Religioznawstwo
Zagadnienia Religijne
Europa Pogańska
Azja
Hinduizm i odłamy
Judaizm i odłamy
Chrześcijaństwo i odłamy
Islam i odłamy
Afryka
Ameryka
Australia i Oceania

Nestorianie - Sprawa Nestoriusza

Sprawa Nestoriusza

Nestoriusz     Nestoriusz (384-451) W stolicy cesarstwa wschodniego — w Konstantynopolu (...) w 428 r., a więc mniej więcej o stulecie po Julianie, patriarchą został pewien Nestoriusz, bardzo subtelny teolog i w dodatku gorliwy przeciwnik wszelkiej herezji. Według jego własnych słów, o których mowa będzie niżej — wypowiedział on je w swym liście do Jana biskupa antiocheńskiego — on po objęciu patriarchatu w swej diecezji zauważył, że jej wierni są w niezgodzie między sobą, mianowicie, że jedni nazywają Marię Bogurodzicą (theotokos), podczas gdy inni poprzestają na tym, że Najświętsza Panna dała życie tylko człowiekowi — jak widać stąd, Nestoriusz w swym rozumowaniu ustalił czy podkreślił związek między terminem „Bogurodzica” a kwestią o jednej lub dwóch naturach Chrystusa, kwestii bardzo zawiłej, gorszącej i prawdę mówiąc, okropnie jałowej.

Bojąc się, że ten spór o terminy wciągnie także i mariologię do owego dysensu i stanie się powodem do nowej herezji lub do wzmocnienia dawnej, Nestoriusz proponował w ogóle unikać terminu theotokos jako dwuznacznego i zamiast niego używać terminu Christotokos — gdyż co do tego, że Maria urodziła Chrystusa, żadnego sporu być nie mogło. I ta jego pozornie niewinna i w celu powszechnej zgody rozpoczęta propozycja rozpętała całą burzę.

Od razu bowiem rozeszła się wieść po całej diecezji: patriarcha zabrania nazywać Marię Bogurodzicą! Cyryl aleksandryjski, protagonista w mającym nastąpić dramacie, w swym liście oskarżającym do papieża Celestyna, oznajmił mu, że jeden z „nestorian”, Doroteusz, wygłosił publicznie, że każdy, nazywający Marię Bogurodzicą, jest wyklęty (anathema esto). No, to pisał wróg. Ale bezstronny historyk kościoła Sokrates też świadczy, że inny nestorianin, biskup Anastazy, w swym kazaniu przestrzegał swych słuchaczy, by nie używali, mówiąc o Marii, terminu „Bogurodzica”. Skutki takich kazań, znowu według Cyryla, były jak najbardziej gorszące. Słuchacze głośnym krzykiem protestowali, tłumnie wybiegali z kościołów, klasztory wyrzekały się wszelkiego obcowania z takimi kaznodziejami, itd.

Stanowisko Nestoriusza było następujące: nie należy nazywać Bogiem tego, który dla nas stał się człowiekiem. Maria więc urodziła nie Boga, lecz człowieka, i dlatego Bogurodzicą nazwana być nie może. Co najwyżej (jeżeli go dobrze zrozumiałem) można się zgodzić z tym, że ona go w swym żywocie nosiła jako Boga (prawdopodobnie jako Boga-Logosa), i dlatego Nestoriusz uważa za możliwy termin theodochos („ta, co przyjęła Boga”). Ale w chwili, gdy go urodziła był on człowiekiem i dlatego termin theotokos jest błędny, heretyczny.

 Ale co się stanie wówczas ze słynnym proroctwem Izajasza VII 14: Oto panna pocznie i porodzi syna, i nazwą imię jego Emanuel? Czy tu przypuszcza się różnica między tym, który będzie poczęty, a tym, który będzie porodzony?

To też zwołał Cyryl w swej Aleksandrii synod prowincjonalny i dał mu do podpisania listę, złożoną z 12 „anatematyzmów” (tj. wyklęć), z których pierwszy i właściwie wystarczający brzmiał jak następuje: Kto nie wyznaje, że Emanuel jest prawdziwym Bogiem i Najświętsza Panna wskutek tego Bogurodzicą, ponieważ porodziła według ciała wcielone Słowo (Logos) Boże, ten niech będzie wyklęty (anathema esto). Nestoriusz ze swojej strony bronił się w Konstantynopolu w kazaniach, które jednak miały wywołać tylko nowe oburzenie. Kler go porzuca, pospólstwo szemrze. Tak w największym napięciu doczekano się roku 429.

Widocznie nie bardzo ufając urokowi własnej osoby i własnej nauki, Nestoriusz polecił jednemu z podwładnych swoich biskupów, Proklosowi, być w Konstantynopolu podczas jednego z poświęconych Marii świąt. To nas zastanawia: a więc już istniały poświęcone Marii święta? Chciałoby się wiedzieć, jakie to było? W każdym zaś razie znaczy to, że kult Marii już istniał.

