Religioznawstwo
Zagadnienia Religijne
Europa Pogańska
Azja
Hinduizm i odłamy
Judaizm i odłamy
Chrześcijaństwo i odłamy
Islam i odłamy
Ameryka
Australia i Oceania

( Egipt ) - Pobożność codzienna

Pobożność codzienna w starożytnym Egipcie
Już w starożytności wielokrotnie wspomniany grecki historyk i podróżnik Herodot nazwał współczesnych mu Egipcjan najbardziej pobożnymi ludźmi na świecie. Spostrzeżenie to było nad wyraz trafne, gdyż religia przenikała wszystkie sfery życia państwa faraonów.

Pobożność ta nie przejawiała się jedynie w opisywanym uprzednio życiu publicznym, lecz przede wszystkim dotyczyła życia codziennego i prywatnego. Mieszkańcy Czarnego Kraju odczuwali nieustanną obecność i opiekę boskich bytów od chwili swego poczęcia poprzez narodziny, dzieciństwo, zakładanie rodziny, pracę, rozrywkę, chorobę, śmierć i drogę w zaświaty aż do Sali Dwóch Maat, gdzie próba ważenia serca i sprawiedliwy wyrok bóstw rozstrzygał o jego życiu wiecznym lub ostatecznej zagładzie. Spróbujmy więc prześledzić tę drogę.

Poczęcie i okres płodowy

Hathor Hathor Podczas gdy my rozpoczynamy zwykle śledzenie losów człowieka od jego narodzin, starożytni Egipcjanie nie mogliby przy tym pominąć zarówno okresu ciąży, jak i samego aktu poczęcia. Ludzie Czarnego Kraju nie starali się odkładać momentu założenia rodziny, a narodzin potomstwa oczekiwali z wielką niecierpliwością. Było w tym oczywiście również sporo wyrachowania. Wprawdzie w wysoce zorganizowanym społeczeństwie egipskim więzi rodowe nie odgrywały tak zasadniczej roli, jak w patriarchalnych społecznościach azjatyckich nomadów, to jednak dobrze było mieć potomstwo, po którym spodziewano się troskliwej opieki na stare lata i zabezpieczenia ofiar grobowych.

Aby móc liczyć na potomstwo, należało wpierw założyć rodzinę, przy czym inicjatywa w tej dziedzinie należała do kobiety, jak się wydaje w świetle ówczesnej liryki miłosnej:
Wyprawię święto mej bogini,
Jeśli śmiałości doda mocy:
Mój brat kobietą mnie uczyni
Dziś jeszcze wśród upojnej nocy!
Tak czy inaczej, poznanie i zafascynowanie się sobą przyszłych rodziców nie byłoby możliwe bez pomocy jednej z dwóch ulubionych bogiń kraju faraonów - kociogłowej Bastet lub pięknej Hathor, nazywanej zwykle Złotą Krową. Kapłani tych bóstw oferowali wiele skutecznych zaklęć i amuletów, dzięki którym obiekt pożądania nie mógł się oprzeć, przy czym niektórzy z nich, będąc już w zaświatach, obiecywali swe wstawiennictwo u boskiej patronki:
Byłem śpiewakiem Czarodziejki,
tej co próśb wszystkich dziewcząt słucha,
gdy z płaczem jej się polecają (...)
Na głowę lejcie mi olejki!
Napójcie piwem moje usta
i chleb ułamcie na ofiarę.
U stóp połóżcie placków parę,
abym polecił was Hathorze,
co wszystko spełnia, wszystko może!
W razie powodzenia należało oczywiście podziękować za nadprzyrodzoną pomoc, co czyniono chętnie wyrażając wdzięczność w żarliwych modłach, jak to czyni zakochany w liryku ze zbioru znanego jako Siedem Howet:
Wielbię majestat Złotej Pani! Nad wszystkie inne ją przenoszę!
Pieśni dziękczynne śpiewam dla niej! Potęgę Hathor jawnie głoszę!
Spełniła więcej niż prosiłem. Przysłała do mnie ukochaną!
Przysłała samą, tak jak śniłem! Cudem jest to, co mnie spotkało!
Poczęcie było mocno zakorzenione w wyobrażeniach religijnych. Jednak i sam akt zbliżenia nie byłby możliwy bez pomocy ityfalicznego boga Mina, odpowiedzialnego za męską potencję. Nie był to jednak warunek wystarczający. Ojcostwo i macierzyństwo uważano za szczególny dar Wielkiego Boga, na który trzeba sobie było zasłużyć właściwym postępowaniem, tzn. życiem zgodnym z zasadami maat. Jeśli pomimo regularnego pożycia młoda para nie mogła doczekać się powiększenia rodziny, należało udać się do wyroczni któregoś z wielkich bogów (np. Thota, Ptaha albo ubóstwionego Imhotepa) i błagać o pomoc lub konkretne instrukcje.

Chnum Chnum Tak właśnie czyni niepocieszony król z nowoegipskiego opowiadania Książę Przeznaczony i żona kapłana Setme Chaemwese - Mehusze w opowieści Si-Usire. Sposób okazywał się często skuteczny, a jeśli były potrzebne jakieś konkretne rady, bóstwo udzielało ich petentowi we śnie. Gdy wreszcie w oczekiwanym czasie nie pojawiła się u młodej mężatki przypadłość miesięczna, witano to w całym domu z wielką radością jako oznakę łaski bożej - przekazania daru życia, a bóstwu przekazującemu nowe życie (eg. anch) wyrażano wdzięczność darami i modlitwami.

