Religioznawstwo
Zagadnienia Religijne
Europa Pogańska
Azja
Hinduizm i odłamy
Judaizm i odłamy
Chrześcijaństwo i odłamy
Islam i odłamy
Afryka
Ameryka
Australia i Oceania

Etruskowie - Wierzenia Etrusków

Wierzenia Etrusków
Tinia Tinia - terakota ok. 300 r.p.n.e. Praktyki kultowe zajmowały wyjątkowe miej­sce w życiu ludu etruskiego „tym bardziej — pisze Liwiusz — oddanego obrzędom religijnym, że celował w umiejętności ich uprawiania" (gens eo magis dedita religionibus quod excelleret arie colendi eas, V, l, 6). Anobiusz utrwalił obraz Etrurii jako genetrix et mater superstitionum, rodzicielki i matki zabobonów. W przeciwieństwie do religii greckiej i rzymskiej, a podobnie jak większość doktryn religijnych staro­żytnego Wschodu, religia etruska była religią obja­wioną. Objawić ją miała pewna mityczna postać, która pewnego pięknego dnia wyłoniła się z bruzdy wyoranej przez rolnika ze starożytnych Tarquinii. Owa po­stać o wyglądzie dziecka, ale o mądrości starca obja­wiła nadbiegającym ludziom zasady kultu. Oto opo­wieść, którą przekazał nam Cyceron w swym trakta­cie De divinatione (II, 23):
Tages quidam dicitur in agro Tarquiniensi cum terra araretur et sulcus altius erat impressus exstitisse repente et eum affatus esse qui arabat. Is autem Tages ut in libris est Etruscorum, puerili specie dicitur visus sed senili fuisse prudentia... Tum illum plura locutum multis audientibus qui omnia eius verba exceperint litterisque mandaverint...

Inni autorzy starożytni przypisują część tego objawienia nimfie zwanej Vegoia czy też Begoe. Miała ona wyłożyć zasady interpretacji piorunów. Libri vegonici przechowywane były od czasów Augusta w świątyni Apollina na Palatynie obok ksiąg przypisywanych wieszczbiarzom latyńskim, jak libri Sibyllini i carmina Marciana. Według gromatici rzymskich mierni­czych, reguły pomiaru gruntów również pochodzą od nimfy Vegoi, która objawiła je pewnemu Etruskowi imieniem Aruns Veltimnus.

Święte księgi, w których zawarta była doktryna re­ligijna Etrusków, dzieliły się na trzy części: libri haruspicini, traktujące o sztuce wróżenia z wnętrzności zwierząt ofiarnych, libri fulgurales, zawierające interpretacje piorunów, i wreszcie libri rituales, najobszer­niejszy zbiór przepisów, dotyczący zarówno życia in­dywidualnego, jak i publicznego, sposobu zakładania miast i budowania świątyń, organizacji państwa i ar­mii, podziału dziejów narodu na saecula. W skład libri rituales wchodziły też zapewne libri acheruntici, odpowiadające księgom zmarłych u Egipcjan, i ostentaria, wykładnia najrozmaitszych cudów, których po­chodzenie i sens miały być wykrywalne drogą do­kładnej analizy.

Całość dzieła przedstawia bardzo złożoną doktrynę, którą ogarnąć i stosować w praktyce mogli jedynie wyszkoleni i wyspecjalizowani kapłani, haruspikowie, zawsze też zajmujący w życiu Etrurii miejsce wy­brane. Disciplina etrusca, jak zwykle nazywali owe księgi starożytni, zawiera zarazem doktrynę teore­tyczną i wskazania praktyczne. W oparciu o wzmianki rozproszone w pismach autorów rzymskich, zwłaszcza późniejszych, można odtworzyć w zarysie kosmogonię Etrusków, ich teologię i nawet ich wizję dziejów i przeznaczenia. Część praktyczna doktryny jest bar­dzo rozbudowana, albo jeśli kto woli, teoria i prak­tyka są tutaj ściśle sprzęgnięte ze sobą. Z ksiąg tych przebija nieustanne pragnienie przeniknięcia i wyja­wienia przyszłości drogą interpretacji wszelkiego ro­dzaju znaków zsyłanych ludziom przez bogów i nie ma rozdziału, który nie kończyłby się opisem sposobów i metod wróżenia. Niepokój o przyszłość, nieu­stanna troska o przeniknięcie jej za pomocą wszel­kich środków wynalezionych przez bystry i dociekli­wy umysł — oto zapewne najbardziej charaktery­styczne rysy życia religijnego Etrusków, nasuwające porównanie z doktrynami religijnymi wielu ludów Wschodu.

