ponownie przyszyty. Dwa lata później książę Sabaudii, Karol III (1504-1553), zlecił siostrom klaryskom z Chambery naprawienie zwęglonych części oraz innych szkód wyrządzonych przez pożar. Przymocowanie Całunu do płótna podtrzymującego, za pomocą widocznego do dnia dzisiejszego ściegu. W ciągu wieków Całun został poddany kolejnym niezbędnym naprawom, tj. przez błogosławionego Sebastiana Valfre w roku 1694, księżniczki Klotyldy Sabaudzkiej-Bonaparte w roku 1868 oraz Córek św. Józefa w roku 1973. W rzeczywistości istnieje duże prawdopodobieństwo, że Całun, zanim został złożony na cztery (czy lepiej na dwanaście) części, był złożony na osiem. Chodzi tu o rodzaj złożenia, pozwalający na pokazanie wyłącznie twarzy wizerunku, przez co wielu badaczy utożsamiało go z Mandylionem.

Spory naukowców rozpoczęły się pod koniec XIX wieku i trwają do dziś. Badacze stosując najróżniejsze metody próbują dociec prawdy. I tak 25 maja 1898 roku, kiedy adwokat Secondo Pia wykonał pierwszą fotografię Całunu, wykazującą cechy negatywu: co oznacza, że na fotograficznym negatywie obrazy zachowują charakter pozytywu, i odwrotnie: na oryginale i na fotograficznych pozytywach mają cechy negatywu.

Następnie w latach 1898-1950 Vignon przeprowadził badania, w których opracowuje teorię tzw. waporograficzną dotyczącą tworzenia się wizerunków, które rzekomo miałyby powstać w wyniku przenoszenia się oparów zwłok na aloes i mirrę. Autor, w oparciu o wyraźne, wypalone na Całunie dziury (w większej części pokryte łatami), pozostałe po pożarze z dnia 4 grudnia 1532 roku, ustalił sposób złożenia płótna. Należy również zaznaczyć, że Tonelli odkrył ślady, nie odpowiadające wyżej wymienionym złożeniom, odnoszącym się do wypalonych dziur będące prawdopodobnie pozostałością pożaru sprzed roku 1532. (możliwe, iż jest to efekt próby ognia, o której można przeczytać poniżej)

Budowa materii wskazywała na autentyczność płótna. W historii istniały jeszcze większe krosna niż te, na których utkano Całun. Nici w starożytności nie były regularne, dlatego zwyczaj zmiany przędzy usprawiedliwia mieszanie gatunków (w płótnie Całunu obecne są zanieczyszczenia z konopi). Dowiedziono również, że splot w postaci rybiej łuski był powszechnie stosowany w środowisku syryjskim, dwa tysiące lat temu. W połowie naszego wieku dokonano pobrania próbek z plastrów klejących, które umieszczano na powierzchni płótna, a następnie zrywano stwierdzono, że na Całunie znajdują się pyłki roślin europejskich jak również pyłki roślin, występujących w regionie Konstantynopola, na stepach Anatolii oraz nad Morzem Martwym.

W roku 1978 odbyło się wystawienie Całunu w związku z rocznicą 400-lecia przeniesienia z Chambery do Turynu, zakończone II Międzynarodowym Kongresem Syndonologicznym. 8 października 1978 roku, w sali Pałacu Królewskiego w Turynie, gdzie przeniesiono Całun, zainaugurowano szereg morfologicznych i fizycznych badań.

R. Rogers z laboratoriów w Los Angeles przeprowadza badania morfologiczne, pobierając różne próbki pyłu oraz cząsteczek powierzchniowych. Inni specjaliści przy użyciu różnych technik wykonują

fotografie, przeznaczone do elektronicznej obróbki, na koniec Całun zostaje poddany badaniu rentgenologicznemu, badaniu promieniowaniem podczerwonym, ultrafioletowym oraz spektrografii promieniami X.

Przeprowadzono badania w celu określenia sposobu ukształtowania się wizerunku oraz na potwierdzeniu charakteru plam, z drugiej zaś, na potwierdzeniu autentyczności Całunu.