Zanotujmy to ze względu na paragraf następny — żeby, powtarzam, z okoliczności tego święta wygłosił odpowiednie kazanie. Miało to dlań szczególne znaczenie, ponieważ to kazanie musiało się odbyć w obecności nie tylko jego, Nestoriusza, ale i dworu cesarskiego, na którego opinii, jak to jeszcze zobaczymy, mu bardzo zależało. Proklos nie odmówił mu posłuszeństwa, ale mogło się zdawać, że powtórzył się cud nad Balaamem: kazanie Proklosa było samem tylko wsławieniem Marii, jako Bogurodzicy.

Po tej nieoczekiwanej i podwójnie przykrej porażce wypadło Nestoriuszowi wystąpić znowu osobiście w obronie swego dogmatu. Czci on Marii nie odmawia, ale nie wolno przesadzać. Niech ona będzie theodochos, ale nie theotokos, bo takim jest tylko sam Bóg-Ojciec jako „rodzic” Boga-Syna, Chrystusa. Wrzenie trwało dalej. Cyryl zwrócił się wtenczas do swej aż zanadto nam znanej czarnej gwardii, do mnichów egipskich ze słowem ostrzegawczym. Nie ma powodu do unikania terminu theotokos, którego używał już (św.) Atanazy, ów sławny biskup aleksandryjski, którego pamięć w całym Egipcie była otoczona największą czcią.

Nie poprzestał jednak na tym. Napisał także (jednocześnie? to byłoby dziwne) list do samego Nestoriusza, prosząc go, aby się zrzekł swej opozycji i zezwolił na użycie kwestionowanego terminu, celem uspokojenia obrażonych uszu wiernych. Notujemy z przyjemnością tę niespodzianą zgodność z wielokrotnie cytowanym orzeczeniem św. Bazylego, udowadniającą raz jeszcze analogiczność obu wypadków — to znaczy tego, że i tu mamy „dogmatogonię z dołu”, niezależną od rozumowania „góry” i chyba potężniejszą od niej.

Ale ten krok pojednawczy, przypuszczając nawet jego szczerość, był spóźniony. Nestoriusz bowiem już był zdążył napisać do papieża Celestyna szczegółowy raport o przebiegu całej sprawy, udowadniając po pierwsze heretyczny charakter kwestionowanego terminu, którego nie używa ani Pismo, ani symbol nicejski, opowiadając dalej o swej działalności kaznodziejskiej, którą on już wielu nawrócił, to samo on i Cyrylowi odpowiedział, dodając, że ów termin trąci pogaństwem, arianizmem, apollinaryzmen i że dwór cesarski jest po jego stronie. Można przypuścić, że ten ostatni argument wywarł na Cyryla najmocniejsze wrażenie. Teraz on sam zwrócił się do dworu z własnym raportem o sprawie, jednocześnie zaś do kilku biskupów i do samego papieża. Najrychlej reagował ten ostatni.

Na tych pertraktacjach bowiem minął rok 429. Na rok zaś następny dzielny Celestyn zwołał do Rzymu synod prowincjonalny, któremu przedłożył celem rezolucji oba raporty, nestoriuszowski i cyrylowski. I oto na tym synodzie Nestoriusz był uznany za heretyka i zagrożono mu usunięciem z patriarchatu w razie, jeżeli on nie odwoła swego orzeczenia. To postanowienie rzymskiego synodu papież posłał Cyrylowi celem zakomunikowania Nestoriuszowi oraz radzie miejskiej konstantynopolitańskiej i biskupom wschodnim, z których najpoważniejszy, mianowicie Jan antiocheński, połączony z Nestoriuszem, jak to widzieliśmy, stosunkami charakteru osobistego, poradził mu zgodzić się na prześladowany przezeń termin. Notujemy ten jego umiarkowany krok, gdyż później, jak to jeszcze zobaczymy, on radykalnie zmienił swoją politykę.

Teraz bowiem doszliśmy do ostatniego aktu tej tragedii nestoriańskiej. Ten ostatni akt zaczyna się od wystąpienia tego czynnika, do którego — oprócz papieża w Rzymie — były odwoływały się obie wojujące między sobą strony, mianowicie władzy cesarskiej.

Cesarzami byli wówczas Teodozjusz II na Wschodzie i Walentynian III na Zachodzie. Ale dominującą była rola pierwszego, jako starszego... czyli raczej, jeśli kto woli, jego mądrej małżonki, Atenaidy-Eudocji. Przekonawszy się z przedstawionych dokumentów o poważności konfliktu, cesarze, urzędowo bowiem zawsze występowali w liczbie podwójnej, postanowili zwołać celem jego rozstrzygnięcia sobór ekumeniczny czyli powszechny. Jako miejsce tego soboru obrano Efez i w nim — wielki kościół nazwany imieniem Marii (en tei megalei ekklesiai tei kaloumeni Mariai), jako czas — święto Pięćdziesiątnicy następnego roku 431. Tak więc powstał ów sobór efeski roku 431, którego znaczenie dla całego kultu Najświętszej Panny było przełomowe.