Tarquinia Tarquinia - fresk z grobowca augurów - Phersu Istniało 11 rodzajów piorunów i 9 bogów miało moc ich zsyłania. Sam Jowisz-Tinia rozporządzał trzema rodzajami piorunów. Pierwszy piorun mógł cisnąć Jo­wisz z własnej woli, jako zwykłe ostrzeżenie. Drugi piorun był niebezpieczny, a ciskał go Jowisz jedynie za aprobatą swej rady, ex consilli sententio; chodzi tu o radę 12 bogów, którzy go otaczali. Trzeci piorun, niszczycielski ogień niebios, mógł Jowisz cisnąć do­piero po naradzie z bóstwami, które zwano wyższymi, adhibitis in consilium diis quos superiores et involutos vocant. Widzimy tedy, jak subtelna była owa na­uka, o piorunach, której pamięć zachował Seneka w swych Questiones naturales (II, 32—50). Pliniusz podaje jeszcze, że Etruskowie dzielili niebo na 16 rejo­nów, po 4 w każdej z czterech stron świata; zależnie od rejonu nieba, z którego spadł piorun, i punktu na ziemi, w który uderzył, identyfikowano boga, który go zesłał. Ta subtelna nauka o błyskawicach wydaje się mieć swe dalekie źródło w nauce babilońskiej: ka­płani babilońscy także klasyfikowali błyskawice we­dług stron świata, a od tego podziału już tylko krok do etruskiego podziału nieba na 16 części.

Etruskowie udoskonalili też sztukę wróżenia z wątroby zwierząt ofiarnych, haruspicina, czym znowu wyróżnili się pośród ludów Zachodu. O tej zdumiewającej technice informuje nas pewien cenny zabytek, wykonany w brązie model owczej wątroby znaleziony w okolicach Piacenzy, który znajduje się dziś w muzeum tego miasta. Wspomnieliśmy o nim w jednym z poprzednich rozdziałów. Jest to zabytek z późnego okresu, nie sięgający III w. Wypukła strona wątroby przedzielona jest linią na 2 płaty, z których jeden nosi napis usils, słońce, drugi zaś napis tivr, księżyc. Strona słońca to strona przyjazna (familiaris), strona księżyca to strona nieprzyjazna (hostilis). Ten sam podział znaj­dujemy po strome wklęsłej. Obrzeże wątroby podzie­lone jest na 16 pól odpowiadających szesnastu stro­nom nieba, cała zaś wewnętrzna część powierzchni dzieli się na 40 pól, oznaczonych imionami poszczególnych bogów. Każde pole było więc jakby siedzibą któ­regoś z bogów i kapłan, uważnie je badając, mógł od­kryć zamiary boga, któremu podlegało. Ten bezcenny zabytek z Piacenzy przypomina terakotowe mo­dele wątroby znajdowane w Mezopotamii, w Mari, w Bogazkoj w kraju Hetytów i w innych rejonach Wschodu. Modele wschodnie pokryte są rytymi na po­wierzchni napisami objaśniającymi, jaką wróżbę można wysnuć z takiej lub innej budowy wątroby. Hepatoskopia babilońska, hetycka i etruska wykazują wy­raźne pokrewieństwo.