Pierre Barbet, na I Międzynarodowym Kongresie Naukowym, który odbył się w maju 1950 roku pokazał, w jaki sposób widoczne na Całunie poszczególne plamy "krwi" odpowiadają charakterystycznym cechom morfologicznym plam oraz śladów zakrzepłej krwi. Poszukiwania rozpoczęte w roku 1978 dostarczyły pełnego potwierdzenia tez Barbeta. 6 maja 1981 roku Baima Bollone w Turyńskiej Akademii Medycznej ogłosił, iż hematologiczne analizy sądowe włókien pobranych w roku 1978 wykazały obecność krwi, zachowanej w stanie nienaruszonym. W sierpniu następnego roku Adler, na Kongresie Kanadyjskiego Stowarzyszenia Medycyny Sądowej, przedstawił identyczne wyniki, otrzymane z próbek plastrów naklejanych na powierzchni Całunu w roku 1978.

Zastosowano najnowocześniejsze techniki immunofluorescencji hematologicznej, powszechnie używane w laboratoriach medycyny sądowej oraz policji. Stosują one specjalne surowice, zawierające fluorescencyjne antyciała na proteiny różnych gatunków zwierząt. Udowodniono z ich pomocą obecność ludzkiej globuliny, co prowadzi do wniosku, ze krew należy do człowieka. Ponadto badanie elektronowym mikroskopem skaningowym pozwoliło na wyszczególnienie charakterystycznych dla człowieka czerwonych krwinek.

W badaniu laboratoryjnym plamy z Całunu zachowały się jak krew grupy AB. Istnieje wiele czynników które wpływają na błędne określenie grupy krwi bardzo starych plam. Jednak w przypadku Całunu wyłączono możliwość zanieczyszczenia ze strony ewentualnych materiałów konserwujących z tego względu. Poza tym fałszywa odpowiedź pozytywna przypisywana jest antygenom B. Z drugiej strony badania hematologiczne wykazały; ze krew na Całunie zachowała się w doskonałym stanie, bez żadnego śladu zanieczyszczeń, prawdopodobnie ze wzglądu na powstrzymującą je obecność aloesu i mirry. Jako jedną z ostatnich rozpoczęto analizę polimorfizmu DNA, przeprowadzoną w dostosowanym do tego laboratorium Instytutu Medycyny Sądowej w Genui.

Na poziomie badań mikroskopijnych została potwierdzona obecność dużych ilości materiału obcego, m.in. grzybni oraz zarodników, który już wcześniej odnotował Frei w roku 1973. W roku 1978 odkrył fragmenty włókien roślinnych, zarodniki grzybów oraz cząsteczki mineralne. Poszukiwania prowadzone w roku 1978 pozwoliły na zidentyfikowanie jeszcze innych mikrośladów przylegających do płótna, a mianowicie ziemiste pozostałości, znajdujące się na wysokości nosa, lewego kolana oraz stóp, co potwierdza, iż Człowiek z Całunu szedł boso i prawdopodobnie przewrócił się. Ślady na stopach składają się z rombowych kryształków aragonitu, minerału złożonego z węglanu wapnia ze śladami strontu oraz żelaza, zbliżonego do tego, który znajduje się na terenach Jerozolimy.

Należy jeszcze dodać, że w połowie VI wieku cesarz Justynian wysłał do Jerozolimy wiernych i zdolnych posłańców aby dokładnie zmierzyli wzrost Chrystusa: otrzymane liczby pozwoliły wznieść w świątyni św. Zofii krzyż wykonany ze srebra i złota, którego wysokość wynosiła 183 cm, co dokładnie odpowiada obliczeniom Geddy Przypomnijmy jeszcze, ze w kościele św. Jana na Lateranie jest budka, której wysokość - według tradycji - odpowiada "mensura di Christi", tj. wzrostowi Jezusa: wysokość budki wynosi dokładnie 183 cm.

