Religioznawstwo
Zagadnienia Religijne
Europa Pogańska
Azja
Hinduizm i odłamy
Judaizm i odłamy
Chrześcijaństwo i odłamy
Islam i odłamy
Afryka
Ameryka
Australia i Oceania

Kościół od 325 do 800r. - Kult relikwii

NARODZINY KULTU RELIKWII MĘCZENNIKÓW NA ZACHODZIE
Niełatwo wskazać moment narodzin kultu relikwii męczenników. Trudno rozstrzygać, co leży u podstaw wczesnych przejawów zainteresowania ich szczątkami: czy jest to jeszcze wynikająca z cura mortuorum cura martyrum, czy już cultus martyrum, a może nawet cultus reliquiarum martyrum? Pewne jest, że nie sposób stawiać na równi przejawów szacunku, jakim darzono osobę męczennika, niewiele różniących się od zwyczajowej czci okazywanej zmarłemu, z późniejszymi działaniami o wyraźnej kultowej wymowie.

Prezentowany tu materiał źródłowy odzwierciedla proces stopniowego kształtowania się zwyczaju. Najstarsze przykłady, ze względu na niejednoznaczną wymowę i sporadyczność występowania, należy traktować raczej jako zwiastun czegoś, co później stanie się regułą; jako zapowiedź weneracji relikwii, ale jeszcze nie jako jej świadectwo. Dopiero pojawienie się pierwszych bezsprzecznych dowodów otaczania czcią szczątków, i to w przekonującej liczbie, może wyznaczać właściwy moment narodzin kultu relikwii męczenników.

PIGNUS ET MEMORIA SANGUINIS

Do najczęściej przytaczanych w literaturze przedmiotu przykładów wyjątkowego traktowania ciał męczenników niewątpliwie należy fragment Martyrium Polycarpi, uznawany przez niektórych badaczy za świadectwo kultu świętych, a nawet ich relikwii.

Polikarp Polikarp ze Smyrny Wydaje się jednak, że w Martyrium Polycarpi osoba świadka krwi traktowana jest bardziej jako wzór godny naśladowania niż jako adresat wyrazów czci; także troskę okazywaną jego szczątkom, „cenniejszym od złota”, trudno uznać już za przejaw kultu. Wciąż daleko jeszcze do traktowania relikwii jako sacrum i do pragnienia bezpośredniego z nimi kontaktu, wynikającego z przekonania o tkwiącej w nich potencji.

Świadectwo szczególnego stosunku do szczątków męczennika znajdujemy w powstałej na początku III wieku pasji afrykańskich męczennic Perpetuy i Felicyty. Jej autor postrzega zroszony męczeńską krwią pierścień jako pamiątkę danego świadectwa. Czy ta pamiątka mogła być traktowana już jako przedmiot kultu? Jest to mało prawdopodobne.

Podobny przykład znajdujemy w późniejszych o pół wieku Aktach Cypriana. I tutaj pojawia się motyw zbierania śladów krwi męczennika w miejscu kaźni. Brakuje jednak informacji o pobudkach, jakimi kierowali się wierni, pozwalających twierdzić, że skropione krwią biskupa Kartaginy tkaniny były czymś więcej niż świadectwem i pamiątką męki. Brakuje też, co bardzo istotne, charakterystycznej dla bezspornych świadectw kultu relikwii narracji dotyczącej dalszych losów relikwii.

Nieco inną wymowę ma fragment powstałych w zbliżonym okresie akt męczenników z Tarragony. Choć tu również nie mamy pewności, że powodem zabrania zwęglonych szczątków było coś więcej niż szacunek, jakim darzono osobę biskupa oraz pamięć jego męczeństwa, to jednak w porównaniu z wcześniejszymi przykładami ten jest zdecydowanie bliższy późniejszym praktykom kultowym. Szczątków nie złożono bowiem od razu „w miejscu stosownym”, lecz rozproszone prochy chciano podzielić. Jednak nawet jeśli uznać omawiany fragment za przejaw kultu, to wydaje się, że jest on późniejszym uzupełnieniem akt.

MARTYRUM PASSIONES ET DIES ANNIVERSARIA COMMEMORATIONE CELEBRAMUS

Pojawienie się pierwszych zwiastunów kultu relikwii zbiegło się ze zmianami w traktowaniu męczenników. Świadków krwi zawsze uważano za szczególnych członków Kościoła. Cyprian z Kartaginy dał wyraz przekonaniu, że nie oczekując na Sąd Ostateczny, mają oni udział w niebieskiej chwale już po śmierci: „męczeństwo to chrzest w łasce większy, w potędze wznioślejszy, w zaszczycie droższy […] który po zejściu z tego świata natychmiast łączy z Bogiem”. Mimo to atencja, jaką darzono męczenników, wciąż niewiele różniła się od czci oddawanej innym zmarłym.

Jak się wydaje, około połowy III wieku upowszechniło się świętowanie dnia śmierci (postrzeganego jako dies natalis) przez całe gminy chrześcijańskie. O rozmiarach tej praktyki zdaje się świadczyć dekret Waleriana z około 257 roku, zabraniający chrześcijanom zgromadzeń na cmentarzach. Jednocześnie coroczne wspomnienie męczennika zostało włączone do liturgii, o czym informuje Cyprian: „zawsze za nich, jak pamiętacie, składamy ofiary i obchodzimy rocznice ich męczeństwa”.