Ogromny odstęp czasu, jaki dzieli epokę Hammurabiego czy nawet imperium hetyckie od epoki helle­nistycznej, z której pochodzi wątroba z Piacenzy, po­zornie tylko przeczy temu pokrewieństwu. Utrzymy­wano niekiedy, że wobec tak ogromnej rozpiętości w czasie trzeba założyć raczej poligenezę tych tech­nik. Teoria ta nie docenia jednak siły i trwałości tradycji religijnych w cywilizacjach antycznych. I jeśli wspomniane zabytki pochodzą z epok tak oddalonych od siebie, to brak pośrednich ogniw łańcucha tłumaczy się jedynie fragmentarycznością naszej dokumentacji. Dotyczy to także dziedzin pokrewnych. Posiadane przez nas źródła dotyczące tej lub innej dziedziny myśli i re­ligii etruskiej pochodzą z późnego okresu, często z okresu po podboju Etrurii przez Rzym.

Tarquinia Tarquinia - fresk z grobowca Orcusa Kalendarz brontoskopiczny, o którym wspomnieliś­my uprzednio, a który przedstawił Lydus w traktacie De ostentis, opiera się się na wcześniejszej wersji ła­cińskiej podanej przez Nigidiusa Figulusa, uczonego rzymskiego z czasów Cycerona. Kalendarz ten ujawnia, jak widzieliśmy, wyraźne pokrewieństwo z kalenda­rzami babilońskimi. Obserwujemy też pewne osobliwe podobieństwa między teologią etruską a teologią chaldejską. I tutaj teksty, poprzez które poznajemy tę pierwszą, pochodzą z późnego okresu, czasem z epoki bizantyjskiej, jak np. Księga Suda.

Trzeba jednak pamiętać, że w czasach Etrurii nie­podległej etruska tradycja religijna przekazywana była przede wszystkim ustnie. Dokumenty pisane były za­pewne nieliczne i rozproszone, zazdrośnie przy tym strzeżone przez haruspików. Nie było to w świecie sta­rożytnym zjawiskiem odosobnionym. Literatura galij­ska jeszcze w większym stopniu ograniczała się do przekazów ustnych. Druidowie nauczali wierszem, opierając się wszakże jedynie na pamięci. Święte księgi Etrusków uzyskały swój kształt ostateczny za­pewne nie wcześniej niż u progu ery chrześcijańskiej, być może wtedy właśnie, gdy Nigidius Figulus czy Tarquinius Priscus podali ich łacińskie przekłady. Czy mamy wnosić stąd, że transkrypcje te nie odzwiercied­lają pierwotnej doktryny Etrusków i prezentują tylko późne jej modyfikacje? Byłoby to przypuszczenie mało prawdopodobne. Tradycje religijne zakorzeniają się tak głęboko, że tylko nowe i potężne wpływy mogą powo­dować ich przeobrażenia. Czy można doszukać się ta­kich wpływów w późnej Etrurii? Niektórzy wskazywali tu na obecność i oddziaływanie wędrowców z Chaldei licznie przybywających do krajów Zachodu w II stuleciu. W 134 r. senat rzymski wydał dekret nakazujący ich wypędzenie. Nie wiemy jednak, czy przy­bysze ci odegrali jakąś większą rolę w kraju etru­skim. Trudno wszakże wyobrazić sobie, aby ci odo­sobnieni tułacze mieli zdobyć w kraju, do którego do­piero co przybyli, pożycie tak znaczną, by wywrzeć wpływ na redakcję świętych ksiąg narodu, który ich przyjął, i nawet zmodyfikować ich zawartość treściową. Jeśli więc przybysze ci wywarli jakikolwiek wpływ, to z pewnością bardzo ograniczony. W każdym razie, jak słusznie zauważono, mogli oni wywrzeć wpływ tylko wówczas, jeśli wiązało ich z Etruskami jakiej pokre­wieństwo upodobań i tradycji. I tylko stare tradycje orientalne Etrusków mogą tłumaczyć późniejszy — bardzo zresztą ograniczony, jak sądzę — wpływ chal­dejskich magów na dogmaty i rytuały Etrusków.