W okresie płodowym boską opiekę nad przyszłym Egipcjaninem przejmował boski garncarz Chnum, który w ciągu dziewięciu miesięcy mozolnie kształtował w łonie matki jego ciało, jak to plastycznie przedstawia jeden z poświęconych mu hymnów:
On płynem krwi ożywia kości,
I to jest dziełem jego ręki,
Że świat wypełnia oddech życia,
I szpik umieścił w środku kości by mogły działać jak należy.
On również sprawia, że kobieta,
Kiedy jej łono jest gotowe
Przyjmuje życie i rozwija
Do chwili kiedy je otworzy,
Gdy On właściwy czas wyznaczy!
Zaprawdę także z jego łaski
Oddechem gardło się ożywia
I on powietrzu nakazuje,
By docierało do zarodka.
On nakazuje rosnąć włosom
I On pokrywa członki skórą,
On też buduje kości czaszki,
I On nadaje kształt policzkom,
I tak formuje wygląd twarzy,
Otwiera oczy, wierci uszy,
Napełnia ciało tchnieniem życia.
On tworzy usta do jedzenia,
Przełyk do jego przełykania,
On stworzył język do mówienia,
A szczęki do ust otwierania,
Gardło do przyjmowania płynów,
Ślinę do plucia i łykania,
Plecy do ciała umacniania,
Kończyny zaś do poruszania,
Ramiona do działania z mocą,
Tyłek, by spełniał swe zadania,
Żołądek stworzył do trawienia,
Ręce i palce do ich pracy,
Serce - by wszystkim kierowało,
Na kole garncarskim Chnuma w tym samym czasie powstawał ogromnie ważny składnik każdej istoty ludzkiej, duchowy sobowtór zwany ka, który będzie po narodzeniu chronił przyszłego człowieka i kierował wszelkimi funkcji ami życiowymi jego ciała, a po śmierci zamieszka wraz z nim w grobie. Ogromnie ważnym momentem ciąży było uformowanie serca, które Egipcjanie uważali za siedlisko intelektu i sumienia oraz mieszkanie osobistej duszy uczuciowej ba, która z kolei kiedyś stanie wraz z nim przed sądem Ozyrysa.

Szczęśliwy rozwój płodu zależał także od zdrowia jego matki, na którą czyhało wiele niebezpieczeństw, a między innymi groźne demony. Dlatego należało ją powierzyć w opiekę niezawodnej bogini o kształcie krokodyla nazywanej Taueret (gr. To-eris), co znaczy po prostu „Wielka".

Narodziny

Poród Poród Po długich oczekiwaniach Chnum wreszcie kończył swą pracę i nadchodził czas porodu. W tym celu przygotowywano zawczasu specjalną, wypalaną „cegłę porodową", której część formowano na kształt głowy kobiecej. Przedmiot ten otaczano kultem jako odrębną boginię o nazwie Meschenet, a jej zadaniem było szczęśliwe odebranie płodu, bowiem Egipcjanki rodziły w pozycji kucznej i dziecko przychodziło na świat na ową „cegłę".

Z niepokojem obliczano ewentualny czas rozwiązania, drżąc przy tym, aby nie przypadł on w jeden z dni niepomyślnych, które nie wróżyły dziecku długiego życia.

Gdy nadchodziły pierwsze symptomy wielkiego wydarzenia, aby złagodzić cierpienia rodzącej kobiety, przyzywano żabiokształtną boginię Hekat, zaś ochronę przed demonami powierzano na ten trudny czas karłowi Besowi, który swym groźnym wyglądem odstraszał żądne łupu demony. Dla uzyskania pewności przyzywano jeszcze boskie bliźniaczki Izydę i Neftydę, które dysponowały olbrzymim zasobem stosownych słów mocy. Niech nas nie dziwią te nadnaturalne zabezpieczenia. W tamtej epoce, nawet w tak cywilizowanym kraju jak ówczesny Egipt, śmierć zbierała obfite żniwo przy narodzinach, zabierając zarówno matki jak i ich długo oczekiwane potomstwo.

Jeśli jednak wszystko poszło dobrze i noworodek oznajmił swym krzykiem przyjście na świat, nadchodził czas nadania mu imienia i określenia jego przyszłego losu. Zadanie to przejmował nowy zespół bóstw, określany jako Siedem Hathor. Jako niewidzialne byty otaczały one noworodka i wypowiadały słowa przeznaczenia, które słyszał ojciec dziecka lub położne, tak jak to się dzieje w opowiadaniu Książę Przeznaczony:
A gdy wypełnił się jej czas - urodziła syna. A Hathory, które przybyły wyznaczyć jego los powiedziały: „Zginie przez krokodyla, węża albo psa". Ludzie, którzy czuwali nad dzieckiem, usłyszeli te słowa i przekazali Jego Powinności. Wtedy serce faraona ścisnęła trwoga.
Czasem nadawały one też dziecku imię, które uważano, na równi z duszami i energiami, za jeden z podstawowych składników osoby ludzkiej. Człowiek, który je utracił, przestawał istnieć. Dlatego też pozbawiano go przestępców i usuwano ze wszystkich inskrypcji i napisów w grobach ludzi uznanych za przeklętych. Jednak w większości przypadków imię nadawali rodzice, którzy mogli się przy tym kierować różnymi względami:
  • nakazem bóstwa w proroczym śnie, jak to się dzieje w przy padku Setme Chaemwese w opowieści Si Usire („Twoja żona Mehusze poczęła ze mną. Dlatego chłopiec, który się narodzi, będzie nazwany Si Usire");
  • chęcią zapewnienia potomkowi opieki potężnego bóstwa, np. Hori, Seti, Ameni (tzn. należący do Horusa, Setha, Amo- na), Amenemhat („Amon go chroni"), Siamon („Syn Amo- na"), Ramose („Zrodzony przez Re"), Amenhotep („Amon jest Zadowolony");
  • prośbą, życzeniem, aby słabowite dziecię przeżyło, np. Dżedptahiwanch („Ptah mówi, że on przeżyje");
  • prostymi skojarzeniami dotyczącymi noworodka, np. Tamit („Kotka"), Dżemit („Słodka"), Nachti („Zuch"), Szeri („Maleńki");
Przyjście na świat nowego poddanego króla należało niezwłocznie zgłosić do tzw. Domu Życia, znajdującego się przy każdej większej świątyni, gdzie wpisywano wybrane przez rodziców imię do Księgi Życia, co odpowiada naszemu wpisowi metrykalnemu w księgach parafialnych. Ponieważ Egipcjanie nie znali formalnego aktu małżeństwa, czynność ta, w przypadku zgłoszenia pierworodnego dziecka, była równoznaczna z potwierdzeniem istnienia faktycznego związku jego rodziców.

