Religioznawstwo
Zagadnienia Religijne
Europa Pogańska
Azja
Hinduizm i odłamy
Judaizm i odłamy
Chrześcijaństwo i odłamy
Islam i odłamy
Ameryka
Australia i Oceania

Religia a nauka - Religia i moralność

Religia i moralność
Wydaje mi się, że moralność jest zjawiskiem naturalnym - ograniczanym przez siły doboru naturalnego, zakorzenionym w neurobiologii, kształtowanym przez lokalne środowisko i modyfikowanym przez wydarzenia kulturowe. Niemniej jednak uczciwość wymaga ode mnie przyznania, że naturalistyczne podejście często zdaje się być nieczułe na metafizyczne wyobrażenia o moralności, orzekające, że wiedza oraz wartości moralne zależne są od nadprzyrodzonego źródła. Ponieważ pogląd taki nie jest rzadki, warto rozważyć, czego nadprzyrodzone podejście do moralności może nas nauczyć.

Sumienie i moralność

Większość z nas z łatwością mogłaby przytoczyć przykłady czynów odważnych i moralnie przyzwoitych. Historie mogą pochodzić z własnego życia - na przykład gdy sąsiad interweniował, ratując chłopca od brutalnego pobicia przez pijanego ojca lub gdy mieszkańcy miasteczka przeznaczyli swoje skromne środki finansowe na budowę szkoły i zatrudnienie nauczyciela. Mogą być to również powszechnie znane historie: Schindlera ratującego Żydów przed Gestapo, Atticusa Fincha broniącego Toma Robinsona przed oskarżeniami o zgwałcenie białej kobiety w powieści Harpera Lee Zabić drozda, Horacego stojącego odważnie na moście, doktora Ignaza Semmelweisa (1840) starającego się przekonać swoich wrogo nastawionych kolegów, że mycie rąk przed badaniem pacjentek zmniejsza prawdopodobieństwo śmierci z powodu gorączki połogowej.

Zazwyczaj nie mamy problemów z rozpoznaniem różnicy pomiędzy godną podziwu oszczędnością i tchórzliwym skąpstwem lub pomiędzy rzetelnym przywództwem i przesadzonymi popisami władzy. Granice mogą jednak okazać się rozmyte w każdej dziedzinie - między innymi w dziedzinie moralności. Pytamy: czy to pacyfikacja czy dyplomacja? Czy to kłamstwo czy zwykła uprzejmość?

Czasem uważa się, że sumienie jest naszym przewodnikiem po decyzjach moralnych. Jak dotąd wszystko się zgadza. Dalej napotykamy jednak na twierdzenia mówiące, że moralność bierze początek w ludzkim sumieniu, a sumienie jako dar od Boga jest bytem, który zawiera w sobie prawo naturalne, którego - zgodnie z wolą Boga - powinniśmy przestrzegać1. Sumienie, dar otrzymany od Boga, pozwala nam wybierać dobre opcje i odrzucać złe, a także powstrzymuje nas od ulegania pokusie. Czasem słyszymy, że sumienie będzie zawsze prowadzić nas prostą drogą, jeśli tylko będziemy słuchać tego, co naprawdę mówi. Miałoby tak być, ponieważ wszyscy jesteśmy obdarowani tym samym sumieniem od urodzenia. Tak więc teza dotycząca sumienia składa się z dwóch części: (1) często mamy silne przeczucie odnośnie do tego, co jest dobre, a co złe oraz (2); istnieje pewien rodzaj bytu metafizycznego, nazwany sumieniem, na którego pomoc liczyć możemy w kwestii poprawnego rozwiązania dylematów moralnych.

Pierwsza część tezy jest całkowicie zgodna z tym, co wiemy na temat społecznego uczenia się u normalnych ludzi. We wcześniejszych rozdziałach argumentowałam, że w przypadku prawidłowo działających sieci neuronowych ból spowodowany odrzuceniem oraz przyjemność towarzysząca poczuciu przynależności i naśladowaniu zachowań tych, których podziwiamy, powodują silne przekonanie o absolutnej słuszności lub błędności konkretnych zbiorów zachowań. Neurobiologiczną rzeczywistością stojącą za naszą dyskusją dotyczącą sumienia jest powyższy schemat reakcji, który w dużej mierze kształtuje się podczas interakcji między mózgiem, genami a środowiskiem, gdy dziecko wkracza w życie społeczne. Jednak sumienie, oderwane od neurobiologii uspołecznienia i społecznego uczenia się, rozumiane jako metafizyczny byt posiadający wiedzę moralną, pozbawione jest podstaw.