Przegląd panteonu etruskiego jest rzeczą niełatwą z uwagi na fragmentaryczność posiadanych doku­mentów, a także z uwagi na stały wpływ religii i mi­tologii greckiej, który utrudnia odróżnienie wierzeń rdzennie etruskich od zapożyczeń z zewnątrz. Wpływy greckie są tutaj znaczne i sięgają niekiedy czasów bar­dzo odległych. Nowsze badania uwydatniły zresztą zło­żoność wpływów i oddziaływań wzajemnych w dzie­dzinie kultury i religii, krzyżujących się na ziemi ital­skiej od czasów, gdy formowały się i rozwijały obok siebie cywilizacje italska, etruska i grecka. Toteż badając poszczególne bóstwa panteonu etruskiego na­leży rozróżnić rozmaite warstwy i pokłady, z których wyrosły złożone systemy wierzeń. Nie wystarczy jed­nak rozróżnić kolejne epoki, stały bowiem wpływ ma tu również czynnik geograficzny. Tylko niektórych bogów czczono w całej Etrurii, inni byli ściśle związani z określoną okolicą, miastem czy świątynią. Ich kult rozpowszechniał się stopniowo wokół ośrodków ma­cierzystych, nie zawsze jednak można łatwo prześle­dzić ich drogę.

Naczelne miejsce pośród bóstw niebieskich zajmował Tinia, wielki władca piorunów. Był on odpowiedni­kiem greckiego Zeusa i rzymskiego Jowisza, aczkol­wiek nigdy go z nimi nie utożsamiano. Imię tego boga występuje czterokrotnie na wątrobie z Piacenzy. Tinia oraz Uni — odpowiednik Junony i Menerva — Minerwa, tworzą główną triadę panteonu etruskiego. Herę, Uni i Junonę, a także Atenę, Menerva i Minerwę łączą liczne, często zmienne zresztą podobieństwa.

Tarquinia Tarquinia - fresk z Grobowca Leopardów
Imię Minerwy wydaje się być zapożyczeniem z etru­skiego. Triada etruska została pod imionami Jowisza, Junony i Minerwy wprowadzona do Rzymu przez dynastię Tarkwiniuszów, a trójdzielną świątynię Jowiszą Kapitolińskiego wzniesiono w 509 lub 507 r. Szczątki podmurowania wydobyte z głębszych warstw ziemi na Kapitolu i odnalezione w tych samych war­stwach fragmenty antefiksów potwierdzają w tym punkcie świadectwo tradycji. Pierwszą świątynię wzniesiono tej triadzie bóstw w końcu IV w., a de­korował ją, jak podają źródła pisane, słynny koroplasta z Wejów, Vulca, i jego uczniowie. Zauważmy, że kult boskiej trójcy i trójdzielny podział świątyni znowu kierują nas ku prehelleńskim cywilizacjom wschodnich wybrzeży Morza Śródziemnego.

Niektórzy badacze utrzymywali, że w Etrurii czczono też triadę chtoniczną, czyli podziemną, która tworzy­łaby niejako pendant do triady niebiańskiej. Hipotezę tę uzasadniać miały odkryte w Marzabotto koło Bolonii dwa trójdzielne sanktuaria, z których jedno, przypominające rzymskie mundus — szyb łączący świat ziemski ze światem podziemnym — mogłoby być poświęcone takiej triadzie. W 493 r. konsul Spurius Cassius wzniósł na stokach Awentynu nieopodal Circus Maximus trójdzielną świątynię poświęconą Cererze, Liberowi i Liberze. Ta triada rolna odpowia­dałaby więc grupie bóstw chtonicznych, które miały być czczone w drugiej świątyni w Marzabotto. Hipo­teza trudna do utrzymania. Bogowie z Awentynu zo­stali połączeni w triadę w okresie wielkiej wojny mię­dzy Rzymem a ligą latyńską w pocz. V w.

Do najważniejszych bóstw panteonu etruskiego na­leżała postać znana nam w wersji zlatynizowanej jako Vertumnus, Deus Etruriae princeps wg Warrona. Vertumnus pochodził z Volsinii, opuścił je w czasie walk w Rzymie, i znalazł gościnę w Urbs. Wydaje się on być bliskim krewnym Voltumny a może nawet jest nim samym. Nie znajdujemy jego imienia na wątrobie z Piacenzy. Propercjusz widział jego statuę na Vicus tuscus i przekazał nam słowa, jakie skierował doń ten młodzieńczy bóg roślinności:

Tuscus ego, Tuscis orior nec paenitet inter
proelia Volsinios deseruisse focos...