Ponieważ w Egipcie nie używano nazwisk, a wobec wielkiej popularności niektórych bóstw identyczne imiona teoforyczne były nad wyraz częste, radzono więc sobie z rozróżnianiem ich właścicieli dodając do takich imion przezwisko, a czasem imię ojca lub matki. Nie było jednak żadnej ustalonej reguły.

Dzieciństwo

Taueret Taueret W przeciwieństwie do wielu innych ludów starożytnych Egipcjanie nie zabijali ani nie porzucali noworodków. Wychowanie nie było zresztą kosztowne. W ciepłym klimacie Egiptu dzieci nie używały żadnego odzienia oprócz naszyjników i grzebieni. Aż do trzeciego roku życia karmiono je piersią, a następnie słodkim piwem, daktylami, łodygami papirusu i jarzynami, które można było znaleźć wszędzie. Jednak pomimo tego zdrowego trybu życia upragnione potomstwo nie było całkowicie bezpieczne. Nawet w ogrodowych sadzawkach łatwo się było utopić, a w Nilu, gdzie kąpała się większość dzieci, roiło się od krokodyli. Wszędzie też można było się natknąć na jadowite węże i skorpiony, zaś roje much roznosiły groźne choroby. W tych warunkach nadal niezbędna była opieka bóstw. Najczęściej powierzano małe dzieci w opiekę Izydzie, która cieszyła się zasłużoną sławą doskonałej matki, a ponieważ uchodziła też za wielką czarodziejkę, powszechnie używano jako zaklęć słów wypowiedzianych przez nią w różnych okolicznościach, gdy chroniła swego synka Horusa przed zamachami Setha.

Przez pierwsze lata życia dziecko wychowywało się w domu pozostając pod opieką matki lub, w bogatszych domach, mamki. Pierwszym poznawanym przez dziecko światem był rodzinny dom i jego mieszkańcy. I w nim właśnie stykało się po raz pierwszy z czynnościami kultowymi. Nawet w najuboższym domostwie w centralnym pokoju znajdowała się nisza przeznaczona na posążek bóstwa oraz skromny ołtarzyk lub kadzielnica służące do składnia ofiar. W tym samym pomieszczeniu znajdowały się także „fałszywe drzwi", przez które mogły przenikać do wnętrza domu subtelne i pożądane dusze zmarłych krewnych.

Egipcjanie kochali zwierzęta, które dzieliły z nimi mieszkania i szybko zaprzyjaźniały się z najmłodszymi dziećmi. Ten naturalny kontakt miał również znaczenie sakralne, gdyż ulubione zwierzęta domowe Egipcjan (kot, pies, małpa i gęś nilowa) były jednocześnie żywymi wizerunkami dostojnych bogów (Bastet, Anubisa, Thota i Amona).

Thot Thot Bez wątpienia też mali Egipcjanie obserwowali domowe przyjęcia i uczty, którymi rodzice podejmowali sąsiadów, przyjaciół lub kolegów z pracy. Często wraz z rodzicami i rodzeństwem wychodzili naprzeciw zaproszonym i wprowadzali ich w gościnne wrota wykrzykując nabożne słowa powitania: „Żyj w zdrowiu i sile! Niech Amonrasonter obdarzy cię swą łaską! Proszę Re-Harachte, Ozyrysa i Izydę, i wszystkich bogów, i boginie cichej krainy, aby obdarzyli cię życiem, abym mógł cię widzieć w pełni sił i ściskać w swych ramionach!".

Nieraz też, sypiąc na wchodzących płatki kwiatów, widzieli jak ojciec podnosi w górę małą figurkę przedstawiającą mumię i wypowiada odwieczną zachętę: „Patrz na nią, a potem wesel się i pij, bo gdy umrzesz staniesz się do niej podobny!", na co zgromadzeni goście odpowiadali zwykle Pieśnią Harfiarza. Sławiła ona uroki życia, lecz jednocześnie kończyła się wyrażeniem przekonania, iż człowiekowi żyjącemu w zgodzie z maat sądzona jest wszelka pomyślność i życie wieczne w zaświatach:
Śmierć zaś zawładnie słabym i siłaczem. Nie ujdzie nawet, kto włada pałacem I ten, po którym nawet mysz nie płacze, I ten w bandażach, i ten bez bandaży! Bierz zatem wszystko, czym cię los obdarzył, Mnóż tysiąckrotnie i odegnaj smutek! Ciesz się z Izydy, Mina oraz Prawdy I z darów, które daje ci Ernute!
Hekat Hekat Dzieci towarzyszyły też rodzicom, gdy w czasie świąt oczekiwali na „radosne wyjście boga" z jego przybytku i zapewne podzielali ich wzruszenie, kiedy nadchodził ten uroczysty moment. Te beztroskie i szczęśliwe dni kończyły się dla większości chłopców około piątego roku życia, gdy uważano ich za wystarczająco dorosłych, aby podjęli obowiązki szkolne lub pod okiem ojca wprawiali się do jego zawodu. Również i dla dziewczynek kończyło się w tym czasie dzieciństwo i musiały wdrażać się do przyszłych obowiązków matki i żony. Zanim jednak dokonała się ta zasadnicza zmiana, poprzedzał ją uroczysty dzień „przepasania" chłopca lub „odziania w suknię" dziewczynki, gdyż nie wypadało, aby tak „poważny pięcioletni człowiek" dalej paradował nago jak noworodek. Było to ważne święto rodzinne i religijne, gdyż mające podjąć pierwsze obowiązki dziecko przechodziło jednocześnie pod opiekę nowego boga, właściwego dla przeznaczonego mu losu.

Możemy być pewni, że Egipcjanie, którzy uwielbiali przyjęcia rodzinne, zorganizowali z tej okazji ucztę, w której główny bohater siedział na honorowym miejscu, a krewni, sąsiedzi, znajomi i przyjaciele zachwycali się, według dobrego obyczaju, jego urodą, „dojrzałością" i inteligencją.

