Religioznawstwo
Zagadnienia Religijne
Europa Pogańska
Azja
Hinduizm i odłamy
Judaizm i odłamy
Chrześcijaństwo i odłamy
Islam i odłamy
Afryka
Ameryka
Australia i Oceania

Rzym - Życie duchowe Imperium w III wieku - 2

Życie duchowe Imperium w III wieku - 2
W tak złożony sposób przedstawia się obraz życia religijnego w III wieku. Widzimy, jak cesarze i urzędnicy, miasta i świątynie poddają się falom nowej pobożności, obserwujemy gminy religijne nowych bóstw zarówno w metropoliach handlowych, jak i obozach wojskowych. Pojawiają się sekty hermetyczne i gnostyczne. A przecież było jeszcze wielu ludzi we wszystkich warstwach społecznych, którzy w obawie o byt nie zadowalali się objawieniami i misteriami, ale żądali konkretnych informacji o najbliższej przyszłości i domagali się praktycznych recept na opanowanie materii.

I takie wymagania też były spełniane. Astrologia i magia w owej epoce w jeszcze większym stopniu niż dawniej oferowały swe doktryny i techniki. Zapożyczały przy tym to i owo od systemów religijnych, a nawet posługiwały się dla swych celów nauką. Pogląd, że ciała niebieskie mogą przynosić szczęście lub nieszczęście, sięga zamierzchłych dziejów starożytnego Wschodu. Był on stosowany w teorii i w praktyce przede wszystkim w Babilonii. Zwłaszcza Chaldejczycy uchodzili za mistrzów sztuki przepowiadania ludziom przyszłości poprzez wyliczanie położenia gwiazd. Naukowy koloryt tego procederu sprawił, że astrologów określano po prostu jako mathematici.

Niektóre szkoły filozofii starożytnej podnosiły sprzeciw wobec teorii i praktyki astrologii, władze rzymskie wielokrotnie wypędzały Chaldejczyków i "matematyków" z Rzymu, jednak bez trwałego efektu. W okresie cesarstwa ludzie z najwyższych sfer korzystali z usług astrologów, także niektórzy cesarze i wodzowie kazali sobie stawiać horoskopy. Stawianie badaczom gwiazd pytań o śmierć panującego cesarza było surowo zabronione, jednak zdarzało się często. Bogaci zasięgali rady Chaldejczyków, zanim udali się w podróż. Zarówno biedni, jak bogaci pragnęli dowiedzieć się od astrologów, jaka przyszłość czeka nowo narodzone dziecko. Astrologia w powiązaniu z kultami orientalnymi, szczególnie z religią syryjską, przybrała charakter prawdziwego wyznania astrologicznego. Nie sposób nie dostrzec, że w tym stuleciu katastrof astrologiczny fatalizm częstokroć działał paraliżująco.

Jeszcze bardziej szerzyła się teoria i praktyka czarów. We wszystkich epokach i u wszystkich ludów spotyka się przesąd, że za pomocą pewnych słów czy ściśle ustalonych praktyk można spowodować określone skutki, na przykład śmierć wroga czy rozpalenie płomienia miłości w upragnionym człowieku. Rozwój cywilizacji przyniósł wykorzystanie nauki w praktykach czarnoksięskich - obserwacja, że w naturze wszystko podlega określonym prawom, może zapładniać tak samo magię jak mechanikę czy technikę w ogóle. W ostatecznym rozrachunku degeneracja religii przyczynia się do wzbogacenia sztuki czarnoksięskiej. W świecie starożytnym Babilonia i Egipt, a także Persja, stworzyły liczne sposoby zaklinania złych demonów krążących po świecie.

Nazywając do dziś sztukę czarów magią, wspominamy mimowiednie perskich mędrców, magów. Jest wiele dowodów na to, że sztuka czarnoksięska odegrała u schyłku starożytności rolę negatywną. Chociaż cesarze gwałtownie zwalczali czarowników, porównując ich w tekstach ustaw do morderców i trucicieli, magia nie tylko zakorzeniła się, ale nawet umocniła swe wpływy. Mamy wiadomości o prawdziwie przestępczych procederach, takich jak używanie resztek zwłok skazańców do czynności czarnoksięskich czy składanie dziecka w ofierze w celu poddania zmarłego mocy zaklęć. Bardzo rozpowszechnione były mniej drastyczne formy czarów: noszenie amuletów, używanie w celach magicznych liter i cyfr, wiara w cudowne działanie metali i kamieni szlachetnych. Posiadamy liczne tabliczki ołowiane zapisane formułami przekleństw i niezmierną liczbę papirusów z tekstami magicznymi, które miały służyć wszelkim celom. Magia stała się tak groźną siłą, że można by ulec pokusie mówienia o powstaniu jakiejś kultury magicznej.

Nie mówimy tutaj o kulturze magicznej, ale we wrażliwości religijnej, w zdolności do mistycznego spojrzenia rozpoznajemy twórczą siłę człowieka w owej późnej fazie cywilizacji antycznej. Opieramy się przy tym nie tyle na działalności kultowej, na występowaniu gmin misteryjnych i sekt, ile na dwóch zjawiskach, które najczyściej i najsilniej rozwinęły ducha religijnego epoki: na filozofii neoplatońskiej i na chrześcijańskiej teologii. Ta pierwsza stanowi najwyższy wyraz uduchowienia myśli antycznej, druga wprowadza taką metafizykę, w której wiecznotrwały pierwiastek boski zstępuje do świata ludzi i przemienia wewnętrzną istotę bytu dziejowego.