Wysunięto hipotezę, że śmierć Jezusa została spowodowana pęknięciem serca, przez rozpacz i ból. Także unieruchomienie kończyn górnych, przybitych do krzyża wywołuje mechaniczne ograniczenie

procesu oddychania. Módder, przedstawił relację, zawierającą wyniki badań, przeprowadzonych na własnej osobie oraz na swoich współpracownikach. Autorowi udało się wykazać, że u ludzi zawieszonych za kończyny górne w niższych partiach ciała gromadzi się krew która z trudem powraca do serca, co wywołuje znane w medycynie zjawisko, określane terminem ortostatycznej zapaści.

Przypatrzmy się teraz śladom na Całunie znakom, które znajdują odzwierciedlenie w opisach Biblijnych. Być może nasunie to nam rozwiązanie problemu.

Po prawej stronie oblicza Jezusa widoczna jest dość szeroka rana, rozpoczynająca się na grzbiecie nosa i policzku. Ponadto otarcia naskórka, liczne krwiaki w okolicach oczodołów, mała trójkątna rana przy prawym skrzydełku nosa, podbiegnięte krwawo luki nadbrwiowe wskazują na pobicie. Co ciekawe, zdecydowanie więcej jest ich po prawej stronie twarzy.

W Ewangelii św. Jana zaznaczona jest sytuacja, w której sługa arcykapłana uderza Chrystusa. W oryginalnym tekście łacińskim znajdujemy słowo "edoken rapisma", co oznacza silne uderzenie tępym narzędziem lub kijem. Część otarć mogła powstać również w czasie drogi krzyżowej.

Postać na Całunie posiada około 121 ran zadanych ołowianymi kulkami, zakończonymi haczykami, które były przymocowane do rzemienia. Obrażenia znajdujemy na całym ciele z wyjątkiem podbrzusza. Analizując układ ran odczytujemy, iż bito skazanego w pozycji stacjonarnej pozycji pochylonej oraz to, iż czyniło to dwóch żołnierzy. (wyższy i niższy)

W Biblii jest fragment opisujący biczowanie.

Krwawienia w okolicy czoła i obu skroni, charakterystyczna trojka pochodząca z żyły czołowej przedniej, ślad we włosach wskazujący na rozbryzg krwi, typowy dla krwawienia tętniczego. W sumie około 70 ran kłutych. Obrażenia te miały prawo powstać w wyniku nałożenia korony cierniowej (należącej do jednej z odmian jujuby). W opisie Biblijnym dostajemy wskazówki odnośnie możliwości powstania, a mianowicie, iż żołnierze upletli Jezusowi wieniec z ciernia, a następnie bili go po głowie, powodując wbijanie się cierni w głowę.

Obrażenia prawego ramienia i odsłonięty splot barkowy, rany na plecach, kolanach, głownie lewym (upadek w czasie drogi krzyżowej) liczne otarcie na łopatkach wskazujące na niesienie belki. Następnie ukośne pręgi na plecach w liczbie 13, mogły powstać, gdy osłabiony Jezus pochylał się do przodu. Przyjmując prawdziwość upadków Jezusa, mając strzaskany staw kolanowy, nie mógł On iść dalej sam. Stąd też opis Szymona Cyrenejczyka, który w pewnej chwili pomógł dźwigać krzyż.

Skrzepy na ciele postaci z Całunu nawiązują do momentu, w którym żołnierze zdarli z Niego szaty. Poranione ciało przykleiło się do materiału, który przed samym ukrzyżowaniem został z niego zerwany, powodując ponowne krwawienie ran.

Ślady gwoździ na dłoniach i nogach. Ramiona Jezusa przymocowano do pala niemalże pod kątem prostym, lecz nie przybito go symetrycznie: prawy nadgarstek przybito tuz przy dolnej krawędzi poprzeczki, a lewy przy górnej. W efekcie ciało przechyliło się o kilka stopni (5-7),co było jednym z czynników powstania rany w kształcie trójki. Nadgarstki zostały przybite gwoździami o długości 12,5 cm. Po podciągnięciu go na krzyż, przybito mu razem stopy, lewa kończyna na grzbiecie prawej stopy, aby zapobiec zapaści i wydłużyć cierpienie. Przybicie stóp nastąpiło pod kątem 65 stopni. Było ono możliwe tylko wówczas, gdy ulegnie zwichnięciu prawa noga w stawie skokowym dolnym. Przy innym układzie ruch ku górze potrzebny przy oddychaniu, nie byłby możliwy.