Już wyżej wskazałem na osobliwość, zawierającą się w tym, że chociaż rozwój organizacji kościelnej doprowadzał się do potrójnej abdykacji, gminy na rzecz prezbiterów, prezbiterów na rzecz biskupa i biskupów na rzecz papieża, — kolektyw jednak, odpowiadający tej ostatniej instancji, mianowicie sobór ekumeniczny, bywał zwołany nie przez papieża, lecz przez władzę świecką, cesarską. Miało to miejsce już względem pierwszego w dziejach Kościoła soboru, nicejskiego i jego przykład był naturalnie miarodajny dla następnych.

W jednym punkcie jednak sobór efeski odbiegał od tamtego swego wzoru. Podczas gdy na soborze nicejskim prezydował ten cesarz, co go zwołał, sam Konstantyn Wielki, sobór efeski prezydenta w osobie cesarza nie miał. Władza cesarska zadowoliła się tym, że go zwołała i przyjmowała raporty o jego przebiegu, obiór zaś przewodniczącego pozostawiła samemu soborowi. Dzięki tej wstrzemięźliwości władzy świeckiej władze duchowne odzyskały całą pełnię swego znaczenia. Oczy wszystkich były naturalnie zwrócone w stronę tego, co był duszą soboru, patriarchy aleksandryjskiego Cyryla. Ale to była wojująca strona. Obok niego otrzymywał swoją dolę czci biskup efeski Memnon jako gospodarz soboru, ile że był on życzliwie usposobiony względem Cyryla, ale aktywnego udziału w pracach soboru on nie brał.

Natomiast przodujące było znaczenie papieża Celestyna w osobie obu legatów, którzy go reprezentowali. Raz po raz powoływano się na jego autorytet, którym on zupełnie zaćmiewał autorytet władzy świeckiej. Nie będziemy go porównywali naturalnie z prawdziwie najwybitniejszymi papieżami tej późnej epoki, jak Leon Wielki i Grzegorz Wielki. Ale jeżeli chodzi o autorytet władzy papieskiej w obu połowach świata chrześcijańskiego, to można powiedzieć bez przesady, że nigdy przedtem i nigdy potem on nie był taki wielki, jak za papieża Celestyna.

Co do pozostałych, to zjechało się ich do Efezu bez małego trzystu, przy czym można będzie przypuścić i tu, że władza państwowa, jako zapraszająca, oddała do usług zaproszonych państwowe środki komunikacyjne. Największe zainteresowanie wywołał naturalnie, po Konstantynopolu, Aleksandrii i Rzymie, biskup antiocheński. Ten przyjechał nie od razu i usprawiedliwił swoje opóźnienie listem, który stronnictwo cyrylowskie zrozumiało w korzystnym dla siebie sensie.

Pierwsze posiedzenia soboru miały charakter raczej przygotowawczy i orientacyjny. Było wygłoszone przeciw Nestoriuszowi oskarżenie o herezję. Sam on przy tym, lubo będąc przedstawicielem katedry konstantynopolitańskiej, obecny nie był. Aż trzykroć posyła sobór po niego, aby raczył przyjść i usprawiedliwić się. Nestoriusz milczał, od możliwości zaś uprowadzenia przemocą broniła go gromadka żołnierska w jego gospodzie — widocznie mu przydzielona przez życzliwą dlań władzę świecką. Wypadło więc obejść się bez niego. Wysłuchano świadków. Znaleźli się tacy, i to nawet wśród biskupów-metropolitów, co słyszeli, że on, polemizując z nimi, wyraźnie odmawiał Chrystusowi charakteru boskości. Powiedziane wyżej o jego stanowisku wobec dwóch natur Chrystusowych może nam wytłumaczyć ten jego pogląd. Czytano jego listy i znaleziono je pełnymi bluźnierstw (dysphemidn). Na mocy tego wszystkiego zgromadzenie da słuszny i zgodny z prawem wyrok (idikaian kai ennomon psephon), usuwając go z katedry patriarszej.

O tej bardzo na razie niepomyślnej dla Nestoriusza uchwale sobór natychmiast wystosował list do obu cesarzy, prosząc ich w dodatku o usunięcie z kościołów nauki Nestoriusza i o rozkaz, żeby jego pisma były spalone, przy czym wyraźnie powoływał się na zgodne z jego zdaniem stanowisko papieża Celestyna. Cesarze jednak nie aprobowali wyroku o usunięcie Nestoriusza, znajdując go zbyt pośpiesznym. Widocznie Nestoriusz miał poniekąd rację, twierdząc, jak to widzieliśmy wyżej, że ma dwór konstantynopolitański po swojej stronie. Sobór bronił się, utrzymując, że pośpiech był w tym wypadku wskazany, ponieważ życiu przeciwników Nestoriusza groziło niebezpieczeństwo.