W źródłach z tego okresu nie wspomina się jednak o miejscu sprawowania tych obrzędów i jest wielce prawdopodobne, że nie były one związane z grobem. Ten wciąż niczym się nie wyróżniał w porównaniu z pochówkami innych zmarłych. O nikłym – przynajmniej do początków III wieku – zainteresowaniu grobami męczenników rzymskich może też świadczyć brak informacji o miejscach pochówku ofiar wcześniejszych prześladowań w rzymskiej Depositio martyrum.

Za jedno z najstarszych zachodnich świadectw uroczystości ku czci męczenników uznaje się zawartą właśnie w Depositio martyrum wzmiankę o obchodzonym w 258 roku w Rzymie, przy via Ostiensis i ad Catacumbas, święcie Piotra i Pawła.  Nawet jeśli kalendarz, w którym zamieszczono listę, datowany jest na pierwszą połowę IV wieku, to liczne inskrypcje inwokacyjne wymieniające obu apostołów, zachowane w tzw. Triclii przy via Appia, w większości mogły powstać już w drugiej połowie III wieku.

Wspomniane graffiti z pewnością świadczą o otaczaniu Piotra i Pawła w tym miejscu czcią. Jak się jednak wydaje, czczono tu raczej fundatorów Kościoła niż męczenników. Trudno też uznać Triclię za miejsce kultu relikwii, ponieważ pytanie o obecność kiedykolwiek w tym miejscu szczątków Piotra i Pawła – mimo takich informacji w tekstach ex post – wciąż pozostaje otwarte. Samo miejsce, choć tłumnie nawiedzane, nie różniło się aranżacją (taras, ława wzdłuż muru, instalacja wodna) od innych typowych dla cura mortuorum trzeciowiecznych założeń powstałych na cmentarzach.

IN MARTYRIBUS SOCIETATE QUIESCENS

Dopiero pod koniec III wieku punkt ciężkości rodzącego się kultu męczenników zostaje niejako przesunięty w pobliże grobu. Dowodem wzrostu zainteresowania miejscami pochówku męczenników jest nowy zwyczaj grzebania ad martyres. Jego pojawienie się przez wielu badaczy uznawane jest za przełom w rozwoju kultu męczenników i ich relikwii.

Ewidentnym archeologicznym świadectwem tej praktyki jest grób biskupa Korneliusza przy via Appia w Rzymie, wokół którego przestrzeń ściśle wypełniono pochówkami już pod koniec III wieku, a w latach 330−350, z braku miejsca, wykuto kolejne groby typu formae w posadzce. Wyrazem pragnienia spoczęcia blisko Korneliusza są liczne zachowane epitafia, między innymi Serpentiusa, który: EMIT LOC(U)/M A QUINTO/ FOSSORE AD/ SAN(C)TUM COR/NELIUM.

Tumulatio ad martyres rozpowszechniała się, począwszy od IV wieku. Coraz częściej wokół miejsc, w których znajdowały się szczątki męczenników, rosła liczba pochówków wiernych, czego przykłady odnajdziemy na obszarze całego Imperium. Niewykluczone jednak, że w omawianej praktyce większą rolę niż nadzieja na wstawiennictwo męczennika odgrywała chęć bycia pogrzebanym w miejscu tłumnie nawiedzanym, co miało zapewnić zmarłemu nieustanną commemoratio i poniekąd udział w odprawianych modłach. Mimo wszystko można zakładać, że rzeczywiście mamy tu do czynienia z rodzącym się kultem męczenników. Wciąż natomiast nie jest to jednoznaczny dowód otaczania czcią ich szczątków.

Co prawda, groby męczenników wciąż pozostawały nienaruszone, ale w pobliżu (iuxta) kilku z nich powstały w Rzymie bazyliki cyrkowe, uznawane w literaturze za sanktuaria męczenników. Pewne jest, że te coemeteria subteglata były miejscami, gdzie zaistniały obok siebie i cura mortuorum, przejawiająca się w sprawowanych tam ucztach nagrobnych, i cultus martyrum, znajdujący wyraz w tumulatio ad martyres. Trudno kwestionować zależność między powstaniem bazylik cyrkowych a kultem męczenników; nadal brakuje jednak jednoznacznych dowodów na to, że od początku spełniały one funkcję miejsc kultu relikwii.

MERITUM VENERARE SEPULCHRUM

Już w czasach dynastii konstantyńskiej pojawiły się sporadyczne przypadki wyróżniania grobów męczenników zapowiadające kolejne zmiany w stosunku do ich szczątków. Tego rodzaju działania, zakrojone na szeroką skalę, charakteryzują pontyfikat Damazego (366−384). To on jako pierwszy w widoczny sposób związał rodzący się kult męczennika z miejscem – grobem. Niemal w każdym z epigramów umieszczonych z jego inicjatywy w miejscu pochówku męczennika pojawia się wyraz hic.

Podejmowane przez Damazego działania to nie tylko umieszczanie inskrypcji ku czci świętych, ale także instalowanie płyt odgradzających i jednocześnie wyróżniających groby. Przegrody w pobliżu pochówków męczenników stawiano zresztą nie tylko w Rzymie – znajdowały się one również między innymi przy grobach Nabora i Feliksa w Mediolanie. Czy zastosowanie przy grobach męczenników cancelli miało na celu wyłącznie zabezpieczenie miejsca pochówku, czy też wydzielenie przestrzeni uświęconej obecnością szczątków traktowanych już jako sacrum?