Już w II stuleciu filozofowie świata grecko-rzymskiego przestali skupiać uwagę na różnicach dzielących szkoły filozoficzne. Zamiast tego podkreślano cechy wspólne wszystkim szkołom. W tej skłonności do eklektyzmu powrócił pewien pogląd wczesnej filozofii greckiej: przekonanie, że bóstwo rządzące światem jest nieuchwytne dla człowieka, a dostępne tylko dla duchów czystych. Znacznie poniżej tego pierwiastka boskiego usytuowany jest świat materialny, strefa zła, z której człowiek musi się wyzwolić przez ascezę.

Filozofowie okresu cesarstwa, którzy ponownie rozwinęli tę myśl, powoływali się na Pitagorasa i na "boskiego" Platona. Na przełomie II i III wieku ten prąd platoński zwyciężył. Był to platonizm o wyraźnych cechach religijnych. Przedstawiciele tego kierunku należą zazwyczaj do warstw zamożnych i wykształconych, zwracają się do elitarnego kręgu słuchaczy i wymagają od swych uczniów stałego filozoficznego trudu na różnych poziomach. Widzą oni bowiem jedność wszechświata, która odzwierciedla się w hierarchii wielu form bytu, zstępującej od form doskonałych ku mniej doskonałym. Uczą drogi poznania, która zaczyna się w świecie zmysłowym, ten jednakże jest pojmowany jako odbicie wyższej rzeczywistości duchowej i sam poprzez wznoszenie się do coraz wyższych regionów dąży do doskonałości. Początek tej szkole dał Ammoniusz Sakkas, który jeszcze za czasów dynastii Sewerów wiódł żywot filozofa w małej wspólnocie w Aleksandrii. Do jego uczniów należy Orygenes, którego poznamy jako wybitnego teologa chrześcijańskiego, i Plotyn, którego system doprowadził neoplatonizm na wyżyny doskonałości.

Plotyn urodził się w r. 205, być może w mieście Lykopolis w Górnym Egipcie. Długi czas studiował w Aleksandrii. Następnie towarzyszył cesarzowi Gordianowi w wyprawie przeciwko Persom (243). Wreszcie osiadł w Rzymie i tam prawie do śmierci (270) działał w kręgu entuzjastycznie nastawionych do niego uczniów. Po śmierci mistrza Porfiriusz, należący do ścisłego grona jego współpracowników, opublikował w sześciu grupach po dziewięć traktatów rozprawy Plotyna Enneady. W rozumienie tego ważnego dzieła wnieśli ostatnio duży wkład filozofowie i filolodzy tacy jak L. Brehier i A. Armstrong, W. Theiler i R. Harder.

Filozofia Plotyna opiera się na stałym obrazie kosmosu, ograniczonego i wiecznego, charakteryzującego się stałym i niezmiennym porządkiem. Treść każdego bytu zależy od tego, jaki stopień jedności wykazują jego części: żywa istota znajduje się na wyższym szczeblu rzeczywistości niż stos kamieni, którego części po prostu leżą jedne na drugich. Każda rzeczywistość, w której jedność części składowych nie jest doskonała, zakłada istnienie ponad nią jedności doskonałej i każdą rzeczywistość można zrozumieć tylko poprzez jej stosunek do jedności doskonałej.

Jednostka jest po prostu zasadą bytu, jest pierwszą hipostazą, w której nie ma już podziału. Ale ten pierwszy byt nie może istnieć sam dla siebie, ponieważ wszystko, co doskonałe, stwarza coś z własnego nadmiaru. Jest to odwieczny proces, a nie jakiś umiejscowiony w czasie akt stworzenia. To tworzenie jest promieniowaniem, czyli emanacją, wypływem nadmiaru bez straty dla czynnika tworzącego. Twór jednak pragnie pozostać blisko swego początku, ogląda się za siebie i w tym akcie zwracania się wstecz powstaje druga hipostaza: świat inteligibilny, duch. Jest on zarazem bytem i rozumieniem. Owa druga hipostaza jest z jednej strony wielorakością świata, która tworzy się, poczynając od najwyższych rodzajów, w pewnym wieczystym porządku, z drugiej zaś strony jest ona myśleniem, to znaczy odkrywaniem bogactwa świata inteligibilnego. W samomyśleniu hipostaza duchowa osiąga pewność własnego istnienia, a zarazem pewność swej treści. Duch zaś wydaje trzecią hipostazę, duszę. Jest ona ogniwem pośrednim między światem duchowym, z którego pochodzi, a światem zmysłowym, który sama utrzymuje w stanie porządku. Poniżej tych trzech hipostaz znajduje się, jako kolejna hipostaza, materia, która jest nieograniczona, niewrażliwa, a także niezdolna do zrodzenia formy i porządku.

Wszelkie zło bierze się stąd, że dusza złączyła się z materią. Dusza jest w stanie kierować ciałem, przez co styka się ze światem inteligibilnym i w ten sposób jest sama dla siebie inteligencją. Ponieważ jednak dusza nie ma w sobie dość napięcia, może się ona również zwrócić ku własnemu odbiciu, a wtedy jest podległa zmiennemu światu zmysłów. Jest to upadek duszy, jej grzech, za który musi ona pokutować w życiu przyszłym. Zadaniem wychowania filozoficznego jest doprowadzenie duszy do poprzedniego stanu kontemplacji. Osiąga się to poprzez myślenie, na wyższym poziomie poprzez intuicję, a wreszcie w kontakcie z Najwyższym poprzez ekstazę. Nie ma już wtedy żadnej różnicy między podmiotem poznającym a poznawanym. Oglądający jest wchłaniany przez jednię i staje się nią.