Jeśli dziecko miało kontynuować urzędniczą karierę ojca lub też gdy ambitni rodzice pragnęli dla niego lepszego losu od swojego, to nieuchronnie musiało ono rozpocząć naukę w szkole. Tu zaś życie nie było lekkie, gdyż ówcześni pedagodzy stosowali tylko jedną metodę nauczania - wbijanie kijem trudnej nauki pisania - jak to wprost oznajmiała jedna z maksym: „Ucho ucznia znajduje się na jego tyłku!". Nauka była trudna i trwała od świtu do zmierzchu, tak że uczeń musiał dostać od matki co dzień wystarczającą ilość chleba i piwa, które było podstawowym napojem Egipcjan. Chociaż trudno to nam sobie dzisiaj wyobrazić, młody człowiek mógł nawet zostać zawrócony do domu przez nauczyciela, jeśli w jego koszyku zabrakło tych niezbędnych produktów! Udrękę ucznia powiększało także i to, że Egipcjanie nie znali żadnych ferii ani wakacji i jedynymi chwilami wytchnienia dla ucznia były liczne święta. Toteż nieszczęsnym kandydatom na pisarzy ogromnie potrzebna była opieka boska, aby pojąć trudną sztukę pisania i ocalić skórę od kija. Nie ulegało wątpliwości, że najlepszym obrońcą jest sam wynalazca „boskich znaków" i pan wszelkiej wiedzy - Thot z Hermopolis, i że ku niemu kierowali swe lękliwe prośby, wyrażające nadzieję na lepsze życie po zakończeniu edukacji lub pełne ulgi podziękowania, np.:
O Thocie! Niechże się znajdę w Sznumu, Twoim mieście,
Gdzie życie jest tak słodkie!
Daj mi tyle chleba i piwa, ile potrzeba do życia
i chroń me usta od słów płomiennych!
W szkole, która do końca Średniego Państwa znajdowała się przy dworze królewskim lub siedzibie nomarchy, a od Nowego Państwa przy każdej większej świątyni, młody człowiek pogłębiał swą wiedzę religijną poczynając od znaczenia świętych znaków, które, prócz swego zwykłego zastosowania, miały także wymowę religijną i wiele z nich uchodziło za potężne amulety, jak np. krzyż życia anch, węzeł Izydy tit, kręgosłup Ozyrysa dżed, oko Horusa udżat.

Oko Horusa Oko Horusa Do pierwszych prób ćwiczeń pisania i czytania nie dawano dziecku cennego papirusu. Musiało się ono zadowolić wapienną tabliczką wielokrotnego użytku lub bezwartościowymi skorupkami glinianych naczyń. Poznawaniu znaków towarzyszyła oczywiście nauka rysunku, kanonu przedstawiania postaci, gramatyki oraz religii. Potem, po wielu próbach okupionych niejednokrotnie kijami, nadchodził następny etap: kopiowania nauk moralnych (sbojet) oraz ilustrujących je barwnych przypowieści (sadżi). Praktyczni nauczyciele łączyli przy tym dwa cele: zaznajamianie ucznia z nowym rodzajem pisma - kursywą hieroglificzną i hieratyką oraz wpajanie mu zasad moralnych popartych autorytetem religijnym.

Gdy młodzieńcy nauczyli się pisać na tyle, że nie robili już poważnych błędów gramatycznych narażających na zniszczenie cenny papirus (ortografia była dość swobodna i podporządkowana zasadom estetyki), mogli zacząć przepisywać hymny do bogów, teksty rytualne i co pospolitsze zaklęcia. Poznawanie tajników pisma, zasad religii i moralności nie było bynajmniej jedynymi zadaniami uczniów. Od przyszłego urzędnika czy kapłana wymagano wszechstronności. Dlatego też jednocześnie wpajano im tajniki poprawnego zachowania, prawa, geometrii, geodezji, rachunkowości, zarządzania, architektury, wojskowości, zootechniki, a nawet psychologii, medycyny i chemii. Nic więc dziwnego, że niektórzy uczniowie nie wytrzymywali pierwszych dziesięciu lat morderczej katorgi i w końcu opuszczali lekcje, szukając schronienia pod skrzydłami bogini Hathor w niezliczonych szynkach i domach uciechy, co doprowadzało do rozpaczy ich zawiedzionych nauczycieli i rodziców:
Mówiono mi, że zaniedbujesz księgi rachunkowe dla szaleńczych tańców! Włóczysz się od knajpy do knajpy. Twoje kroki znaczy wstrętny odór piwa. Jesteś jak pusta świątynia bez boga i jak dom bez chleba. Widzieli cię, jak się zataczasz od ściany do ściany. Ludzie uciekają od twoich przekleństw. Czemuż nie pojmujesz, że wino jest obrzydliwe i prowadzi cię do zguby! Czemuż nie porzucisz pucharów i kubków, a odrzucasz to, co może zapewnić ci przyszłość!
Ci, którzy nie mieli dostojnych rodziców albo nie byli zbyt ambitni, odbywali praktykę zawodową pod nadzorem ojców.

Jak zwykle w takich przypadkach powierzano im najmniej atrakcyjne zadania i musieli służyć wszystkim dojrzałym towarzyszom pracy. I tu nie obywało się oczywiście bez pomocy boskiej. Przyszli rzemieślnicy i budowniczowie prosili o wsparcie memfickiego Ptaha, rolnicy wzdychali do Hapiego, Nepriego i Ozyrysa, pracze i rybacy do groźnego Sobka, a kandydaci na zawodowych żołnierzy do Montu, Sakhmet lub Setha.