Gdy Paulin z Mediolanu pisze o istnieniu barierek przed grobami Feliksa i Nabora, jako powód ich ustawienia podaje chęć zapobiegnięcia ewentualnemu zbezczeszczeniu (iniuria) grobu. Być może więc chodziło tutaj po prostu o uniknięcie violatio sepulchri. Skoro tak, to można przypuszczać, że grób mediolańskich męczenników wciąż traktowany był jako zwykły pochówek – locus religiosus, a nie locus sanctus, i szczątki nie stanowiły jeszcze przedmiotu kultu. Podobnie mogło być z grobami wyróżnionymi przez Damazego.

Również dzięki Damazemu powstało w obrębie murów miejskich nowe, niezwiązane z grobem, miejsce kultu męczennika Wawrzyńca. Poświadczają to inskrypcja dedykacyjna: Haec Damasus tibi, Christe deus, nova tecta dicavi/ Laurentii saeptus martyris auxilio, oraz wzmianka w Liber Pontificalis.

Zły stan zachowania obiektu uniemożliwia znalezienie śladów ewentualnego depozytu relikwii. Ponadto Richard Krautheimer powątpiewa, by już w trzeciej ćwierci IV wieku znalazły się tam pobrane z centrum kultu przy via Tiburtina relikwie Wawrzyńca. Zastanawia też, że następne przykłady deponowania relikwii męczenników w Rzymie – co istotne, w obu przypadkach pochodzących z Mediolanu – pojawiają się dopiero w czasach Innocentego I (401−417). Niemniej użyty w damazjańskiej inskrypcji termin dicare odsyła do kształtującego się w drugiej połowie IV wieku rytu dedykacji chrześcijańskich świątyń, którego warunkiem stała się właśnie obecność relikwii. Niewykluczone więc, że w bazylice znajdowały się jednak relikwie Wawrzyńca, co zresztą zakłada większość badaczy.

W tym świetle również instalacje Damazego w rzymskich katakumbach mogą być postrzegane jako przejaw kultu relikwii męczenników, skoro ufundował je ten sam biskup, który jako pierwszy w Rzymie dokonał rytu depositio – dedicatio.

Być może w Rzymie, ze względu na wyjątkowo silną antyczną tradycję, kult relikwii męczenników przyjmował nieco inną, bardziej „powściągliwą” niż w innych częściach cesarstwa (zwłaszcza na Wschodzie) formę, którą początkowo cechowała rezygnacja z bardziej jaskrawych praktyk.

Za przyjęciem pontyfikatu Damazego jako momentu narodzin kultu relikwii na Zachodzie przemawia też to, że czasowo pokrywa się on, mniej więcej, z pojawieniem się kultu relikwii męczenników na Wschodzie. Damazy żył w czasach takich czcicieli relikwii jak Bazyli Wielki, Grzegorz z Nyssy i Grzegorz z Nazjanzu. Jego pontyfikat zazębiał się też z latami urzędowania Ambrożego z Mediolanu (374−397) – postaci, która w rozwoju kultu relikwii w Europie łacińskiej odegrała rolę wiodącą. Jest mało prawdopodobne, by biskup Rzymu, zwłaszcza tak wpływowy i postępowy, pozostawał w tyle za owymi wybitnymi mężami, a propagowana przez nich weneracja nie zaistniała już wtedy także w stolicy Imperium.

STERNE TE SANCTIS TUMULIS MECUM

Odkąd relikwie męczenników stały się obiektem kultu, weneracja przybierała na sile, przyjmując nowe, charakterystyczne formy. Uroczyste obchody dies natalis czy inventio grobu zaczęły gromadzić rzesze wiernych pragnących pokłonić się świętym. W trakcie ceremonii za pośrednictwem relikwii dokonywały się liczne cuda, dokumentowane przez chrześcijańskich autorów, wspominających między innymi o uzdrowieniach chorych w trakcie inventio ciała Szczepana, czy przywróceniu wzroku ociemniałemu podczas translacji ciał Gerwazego i Protazego.

Ambroży Krypta św. Ambrożego, św. Gerwazego i św. Protazego - Mediolan, Bazylika świętego Ambrożego
Akty kultu charakteryzowały zabiegi zmierzające ku bezpośredniemu, zmysłowemu obcowaniu z przedmiotem czci. W wielu wypadkach wiązało się to z eksponowaniem relikwii, a nawet przyzwoleniem na takie działania, jak ich całowanie czy dotykanie. Takie praktyki wspominali między innymi Bazyli Wielki („kto dotyka kości męczennika, ma jakiś udział w świętości i łasce, jaka w nich się znajduje”), Grzegorz z Nyssy („albowiem wiedzą ci, co tego doświadczyli i zaspokoili takie pragnienie, jak upragnione jest dotknięcie samych relikwii […] całują je, przyciągają do siebie oczyma, ustami, uszami, wszystkimi zmysłami”) oraz Ambroży z Mediolanu („z jakiemiż szatami nie cisną się najświętszych relikwii, które przez samo dotknięcie leczą”).

Świadectwem tego powszechnego pragnienia fizycznego kontaktu z relikwiami jest między innymi rozwiązanie zastosowane w bazylice Anastazjusza w Salonie, gdzie we frontalnej ścianie zdeponowanego pod ołtarzem sarkofagu męczennika znalazł się prostokątny otwór (fenestella), a sam sarkofag pozostał dostępny od strony nawy.