Rany nadgarstków mają silne znaczenie przy ustalaniu autentyczności Całunu. W kulturze Jezus jest przedstawiany z ranami na dłoniach, co z punktu widzenia medycyny jest niemożliwe, gdyż ciało nie

utrzymałoby się tak dłużej niż 12 min. Tymczasem Jezus spędził na nim 4 godziny. Utrzymanie ciała poprzez wbicie gwoździ jest możliwe, gdy wbicie nastąpi w szczelinie międzykostnej Destota. w tym miejscu kostki nie maja wspólnych powierzchni stawowych i całość stanowi zaporę.

Rana w boku widoczna na Całunie. Zważywszy na to, ze Jezus wisiał na krzyżu, kiedy został przekłuty, kierunek ciosu musiał być lekko ukośny, gdyż zadał go żołnierz stojący na ziemi. Powstała rana znajduje się dokładnie miedzy 5 a 6 żebrem oraz liniami pachowymi przednią i sutkową. Grot włóczni przebił wszystkie warstwy leżące na zewnątrz płuca i wbił się w samo płuco na głębokość około 7 cm, przebił osierdzie i doszedł do prawej komory serca. Prawdopodobnie doszedł do serca, za czym przemawia siła uderzenia, która była potrzebna do zadania takiego ciosu. Wskazują na to tez przepisy prawa rzymskiego, iż przebitych kat nie zabrania grzebać, a uderzenie miało być dowodem śmierci.

Jaka mogła być przyczyna śmieci Jezusa? Zmarł w warunkach krótkiej agonii, która mogła być spowodowana zapaścią krążeniową, niedotlenieniem ośrodków układu centralnego, wstrząsem samo pochodnym spowodowanym zespołem Morgagniego-Adamsa-Stockesa lub niewydolnością skurczową prawej komory.

Zaznaczyć należy, iż żadna z kości postaci z Całunu nie została złamana, w przeciwieństwie do dwóch bandytów, których ukrzyżowano wraz z nim. A w Biblii napisano: "Kości Jego łamać nie będą".

Dlaczego naukowcy skłonni są potwierdzać autentyczność Całunu? Abstrahując od badań materii, należy przyjrzeć się kulturze Rzymu na początku naszej ery. Profesor T.Zeuli i Paul de Gail przeanalizowali prawa żydowskie i rzymskie oraz panujące tam obyczaje i doszli do ciekawych wniosków.

Przede wszystkim ciało Jezusa wg opisów zostało zdjęcie z krzyża i owinięte w drogie prześcieradła, zakupiono dla niego drogie olejki do namaszczenia z mirry i aloesu. Innych bandytów zgodnie z prawem rzymskim rzucano lwom na pożarcie. Krew osoby z Całunu nie została zmyta przed pochowkiem. Zgodnie z rytuałem, należałoby myć ciało. Wyjątek stanowiła śmierć na skutek przemocy lub wypadku, gdy krew spływała w czasie śmierci.

Zastanawiający jest sposób, w jaki "zniknęło" ciało z Całunu. wszyscy twierdzą, iż zrobiono to bardzo delikatnie, nie odrywając żadnych skrzepów krwi.

Wg obowiązującego prawa wszyscy skazani na ukrzyżowanie byli biczowani czasie drogi krzyżowej. Jezusa wg opisów Biblii natomiast przed. Postać na Całunie była biczowana stacjonarnie.

Korona cierniowa jest prawdopodobnie jedynym przypadkiem kary dla skazanego. W żadnym z innych opisów nie spotyka się tego zastosowania. Postać z płótna ma wyraźne ślady nakłuć na głowie.