Również i obleczone w pierwszą sukienkę dziewczynki musiały się nauczyć nieskończonej ilości kobiecych zajęć, takich jak: pielęgnacja niemowląt, wypiekanie chleba, przygotowywanie posiłków, wytwarzanie piwa i innych napojów chłodzących, przędzenie i tkanie, przygotowywanie środków czystości i kosmetyków z półproduktów. Do tego trzeba jeszcze dodać umiejętność zadbania o swoją fizyczną atrakcyjność (makijaż i fryzura), śpiew i taniec, i wreszcie sztukę uwodzenia, gdyż, jak się zdaje, w większości wypadków właśnie na kobiety spadał obowiązek wyszukania sobie towarzysza życia. Z biegiem lat coraz bardziej oddawały się one w opiekę Hathor i fizycznie starały się upodobnić do tej bogini, uważanej za ideał piękności i kobiecości. Ponieważ życie dorastających dziewcząt były bardzo uciążliwe, z utęsknieniem czekały one na czas pierwszej menstruacji, gdy będą, według egipskich norm, dojrzałe do małżeństwa, które uczyni z nich prawdziwe panie domu.

Gdy młody Egipcjanin spędził około dziesięciu lat w szkole i opanował wszystkie umiejętności potrzebne urzędnikowi państwowemu, mógł kształcić się dalej w określonej specjalności (dalsze dziesięć lat nauki) lub rozpocząć praktykę zawodową, o co nie było trudno, gdyż administracja państwowa i świątynna wymagała ciągłych uzupełnień. Zakończenie szkoły zamykał najprawdopodobniej całościowy egzamin, a przy okazji uzupełniano tę inicjację w dorosłe życie bolesną operacją obrzezania, jak to zobrazowano na reliefach w mastabach urzędników VI dynastii w Sakkarze.

Małżeństwo

Około piętnastoletni młodzian był uznawany za dorosłego i powinien wtedy podjąć pracę zawodową. Aby jednak stał się pełnowartościowym członkiem społeczeństwa, oczekiwano od niego szybkiego ustabilizowania statusu rodzinnego. Praca ludzka była głównym bogactwem Egiptu, toteż nauki mędrców zachęcały młodych ludzi do niezwłocznego ożenku:
Jeśliś jest doskonały - załóż sobie dom biorąc dziewczynę, która zaspokoi twe serce.
Wybór towarzyszki życia był czasem wynikiem układu między rodzinami młodych, lecz najczęściej dobierali się sami, a dokładniej rzecz biorąc, czyniły to spragnione małżeństwa dziewczęta. W świetle egipskich opowiadań i liryków mężczyzna był w sprawach erotyki istotą dość naiwną i nieporadną, natomiast kobieta zmysłową i rzeczową.

Egipski styl wychowania dziewcząt sprzyjał naturalnej skłonności kobiet do eksponowania swej urody. W tej trudnej sztuce osiągnęły one wspaniałe efekty i śmiało mogłyby rywalizować z naszymi dziewczętami, co jest tym bardziej godne uznania, że środki, którymi dysponowały, były w porównaniu z obecnymi o wiele uboższe.

Ostatnią ważną czynnością było wybranie odpowiedniego odzienia i biżuterii. Egipskie poczucie przyzwoitości nakazywało zasłanianie pośladków. Tradycyjnym odzieniem kobiety używanym we wszystkich epokach była długa, ściśle dopasowana lniana suknia, podtrzymywana dwoma ramiączkami. W czasach Starego Państwa były one dość szerokie i tworzyły rodzaj stanika. Później zredukowano je do wąskich pasków zupełnie odsłaniających piersi. Suknia taka była zazwyczaj biała i nadawała się jako uroczysty strój do odwiedzania świątyń. Pozostaje tajemnicą, w jaki sposób Egipcjanki poruszały się w tak wąskiej sukni. Praktyczniejsza była barwna, nieco szersza i krótsza spódnica podtrzymywana paskiem przebiegającym między piersiami. W czasach Nowego Państwa nauczono się tkać przeźroczyste płótno, tzw. królewskie. Modne były wtedy drapowane suknie i płaszcze wiązane na lewym ramieniu oraz długie suknie z krótkimi rękawami. Tkaniny stały się tak bardzo cienkie, że swobodnie przeświecało przez nie nagie ciało. W czasach króla-heretyka Echnatona weszła w użycie dwuczęściowa kombinacja rozcięta od pasa w dół tak, że pozostawiała odkryty pępek i srom. Tancerki tego okresu „ubrane" były jedynie w wąziutki pasek wokół talii, co było odstępstwem od dotychczasowej zasady konsekwentnego zasłaniania pośladków.

W ostatnim tysiącleciu p.n.e. pojawił się przedziwny strój. Był to kawałek materiału z otworami na głowę i ręce. Sięgał on do połowy uda i również odsłaniał cały przód ciała. Pozornie wybór ubioru wydaje się bogaty. W rzeczywistości zmiany w stroju zachodziły bardzo wolno i w obrębie jednego pokolenia były zupełnie niezauważalne. Główną rolę w wyglądzie kobiety egipskiej odgrywała nie tyle suknia, co makijaż i biżuteria. Wśród tej ostatniej króluje szeroki, kolorowy naszyjnik przykrywający piersi. Czasem zastępuje go łańcuszek z zawieszonym amuletem. Przeguby rąk i nóg zdobiono szerokimi bransoletami. Po dokonaniu wszystkich czynności upiększających Egipcjanka nareszcie mogła pokazać się publicznie.

Celem niewieścich zabiegów upiększających było jak największe upodobnienie się do prototypu wszystkich uwodzicielek - bogini Hathor, na co wskazuje zwłaszcza zwyczaj dążenia do uzyskania złocistej barwy skóry. Zwieńczeniem tych wszystkich starań był zachwyt w oczach wybranka, który również wyrażał go w słowach pełnych skojarzeń religijnych:
O najpiękniejsza i jedyna, Z tych, które Czarna Ziemia rodzi, Jak gwiazda, która rok zaczyna, Gdy nad wezbraną rzeką wschodzi!
(...)
Więc każdy spacer mej jedynej Wielbiony jest jak triumf bogini.
„Upolowanie męża" wymagało jeszcze bardzo wiele zabiegów, których opisanie zajęłoby zbyt wiele miejsca. Warto jednak wspomnieć o stosowaniu zaklęć magicznych, które można było nabyć w świątyniach Hathor lub Bastet. Młodzi mężczyźni nie musieli się więc zbytnio wysilać.