BEATAE RELIQUIAE PER UNIVERSUM DELATAE MUNDUM

W miarę rozprzestrzeniania się kultu relikwie zaczęły zapełniać cały orbis christianus. Zdaniem wielu badaczy multiplikacja ta w znacznej mierze wynikała z dzielenia ciał. Za dowód na występowanie przypadków particulatio już w IV wieku uznaje się przeważnie prośbę Czterdziestu Męczenników z Sebasty, by ich szczątków nie rozproszyć po całym świecie. Już w czasach Bazylego Wielkiego prośbę tę zignorowano, a podzielone relikwie zostały przekazane wspólnotom w Kapadocji, a także Gaudencjuszowi z Brescii.

W literaturze przedmiotu powszechne jest też przekonanie, jakoby particulatio była przede wszystkim domeną Wschodu, gdzie bardziej „liberalnie” traktowano tradycyjne zakazy, podczas gdy na Zachodzie wciąż unikano naruszania grobów i ciał. Świadectwem przestrzegania antycznej tradycji w Europie łacińskiej ma być list papieża Hormizdasa, który w 519 roku odmówił przekazania cesarzowi Justynianowi cząstek ciał apostołów Piotra i Pawła, zapewniając jednocześnie, że niezwłocznie prześle ich relikwie a contactu wraz z fragmentem rusztu, na którym zamęczono Wawrzyńca.

Także Grzegorz Wielki nie zgodził się na wysłanie cesarzowej Konstantynie cząstki ciała Pawła, tłumacząc, że nie jest rzymskim zwyczajem naruszanie ciał. Jak się jednak wydaje, oba teksty źródłowe niekoniecznie muszą świadczyć o braku przyzwolenia dla particulatio ciał w zachodniej części chrześcijańskiego świata.

Według niektórych badaczy większą rolę w podjęciu takiej decyzji przez papieży mogła odegrać niechęć do dzielenia się z kimkolwiek tak cennymi relikwiami. Sam podział relikwii mógł być efektem dezintegracji ciał, do której doszło nie w wyniku działań czcicieli, ale prześladowców, jak w przypadku relikwii męczenników z Sebasty czy Val di Non – ich ciała zostały bowiem spalone, przyjmując tym samym postać materii rozproszonej. Jest mało prawdopodobne, by naruszano depozyty szczątków apostołów w Konstantynopolu, gdzie złożono Andrzeja i Łukasza, po to aby wysłać fragmenty ich ciał do Italii.

Niemożliwe jest, by do Mediolanu trafiły fragmenty ciała Tomasza, skoro w tym samym czasie Egeria nawiedziła jego „nietknięte ciało” w Edessie. Także kiedy czytamy o relikwiach męczenników mediolańskich: Gerwazego i Protazego oraz Nazariusza, obecnych w wielu zachodnich sanktuariach, trudno wyobrazić sobie, by Ambroży zdecydował się na dzielenie szczątków lokalnych patronów celem rozsyłania ich zaprzyjaźnionym biskupom.

Kluczową rolę w dystrybucji relikwii odgrywały więc relikwie wtórne, choć – rzecz jasna – nie mogły one równać się z relikwiami pierwszej kategorii. Promujący je Grzegorz Wielki podkreślał ich skuteczność: „(męczennicy) nie tyle przez swe ciała udzielają licznych dobrodziejstw, jak przez inne relikwie”. W podobnym tonie wypowiadali się już wcześniej inni duchowni.

Takimi relikwiami „drugiej kategorii” były najczęściej płyn (oliwa) oraz fragment tkaniny, które per contactum z relikwiami same się nimi stawały. Za relikwie wtórne można by uznać tkaniny umoczone we krwi odnalezionych męczenników, które Ambroży rozesłał po Galii i Italii. O otrzymanej z Mediolanu krwi mówią Gaudencjusz z Brescii i Wiktrycjusz z Rouen.

Podobny motyw pojawia się również w hymnie Prudencjusza ku czci Wincentego: „Wielu płócienne okrycia / macza w cieknącej krwi strugach, / żeby opiekę świętego / mieć dla potomnych w swym sercu”. Produkcja brandeów w Bazylice św. Piotra na Watykanie została opisana przez Grzegorza z Tours: fragmenty tkaniny były spuszczane przez otwór w konfesji do sepulchrum Petri, następnie pozostawiane tam na całą noc, a rano – już jako relikwie – wydobywane i rozdawane wiernym. Dowodów na rozpowszechnienie relikwii pośrednich dostarcza też archeologia. Gdy w 1860 roku odkryto w Puli, in situ, wczesnochrześcijański depozyt relikwii, w jednym z relikwiarzy znaleziono pasek jedwabiu ze śladami krwi.

Jeszcze innymi relikwiami były pamiątki z miejsc kultu: ziemia, kamienie lub olej z lamp palących się w sanktuariach, zwane eulogiae (gr. błogosławieństwo). W swoim pielgrzymkowym pamiętniku Egeria wspomina: „gdy wychodziliśmy z kościoła, wręczyli nam tamtejsi kapłani eulogiae, to jest jabłka, które rosną na owej górze”. Eulogie wzmiankowane są również w sprawozdaniu z podróży odbytej przez Anonima z Piacenzy około 570 roku: „lampa z brązu, która stała niegdyś u jego wezgłowia, pali się tu w dzień i w nocy. Wzięliśmy z niej błogosławieństwo”.