Jak zauważył ze smutkiem Sokrates (469-399 p.n.e.), jedna z odwiecznych trudności związanych z powyższym pomysłem dotyczy tego, że nasze wewnętrzne głosy nie zawsze doradzają w ten sam sposób. Rady te różnią się nie tylko w przypadku różnych osób, ale także nasze własne wewnętrzne głosy podpowiadają nam odmienne rozwiązania w różnym czasie. Sytuacji wcale nie poprawia to, że naprawdę uważnie ich słuchamy. Wewnętrzne głosy są wrażliwe na normy społeczne, a te różnią się między- i wewnątrzkulturowo. Wewnętrzny głos jednej osoby podpowiada, że jeśli cywile chcą działać jako żywe tarcze, to żołnierze mogą zacząć traktować ich jako bojowników. Wewnętrzny głos kogoś innego może uznać taką decyzję za podważanie zasadności działania żołnierzy w czasie konfliktu zbrojnego.

Wewnętrzny głos jednej osoby nie ma żadnych zastrzeżeń co do zjadania ptactwa domowego. Z kolei głos innej jest przerażony na samą myśl o jedzeniu mięsa. Według legendy sumienie dramaturga George’a Bernarda Shawa przemówiło do niego następująco: „zwierzęta są moimi przyjaciółmi, a ja nie jem swoich przyjaciół”. Natomiast jeśli chodzi o mnie samą, to dorastanie na biednej farmie, gdzie mięso było luksusem, szybko nauczyło mnie ukręcać głowy kurom, które codziennie i z oddaniem karmiłam2. Mój własny wewnętrzny głos i głos Shawa podpowiadały nam zupełnie co innego. Niektóre wewnętrzne głosy wydają się mieć więcej współczucia niż inne. Niektóre przejawiają nastawienie „żyj i pozwól żyć”. Inne natomiast wymagają ścisłego i sztywnego trzymania się zasad. Czasem sumienie przestaje nami kierować, a konflikt między różnymi możliwymi wyborami pozostaje nierozwiązany: czy podwładny powinien zdemaskować korupcję i tym samym zagrozić własnej karierze, a być może nawet życiu?

Wewnętrzny głos sumienia jest wrażliwy na nową wiedzę i doświadczenie. Jest wrażliwy na leki i brak snu. Głos ten przypomina bardziej zależną od działania mózgu wyobraźnię słuchową niż „czyste” wyroki pochodzące z niezależnej od mózgu, metafizycznie oddzielnej Platońskiej skarbnicy wiedzy moralnej. Jest on wspomagany przez wzrokową wyobraźnię przedstawiającą możliwe konsekwencje danego wyboru, generowane przez mózg, gdy ten wykorzystuje swoje zdolności rozwiązywania problemów. W następnej części rozważę, czy metafizyczne podejście może być bardziej skuteczne, jeśli ciężar zostanie przesunięty na metafizykę nadprzyrodzonego bóstwa.

Moralność a religia

Pogląd, mówiący, że religia jest źródłem zasad moralnych w naszym życiu, jest bardzo rozpowszechniony. Zgodnie z nim dobro i zło są tym, czym są, tylko dzięki Istocie Boskiej.

Według doktryn niektórych religii moralność narzucana jest przez Boga na niegodziwych i niechętnych jej ludzi dla ich dobra i pod groźbą kary za nieposłuszeństwo. W niektórych wersjach tej doktryny zasady wyznaczane przez bóstwa są powiązane ze szczęściem wynikającym z życia na ziemi. Jak stwierdził kaznodzieja Franklin (syn Billego) Graham, lepiej jest zadowolić swoim postępowaniem Boga, niż siebie samego, bez względu na koszt3. Zgodnie z niektórymi doktrynami zasady moralne określają sposób życia, niezbędny do uzyskania dostępu do życia wiecznego. Zasady te obojętne są na cierpienie doświadczane tu i teraz. Różnice kulturowe w obrębie pewnych reguł są wyjaśniane - po obu stronach barykady - jako błędy, jak na przykład związanie się z niewłaściwym bogiem zamiast prawdziwego Boga albo po prostu błędne rozumienie Boskich intencji. Takie podejście nie zawsze prowadziło do wzmocnienia serdecznej postawy wobec bliźnich.