Taka jest droga Plotyna do poznania i do wyzwolenia ze świata materii. Jest to droga w tym sensie helleńska, że w filozofii tej postrzega się harmonię kosmosu i głosi, iż człowiek może się sam wyzwolić. Stworzenie nie dokonuje się przez jednorazowy akt, zbawienie nie następuje przez objawienie się Boga w historii. A jednak widać dużą różnicę w porównaniu z klasyczną filozofią grecką. Człowiek bowiem zajmuje się światem zmysłowym już nie w celu poznania i opanowania tego świata, ale tylko dlatego, że ten świat jest odbiciem ducha i przez to umożliwia wzniesienie się ku bytowi wyższemu niż to, co istnieje. Myśl ucieka z tego świata, odwraca się od piękna zjawisk zmysłowych i od awanturniczych przedsięwzięć życia politycznego. Nie wiadomo, co Plotyn chciał osiągnąć, proponując cesarzowi Galienowi założenie miasta filozofów Platonopolis w Kampanii. Czyżby myślał o jakimś miejscu wspólnej kontemplacji?

Dzięki Plotynowi filozofia staje się "sztuką opisu pejzażu metafizycznego, do którego dusza może się dostać poprzez ćwiczenia duchowe" (L. Brehier). Otwarte więc zostały drzwi do metafizycznego oglądu pierwiastka boskiego, drzwi, które przekroczy wielu myślicieli i poetów nadchodzących stuleci.

Inny aspekt oddziaływania systemu plotyńskiego dotyczy stosunku uczniów Plotyna do religii państwowej i do tradycyjnych form kultu. Sam Plotyn nie nazywa pierwszej zasady słowem "Bóg", jednak mówi o ciałach niebieskich jako o bogach i w tym sensie broni politeizmu. Mówi też o wróżeniu z gwiazd i nie ma zastrzeżeń do wykonywania czynności kultowych. To, że żarliwa modlitwa albo cześć oddawana posągowi bóstwa może być skuteczna, tłumaczy on nie ingerencją bóstwa, ale współodczuwaniem wiążącym różne części świata. Jednak uczniowie Plotyna - Porfiriusz, Jamblich i późniejsi - w o wiele większym stopniu wychodzili naprzeciw znanym nam już formom ludowej religijności. Opowiadali się zarówno za astrologią, jak za wyroczniami.

Porfiriusz uzasadnił filozoficznie szczególną praktykę rytualną, tak zwaną teurgię. Jest to proceder zmierzający do wymuszenia interwencji bóstwa wtedy i tam, gdzie jest ona pożądana. Jamblich nie miał już żadnych oporów przed uprawomocnieniem postaci panteonu późnego pogaństwa: bogów, herosów i demonów. W ten sposób wielu przedstawicieli generacji następców Plotyna, którzy nazywali się platonikami, odeszło od uduchowionej filozofii. Ten kierunek neoplatonizmu stał się sprzymierzeńcem ostatnich pogańskich cesarzy i w czasie, gdy stosowano przemoc przeciwko chrześcijanom, opowiadał się za wymuszaniem tradycyjnych praktyk kultowych.

Jeśli zestawimy z neoplatonizmem rozwój teologii chrześcijańskiej w III wieku, wyjdzie na jaw kontrast, a zarazem pokrewieństwo obu zjawisk. Najpierw trzeba jednak ponownie przyjrzeć się wczesnemu okresowi chrześcijańskiej wiary i chrześcijańskiej działalności misyjnej. Początki chrześcijaństwa w imperium rzymskim były od pokoleń przedmiotem wnikliwych studiów. Wystarczy przypomnieć przeprowadzone w naszym stuleciu badania A. von Harnacka, H. Lietzmanna, L. Duchesne i J. Danielou. A przecież niejedna jeszcze tajemnica tkwi w początkach tej religii.

U jej podstaw leży wiara w Boga, który jest bogiem osobowym i stworzył świat z niczego. Taki pogląd przyjął kiedyś Izrael i wyznaje go w swej dziejowej drodze przez tysiąclecia. Ta wiara w jednego osobowego Boga stanowi jawne zaprzeczenie politeizmu, panteizmu i każdej filozofii, która uznaje wielość bogów. Chrześcijaństwo głosi - i tym różni się od Żydów - że Bóg, gdy wypełnił się czas, przez swego syna Jezusa, który jest Chrystusem (Pomazańcem), zbawił upadłą ludzkość, zmazał grzech i ponownie wprowadził świat w obręb łaski Bożej. Chrystus jest ośrodkiem całych dziejów. Każdy człowiek jest powołany do odpowiedzialnego działania, a historia świata jest historią Zbawienia. Nie ma w niej miejsca na mity o zbawieniu związane z cyklem wiecznego powrotu, niema miejsca na systemy gnostyków, mówiące o jakiejś tajemnicy, która nigdy niezaistniała, ale działa stale. To chrześcijanie należycie pojmują łaskę Zbawienia: po zerwaniu Starego Przymierza stanowią oni "nowy lud" po Izraelu, "trzecie pokolenie" po Grekach i Żydach, wybrane po to, by poprzez życie w czystości i ofiarną miłość do wszystkich ludzi przygotować drogę nadchodzącemu Królestwu Bożemu.