Zanim jednak wysnujemy jakiekolwiek wnioski, należy przyjrzeć się dobrze historii Jerozolimy i tam właśnie poszukać wcześniejszych śladów obecności płótna. Przyjmijmy, że opisywane relikwie Chrystusa są prawdziwe i przeanalizujmy ich dzieje.

Prawdopodobnie Całun pojawił się w VI w. n.e. w Jerozolimie, w świątyni Zmartwychwstania. Od 670 do 1050 pozostał ukryty ze względu na zajęcie miasta przez Arabów.

Po śmierci Jezusa zawinięto ciało w prześcieradła zgodnie ze zwyczajem. Jan 19,40:

"Wzięli tedy ciało Jezusa i zawinęli je w prześcieradła z

wonnościami, jak Żydzi mają w zwyczaju chować umarłych.

(Drugi uczeń i Piotr)"

Wg Apokryficznej Ewangelii Hebrajczyków Jezus oddał prześcieradło służącemu kapłana, udał się do Jakuba i tam objawił. Być może jednak przy spisywaniu nastąpił błąd i zamiast Petro (Piotr) podczas przepisywania zaznaczono puero (służącemu). Świadczą o tym Kroniki ormiańskie św. Niny, w których czytamy, że Piotr zabrał i przechowywał płótna. Mógł tak postąpić, gdyż zgodnie z prawem żydowskim należy niszczyć wszelkie przedmioty, które miały kontakt z umarłymi.

Pierwsze zapiski o Całunie pochodzą z 649r. kiedy to biskup Saragossy, św. Braulio, nawiązał do niego w jednym z listów, pisząc, iż całun został odnaleziony. W 670r. biskup galijski Arkulf de Parignac spędził kilka miesięcy w Palestynie. Tam widział Całun. Wprawdzie wspominał o chuście, która okrywała głowę Jezusa, lecz określił jej wielkość na 8 stóp. Stanowi to ok. 250 cm, czyli połowę Całunu. Jego słowa zostały spisane przez benedyktyna Adamnana w 688r. Wg Ewangelii Hebrajczyków Całun przeszedł w ręce Żydów, którzy się nawrócili. W latach 150-200 został odziedziczony przez innych Żydów. Nastąpił spór między nimi a chrześcijanami, którzy chcieli odzyskać przedmiot będący świadectwem zmartwychwstania Chrystusa. Spór rozstrzygnął król Saracenów Mai as za pomocą "próby ognia". Całun nie spłonął i został złożony w kościele. Za tą historią może świadczyć to, iż na materiale znajduje się sześć otworków, które mogły powstać w wyniku przekłuwania rozpalonym prętem, wspomnianym przeze mnie powyżej.

Trudno nawiązać do okresu poprzedzającego odkrycie płótna. Nie ma żadnych informacji o powtórnym przewiezieniu Całunu do Jerozolimy z Edessy.

Ponieważ Turcy napadali na miasto, w 1070r relikwie Chrystusa przewieziono do Konstantynopola, gdzie zostały złożone w kaplicy pałacowej. Wg katalogu, jaki tam prowadzono, w świątyni przechowywano Całun i chustę potokową. Znaleźć tam również można zapiski odnośnie "świętego ręcznika" - Mandylionu, na którym była odbita twarz Jezusa. To rozróżnienie eliminuje próby utożsamiania "Weroniki" z Całunem.

W 1092r. cesarz Aleksy I Komnenos zapisał w liście do Roberta hrabiego Flandrii, iż posiada najcenniejsze relikwie Pana, wymieniając płótna.

Zaznaczyć można, iż w 1201r. diakon Mikołaj Mesarites, kustosz kaplicy pałacowej w Konstantynopolu, bronił kaplicy przed żołnierzami pretendenta Jaka Komnena. W opisie tego zdarzenia wymieniono grobowe płótna Jezusa i chustę potokową z innymi relikwiami. Mesarites napisał: "...nagie ciało Zbawiciela było weń owinięte...", co jednoznacznie wskazuje na ich prawdziwość.