Religie, w których metafizyka istot boskich nie zajmuje aż tak ważnego miejsca, zazwyczaj mają bardziej przyziemny pogląd na temat pochodzenia i źródeł moralności. Postacie ludzkie takie jak Budda czy Konfucjusz budzą podziw ze względu na swoją niezwykłą mądrość, a nie to, że są bogami. Można liczyć na ich przydatną i rozsądną poradę, a nie na ograniczające zasady, według których należy prowadzić cnotliwe życie.

W związanych z nimi „mniej metafizycznych” religiach moralna mądrość postrzegana jest jako ludzka, choć trudna do zdobycia i bardzo złożona. W zależności od wspólnoty religijnej prowadzenie godnego życia może mieć znaczenie dla późniejszego życia w zaświatach, ale istotne jest przede wszystkim dla tego, co dzieje się „tu i teraz”, a także dla dobrobytu przyszłych pokoleń.

Związek między Bogiem i moralnością w religiach „bardziej metafizycznych” czasem traktowany jest wręcz jako aksjomatyczny. Sokrates zawsze poddawał w wątpliwość to co oczywiste, podejrzewając, że prawdą jest coś zupełnie przeciwnego. Zastanawiał się on nad naturą i rolą moralności, a jego rozważania spisane zostały przez Platona we wspaniałym dialogu zatytułowanym Eutyfron.

Wyobraźcie sobie następującą scenę: Sokrates zmierza do sądu, by stanąć w obliczu oskarżeń o gorszenie ateńskiej młodzieży. W rzeczywistości jednak Sokrates po prostu zawstydził kilka samozwańczych autorytetów, kwestionując „powszechnie przyjmowane poglądy”. Sokrates - jak zawsze realista - dokładnie przepowiada swój wyrok, a także jego wykonanie przez podanie trucizny. Znalezienie się w obliczu kary śmierci okazuje się najlepszą okazją do badania podstaw etyki: Co to jest sprawiedliwość? Skąd pochodzą prawa moralne? Co jest źródłem motywacji moralnej? Jaki jest związek między władzą i moralnością?

Gdy Sokrates zmierza w stronę sądu, dołącza do niego mądry i pewny siebie kapłan Eutyfron. Okoliczności wydają się odpowiednie do dyskusji o moralności, nie tylko z powodu zbliżającej się rozprawy sądowej Sokratesa. Jak się okazuje, Eutyfron prowadzi sprawę przeciwko własnemu ojcu, który dopuścił się wrzucenia niewolnika do rowu. Przypadek ten pełen jest moralnej dwuznaczności. Kochający ojciec ma zostać publicznie skarcony przez aroganckiego syna, podczas gdy sprawa nadużyć wobec niewolnika mogłaby zostać rozwiązana w bardziej subtelny sposób, w rodzinie. Sokrates jest prawie tak samo oszołomiony niezachwianą pompatycznością moralną Eutyfrona, jak i własnych prokuratorów. I tak zaczyna się dialog.

Na pozornie proste pytanie zadane przez Sokratesa: „powiedz zatem, czym według ciebie jest to co dobre?”, Eutyfron udziela religijnie poprawnej odpowiedzi: dobre jest to, co zdaniem bogów jest dobre (wersja dla monoteistów: dobre jest to, co zdaniem Boga jest dobre). Zauważając wiele niejasności, Sokrates pyta dalej. Umiejętnie zwraca uwagę na problematyczność udzielonej przez Eutyfrona religijnej odpowiedzi, stawiając go przed kłopotliwym dylematem: czy coś jest dobre, ponieważ bogowie twierdzą, że jest to dobre (boska wola sprawia, że tak jest), czy też bogowie twierdzą, że coś jest dobre, dlatego, że jest dobre (działają oni jako posłańcy przekazując niezależną od nich prawdę)?