Wśród tekstów egipskich nie natrafiamy na żaden ślad urzędowego aktu zawarcia małżeństwa ani towarzyszącej mu ceremonii religijnej. Wydaje się, że za początek związku uważano po prostu przeniesienie się dziewczyny do domu ukochanego.

Starożytny Egipt kojarzy się na ogół z mrocznymi grobowcami, Księgą Umarłych, nieubłaganym sądem Ozyrysa i straszliwymi demonami czyhającymi na duszę grzesznika. Jakkolwiek ten ponury obraz silnie oddziałuje na naszą wyobraźnię, to w obecnym stanie wiedzy wydaje się zupełnie fałszywy. W rzeczywistości mieszkańcy kraju faraonów mieli pogodną naturę i nie stronili od żadnej przyjemności. Ze ścian egipskich grobowców spoglądają na nas spokojne i zadowolone twarze małżonków obejmujących się czułym uściskiem. Egipcjanin kochał swój dom i chętnie do niego powracał po pracy. Jego życie było ustabilizowane, niezbyt ambitne i spokojne.

Ozyrys Ozyrys W przeciwieństwie do innych ludów Wschodu traktujących kobietę głównie jako osobę „do rodzenia dzieci" i jednocześnie rodzaj inwentarza (własność ojca, a później męża), Egipcjanie uważali żonę za przyjaciółkę i towarzyszkę męża. Nie ukrywano jej przed światem i nie wymagano od niej, aby była jedynie biernym obiektem dla zaspokajania żądz. Egipcjanin chętnie pokazywał się w towarzystwie swej żony - wspólnie organizowali domowe przyjęcia i razem odwiedzali przyjaciół. Małżonkowie zwracali się do siebie „siostro" i „bracie", chociaż, z wyjątkiem rodziny królewskiej, związki pomiędzy rodzeństwem należały do rzadkości. Nazewnictwo to miało najprawdopodobniej podłoże religijne i nawiązywało do idealnego, mitycznego związku Ozyrysa i Izydy, którzy oboje byli dziećmi niebiańskiej Nut. W każdym razie młode małżonki chętnie porównywały się z tą niezmiernie popularną boginią:
Mam ręce pełne persei, Włosy mi ciążą pachnidłem, Gdy w twych objęciach się spalam, Zamieniasz mnie w Izydę!
Dbałość o żonę należała do tradycyjnych obowiązków męża, co zaleca w swych naukach Patahhotep, żyjący w czasach Starego Państwa:
Załóż domostwo, kochaj w nim żonę gorliwie, napełniaj jej brzuch i odziewaj grzbiet, namaszczaj olejkami ciało! Sprawiaj jej radość póki żyjesz, aby była dla ciebie żyznym polem. [...]. Gdy zapragnie się z tobą kochać, otwórz jej swe ramiona, przygarnij ją i kochaj, a utrwali to zgodę w twoim domu. Gdy ją odepchniesz - wykopiesz przepaść [...] Jeśli wziąłeś za żonę figlarkę, która znana jest w twoim mieście ze swej żywości, jeśli jest wesoła i lubi się zabawiać, nie odtrącaj jej, lecz daj jej pożyć, bo radość przynosi szczęście!
Większość mężów starała się spełnić te oczekiwania, w zamian za co mogli się oni spodziewać gorącego uczucia i szczerego przywiązania, jak o tym świadczy następujące poetyckie wyznanie, pochodzące z czasów Nowego Państwa:
0 mój bracie! Twe skryte zmartwienia
pragnę z tobą podzielić jak żona.
Kocham ciepło twojego ramienia,
Jestem przecież do tego stworzona!
Pragnę ciągle, bom jest zakochana
1 do serca tak szepcę o tobie:
„Niech mnie ściska od zmroku do rana!
Spać bez niego, to znaczy - spać w grobie!"


Dajesz zdrowie i życie i siłę, aż mrowienie po ciele przebiega. Moje serce dla ciebie wciąż bije i nie pragnie nikogo innego!
W powyższym, niezmiernie rzadkim w literaturze światowej, poetyckimi pomniku miłości małżeńskiej uderza zwłaszcza owo „dawanie życia, zdrowia i siły", gdyż tego rodzaju zwroty stosowali Egipcjanie zwykle w stosunku do bogów i królów. O sprawach związanych z posiadaniem i wychowywaniem potomstwa napisano już wyżej, toteż należy zamknąć ów opis rodzinnego szczęścia stwierdzeniem, iż Egipcjanin nie tylko czuł się najlepiej otoczony żoną, dziećmi i ulubionymi czworonogami w zaciszu domowego ogródka, lecz ponadto pragnął kontynuować tę idyllę w zaświatach, jak to wynika z dekoracji ówczesnych grobowców.

Praca

Pomimo rodzinnych upodobań większą część życia Egipcjanin spędzał jednak w pracy. I tu, tak jak w szkole czy rodzinie nie dało się oddzielić sfery sacrum od profanum. Każde zajęcie miało bowiem swego boskiego opiekuna i rzetelne wykonywanie obowiązków oraz ewentualny awans zależał od jego wsparcia. Jeśli miejscem pracy był urząd, wielka budowa lub obóz wojskowy, zawsze znajdowała się przy nim jakaś kaplica lub przynajmniej ołtarz, gdzie można było oddać należny hołd danemu bogu. Religijność w pracy nie kierowała się jednak tylko w kierunku bóstw patronujących wykonywanej czynności, takich jak: Thot, Ptah czy Chnum.

Często pracownicy zwracali się też do bóstw opiekujących się miejscem wykonywanej pracy lub do zmarłego króla - założyciela miejsca pracy. Przykładem mogą być pracownicy zatrudnieni przy budowie grobów królewskich w Tebach Zachodnich, którzy gorliwie modlili się do personifikacji świętej góry Meretseger oraz do króla Amenhotepa I (władca ten jako pierwszy zorganizował niegdyś prace w Dolinie Królów i założył osadę, w której żyli potomkowie pierwszych robotników i artystów). A nie był to jedynie wyraz obawy czy wdzięczności, gdyż ów zespół roboczy przypisywał bogini Meretseger także zdolność cudownego leczenia, a wspomnianemu królowi proroczy dar pomagający wykryć codzienne przewinienia.