W 1204r Konstantynopol został zdobyty przez Krzyżowców i Wenecjan. Wg zapisków jednego z Krzyżowców, odnaleziono relikwie Jezusa, jednak bez Całunu. Kronikarz Robert de Clari napisał, ze zniknął bez

śladu. W kronice wspomina również, że Henryk Flandrynski, broniąc kościoła uratował skarby, których nie można z niczym porównać. Dla ludzi wierzących taki zapisek może oznaczać właśnie zaginione płótna.

Prawdopodobnie Całun pozostał w mieście. Mesarites wspomina je w pogrzebowej mowie swego brata.

Od tego czasu w literaturze można napotkać wzmianki o przybyciu ważnych osobistości z całego świata, które otrzymywały skrawki relikwii męki Pańskiej. Dlatego tez Całun jest skrócony do 436cm. Choć wiele razy go skracano, skrawki pobierano głownie z chust i taśm, które uległy całkowitemu rozdrobnieniu. Zapiski o wizytach dostojników w Konstantynopolu potwierdzają (teoretycznie) tamtejszą obecność Całunu do 1247r.

Po roku 1247 prawdopodobnie Filip de Touncy, spokrewniony z Ludwikiem VII, przewiózł Całun do Francji. Przez 80 lat źródła nie podają żadnych informacji na jego temat. Dopiero w 1335 r. Całun przechodzi w ręce rycerzy de Horny - Gotfryda I. Ten w 1343r rozpoczyna budowę kościoła w Lirey, w Szampanii. w 1357r papież Innocenty VI nadaje budynkowi tytuł kolegiaty i obdarza wieloma przywilejami. W tym samym roku Całun zostaje tam umieszczony.

W 1357r. Gotfryd II, syn poległego, wystawił Całun na widok publiczny, co doprowadziło do konfliktów o ustalenie jego autentyczności. W 1390r. papież Klemens VII zezwala na publiczne wystawienie wizerunku z zaznaczeniem, że płótno nie jest prawdziwe.

W latach 1418, ze względu na bezpieczeństwo, przeniesiono relikwie do zamku Montfort, a potem do Saint Hippolite. Małgorzata, córka Gotfryda II przeniosła Całun do zamku w Chimary (Belgia), a w 1453r. oddala go Annie de Lusignam, córce króla Cypru, Jana II. Kolejne zapiski o Płótnie pochodzą z 1464r. kiedy to Franciszek della Rovere w pracy "Krew Chrystusa" napisał, że płótno jest przechowywane przez ród książąt sabaudzkich, w Chambery, w dolnej Sabaucji (Obecnie Francja). W 1475r. powstała kaplica, której papież Paweł II nadal tytuł. św. kaplicy.

W 1578r, Książe Emanuel Filibert !! przeniósł Całun do Turynu, do bazyliki św. Wawrzyńca, gdzie spoczywa do tej pory.

Wizerunki Całunu znalazły miejsce w sztuce średniowiecznej. Postaci Jezusa uwieczniono na rożne sposoby. Przykładowo mozaika odkryta w hrabstwie Dorset w Anglii ukazuje mężczyznę bez brody, z krótko obciętymi włosami. W późniejszym okresie pojawił się wizerunek mężczyzny z długimi włosami i określonymi rysami twarzy. Pytanie, dlaczego akurat taki? Już w VI wieku stworzono postać obecnie znaną, w kościele w Rowennie, w Syrii. Nasuwa to myśl o faktycznym pobycie Całunu w tym terenie i zaczerpnięciu z niego wzorca. Podobnie z innymi obrazami Chrystusa z tego okresu. Skoro artyści przedstawiali go właśnie w taki sposób, prawdopodobnie sugerowali się Całunem.