W ciągu jednak tych pertraktacji nadjechał na koniec od dawna oczekiwany biskup Jan antiocheński. Przyjechawszy, zebrał „nestorian” — ich było, jak twierdzili „cyrylianie”, nie więcej od trzydziestu i w tym bardzo niekompletnym zgromadzeniu przeprowadza uchwałę przeciwko Cyrylowi celem jego złożenia z jego katedry aleksandryjskiej. Tę uchwałę on, widocznie znowu w porozumieniu z władzami świeckimi, przybija do ściany teatru efeskiego, aby w taki sposób, według drwiącego wyrażenia cyrylian swoją bezbożność zteatryzować (theatrisosi). Cyryl ze swojej strony zebrał tych, co go wspierali — a było ich, według jego świadectwa, więcej niż dwustu — żeby napiętnować tę zdradę Jana. Nie poprzestając na tym, napisał list ze skargą na Jana do papieża... fakt znamienny: Aleksandria oskarża Antiochię przed trybunałem Rzymu!

I oto na koniec, wśród ogólnego napięcia, następuje dzień walnego zgromadzenia. Chociaż wynik głosowania po tylu poprzedzających objawach nastroju zebranych mógł nie wydawać się wątpliwym, pomimo tego pospólstwo efeskie z zapartym oddechem oczekiwało jego ogłoszenia. Chodziło przecież, po tylu latach, o uchwałę soboru ekumenicznego! I oto ogłasza się tłumnie oczekującym: olbrzymią większością głosów Nestoriusz potępiony! Olbrzymią większością głosów Maria uznana za Bogurodzicę! Tu radość powszechna przebrała wszelką miarę. Z pochodniami odprowadzono ojców — członków soboru do ich domostw, ognie sztuczne i kadzenia znakowały ich drogę i na pewno nie obeszło się bez okrzyków, które zanotowała równoczesna literatura: Papież Celestyn nowy Paweł! Cyryl nowy Paweł! Jedna wiara papieża Celestyna i soboru!
 

*
Fragment książki: Tadeusz Zieliński - Chrześcijaństwo antyczne


Data utworzenia: 23/06/2018 @ 01:36
Ostatnie zmiany: 24/06/2018 @ 00:36
Kategoria : Nestorianie
Strona czytana 283 razy


Wersja do druku Wersja do druku

 

Komentarze

Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!

 
Trzecie Oczko
0-lararium.jpg0-Clipeus_Helios_Terme.jpg0-aura_velificans_su_cigno.jpg0-maisone-carree-2a.jpg0-La_Maison_carree.JPG0-lar.jpg0-mitra.jpg0-bacchus.jpg0-scul.jpg0-lupa.jpg0-lararium2.jpg0-cupid-pom.jpg0-garni.jpg0-august.jpg0-tempio_di_minerva_assisi.jpg0-Tempio_di_Iside.JPG0-TempioVesta.jpgTemplo_de_Augusto_Pula.jpg0-ara-p.jpg0-ap6.jpg0-panteon2.jpg0-janus.jpg0-satiro-danzante.jpg0-nimes-the-maison-carree.jpg0-Suovetaurile_Louvre.jpg0-Ara_Pacis_Rom.jpg0-Columns-Nimes.JPG0-Apollo Sol.jpg0-sol-invictus-1.jpg0-Vestal_Palatino.jpg0-meduza.jpg0-panteon.jpg0-westalka.jpg0-telllus.jpeg0-maison-carree.jpg
Rel-Club
Sonda
Czy jest Bóg?
 
Tak
Nie
Nie wiem
Jest kilku
Ja jestem Bogiem
Ta sonda jest bez sensu:)
Prosze zmienić sondę!
Wyniki
Szukaj



Artykuły

Zamknij - Japonia

Zamknij BUDDYZM - Lamaizm

Zamknij BUDDYZM - Polska

Zamknij BUDDYZM - Zen

Zamknij JUDAIZM - Mistyka

Zamknij NOWE RELIGIE

Zamknij NOWE RELIGIE - Artykuły Przekrojowe

Zamknij NOWE RELIGIE - Wprowadzenie

Zamknij POLSKA POGAŃSKA

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Archeologia

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Bałtowie

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Manicheizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Konfucjanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Satanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Sintoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Taoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Zaratustrianizm

-

Zamknij EUROPA I AZJA _ _ JAZYDYZM* <<==

Nasi Wierni

 2845082 odwiedzający

 32 odwiedzających online