Wymagania moralne nauki chrześcijańskiej nie ograniczają się do wskazywania, czego człowiek, stosownie do Dekalogu, nie powinien czynić. Odrzuca ona także moralność dobrego obywatela i mędrca szukającego szczęścia, właściwą filozofii greckiej i rzymskiej. Jej wezwanie do pozytywnego działania wymierzone jest przeciw rezygnacji i rozpaczy, które ogarnęły większość ludzi antyku. Stanowi ona nowy początek na gruncie skostniałego świata. Przesłanie Ewangelii jest adresowane do wszystkich ludzi, do Żydów, Hellenów i innych. Uniwersalizm chrześcijaństwa wywyższa je ponad religie narodowe i przenosi poza granice imperium rzymskiego.

Nie można tu szczegółowo opowiedzieć o tym, jak religia chrześcijańska dzięki apostołom i ich uczniom dotarła z Jerozolimy do Syrii, stamtąd na wschód, do krajów, gdzie mówiono po aramejsku, do Mezopotamii, a na zachodzie do Azji Mniejszej, Grecji i Rzymu. Posłanie Jezusa, który jest Chrystusem, głoszone było w świecie śródziemnomorskim najpierw w języku greckim i wiązało się od samego początku z pojęciami myśli i wiary hellenizmu. Jednak pochodzenie tego posłania ze środowiska żydowskiego sprawiało, że owa misja wspierała się w rozmaity sposób na gminach diaspory żydowskiej, na grupach zhellenizowanych Żydów w cesarstwie rzymskim. Ale po tym pierwszym kontakcie szybko nastąpiło oddzielenie się od żydowskiej wspólnoty religijnej.

Chrześcijanie, otwarci ku poganom, szczególnie ku Hellenom, wyzwolili się od rytualnych praw żydowskich, a wkrótce uwolnili się i od oczekiwania na Mesjasza, który miał zgromadzić rozproszony lud i dać mu panowanie nad poganami. Tak powstały w wielu miastach świata antycznego małe ośrodki nowej wiary, które na wzór macierzystego Kościoła jerozolimskiego nazywały się ekklesiai - zgromadzeniami. Chrześcijanie gromadzili się na modły najpierw w domach prywatnych; głoszono tam Słowo i odprawiano mszę świętą. Wspólnota ich opierała się na życiu uświęconym sakramentami i na niesieniu miłości cierpiącemu światu. Już w II wieku na czele gmin widzimy "starszych" (presbyteroi). Tę instytucję przejęto z hierarchii żydowskiej.

Najwyższą władzę sprawował samodzielnie episkopos (biskup). Reprezentował on Chrystusa wobec gminy i miał najwyższy autorytet w głoszeniu Słowa, a także nadzorował obyczaje. Winien był strzec jedności gminy przed wszelką odmiennością poglądów (herezją) i rozłamem (schizmą). Biskup, prezbiterzy i diakoni jako wyświęceni funkcjonariusze, kler, wyróżniali się spośród ogółu wiernych laików. Kolejno powstające liczne gminy utrzymywały ze sobą kontakty poprzez odwiedziny, korespondencję i rozmaitego rodzaju pisma, nawiązujące do form zaczerpniętych z literatury greckiej.

Przez długi czas państwo rzymskie nie stawiało żadnych poważnych przeszkód ekspansji chrześcijaństwa. Cesarze i urzędnicy byli na ogół tolerancyjnie nastawieni do nowych bogów, a sami chrześcijanie starali się być lojalnymi poddanymi imperium. Wprawdzie w myśl ich poglądów państwo jako takie nie miało w sobie nic boskiego, ale byli przekonani, że zwierzchność istnieje z Bożego rozkazu, zgodnie ze stwierdzeniem apostoła Pawła, który ustrzegł młode gminy przed wciągnięciem przez Żydów w opozycję antyrzymską. Taka w każdym razie była przeważnie postawa gmin i stanowisko Kościoła jako całości.

Jednak od początku istniała możliwość niebezpiecznego konfliktu: chrześcijanie, tak jak poganie, modlili się za pomyślność cesarza i państwa, ale odrzucali oddawanie czci bogom i odmawiali uczestnictwa w kulcie cesarzy. W związku z tym doszło wkrótce do starć. Niemniej państwo rzymskie w II wieku i na początku III znalazło normę prawną, pozwalającą uniknąć szeroko zakrojonej walki między państwem a religią, a więc formalnego prześladowania chrześcijan. Cesarz Trajan orzekł, że chrześcijan należy karać śmiercią tylko wtedy, gdy pomimo urzędowego wezwania odmawiają złożenia ofiary bogom. W ten sposób sekta chrześcijan została wprawdzie zakwalifikowana jako nielegalna, ale zdecydowanie zaniechano tropienia wszystkich jej zwolenników.

Inicjatywa działania przeciwko chrześcijanom znalazła się więc w rękach pogańskiej i żydowskiej ludności miast, w których powstały owe małe gminy, oraz w gestii namiestników prowincji, którym pozostawiono daleko idącą swobodę decydowania, czy mają zajmować się donosami na chrześcijan.