Uszebti Uszebti Wiemy też, że mieli własnego boskiego opiekuna winnic (Sza, Szezmu), czcili zatrudnieni w nich pracownicy, a nie ulega również wątpliwości, że cały szereg bóstw związanych z wegetacją, wzrastaniem i zbiorami, jak Ozyrys, Hapi, Ernute, Nepri towarzyszył codziennemu trudowi rolnika. Oczywiście swoją patronkę, żabiokształtną Hekat, przyzywały też przy pracy położne. Natomiast na przeciwległym biegunie społecznym wszyscy pracownicy administracji państwowej nieustannie przywoływali personifikację kosmicznego ładu - boginię Maat, natomiast wielce poważani lekarze polecali się opiece mądrego Thota, bogini Sakhmet oraz ubóstwionego Imhotepa. Związek religii z pracą był także kontynuowany w zaświatach, ponieważ nawet na Polach Błogosławionych „usprawiedliwiony głosem" zmarły nie był zwolniony ze swych obowiązków, choć mógł je powierzyć specjalnemu magicznemu zastępcy zwanemu uszebti.

Czas wolny i rozrywki

Pomimo iż w starożytnym Egipcie nie było ustawowych dłuższych urlopów, przeciętny pracownik nie mógł narzekać na brak wolnego czasu. W dużej mierze zawdzięczał to właśnie religii, gdyż liczne święta państwowe, ogólnokrajowe i lokalne trwały łącznie ponad sto dni w każdym roku. Niezbędną regenerację bieżących sił zapewniał wypoczynek w każdy dzień kończący dekadę, gdyż egipski miesiąc dzielono na trzy okresu dziesięciodniowe. Do tych dni należy doliczyć jeszcze usprawiedliwione nieobecności okolicznościowe (zaślubiny, urodziny kolejnych dzieci, własne „prywatne święto", pogrzeby członków rodziny i niektórych świętych zwierząt trzymanych w domu). Prawie wszystkie święta religijne obchodzono hucznie i radośnie, a przynajmniej niektóre z nich, wspomniane w dziejach Herodota, np. święto Bastet, Wielkie Święto Pijaństwa lub Święto Lamp, które przypominały nasze szaleństwa karnawałowe (> Służba boża: świątynie, kapłani i święta). Trzeba jednak zaznaczyć, że panująca wówczas luźna atmosfera miała pewne granice, gdyż jak ze zdziwieniem zapisał grecki podróżnik, Egipcjanie starannie unikali współżycia seksualnego na terenie świątyń, co było normalną praktyka w sąsiednim Kanaanie, w Syrii i w Helladzie.
Tego też świętego przepisu przestrzegają Egipcjanie, żeby nikt nie spółko wał z kobietą w miejscu świętym ani po spółko wa-niu nie myty nie wchodził do świątyni (...). A przecież prawie wszyscy inni ludzie spółkują w miejscach świętych sądząc, że ludzie są jak bydlęta, bo przecież widzi się wszelkie gatunki bydląt i ptaków parzące się w świątyniach bogów i w świętych ich miejscach; gdyby więc to bogu nie było miłe, nie czyniłyby tego również zwierzęta (...).
Jednak nawet w najbardziej prywatnej sferze odpoczynku rodzinnego nie zaniedbywano spraw religii. Na ulubione przejażdżki w nadrzeczne sitowia nie zapominano w czasach Nowego Państwa zabierać ulubionego świętego kota, gdy zaś polowano na wodne ptactwo, jako cel należało wybierać istoty kojarzone ze złymi mocami. Podczas niezliczonych przyjęć domowych raczono się wzajemnie opowiadaniami o uczonych kapłanach-pisarzach (cheriu hebet) i duchach oraz mitycznych bogach, a wynajęci pieśniarze śpiewali o używaniu życia w ramach boskiego porządku maat i sławili mądrość Boga Stwórcy, przejawiającą się w jego dziełach. Wolny czas poświęcano także na różne gry planszowe, z których przynajmniej dwie: rodzaj warcabów zwany senet oraz mechenet („wąż") miały z pewnością jakieś konotacje religijne, gdyż były one uświęcone starożytną tradycją. W pierwszą z nich grali, według egipskich wyobrażeń, nie tylko ludzie, lecz także bogowie i zmarli.

Zdrowie i choroba

Marzeniem każdego Egipcjanina było jak najdłuższe zachowanie ciała i ducha w pełnej sprawności, aby móc w pełni korzystać ze wszystkich darów bożych. Dlatego też na co dzień dbali o swe zdrowie prowadząc odpowiedni tryb życia. Podstawowym warunkiem było zachowywanie zasady maat, przez co rozumiano utrzymanie właściwej równowagi pomiędzy niedosytem i przesytem. Nie znajdowała więc łaski w ich oczach ani asceza, ani rozwiązłość, co wyrażają jasno nauki mędrców. Z jednej strony powiadają one: „Całe zło, które spotyka głupca, pochodzi z nieumiarkowania jego brzucha i członka", lecz z drugiej znajdujemy i takie zalecenia: „Służ swemu sercu przez cały czas żywota, albowiem dusza więdnie z powodu każdej chwili radości, którą jej odjąłeś" oraz: „Nie gardź mięsem, które bóg dał ci jako pożywienie".

Warunkiem utrzymania zdrowia miała być pełna równowaga pomiędzy następującymi składnikami człowieka: ka - odpowiedzialnemu za potrzeby fizyczne, ba - za pragnienia i namiętności oraz akh - za wyższe aspiracje i dążenia. Ponieważ ich pragnienia były nieraz sprzeczne, każdy człowiek został wyposażony przez bogów w serce, które powinno je odpowiednio wyważyć i osiągnąć pożądany kompromis. Czasami jednak, mimo jego wysiłków, równowaga została zachwiana, organizm przestawał właściwie funkcjonować i przychodziła choroba. Do walki z nią wkraczała wtedy egipska medycyna, która była również nierozerwalnie związana z religią. Lekarze kształcili się w przyświątynnych Domach Życia. Prawie wszystkich wyświęcano na kapłanów i korzystali oni z uzdrawiających zaklęć, wywodzących się ze ściśle określonych epizodów mitologicznych. Nieraz też stosowali irracjonalne środki zakorzenione w światopoglądzie ukształtowanym przez religię, np. zamiast podać pacjentowi lekarstwo z określonych składników, podawali do wypicia rozcieńczony tusz, którym je zapisano na recepcie -skoro bowiem zapisane słowo jest ekwiwalentem określonej rzeczy, nie powinno to, w rozumieniu Egipcjan, stanowić żadnej różnicy.