Dowodem skuteczności eulogii jest opowiedziana przez Augustyna historia Hesperiusza, mieszkańca Kartaginy, który dzięki ziemi przywiezionej z Palestyny został uwolniony od nękających jego domostwo demonów. Przekonany o dobroczynnym działaniu eulogii Jan Chryzostom, namawiał wiernych do pobierania z sanktuarium oleju i smarowania nim oczu i całego ciała. Początkowo eulogie były popularne przede wszystkim na Wschodzie, zwłaszcza w Ziemi Świętej, co wiązało się z wiodącą rolą tego obszaru jako celu pielgrzymek. Na Zachodzie relikwie tej kategorii zaczęto produkować, kiedy i tamtejsze sanktuaria zaczęły przyciągać pątników. Świadczy o tym Notula oleorum – sporządzony w czasach Grzegorza Wielkiego wykaz rzymskich sanktuariów męczenników, z których pochodziły ampułki z olejem podarowane przez papieża królowej Teodolindzie.

INVENI SIGNA CONVENIENTA

Wzrost zapotrzebowania na relikwie doprowadził również do kolejnych inventiones. W rodzimych męczennikach dostrzeżono patronów lokalnej społeczności, a w ich relikwiach gwarancję prosperity gminy oraz wzrostu znaczenia jej przywódców. Dlatego też inventiones stały się domeną miejscowych biskupów. Tak było w przypadku odkryć dokonanych przez Ambrożego w Mediolanie i Bolonii, odnalezienia szczątków Witalisa przez biskupa Spesa w Spoleto czy licznych przedsięwzięć biskupów galijskich.

 Inventio reliquiarum dokonywało się w wyniku revelatio – pod wpływem znaku danego z niebios predestynowana osoba odkrywała cenne szczątki. Z reguły następowało to w dogodnym dla miejscowego Kościoła momencie – ciała Gerwazego i Protazego zostały znalezione przez Ambrożego akurat wtedy, gdy lud domagał się konsekracji bazyliki ambrozjańskiej, do czego niezbędne były relikwie. Samą inventio postrzegano jako działanie Bożej łaski: ingerencję w kryzysowej sytuacji konsolidującą lokalną wspólnotę.

UT SEDE PRIORI MARTYRAS ACCITOS TRANSFERRENT IN NOVA TERRAE HOSPITIA

Zarówno ekshumacja, jak i następująca po niej translacja, napotykały przeszkodę w postaci obowiązującego w tradycji rzymskiej zakazu naruszania grobów, podtrzymywanego również przez chrześcijańskich władców, między innymi Teodozjusza I, który dodatkowo zalecał akcentowanie nienaruszonego miejsca pochówku męczennika budowlą nazwaną w tekście martyrium106. Jednak już w Kodeksie Justyniana, choć zachowano wcześniejsze restrykcje dotyczące grobów zwykłych zmarłych, to zakazu wydobywania i przenoszenia szczątków męczenników nie powtórzono.

Jednym z pierwszych potwierdzonych źródłowo przykładów translacji jest przeniesienie szczątków męczennika Babylasa z Antiochii do Daphne, w okolice wyroczni Apollina, w 354 roku. Trudno odpowiedzieć, jakie intencje towarzyszyły tej translacji. Czy była ona elementem walki z pogańskim kultem, który Kościół chciał ograniczyć, wskazując na relikwie jako alternatywne źródło łask, czy raczej chodziło o uhonorowanie szczątków poprzez złożenie ich w tłumnie nawiedzanym miejscu?

Z kolei w przypadku translacji relikwii apostołów do Konstantynopola możemy się domyślać, że jej powodem było zapewnienie cesarzowi opieki świętych i podniesienie prestiżu siedziby cesarskiej, choć późniejsi pisarze chrześcijańscy i tak nadali temu wydarzeniu właściwą z ich punktu widzenia wymowę.

Prawdopodobnie około 356 roku, na polecenie cesarza, sprowadzono tam relikwie Andrzeja, Łukasza i Tymoteusza. Informują o tym notatka w kronice Hieronima oraz wzmianka w dziele De viris illustribus: „pochowany (Łukasz) jest w Konstantynopolu, do którego to miasta, w dwudziestym roku Konstancjusza, jego kości zostały przeniesione wraz z relikwiami Andrzeja apostoła”. Wprawdzie w literaturze przedmiotu utrzymuje się pogląd, jakoby w Konstantynopolu relikwie od razu złożono w Bazylice Apostołów, pod ołtarzem, ale opiera się on na informacji pochodzącej z Chronicon Paschale, datowanej dopiero na VII wiek.

Translacje ciał we wschodniej części cesarstwa dość szybko się upowszechniły. Podobno jeszcze w latach sześćdziesiątych IV wieku zbezczeszczone za czasów Juliana Apostaty szczątki Jana Chrzciciela zabrano z Sebasty Palestyńskiej do Jerozolimy, sama zaś głowa proroka na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych mogła trafić do Konstantynopola.

Odnalezione w 415 roku szczątki Szczepana przeniesiono z miejscowości Kafargamala do Jerozolimy. Ciekawym świadectwem dotyczącym wschodnich translacji jest fragment pamiętnika Egerii, w którym opisuje ona martyrium Hioba w Karneas i podkreśla, że budowlę wzniesiono bez konieczności przenoszenia ciała. Zdaje się to świadczyć, że pod koniec IV wieku na Wschodzie praktyka przenoszenia szczątków była już powszechna.