Złośliwe pomówienia, dotyczące ściśle zamkniętego kręgu wyznawców nowej wiary, często prowadziły do oskarżeń, nierzadko do procesów, które mogły się skończyć wyrokiem śmierci i okrutną egzekucją. Mężna postawa chrześcijan, którzy pozostawali wierni swej religii, wywoływała zdumienie i podziw wielu pogańskich obserwatorów. W samych gminach ofiary określano jako męczenników (martyres - dający świadectwo), a ich czyny na wzór hellenistyczny spisywano w formie tzw. akt. Stawali się wzorem, jako napełnieni duchem świadkowie, wstępujący bezpośrednio w stan świętości, którzy dzięki pełni łask mogli nawet odstępców ponownie doprowadzić do wiary. Ten kult męczenników stanowił silną więź spajającą wewnętrznie gminy i przyciągnął do nowej wiary wielu ludzi.

Wkrótce Tertulian mógł powiedzieć: "przelana krew chrześcijan jest zasiewem nowych chrześcijan". Rzeczywiście, nim nadszedł III wiek, chrześcijaństwo rozprzestrzeniło się we wszystkich kierunkach. Na Wschodzie zdołało pozyskać sobie nowe tereny Mezopotamii, a Edessa stała się żywym ośrodkiem wiary. Wielu było chrześcijan w Egipcie, w Aleksandrii istniała - jak wiemy - całkiem pokaźna gmina. Szczególnie powiodła się działalność misyjna w prowincjach Azji Mniejszej.

Na Zachodzie Rzym, stolica cesarstwa, miał potężną gminę, której siła przyciągania promieniowała, daleko. Afryka Północna uzyskała ośrodek w Kartaginie, w Galii zaś gminy chrześcijańskie sięgały od ujścia Rodanu aż po Lyon. Ireneusz, biskup tego miasta, mówi pod koniec II wieku o gminach w prowincjach germańskich i hiszpańskich. Wiara chrześcijańska wyszła też dawno poza obręb niższych warstw społeczeństwa. Chrześcijanami bywali urzędnicy wojskowi oraz dworzanie cesarscy, zwłaszcza za cesarzy z dynastii Sewerów, której przedstawiciele byli otwarci na nowe prądy religijne. Wraz ze wzrastającą liczbą gmin, a także awansem społecznym poszczególnych chrześcijan rozwijała się doktryna. Zewnętrzne środowisko wywarło znaczny wpływ na niektóre grupy chrześcijańskie.

Z obrzeży judaizmu wywodzi się gnostycyzm i nowa forma apokaliptycznego oczekiwania na koniec świata, z kultury helleńskiej - pojęcie logosu i elementy etyki opartej na nauce stoickiej i platońskiej. Ponadto odżył w pewnym stopniu pierwotny entuzjazm chrześcijański, a profetyczne formy, w jakich był głoszony, napotkały opór biskupów i kleru. Ślady takich konfliktów widzimy w licznych pismach chrześcijańskich, zredagowanych pierwotnie po grecku, potem po łacinie, czemu sprzyjał fakt, że przedstawiciele wielu odszczepieńczych doktryn osiedlili się w Rzymie. W walce z heterodoksyjnymi doktrynami, które nieraz prowadziły do tworzenia osobnych Kościołów, uściślono teologię i pojęcie Kościoła.

Szczególny nacisk w zmaganiach z wszelkimi kierunkami gnostycyzmu kładziono na definicję boskości Chrystusa, a ściślej na stosunek Chrystusa do Boga Ojca. W tych kontrowersjach teologicznych w obrębie gmin zaznaczył się autorytet pewnych wybitnych biskupów, którzy stanęli w obronie tradycji apostolskiej, przyczyniając się tym samym do zachowania jedności Kościoła. Inni pisarze chrześcijańscy podjęli dyskusję z poganami i prowadzili obronę swej wiary w tej samej formie literackiej, w jakiej wcześniej Żydzi bronili swej religii wobec świata hellenistycznego.

Druga połowa II wieku obfituje w apologie, które naukowo uzasadniają chrześcijaństwo środkami ogólnie zrozumiałej filozofii i dążą do pogodzenia go z państwem rzymskim. Stwierdzają, że nie istnieje żadna zasadnicza różnica między wiarą chrześcijańską a myśleniem filozoficznym, ale że nauka chrześcijańska przejęła dziedzictwo kultury greckiej. Politeizm zwalczano namiętnie, często za pomocą tych samych argumentów, które wytaczali przeciwko niemu filozofowie pogańscy. Żądano tolerancji dla nowej wiary, uzasadniając to argumentem, że każdemu należy pozostawić wolność wyboru religii. Zaskakuje podkreślanie, że chrześcijanie są lojalnymi poddanymi państwa, że słuchają zwierzchności i modlą się za cesarzy, a ponadto, że pragną być ich najlepszymi pomocnikami i sprzymierzeńcami w utrzymywaniu porządku. Państwu mogłoby wyjść na korzyść - dowiadujemy się z pewnego tekstu - gdyby wszyscy podzielali poglądy moralne chrześcijan.

Doniosłe konsekwencje miał przynieść następujący pogląd: cesarstwo i chrześcijaństwo są ze sobą historycznie związane, gdyż powstały jednocześnie za panowania Augusta; od chwili powstania tej religii panowanie rzymskie stale się rozszerzało i tak już będzie, jeśli chrześcijaństwo zostanie otoczone opieką. Pismo, w którym po raz pierwszy wypowiedziano te myśli, skierowane jest do cesarza Marka Aureliusza. Również inne tego rodzaju apologie były adresowane do poszczególnych cesarzy. Jednak pomimo wszelkich wysiłków główny cel takich pism, formalna tolerancja chrześcijaństwa, nie został osiągnięty, choć udało się przedstawić chrześcijaństwo szerokiemu kręgowi ludzi wykształconych jako pewien rodzaj filozofii.