(Elegia druga Księgi IV)

„Tuskiem jestem z Tusków rodem, lecz nie żałuję, że opuściłem podczas bitew moje ognisko w Volsinii".

Tarquinia Sfinks etruski - Chiusi, ok 550 r.p.n.e. Losy wielu bogów etruskich zasługują na staranne i wnikliwe zbadanie. Imiona ich występują bądź to w wersji etruskiej, bądź to w wersji zapożyczonej z greki lub łaciny. Nie zawsze jednak łatwo odkryć, że pod imionami o obcym pochodzeniu kryją się auten­tyczne bóstwa etruskie. Fufluns odpowiada greckiemu Dionizosowi i latyńskiemu Liberowi. Ten etruski bóg winorośli, o rysach twarzy zapożyczonych od Dionizosa, musiał być w Etrurii postacią bardzo popularną, występuje bowiem w dziełach plastyki etruskiej szczególnie często. Orgiastyczny kult Dionizosa najwidocz­niej przypadł do gustu Etruskom i zakorzenił się w Etrurii. Symbole dionizyjskie często pojawiają się na zabytkach późnej plastyki sepulkralnej. Tytus Liwiusz, opowiadając o kryzysie wywołanym rosnącą falą orgii bachicznych w Italii, wskazuje, że to Etruria była pierwszym siedliskiem zła i zarazy: Huius mali labes ex Etruria Romam veluti contagione morbi penetravit, ta plaga przeniosła się jak zaraza z Etrurii do Rzymu (XXXIX, 9, 1).

Sethlans, jeden z etruskich bogów ognia, cieszył się szczególną czcią w Perusii; Turms, odpowiednik grec­kiego Hermesa i rzymskiego Merkurego, czczony był zapewne przede wszystkim w Arretium. Posiadał te same co Hermes atrybuty i podobnie jak tamten był przewodnikiem dusz zmarłych i opiekunem handlu. Na pewnym zwierciadle etruskim z późnego okresu znaj­dujemy imię rzymskiego Merkurego zapisane w wersji Mirqurios. Etruski Maris to italski bóg wojny, Mars gromowładny. Z czasem rozpowszechnia się w Etrurii grecka legenda o Aresie i Maris zostaje kochankiem Turan-Wenus. Słusznie wiązano imię Turan, bogini miłości, z rdzeniem prehelleńskim, z którego powstało słowo τυραννος. Turan, jest władczynią, boginią-matką. Jej pełną wdzięku sylwetkę, z upodobaniem szkicowaną przez etruskich artystów, a przypomina­jącą grecką Afrodytę, znajdujemy na najrozmaitszych zabytkach, przede wszystkim, rzecz prosta, na kobie­cych klejnotach i przyborach toaletowych. Równie bli­skie sztuce etruskiej jest rodzeństwo Apollo i Arte­mida; bogowie ci występują pod zbliżonymi wzajem, ale różnymi imionami: Aplu, Apulu, Aplum, Artemes, Aritimi, Artumi, Artimnes. Genezy greckiego kultu obu tych bóstw należy szukać w Azji Mniejszej. Układ samogłosek w imionach Artemidy etruskiej przypo­mina formy spotykane w inskrypcjach z Lidii i może stamtąd właśnie czerpią swój rodowód owe imiona etruskie; wykluczałoby to hipotezę, wedle której Etru­skowie jedynie zniekształcili imię greckie zapożyczone w epoce klasycznej. Jak wykazano w pewnym obszer­nym i wyczerpującym studium, do najważniejszych za­pożyczeń należy postać Heraklesa, który stał się jed­nym z czołowych bóstw etruskich. Bóg przygody i wojny, zwycięzca piekieł, heros helleński przybyły z rozbrzmiewających wesołym gwarem miast Wielkiej Grecji szybko wypełnił Etrurię rozgłosem swych boha­terskich wyczynów. Niektórych innych bogów — takich jak Velchans, odpowiednik Hefajstosa i Wulkana, czy bóg ognia Sethlans, który ciskał pioruny a zarazem panował w podziemiach — otaczała atmosfera lęku i grozy. Jeszcze straszniejszym bóstwem był Satre-Saturn, żądny krwawych ofiar. Niektóre postacie uosa­biały nieubłagany Los, a ich kult obejmował czasem dziwne rytuały wywodzące się z praktyk magicznych. W Volsinii, w świątyni bogini Nortii, co roku wbijano w mur gwóźdź, dla rachuby lat. Volsiniis quoque clavos indices numeri annorum fixos in templo Nortiae etruscae deae cornparere diligens talium monumentorum autor Cincius adfirmat, opowiada Tytus Liwiusz (VII, 3, 7). Zwyczaj ten przyjął się później w samym Rzymie i corocznie w idy wrześniowe praetor maximus wbijał gwóźdź w prawe ścianę celli Jowisza Kapitolińskiego.