Eutyfron, nie będąc głupcem, natychmiast rozpoznaje, że pierwsza opcja jest niedopuszczalna i wycofuje się. Jeśli to, że coś jest dobre, zależy jedynie od tego, że bogowie tak chcą, wówczas każda wypowiedź bogów, pomimo że okropna z ludzkiego punktu widzenia, jest ipso facto dobra (na przykład załóżmy, że Zeus mówi „Ugotuj swojego pierworodnego i nakarm nim psy”). Co zatem z drugą opcją, zgodnie z którą bogowie mówią, że coś jest słuszne, ponieważ w istocie takie jest. Taka opcja wydaje się bardziej obiecująca. Sokrates naciska jednak dalej, wskazując niepożądane skutki tego twierdzenia: wówczas źródłem pochodzenia dobra (sprawiedliwości) nie mogą być bogowie. Bogowie tylko komunikują, co jest dobre, i z pewnością nie wychodzi im to najlepiej. Kłopot w tym, że opcja ta nie zawiera żadnego wyjaśnienia, co takiego czyni niektóre zachowania czy instytucje dobrymi lub sprawiedliwymi. Nie pomaga nam to w osądzie moralnym. Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że nie zawiera żadnego wyjaśnienia w sprawie związku między ludzkim życiem i moralnością. Dlaczego więc w ogóle mówimy o bogach?

Sokrates, jak zawsze skromny, wyznaje, że nie zna ostatecznej odpowiedzi na własne pytanie o źródła moralności. Schemat dociekań sugeruje jednak, że cokolwiek sprawia, że pewne rzeczy są dobre, sprawiedliwe lub właściwe, zakorzenione jest to w naturze ludzi i współtworzonego przez nich społeczeństwa, a nie w naturze stworzonych przez nas bogów. W potrzebach i naturze człowieka jest coś, co powoduje, że niektóre praktyki społeczne są lepsze od innych, niektóre ludzkie zachowania nie mogą być tolerowane, a w niektórych sytuacjach kary okazują się niezbędne. Nie znaczy to jednak, że praktyki moralne to tylko konwencje, takie jak używanie widelca czy noszenie kapelusza na pogrzebie. Praktyki moralne okazują się istotne w poważniejszych sytuacjach, takich jak prowadzenie wojny czy podział rzadkich zasobów.

Kolejny problem z drugą opcją (bogowie komunikują, co jest dobre) nazywam problemem transmisji. Jak w wiarygodny sposób mamy uzyskać moralną poradę od nadprzyrodzonych źródeł? Będąc istotami nadprzyrodzonymi, bogowie nie istnieją wśród nas - nie są częścią świata przyrody. Niektórzy ludzie wierzą, że są wtajemniczeni w bezpośrednią i jasną komunikację z istotą boską. Kto jednak jest rzeczywiście wtajemniczony?

Nie brakuje ludzi, którzy twierdzą, szczerze lub nie, że są wyposażeni w specjalny „kanał komunikacyjny” przekazujący boże rozkazy na temat tego, co wszyscy powinni czynić. Niezwykle ważne pytanie brzmi jednak: czy którekolwiek z tych twierdzeń jest wiarygodne? Niektórzy z pretendentów to wyraźni oszuści, jak na przykład kaznodzieja Jim Jones, który poprowadził swoją pobożną trzódkę do zbudowania kolonii w Gujanie i ostatecznie przekonał około dziewięćset osób, w tym także dzieci, do spożycia napojów owocowych zawierających strychninę. Inni, tacy jak kaznodzieje telewizyjni Jimmy Swaggart i Peter Popoff, zostali zdemaskowani jako oszuści, naciągający naiwnych ludzi. Ich próby udowodnienia swojej wiarygodności poprzez demonstrację uzdrowień dzięki wierze były mistyfikacją. Jak więc możemy określić, kto rzeczywiście ma kontakt z Bogiem i może dostarczyć reszcie z nas wiarygodnych informacji o tym, jak Bóg chce, abyśmy postępowali?

Trudności pogłębiają się, jeśli zdamy sobie sprawę z tego, że nawet wewnątrz poszczególnych wyznań istnieją różnice zdań w wielu kwestiach dotyczących poleceń Boga. Protestanci nie wierzą, że Bóg zabrania antykoncepcji, katolicy natomiast tak, choć w rzeczywistości antykoncepcja jest przez nich powszechnie praktykowana. Katolicy wierzą, że papież jest nieomylny, gdy mówi ex cathedra, przekazując słowo Boże. Z kolei protestanci, żydzi i muzułmanie tak nie uważają. Świadkowie Jehowy wierzą, że Bóg zabrania transfuzji krwi, członkowie Kościoła Episkopalnego są w zasadzie pewni, że nie. Księga Kapłańska (Kpł 25,44—46) zapewnia nas, że niewolnictwo jest w porządku, ale obecnie niewielu chrześcijan bierze to na poważnie.