Nie trzeba było długo czekać na literacką odpowiedź strony przeciwnej. Jeszcze w czasach. Marka Aureliusza filozof ze szkoły platońskiej Celsus opublikował bardzo ostre pismo polemiczne przeciwko chrześcijanom. Posłannictwo chrześcijańskie, zwracające się do warstw niższych, zostało napiętnowane jako burzenie porządku społecznego, a trzymanie się chrześcijan z dala od polityki zganione jako poważny zawód sprawiony państwu w ciężkich czasach. Przede wszystkim jednak polemika zwracała się przeciwko naukowym pretensjom nowej religii. Celsus zarzuca chrześcijanom formalne uprzywilejowanie ludzi niewykształconych i grzeszników. Próbuje wykazać, że zasadnicze partie doktryny są sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, na przykład nauka o stworzeniu świata, o grzechu pierworodnym, o zbawieniu, a przede wszystkim dogmat o zmartwychwstaniu ciał. W filozofii Celsusa zdecydowane wsparcie znalazła religijność pogańska. Bogów objaśnia on jako pośredników między najwyższym bóstwem a światem. Ich wielość uzasadnia wielością ludów. Formy czci oddawanej bogom oraz w ogóle wszelkie przepisy kultowe tłumaczą się uświęconą tradycją. Ich porządek, nomos, jest nienaruszalny. Piętnuje więc Celsus chrześcijan jako odstępców, wichrzycieli i przestępców.

Tę gwałtowną polemikę łatwiej zrozumieć, kiedy rozpatruje się ją, biorąc pod uwagę raczej polityczne niż filozoficzne stanowisko autora. Nie można bowiem nie zauważyć, że dzieli on zasady myślenia platońskiego z niektórymi pisarzami chrześcijańskimi. Wskazano nawet na to, że prawdopodobnie jego filozofia historii ukształtowała się w polemice z apologiami Justyna, który w r. 165 zginął jako męczennik.

Pogańska filozofia i chrześcijańska teologia zbliżyły się do siebie jeszcze bardziej w trakcie późniejszych polemik literackich, a także w czasach prześladowań. Wiara chrześcijańska zaczęła wchodzić do historii ducha greckiego. Stało się to najpierw w Aleksandrii, gdzie nauka grecka uprawiana była od stuleci, ale gdzie oddziaływała również egipska pobożność i żydowska mądrość. Chrześcijanie musieli tam częściej niż gdziekolwiek indziej bronić swej wiary w rozmowach i dyskusjach.

Na przełomie II i III wieku nauczał tam przez kilka lat filozof chrześcijański Klemens. Pochodził on z rodziny pogańskiej, może ateńskiej, a chrześcijaninem stał się z własnego wyboru. Jego pisma już w samej tematyce odzwierciedlają kolejne etapy drogi, którą, według niego, miało przebiegać wprowadzanie w wiarę i pogan, i chrześcijan. Jak wskazuje napisana zgodnie ze starą tradycją Zachęta do filozofii, pierwszym tego warunkiem jest zwrócenie się ku myśleniu filozoficznemu. Odrzuca on tam politeizm jako niewolę, którą demony narzuciły ludzkości. Z drugiej strony podkreśla, że już filozofia pogańska przygotowała poznanie prawdziwego Boga. Pełnię tego poznania, naucza Klemens, przyniósł Logos - Jezus Chrystus.

Również druga księga, Paidagogos , skierowana jest do warstwy ludzi wykształconych w obrębie gminy chrześcijańskiej i zakłada znajomość kultury duchowej tych czasów. Klemens wyraźnie określa tam mądrość Greków jako propaideia, jako wstęp do chrześcijańskiego humanizmu. Ten helleński wkład w poznanie, dzieło ludzkiego rozumu, logosu, zostało następnie dopełnione przez Logos boski: Chrystus, jako boski nauczyciel, przerasta całą dotychczasową mądrość. Ten Logos Paidagogos poprzez swe życie i poprzez nauki zawarte w Piśmie Świętym ustanowił normę życia doskonałego. Takie są podstawowe tezy.

Liczne pytania, które musiał sobie zadawać poszukujący prawdy religijnej człowiek owej epoki, zostały wnikliwie potraktowane w utworze Klemensa, którego tytuł, Kobierce, wskazuje na dzieło o zawartości rozmaitej i barwnej jak wzór na dywanie. W poznaniu Boga i etyce znowu występują helleńskie cechy teologii. Świat został stworzony, a Bóg objawiony człowiekowi przez Logos, który zjednoczony jest z Ojcem i Duchem w Trójcy. Każdy człowiek nosi wypisane w sercu prawdziwe prawo. I Mojżesz, i Platon byli filozofami i prawdziwymi przyjaciółmi mądrości. Potem jednak, gdy wypełnił się czas, Logos sam stał się człowiekiem, zbawił ludzkość, jest pośrednikiem łaski. Przede wszystkim jednak jako wzór doskonałości jest nauczycielem rodzaju ludzkiego w dziedzinie moralności.