Na Zachodzie przenoszenie ciał męczenników zaczęto praktykować nieco później i zdarzało się ono rzadziej. Najważniejszą rolę w promocji tego zwyczaju odegrał Ambroży z Mediolanu. W 386 roku odkrył, a następnie przeniósł do bazyliki Ambrozjańskiej ciała Gerwazego i Protazego, a w 395 roku do Bazyliki Apostołów ciała Nazariusza oraz Celsusa. Podobne kroki podjął w Bolonii, gdzie wraz z tamtejszym biskupem Eustachiuszem dokonał inventio i translatio ciał męczenników Witalisa i Agrykoli.

Nowatorskie działania Ambrożego już wkrótce znalazły naśladowców. Wigiliusz z Trydentu sprowadził do miasta prochy męczenników z Val di Non, a Eksuperiusz z Tuluzy zwrócił się do władz, prosząc o pozwolenie na otwarcie grobu Saturnina, „by szczątki świętego męża przenieść do specjalnie przygotowanej w tym celu bazyliki”. Prośba biskupa została wysłuchana, co potwierdza wspomnienie obchodów tego wydarzenia w Martyrologium Hieronymianum.

Nie było natomiast żadnych ograniczeń w przenoszeniu relikwii niebędących partykułami ciał. I na tym polu kluczową rolę odegrał Ambroży z Mediolanu, sprowadzając do miasta relikwie apostołów. Wkrótce potem podobne depozyty pojawiły się w innych utrzymujących ożywione kontakty z Mediolanem ośrodkach: Rouen, Lodi czy Akwilei. Zapewne z Akwilei pochodziły relikwie złożone w Concordii, skoro dedykacji tamtejszej bazyliki dokonał biskup Akwilei – Chromacjusz.

Niezależnie relikwie apostołów dotarły również do Rawenny, gdzie wzniesiono dedykowaną Janowi Ewangeliście bazylikę, i do Lyonu, gdzie również, prawdopodobnie w połowie V wieku, stanęło sanktuarium tego świętego. Oprócz najbardziej popularnych relikwii apostołów w zachodnich depozytach relikwii można było odnaleźć inne wschodnie relikwie: Czterdziestu Męczenników z Sebasty, Eufemii czy Szczepana. Te ostatnie, wkrótce po ich odkryciu, trafiły za sprawą hiszpańskiego duchownego Orozjusza do północnej Afryki, między innymi do Uzalis, a także, na co wskazuje tradycja patrocinium związana z zachowanymi późnoantycznymi bazylikami, do licznych miast Europy.

Nie znaczy to, że nie rozprowadzano relikwii świętych zachodnich. I w tym przypadku ważnym ośrodkiem dystrybucji okazał się Mediolan. Relikwie męczenników mediolańskich i bolońskich otrzymał – wraz z relikwiami apostołów – biskup Gaudencjusz z Brescii. Podobny depozyt dotarł do Paulina z Noli, Wiktrycjusza z Rouen czy Marcina z Tours. Obecność relikwii Gerwazego i Protazego w Vienne została potwierdzona przez znalezione tam epitafium Feduli144. Mediolańskie relikwie znalazły się też w Rzymie, a nawet w północnej Afryce.

Z kolei bolońskie relikwie Witalisa i Agrykoli trafiły między innymi aż do Clermont, a rozsyłane przez Wigiliusza z Trydentu relikwie męczenników z Val di Non dotarły do Mediolanu, Brescii, a nawet do Konstantynopola. W zachodniej części chrześcijańskiej ekumeny krążyły też relikwie Piotra i Pawła, czego dowodem są wymieniające ich imiona liczne inskrypcje afrykańskie oraz przykłady dedykowanych im bazylik, wśród nich bazyliki w Spoleto konsekrowanej przez biskupa Achillesa przywiezionymi z Rzymu opiłkami okowów Piotra.

Uzasadniając pojawienie się translacji, Paulin z Noli pisał, że to sam Chrystus skłonił swoje sługi, by przenosząc relikwie męczenników do nowych siedzib, szerzyli wiarę. Niewątpliwie były jednak i inne, niewyrażane explicite, pobudki, które kierowały takimi działaniami: dystrybucja relikwii zacieśniała więzi pomiędzy wspólnotami i umacniała pozycję hierarchów.

BASILICAM SANCTORUM MERITU DEDICAMUS

Rozwój kultu relikwii zbiegł się w czasie z powstaniem pierwszych świątyń chrześcijańskich, dlatego to właśnie w relikwiach dostrzeżono gwarancję sakralności miejsca zgromadzeń. Najstarsze przykłady konsekracji bazylik za pomocą relikwii pochodzą – poza wspomnianym już spornym przykładem bazyliki Wawrzyńca intra muros w Rzymie – z kręgu Ambrożego.

Około 386 roku biskup złożył sprowadzone relikwie apostołów w bazylice zwanej wcześniej Rzymską, a odtąd Basilica Apostolorum159. Informacje o tych wydarzeniach czerpiemy z tekstu inskrypcji dedykacyjnej z bazyliki (CONDIDIT AMBROSIUS TEMPLUM DOMINOQUE SACRAVIT / NOMINE APOSTOLICO MUNERE RELIQUIIS), jak i z żywotu biskupa.