Niemniej ciekawy i bogaty jest świat pół-bogów l demonów. Na zwierciadłach i cystach z brązu, naj­częściej z epoki hellenistycznej, ożywają przed nami czarujące postacie demonów kobiecych; nagie, jedynie obute w sandały lub buciki i przystrojone w naszyjniki i bransolety, trzymają w rękach alabastrony z wonnościami. Te pełne wdzięku skrzydlate boginki na­leżą do orszaku Turan i obracają się przede wszystkim w kobiecym świecie stroju i biżuterii. Nazywano je Lasa, a do tej nazwy ogólnej dodawano imiona indy­widualne pochodzące zwykle od nazw rodów, którym patronowały. Niekiedy występują one razem z Tinią i Menervą, jako zwiastunki przeznaczenia.

W ogólności jednak, wyobraźnia ludu etruskiego była raczej ponura i zaludniała świat pozagrobowy du­chami i demonami uwiecznianymi na urnach, sarkofa­gach czy freskach. Świat pozagrobowy i losy zmarłych zawsze przykuwały jego uwagę pełną troski i niepo­koju. Dzieła artystów etruskich to w znacznej części dzieła o charakterze i przeznaczeniu sepulkralnym. I jeśli lud etruski zdaje się odżywać przed naszymi oczami, mimo iż zaginęła jego literatura, to właśnie dzięki grobowcom i niezliczonej liczbie przedmiotów, wśród których spoczywają zmarli. Wyobrażenia Etru­sków dotyczące świata pozagrobowego były złożone i ulegały z upływem stuleci rozmaitym modyfikacjom. Widoczna na każdym kroku troska o jak najlepsze wyposażenie grobowca i dobór sprzętów grobowych dowodzi w sposób oczywisty, że Etruskowie, jak zresztą wszystkie ludy starożytne, wierzyli w życie po­śmiertne. Dary i ofiary pogrzebowe miały zapewnić owo przedłużanie życia po śmierci: zmarły, pozbawiony sił życiowych, musiał wzmocnić się winem i krwią ofiar. Kwestia lokalizacji świata zmarłych nie jest cał­kowicie wyjaśniona. Czy spędzali oni swój ponury ży­wot pośmiertny we własnych hypogeach, czy raczej gromadzili się razem w jakimś świecie podziemnym? Wydaje się, że oba te wierzenia współistniały z sobą, podobnie jak u Rzymian, i że nie odczuwano potrzeby racjonalnego pogodzenia ich. Cień zmarłego schodził do wielkiej podziemnej jaskini, a wino ofiarne i dary składane dla niego na łożu grobowym pokrzepiały za­razem, mocą cudu, cienie zza Styksu. Mundus, szyb ze sklepieniem, poprzez który świat zmarłych komuni­kował się ze światem żywych, był pomysłem etruskim, przejętym następnie przez Rzymian. Samo słowo ła­cińskie mundus wywodzi się, być może, z języka etru­skiego. Na etruskich zwierciadłach widzimy boginię stroju zw. munthu. W łacinie mundus oznacza począt­kowo ozdoby kobiece, później ogół ciał niebieskich, ozdobę niebios. Skojarzenie to ułatwiło z pewnością takie samo podwójne znaczenie greckiego kosmos, być może jednak wcześniej jeszcze znalazło ono wyraz w języku etruskim. W dniach zw. w Rzymie religiosi otwierano mundus i duchy zmarłych wychodziły po­przez ten ponury szyb na powierzchnię ziemi.