Źródłem sprawiedliwości jest odtąd dla ludzi nie prawo państwowe, ale miłość Boga. Chrześcijanin należy do państwa niebieskiego (Uranopolis), którego królem jest Chrystus, a zarazem do Kościoła ziemskiego, zbudowanego na wzór tego państwa. Dla nowego człowieka nie lęk i nadzieja są siłą napędową w dążeniu do cnoty, w urzeczywistnianiu mądrości i męstwa, sprawiedliwości i umiaru - działanie moralne ma raczej wartość samo w sobie. Ostatecznym celem wszelkiego dążenia jest jednak sam Bóg. Chrześcijanin wykształcony przez filozofię wniknie głęboko w Ewangelię i w ten sposób upodobni się do Chrystusa, stanie się sam obrazem Boga. Religia chrześcijańska jest prawdziwą gnozą, która prowadzi do świętości. Klemens mówi, że gdyby chrześcijańskiego gnostyka postawiono przed wyborem poznania Boga czy też osiągnięcia wiecznej szczęśliwości i gdyby obie te rzeczy, które w sposób konieczny wiążą się ze sobą, były rozdzielone, to wybrałby on bez wahania poznanie Boga. Tak zatem brzmi filozoficzne credo chrześcijanina, który doświadczył związku Ewangelii i kultury greckiej.

Wpływy greckie zaowocowały również u Orygenesa, który po Klemensie stworzył obszerny system wiedzy teologicznej. Urodził się w r. 185 z chrześcijańskich rodziców, w Aleksandrii studiował literaturę i filozofię, był uczniem Ammoniusza Sakkasa. Następnie na prośbę biskupa tego miasta podjął się nauczania kandydatów do chrztu (katechumenów) i w związku z tą szkołą katechetyczną wykładał publicznie ogólne wprowadzenie do filozofii i teologii.

Wkrótce po r. 230 popadł w konflikt z biskupem i udał się do Cezarei w Palestynie. Tam założył wyższą szkołę teologiczną. Gminy chrześcijańskie z innych prowincji, a czasem i osobistości z dworu cesarskiego, nieraz prosiły go o radę. Dzięki temu odwiedził Ateny i Antiochię oraz wielokrotnie działał w rzymskiej prowincji Arabii, która była terenem misyjnym aleksandryjczyków. Jego ogromne dzieło pisarskie, obejmujące wielką liczbę komentarzy, kazań i traktatów wszelkiego rodzaju, zachowało się tylko częściowo.

Orygenes bowiem jako teolog wkrótce stał się przedmiotem krytyki, a w VI wieku został uznany za heretyka. W jego osobie mamy do czynienia z uczonym, który w sugestywny sposób włącza w obręb teologii formy i style nauki greckiej i określa egzegezę biblijną jako pewien rodzaj filozofowania. Większą część jego dzieła stanowią objaśnienia Biblii. Orygenes dla uzyskania naukowej edycji tekstu świętych ksiąg zestawił z hebrajskim oryginałem Starego Testamentu dostępne mu tłumaczenia greckie i tak stworzył wydanie sześcioszpaltowe (heksapla).

Znaczna część komentarzy i kazań służyła egzegezie Pisma Świętego. Na wzór platońskiego objaśnienia Homera Orygenes starał się wydobyć subtelniejsze znaczenia z dosłownego tekstu i dzięki temu udostępnić sens Starego i Nowego Testamentu także filozofom. Na tym biblijnym fundamencie próbował zbudować system teologiczny, a traktat O zasadach miał być rodzajem podręcznika dogmatyki.

Poglądy nowoczesnych interpretatorów, którzy próbują odtworzyć całą tę strukturę myślową, różnią się bardzo od siebie, ale pewne jest, że Orygenes przyjął za źródło wiary Pismo Święte i tradycję apostolską i dążył do tego, by podnieść świadomość religijną do rangi systemu filozoficznego. Skłaniał się przy tym w mniejszym stopniu ku nauce stoickiej niż ku platonizmowi, a zarazem czerpał inspiracje z bodźców płynących z gnozy pochodzenia żydowskiego - tym różni się wyraźnie od Klemensa.

Orygenes był przedstawicielem nauki o Trójcy Świętej i o zbawieniu upadłej ludzkości, nauki, w której tkwią, jak się zdaje, zaczątki wielkich kontrowersji religijnych przyszłych pokoleń. W jego teologii jedynie Ojciec jest Bogiem. Syn, spłodzony przed wszystkimi wiekami przez Boga, współistotny Ojcu, jest Logosem oraz Zbawicielem i nazywany jest drugim Bogiem. Duch został powołany przez Ojca za pośrednictwem Syna. Stworzenie i zbawienie świata przebiega następująco: Bóg najpierw stworzył świat duchów, do których należą też dusze ludzkie; wolność woli doprowadziła duchy do grzechu, a ten spowodował, że duchy i dusze dla oczyszczenia zesłane są do materii; zbawienie dokonuje się poprzez Logos, który łącząc się z istotą duchową, może przybrać postać ludzką i w ten sposób staje się Bogiem człowiekiem. Jak zbawienie jest zjawiskiem koniecznym w stosunkach między Bogiem a światem, tak oczyszczenie stanowi wieczny proces, odbywający się w kolejnych epokach dziejów świata. W końcu, po oczyszczeniu, wszystkie dusze, także złe duchy, podporządkują się Logosowi i wejdą do Królestwa Bożego. Jest to odrodzenie wszechrzeczy (apokatastasis).