Wskazuje na to pewien element, który uwidoczniony jest w dolnej części czoła, miedzy brwiami Chrystusa przedstawionego na podobiźnie, która znajduje się w Katakumbach św. Piotra w Rzymie i na Całunie. Ów element pokrywa się całkowicie, co nasuwa myśl o dokładnym odwzorowaniu wizerunku, który powstał w VI w. Kiedy dodam, że ów element pojawia się na innych wizerunkach z tego okresu, to sprawa wydaje się poważna.

Vingon i Wuenschel odszukali około 15 elementów, które powtarzały się na bizantyjskich ikonach, freskach, a które są odzwierciedleniem tych z płótna (przykładowo uniesiona brew, powiększenie lewego nozdrza, rozwidlenie brody, dwa oddzielne kosmyki włosów). Wobec tych faktów można pokusić się o stwierdzenie, że błędna jest analiza, wskazująca na powstanie płótna w XIV w.

Spotkać się można z sugestią, że Mandylion był obrazem stworzonym na podstawie Całunu, lub nim samym, jednak pewne fakty i historie wykluczają to. Jednym z nich jest wspomniany przeze mnie zapisek z katalogu, jaki był prowadzony w Konstantynopolu, w którym wyraźnie podkreślono 3 tkaniny. Sięgając dalej w historię, wskazówkę uzyskujemy w utworze "Opowieści o wizerunku z Edessy" anonimowego autora, który podaje, że odcisk twarzy został pozostawiony przez samego Jezusa, który w czasie modlitwy w ogrodzie Getsemani, wytarł w niego twarz. Wprawdzie ta historia odbiega od przyjętej w kościele katolickim, wskazującym na powstanie wizerunku w czasie drogi krzyżowej, jednak wyraźnie rozgranicza ową podobiznę od Całunu. Najwcześniejszy obraz Weroniki datuje się na 1143r w wzmiance Benedykta.

Istnieje historia tajemniczego portretu, który podarowano Abgarowi, królowi syryjskiego miasta Edessy. Chory król zaprosił Jezusa do Edessy, ten jednak odmówił, obiecując przysłać jednego ze swoich uczniów. Po jego wniebowstąpieniu uczniowie wysłali do niego apostoła Tadeusza wraz z Mandylionem. Ten, przy Abgarze nałożył podobiznę Chrystusa na czoło i tak podszedł do łoża chorego. Kiedy nieuleczalnie chory władca spojrzał na niego, ujrzał blask od niego bijący i odzyskał zdrowie. Po tym zdarzeniu przyjął chrześcijaństwo. Wczytując się w ten fragment nasuwa się wniosek, że przedstawionym płótnem jest w istocie Mandylion, nie zaś Całun. Chusta spoczywała na twarzy ucznia, skąd bil blask, nie zaś oplatała cale jego ciało. Gdyby miał na sobie narzucony Całun, jaśniałaby cala postać Jezusa, nie tylko twarz.

Po śmierci Abgara na tron wstąpił jego syn, który był wrogi chrześcijanom. Od tamtego czasu materiał ukryto i ślad jego pojawia się w 525r, a faktyczne odkrycie w 1143. Mandylion przekazany królowi Abgarowi I został posłany do Konstantynopola wraz z Całunem.

Analizując wygląd obu materii, odbicie na chuście przedstawiałoby twarz przepełniona cierpieniem, zlaną potem i wykrzywioną z bólu. Być może na materiale pojawiłyby się przekłucia od korony cierniowej. I ona sama powinna być wyraźnie zaznaczona.

Tymczasem na średniowiecznych malowidłach uwidaczniano została twarz, od której bije spokój i stoicyzm. Często również poza głowa ukazywano szyję i ramiona. To, oraz brak korony sugerują, że malarze kopiowali postać z Całunu, którego część eksponującą twarz wystawiono w Bizancjum.