 Podobny ryt Ambroży zastosował w innych kościołach Mediolanu, między innymi w Bazylice Ambrozjańskiej, konsekrowanej relikwiami Gerwazego i Protazego złożonymi in locus, ubi Christus hostia est, a także we Florencji, gdzie relikwie Witalisa i Agrykoli oraz Wawrzyńca również spoczęły pod ołtarzem. Ustanowiony zwyczaj depositio – dedicatio dość szybko rozpowszechnił się w kręgu wpływów biskupa Mediolanu, między innymi w Brescii i Lodi.

W zbliżonym czasie bazyliki dedykowane za pomocą relikwii powstały także w Rouen, Akwilei, Concordii, Noli czy Fundi. Również w nich miejsce depozytu związane było z ołtarzem, o czym świadczy na przykład inskrypcja dedykacyjna w apsydzie bazyliki, zwanej nową w Noli. Niewiele późniejsze świadectwa związku relikwii i ołtarza dotyczą między innymi bazyliki Genezjusza w Arles.

Relacji ołtarza i relikwii nadano głęboką wymowę, porównując męczeństwo z ofiarą Chrystusa dokonującą się w eucharystii. Augustyn nakreślił właściwe proporcje takiej relacji: „chociaż stawia się ołtarze na ich grobach, to stawia się samemu Bogu męczenników, nie zaś któremuś z nich. Bo i który z biskupów, stojąc przy ołtarzu w miejscu poświęconym ciałem świętych, powiedział: «składamy ci w ofierze, Piotrze, Pawle albo Cyprianie», lecz to, co się składa w ofierze, ofiaruje się Bogu, który uwieńczył męczenników, przy grobach tych, których uwieńczył”.

Związanie relikwii z ołtarzem było zwieńczeniem trwającego od połowy III wieku procesu włączania kultu męczenników w kult eucharystyczny. Kolejnym krokiem w tym kierunku było przyporządkowanie cmentarnych sanktuariów poszczególnym parafiom, aby móc regularnie sprawować w nich niedzielną eucharystię. Takie rozwiązania zalecał w liście do biskupa Decencjusza z Gubbio papież Innocenty I (401−417).

W tym samym mniej więcej czasie ryt eucharystyczny ostatecznie wyparł z kultu męczenników ostatni przejaw pogańskiej cura mortuorum, jakim było refrigerium. Wszelkich starań w tym zakresie dołożyli zwłaszcza Ambroży z Mediolanu i Augustyn z Hippony.

STULTI OMNIUM ECCLESIARUM POPULI, QUI OCCURRERUNT SANCTIS RELIQUIIS?

Odkąd relikwie męczenników stały się przedmiotem czci, nastąpiła również zmiana w ich nazewnictwie. Już w damazjańskich epigramatach groby kilku męczenników zostały określone jako sacrata lub veneranda. Ciała Felicissimusa i Agapita w innej inskrypcji Damazy nazwał caelestia membra sanctorum. Z kolei Hieronim użył w odniesieniu do szczątków męczenników wyrażenia ossa veneranda. Z czasem coraz bardziej popularne stawały się zwroty wyraźnie zaczerpnięte z liryki. Paulin z Noli, na przykład, przyrównywał ciało lokalnego męczennika Feliksa do żyznego pola, na którym wyrastają kwiaty. Podobnej metafory użył Prudencjusz, pisząc o szczątkach Eulalii z Meridy.

Mimo tego wyszukanego języka wypowiedzi autorytetów kościelnych promujących kult relikwii można uznać za wyważone. Szczególnie Augustyn wielokrotnie podkreślał, że cześć oddawana męczennikom wpisuje się w kult Stwórcy, a ich ofiara w ofiarę Chrystusa. Pisał też: „dla męczennika nie budujemy świątyń, nie zakładamy kolegiów kapłańskich, nie urządzamy obrzędów świętych i ofiar, ponieważ nie oni, lecz ich Bóg jest Bogiem naszym”, dodając jednak: „we czci mamy, to pewne, ich szczątki jako świętych ludzi Bożych”. Ustosunkował się również do zarzutów bałwochwalstwa wysuwanych pod adresem Kościoła przez manichejczyków: „To, że Faustus oczernia nas również, ponieważ czcimy pamięć męczenników, twierdząc, że w tym względzie czynimy z nich idolów, mnie zbytnio nie wzrusza, bym odpowiadał na tego rodzaju obelgę […] Lud chrześcijański natomiast czci pamięć męczenników uroczystościami religijnymi zarówno dla pobudzenia do naśladowania, jak też po to, żeby towarzyszyły mu ich zasługi i wspomagały modlitwy. Cześć tę jednak oddaje w taki sposób, że chociaż stawia ołtarze na ich grobach, to stawia samemu Bogu męczenników, nie zaś któremuś z nich”.

Gdy prezbiter Wigilancjusz alarmował: „widzimy, że pod pozorem pobożności wprowadza się do kościołów pogańskie w istocie obrzędy”, dosięgła go aż nadto sroga krytyka ze strony Hieronima. Strydończyk zwrócił się do niego takimi słowy: „A któż, szalona głowo, kiedykolwiek czcił męczenników? Któż uważał człowieka za Boga? […] Czy powinno się uznać nie tylko za świętokradców, ale i za głupców wszystkich biskupów, którzy tę rzecz najlichszą i sypkie popioły przenieśli w jedwabiu i złotych naczyniach? Czy pozbawiony rozumu jest lud wszystkich kościołów wybiegający naprzeciw świętym szczątkom?”.