Ta nauka o Trójcy Świętej, o stworzeniu i zbawieniu może być uznana za teologiczny odpowiednik neoplatońskiej hierarchii bytów. Za element helleński w tej teologii można zapewne uznać to, że powstanie świata i bieg historii rozumiane są jako fazy wyższej konieczności. Takie wyobrażenie pociągnęło za sobą negację historycznego charakteru chrześcijaństwa. Ale Orygenes pomimo kontaktów z filozofią helleńską i gnozą żydowską jest wyznawcą wiary chrześcijańskiej, jako teolog tkwi mocno w szeregach gminy chrześcijańskiej. Ponieważ Chrystus jest wielkim nauczycielem wszystkich ludzi, istnieje tylko jedna droga wiodąca do doskonałości - naśladowanie Chrystusa, i droga ta prowadzi od wiary poprzez ascezę do mistycznego zjednoczenia z Chrystusem.

Tak myślenie teologiczne odrywa się od filozofii, a wspólnota wiernych zdecydowanie odrzuca to wszystko, co polis przyniosła starożytnej ludzkości. Co więcej, Kościół występuje jako ewangeliczna politeia, przeciwstawiona państwu rzymskiemu. Orygenes położył podwaliny pod duchowość chrześcijańską - nie bez powodu w późniejszych czasach powoływał się na niego skłonny do spekulatywnego myślenia ruch monastyczny.

To zjednoczenie nauki chrześcijańskiej i chrześcijańskiego życia-następstwo, a zarazem przeciwieństwo filozofii helleńskiej - usprawiedliwia fakt, że z całości literatury chrześcijańskiej wybraliśmy tu aleksandryjską teologię Klemensa i Orygenesa. Celem tych teologów było nie tylko ideowe odparcie zarzutów pogańskich, ale także przezwyciężenie filozoficznego ideału życiowego poprzez osiągnięcia i czyny chrześcijanina żyjącego w Państwie Bożym. Orygenes, który w czasie prześladowań za Decjusza zaznał więzienia i tortur, wyjaśnia w przedmowie do pisma, w którym polemizuje z Celsusem, że prawdziwa obrona wiary pochodzi od świętego ducha Chrystusowego: "Jezus broni się poprzez postępowanie swych prawdziwych uczniów." Ujrzymy tę obronę gmin chrześcijańskich przed państwem - które przystąpiło do natarcia wspomagane przez pogańską filozofię - jako wielką psychomachię owych stuleci.


Czytaj część 1

Fragment książki: Joseph Vogt - Upadek Rzymu

Data utworzenia: 22/08/2013 @ 05:32
Ostatnie zmiany: 25/09/2013 @ 14:59
Kategoria : Rzym
Strona czytana 1400 razy


Wersja do druku Wersja do druku

 

Komentarze

Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!

 

Reklama

 
Trzecie Oczko
0-hiszpania-semana santa-47.jpg0-hiszpania-semana santa-24.jpg0-hiszpania-semana santa-46.jpg0-hiszpania-1u.jpg0-hiszpania-18.jpg0-hiszpania-semana santa-48.jpg0-hiszpania-semana santa-50.jpg0-hiszpania-semana santa-20.jpg0-hiszpania-semana santa-65.jpg0-hiszpania-semana santa-5.jpg0-hiszpania-semana santa-1c.jpg0-hiszpania-semana santa-7.jpg0-hiszpania-semana santa-6a.jpg0-hiszpania-semana santa-31.jpg0-hiszpania-semana santa-30.jpg0-hiszpania-semana santa-61.jpg0-hiszpania-semana santa-53.jpg0-hiszpania-semana santa-45.jpg0-hiszpania-semana santa-16.jpg0-hiszpania-semana santa-32.jpg0-hiszpania-semana santa-1a.jpg0-hiszpania-semana santa-60.jpg0-hiszpania-semana santa-36.jpg0-hiszpania-semana santa-9.jpg0-hiszpania-semana santa-2.jpg0-hiszpania-semana santa-2a.jpg0-hiszpania-semana santa-18.jpg0-hiszpania-semana santa-52.jpg0-hiszpania-semana santa-23.jpg0-hiszpania-semana santa-12.jpg0-hiszpania-semana santa-66.jpg0-hiszpania-semana santa-19.jpg0-hiszpania-semana santa-17.jpg0-hiszpania-semana santa-43.jpg0-hiszpania-semana santa-21.jpg0-hiszpania-semana santa-8.jpg0-hiszpania-semana santa-2c.jpg0-hiszpania-semana santa-3.jpg0-hiszpania-semana santa-14.jpg0-hiszpania-semana santa-6.jpg0-hiszpania-semana santa-58.jpg0-hiszpania-semana santa-3a.jpg
Reklamówka
Rel-Club
Sonda
Czy jest Bóg?
 
Tak
Nie
Nie wiem
Jest kilku
Ja jestem Bogiem
Ta sonda jest bez sensu:)
Prosze zmienić sondę!
Wyniki
Szukaj



Artykuły

Zamknij - Japonia

Zamknij BAHAIZM

Zamknij BUDDYZM - Lamaizm

Zamknij BUDDYZM - Polska

Zamknij BUDDYZM - Zen

Zamknij JUDAIZM - Mistyka

Zamknij NOWE RELIGIE

Zamknij NOWE RELIGIE - Artykuły Przekrojowe

Zamknij NOWE RELIGIE - Wprowadzenie

Zamknij POLSKA POGAŃSKA

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Archeologia

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Bałtowie

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Manicheizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Konfucjanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Satanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Sintoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Taoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Zaratustrianizm

-

Zamknij EUROPA I AZJA _ _ JAZYDYZM* <<==

Nasi Wierni

 2179213 odwiedzający

 18 odwiedzających online