Cerveteri Cerveteri - wnętrze grobowca
Już na najstarszych malowidłach znajdujemy sceny obrazujące podróż zmarłego do świata podziemi; pro­wadzą go lub przewożą skrzydlate duchy żałobne. Te­mat wędrówki w zaświaty często zresztą powtarza się w plastyce etruskiej w różnych okresach jej historii. W VI i V w. na malowidłach tych wszystko tchnie ciszą i spokojem. Na początku IV w. pojawiają się na freskach z Orvieto władcy królestwa cieni, o imionach zapożyczonych z greki — Eita-Hades, Phersipnai-Persefona. Ulubionym zajęciem w świecie podziemnym były dotychczas uczty i zabawy. Teraz dokonuje się zmiana w samej atmosferze tych scen i pojawiają się nie znane dotąd demony. Furie, zw. Culsu i Vanth, potrząsają pochodniami, czasem otwierają księgę prze­znaczenia. Demony, całkowicie obce mitologii greckiej, mają wygląd szkaradny i przerażający. Charun, etru­ski demon śmierci, nie zapożyczył od greckiego prze­woźnika dusz, Charona, nic poza imieniem. Jego sina cera przypominająca gnijące ciało, haczykowaty nos l końskie uszy czynią zeń przerażającą hybrydę, istotę na wpół ludzką a na wpół zwierzęcą. Charun trzyma na ramieniu młot, którym wymierza bezlitośnie i jakby z okrutną uciechą ostateczny cios przeznaczenia. Jeszcze bardziej przerażający jest Tuchulcha, o łapach i dziobie drapieżnego ptaka, potrząsający wężami. Po­twory te kojarzą się nieodparcie z monstrualnymi postaciami demonów chaldejskich. Stosunkowo późne po­jawienie się tych stworów, wyraźnie odpowiadających ponurej wyobraźni Etrusków, nie powinno zwieść nas z właściwego tropu. Z pewnością zaludniały one świat piekielny Etrusków znacznie wcześniej, niż w okresie, w którym spotykamy je w dziejach plastyki. Po prostu sztuka etruska dotąd przekładała nad nie pogodne epi­zody i postacie z mitologii greckiej. Lecz klęska, w obliczu której stanęła Etruria, zagrożona przez Ga­lów i Rzymian, okryła ponurym cieniem ostatni okres jej dziejów i kazała artystom malować śmierć w smutnych barwach o inspiracji orientalnej, której nie prze­słaniały już pogodne przestawienia zapożyczone od Greków.

Ten szkicowy obraz tendencji religijnych Etrusków byłby zbyt niepełny, gdybyśmy nie podkreślili całej złożoności i pedanterii wszelkiego rodzaju rytuałów, które disciplina etrusca narzucała państwu i obywate­lom. Drobiazgowość i formalizm cechują tę religię, która była zarazem nauką i praktyką, uczoną doktryną i sztuką wykorzystania wszystkich środków mogących zapewnić życzliwość bogów i złagodzić ich gniew. O ile bowiem święte księgi zawierały doktrynę dotyczącą zakładania miast i świątyń, organizacji świata ludzkie­go i niebiańskiego, to do wyspecjalizowanych kapła­nów należało poszukiwanie i wskazywanie ludziom środków pozwalających zdobyć lub zachować przychyl­ność bogów. Dotyczy to zwłaszcza tłumaczenia zjawisk nadprzyrodzonych, która to sztuka odgrywała w życiu Etrusków rolę niezwykle ważną, podobnie zresztą jak u Rzymian. Haruspikowie analizowali znaczenie zja­wiska, wskazywali bóstwo będące jego sprawcą, przy­czyny, które skłoniły je do zesłania znaku i jego sens prognostyczny; wskazywali też, i to było w ich pora­dach sprawą główną, jakie należy odprawić obrzędy ekspiacyjne, aby ułagodzić bogów i odwrócić groźbę. Zabiegi zalecane przez haruspików znamy dzięki opo­wieściom z epoki rzymskiej; były to przeróżne obrzędy, w których znaczną rolę odgrywały ofiary materialne, mające na celu zmazanie winy. W miejscach, w któ­rych uderzył piorun, kopano szyby, zw. bidentalia od nazwy owiec, bidentes, zarzynanych w czasie ceremonii. Innym przykładem może być palenie zwierząt dziwolą­gów, przewożenie w skrzyniach na pełne morze i to­pienie obojniaków, których dotknięcie skażało ziemię. Religia etruska oplatała życie miast i obywateli siecią przepisów i zakazów. Czynnik sakralny wkraczał nie­ustannie w życie codzienne starożytnych Etrusków, wyciskając silne piętno na ich umysłach i sercach.