Jakkolwiek zasadniczą przyczyną każdego niedomagania było zachwianie stanu maat, to bezpośrednio źródłem konkretnego załamania się pożądanej równowagi w organizmie mogły być: atak demonów ciemności podlegających Apopowi, naruszenie maat przez konkretny grzech pacjenta, lekkomyślne złamanie zasady umiaru (jak np. obżarstwo, nadmiar miłości fizycznej lub zbędny post i umartwienie). Zadaniem lekarza było ustalenie owego konkretnego źródła i podjęcie adekwatnych do niego działań: demony odpędzano lub unicestwiano stosownymi zaklęciami, skutki lekkomyślnego nadużycia lub wycieńczenia leczono odpowiednimi specyfikami, a w razie gniewu bożego, po zidentyfikowaniu odpowiedniego bóstwa, zalecano skruchę i modły przebłagalne. W osiedlu robotników pracujących w Dolinie Królów w Deir el-Medina znaleziono specjalne stele wzniesione z tego powodu. Oto jedna z nich - Stela Nebre - tak relacjonuje przypadek choroby i uzdrowienia swego syna Nachtamona:
To wykonał rysownik malarz w Miejscu Prawdy, Nebre. Przed całym krajem błagał go, by uzdrowił rysownika Nachtamona, bliskiego śmierci z powodu niemocy. Oto Amon bowiem rzucił na niego klątwę z powodu jego grzechów. Wówczas Nebre rzekł: chociaż sługa może błądzić, to przecież Pan może okazać mu zmiłowanie... I rzekł: wykonam stelę ku czci Amona i umieszczę na niej słowa hymnu, gdyż wybaczył on rysownikowi Nachtamonowi, tak jak go oto prosiłem (...).
Związek takich praktyk medycznych ze sferą wierzeń jest oczywisty, ale nawet racjonalne zabiegi chirurgiczne nie są wolne od takich konotacji. Na przykład celem skomplikowanej operacji trepanacji czaszki było usunięcie źródła choroby, interpretowanego jako jajo demona! Ponadto przy większości zabiegów chirurgicznych korzystano z usług tzw. tamowacza krwi, czyli osoby obdarzonej taką nadnaturalną zdolnością.

Również i skład poszczególnych medykamentów byłby dla nas niezrozumiały, bez uprzedniego zapoznania się z precedensami mitycznymi i zwierzęcymi wcieleniami dusz egipskich bogów. Na przykład pewną chorobę oczu leczono świńskimi ślepiami utartymi z miodem i czerwona ochrą. Użyte składniki wydadzą się nam dziwaczne, jeśli nie skojarzymy ich sobie z mitycznym epizodem, w którym Seth, ukrywający się pod postacią czarnej świni, pozbawił wzroku Horusa, i nie będziemy mieli świadomości, iż pszczoła jest dla Egipcjan symbolem królów Dolnego Egiptu, a ci obdarzają poddanych siłą i zdrowiem! Nic więc dziwnego, że dla starożytnego Egipcjanina każda choroba była kolejnym doświadczeniem życiowym, w którym wchodził w bliski kontakt z sacrum.


***

Fragment książki: Wiesław Bator - Religia starożytnego Egiptu

Data utworzenia: 06/07/2016 @ 19:18
Ostatnie zmiany: 08/12/2017 @ 05:11
Kategoria : ( Egipt )
Strona czytana 624 razy


Wersja do druku Wersja do druku

 

Komentarze

Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!

 
Trzecie Oczko
0-scul.jpg0-westalka.jpg0-mitra.jpg0-telllus.jpeg0-Ara_Pacis_Rom.jpg0-ap6.jpg0-bacchus.jpg0-tempio_di_minerva_assisi.jpg0-meduza.jpg0-lararium.jpgTemplo_de_Augusto_Pula.jpg0-panteon2.jpg0-ara-p.jpg0-Clipeus_Helios_Terme.jpg0-Tempio_di_Iside.JPG0-nimes-the-maison-carree.jpg0-lar.jpg0-sol-invictus-1.jpg0-panteon.jpg0-maison-carree.jpg0-garni.jpg0-lararium2.jpg0-TempioVesta.jpg0-august.jpg0-Suovetaurile_Louvre.jpg0-Vestal_Palatino.jpg0-Columns-Nimes.JPG0-satiro-danzante.jpg0-Apollo Sol.jpg0-lupa.jpg0-La_Maison_carree.JPG0-maisone-carree-2a.jpg0-janus.jpg0-aura_velificans_su_cigno.jpg0-cupid-pom.jpg
Rel-Club
Sonda
Czy jest Bóg?
 
Tak
Nie
Nie wiem
Jest kilku
Ja jestem Bogiem
Ta sonda jest bez sensu:)
Prosze zmienić sondę!
Wyniki
Szukaj



Artykuły

Zamknij - Japonia

Zamknij BUDDYZM - Lamaizm

Zamknij BUDDYZM - Polska

Zamknij BUDDYZM - Zen

Zamknij JUDAIZM - Mistyka

Zamknij NOWE RELIGIE

Zamknij NOWE RELIGIE - Artykuły Przekrojowe

Zamknij NOWE RELIGIE - Wprowadzenie

Zamknij POLSKA POGAŃSKA

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Archeologia

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Bałtowie

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Manicheizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Konfucjanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Satanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Sintoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Taoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Zaratustrianizm

-

Zamknij EUROPA I AZJA _ _ JAZYDYZM* <<==

Nasi Wierni

 2845060 odwiedzający

 31 odwiedzających online