Istnieje wiele historii powstania odbicia na materiale. Przykładowo to efekt działania wysokiej temperatury. Wskazywałoby to na hipotezę, że tkanina przypaliła się po dotknięciu ciała. Wg innej, postać pojawiła się w wyniku rozwoju mikroorganizmów, które dostały się na płótno wraz z drobinami gleby. Spotkać można również teorię, zgodnie z którą wizerunek to efekt promieniowania, jakie powstało wewnątrz martwego ciała. Myśl ta nawiązuje do zmartwychwstania Jezusa. Dziś większość sindologów (badaczy całunu) przychyla się do tezy, ze jest on autentyczny, że kiedyś zawinięto w niego ludzkie ciało, które w niewytłumaczalny sposób pozostawiło na materii swój ślad. Sceptycy odrzucają wiarygodność tkaniny ze względu na wyniki badań metodą węglową w 1988r., która wskazała datę powstania Całunu na 1325r. Należy jednak brać pod uwagę fakt, ze nadpalenie tkaniny podczas pożaru w Chimery mogło w dużym znaczeniu wpłynąć na efekt badań.

Fanatycy wyników metody węglowej często sięgają ku teorii, iż twórcą Całunu był Leonardo da Vinci, który stworzył obraz wykorzystując do tego zmarłą osobę. (nawiązanie do poziomej kreski, jaka pojawia się na Całunie, jako odciętej głowy). Osobiście uważam to za bzdurę, gdyż ów ślad miał prawo pojawić się w wyniku złożenia. Początkowo bowiem nie był eksponowany w całości, pokazywano tylko twarz, a reszta leżała złożona.

Zagadka Całunu należy do jednej z największych w naszej historii. Tym istotniejsze, że dla wielu ludzi jest podstawą ich wiary, potwierdzeniem. Niezależnie od tego, czy akceptujemy jego autentyczność czy też nie, czy uznamy fakt jego powstania za cud, czy ludzkie dzieło, powinniśmy się przyjrzeć z bliska, gdyż zachwyca swym wyglądem i tajemniczością.

Nadesłane

Data utworzenia: 04/06/2008 @ 02:21
Ostatnie zmiany: 12/04/2012 @ 07:37
Kategoria : Relikwie
Strona czytana 1812 razy


Wersja do druku Wersja do druku

 

Komentarze


Komentarz #1 

autor : Zofia 31/03/2010 @ 20:49

Całun jest dla wierzących bardzo ważny.Ja jestem przekonana że jest prawdziwy,jest relikwią ,jest cudem który zostawił nam Bóg po swoim odejściu.Pokazał nam że jest Bogiem ,miłosiernym ponieważ jego oblicze z całunu nie jest wykrzywione w bólu ani złości jest pełne spokoju i zrozumienia
 

Reklama

 
Trzecie Oczko
11.jpgchoinka-05.jpg12.jpg18.jpgchoinka-09.jpg20.jpg10.jpg14.jpgchoinka-03.jpg5.jpg13.jpg3.jpg9.jpg19.jpg8.jpgchoinka-10.jpgchoinka-06.jpg22.jpg4.jpg21.jpgchoinka-02.jpg2.jpg7.jpg15.jpgchoinka-08.jpg6.jpgchoinka-07.jpgchoinka-01.jpg16.jpg1.jpgchoinka-04.jpg17.jpg
Reklamówka
Rel-Club
Sonda
Czy jest Bóg?
 
Tak
Nie
Nie wiem
Jest kilku
Ja jestem Bogiem
Ta sonda jest bez sensu:)
Prosze zmienić sondę!
Wyniki
Szukaj



Artykuły

Zamknij - Japonia

Zamknij BAHAIZM

Zamknij BUDDYZM - Lamaizm

Zamknij BUDDYZM - Polska

Zamknij BUDDYZM - Zen

Zamknij JUDAIZM - Mistyka

Zamknij NOWE RELIGIE

Zamknij NOWE RELIGIE - Artykuły Przekrojowe

Zamknij NOWE RELIGIE - Wprowadzenie

Zamknij POLSKA POGAŃSKA

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Archeologia

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Bałtowie

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Manicheizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Konfucjanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Satanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Sintoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Taoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Zaratustrianizm

-

Zamknij EUROPA I AZJA _ _ JAZYDYZM* <<==

Nasi Wierni

 2413587 odwiedzający

 40 odwiedzających online