* * *

Fragment książki: Rayrnond Bloch - Etruskowie

Data utworzenia: 14/02/2014 @ 20:55
Ostatnie zmiany: 14/02/2014 @ 20:55
Kategoria : Etruskowie
Strona czytana 2465 razy


Wersja do druku Wersja do druku

 

Komentarze

Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!

 

Reklama

 
Trzecie Oczko
0-hiszpania-semana santa-19.jpg0-hiszpania-semana santa-6.jpg0-hiszpania-semana santa-50.jpg0-hiszpania-semana santa-48.jpg0-hiszpania-semana santa-2a.jpg0-hiszpania-semana santa-32.jpg0-hiszpania-semana santa-36.jpg0-hiszpania-semana santa-7.jpg0-hiszpania-semana santa-61.jpg0-hiszpania-semana santa-66.jpg0-hiszpania-semana santa-47.jpg0-hiszpania-semana santa-5.jpg0-hiszpania-semana santa-60.jpg0-hiszpania-semana santa-17.jpg0-hiszpania-semana santa-3.jpg0-hiszpania-semana santa-31.jpg0-hiszpania-semana santa-8.jpg0-hiszpania-semana santa-45.jpg0-hiszpania-semana santa-52.jpg0-hiszpania-semana santa-20.jpg0-hiszpania-semana santa-2c.jpg0-hiszpania-semana santa-9.jpg0-hiszpania-semana santa-30.jpg0-hiszpania-semana santa-58.jpg0-hiszpania-semana santa-24.jpg0-hiszpania-18.jpg0-hiszpania-semana santa-53.jpg0-hiszpania-semana santa-43.jpg0-hiszpania-1u.jpg0-hiszpania-semana santa-18.jpg0-hiszpania-semana santa-21.jpg0-hiszpania-semana santa-23.jpg0-hiszpania-semana santa-46.jpg0-hiszpania-semana santa-2.jpg0-hiszpania-semana santa-6a.jpg0-hiszpania-semana santa-65.jpg0-hiszpania-semana santa-12.jpg0-hiszpania-semana santa-14.jpg0-hiszpania-semana santa-1c.jpg0-hiszpania-semana santa-16.jpg0-hiszpania-semana santa-1a.jpg0-hiszpania-semana santa-3a.jpg
Reklamówka
Rel-Club
Sonda
Czy jest Bóg?
 
Tak
Nie
Nie wiem
Jest kilku
Ja jestem Bogiem
Ta sonda jest bez sensu:)
Prosze zmienić sondę!
Wyniki
Szukaj



Artykuły

Zamknij - Japonia

Zamknij BAHAIZM

Zamknij BUDDYZM - Lamaizm

Zamknij BUDDYZM - Polska

Zamknij BUDDYZM - Zen

Zamknij JUDAIZM - Mistyka

Zamknij NOWE RELIGIE

Zamknij NOWE RELIGIE - Artykuły Przekrojowe

Zamknij NOWE RELIGIE - Wprowadzenie

Zamknij POLSKA POGAŃSKA

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Archeologia

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Bałtowie

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Manicheizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Konfucjanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Satanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Sintoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Taoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Zaratustrianizm

-

Zamknij EUROPA I AZJA _ _ JAZYDYZM* <<==

Nasi Wierni

 2180507 odwiedzający

 27 odwiedzających online