Ten sam autor w liście do kapłana Rypariusza nakreślił właściwe ramy weneracji: „szczątkom oddajemy cześć, aby uwielbić Tego, o którym dali świadectwo męczennicy. Oddajemy cześć sługom, by cześć sług przechodziła na Pana”. Choć trudno doszukiwać się precyzji terminologicznej w nierzadko emfatycznych wypowiedziach propagatorów kultu relikwii, znamienne jest, że obok stosowanego początkowo w odniesieniu do czci męczenników neutralnego znaczeniowo terminu honorare pojawiły się i inne, bardziej jednoznaczne w swej kultowej wymowie terminy, takie jak adorare i venerare.

Wyłaniający się z doktrynalnych rozważań stonowany obraz kultu relikwii męczenników wielokrotnie koliduje z opisywanymi przez tych samych autorów jaskrawymi aktami weneracji. Kontrast ten, który można tłumaczyć odwieczną rozbieżnością między doktryną a praktyką, próbowano w literaturze przedmiotu wyjaśniać mutacją pierwotnych idei w zetknięciu się z „masową” pobożnością.

To wciąż głęboko zakorzenione pogańskie nawyki plebejuszy-konwertytów miały wpłynąć na ostateczną formę kultu męczenników. Zaaprobowanie i umiejętne ukierunkowanie tych skłonności przez kościelne elity mogło być zarówno wynikiem rezygnacji, jak i celowym zabiegiem wprowadzającym chrześcijaństwo tam, gdzie pogańskie wierzenia wciąż jeszcze były silne. Czy taki pogląd albo idące jeszcze dalej tendencje komparatystyczne, uznające kult męczenników wręcz za schrystianizowany kult herosów, mogą wyjaśnić złożoną kwestię istoty i genezy wczesnochrześcijańskiego kultu relikwii męczenników? Czy można postrzegać tę wenerację wyłącznie jako wspólną wszystkim wierzeniom potrzebę posiadania materialnego obiektu kultu, której nie oparli się również chrześcijanie? Z pewnością nie, tak jak nie można też – z drugiej strony – zrównoważonej postawy autorytetów kościelnych przypisywać wszystkim czcicielom.


Anna Stróż

 

 

***

Artykuł ukazał się w periodyku: schyłku starożytności  - 13 (2014)

W całości można go przeczytać na stronie: http://www.uss.uw.edu.pl/issue-details/13-2014


Data utworzenia: 23/04/2024 @ 04:48
Ostatnie zmiany: 23/04/2024 @ 05:57
Kategoria : Kościół od 325 do 800r.
Strona czytana 132 razy


Wersja do druku Wersja do druku

 

Komentarze

Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!

 
Trzecie Oczko
0-moche.jpg0-ameryka-skull.jpg0-ameryka-Palenque.jpg0-ameryka_Chac mool.jpgameryka-grzyb.png0-ameryka-Xalapa.jpg0-ameryka-uxmal7.jpg0-ameryka-maska3.jpg0-ameryka-Inca2.gif0-ameryka-JaguarGod.jpg0-maja.jpg0-ameryka-05.jpgprecolumbiana-peru.jpg0-ameryka_Maize God.jpg0-mex_tula2.jpg0-ameryka_chichen_itza.jpg0-maya-pismo.gif0-ameryka-piramida2.jpg0-ameryka-El_Tajin.jpg0-ameryka-01.jpg0-ameryka_Kalasasaya_Tiwanaku_Bolivia.jpg0-ameryka-gold2.jpg0-ameryka-saqsay4.jpg0-ameryka-Maya.jpg0_maya4.jpg0-america-Teotihuacan2.jpg0-ameryka-olmec.jpg0-ameryka-inca.jpg0-ameryka-Aztec-xolotl.jpgmask-teotihuacan.jpg0-ameryka-gold.jpg0-ameryka-Chichen-Itza.jpg0-america-Teotihuacan.jpg0-ameryka-03.jpg0-ameryka-el-tajin.jpg0-ameryka-religia2.jpg0-ameryka-religion-aztecas2.jpg0-nazca.jpg0-ameryka-jukatan.jpg0-ameryka-machu-picchu_2.jpg0-ameryka-03-Sacsayhuaman.JPG0-ameryka-Uxmal_Pyramid_of_the_Magician.jpg
Rel-Club
Sonda
Czy jest Bóg?
 
Tak
Nie
Nie wiem
Jest kilku
Ja jestem Bogiem
Ta sonda jest bez sensu:)
Prosze zmienić sondę!
Wyniki
Szukaj



Artykuły

Zamknij => WISZNUIZM <<==

Zamknij - Japonia

Zamknij BUDDYZM - Lamaizm

Zamknij BUDDYZM - Polska

Zamknij BUDDYZM - Zen

Zamknij JUDAIZM - Mistyka

Zamknij NOWE RELIGIE

Zamknij NOWE RELIGIE - Artykuły Przekrojowe

Zamknij NOWE RELIGIE - Wprowadzenie

Zamknij POLSKA POGAŃSKA

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Archeologia

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Bałtowie

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Manicheizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Konfucjanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Satanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Sintoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Taoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Zaratustrianizm

-

Zamknij EUROPA I AZJA _ _ JAZYDYZM* <<==

Nasi Wierni

 6650249 odwiedzający

 68 odwiedzających online