List do Efezjan (5,24) mówi kategorycznie: „Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim”. Nie wszyscy chrześcijanie czy żydzi biorą to na serio. Albo weźmy Ewangelię św. Łukasza (14, 26): „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem”. Wydaje się to dość kategorycznym i niezbyt miłosiernym wymogiem. Niektórzy ewangeliccy kaznodzieje twierdzą, że posiadają szczególną wiedzę na temat tego, co Jezus chce, abyśmy zrobili w sprawie kontroli broni, projektów wojskowych, premii na Wall Street i AIDS. George W. Bush, gdy był prezydentem Stanów Zjednoczonych, stwierdził, że komunikował się z Bogiem w sprawie niektórych kwestii państwowych. Wszyscy ci, którzy mówią o roszczeniach Boga, podkreślają własną wiarygodność, co sugeruje, biorąc pod uwagę ich wzajemne sprzeczności, że żaden z nich nie odbiera boskich informacji na dobrej częstotliwości.

Co więcej, nawet gdy religie zgadzają się co do Boskich nakazów, zwolennicy tych religii rzadko dokładnie je wypełniają. Przykładowo Dekalog zawiera nakaz, aby nie zabijać, ale w praktyce chrześcijan i żydów akceptuje się zabijanie na wojnie, w samoobronie i tak dalej. Bez względu na swój status, przykazania nie mogą być bezwyjątkowe. Problem transmisji jest zatem bardzo poważny. Co gorsza duży problem pojawia się, gdy członkowie jednej sekty są skłonni zabić zawziętych członków innej, gdy ci nie zgadzają się z tym, co ich bogowie uznają za słuszne.

Jest jeszcze jedna kwestia. Jak wspomniano powyżej, nie wszystkie religie uznają moralność za zależną od boga, a niektóre nawet nie zakładają istnienia nadprzyrodzonego bóstwa. Setki milionów osób na całym świecie jest religijnych, mimo że nie zakładają istnienia Stwórcy, Prawodawcy czy Osoby Boskiej. Buddyzm, konfucjanizm, taoizm i inne azjatyckie religie mogą czcić przodków, wysławiać najwyraźniej mądre osoby lub też otaczać kultem słońce i księżyc. Niektórzy ludzie na Zachodzie są panteistami, wierząc, że Natura jest godna duchowej czci i że życie blisko niej prowadzi do rozwoju moralnego. Takim podejściom religijnym brakuje teologii Osoby Boskiej. Ich moralna mądrość pochodzi zazwyczaj z tego świata, a nie z innego, nadprzyrodzonego i dotyczy tego, jak rozwijać siebie i czynić w życiu postępy8. Ich zbiorowa mądrość jako taka jest otwarta na dyskusje, jak również podatna na ciągłe modyfikacje pozwalające na pozostawanie na bieżąco ze zmianami zachodzącymi w warunkach ekologicznych oraz naszym rozumieniu społecznym.

W takim przypadku związek między religią i moralnością na pewno istnieje, ale wydaje się, że jest raczej socjologiczny niż metafizyczny. Kwestie moralne są często podnoszone i dyskutowane w kontekście religijnym, praktyki moralne są przekazywane młodym, a następnie wzmacniane w dorosłości. Święta religijne mogą być okazją do tworzenia i podtrzymywania grupowej więzi wokół pewnych zagadnień moralnych, takich jak obrona przed atakami, wybory nowego przywódcy, przetrwanie podczas srogiej zimy czy dystrybucja ograniczonych zasobów. Rytuały religijne pełnią ważną rolę w potwierdzaniu hierarchii społecznej i utrwalaniu społecznych koalicji, a niektóre praktyki religijne są tak skonstruowane, aby zwiększać współczucie, życzliwość, harmonię i miłość.

Zwyczaje mogą prowadzić do zaraźliwego entuzjazmu odnośnie przedsięwzięć grupowych i mogą okazać się pomocne w rozwiązywaniu niektórych rodzajów problemów społecznych, takich jak planowanie obrony przed atakiem. Mogą pomagać też - jak miało to miejsce w wyprawach krzyżowych i funkcjonowaniu inkwizycji - w organizacji ataku. Zauważmy jednak, że powyższe efekty, jakkolwiek by nie były interesujące, mają tylko pośredni związek z pytaniem: „Czy moralność posiada nadprzyrodzone podstawy?”.

Być może życie byłoby o wiele prostsze, gdyby istniała boska istota, do której możemy się wiarygodnie odwołać w sprawie odpowiedzi na pytania moralne, a odpowiedź taka byłaby jasna dla wszystkich. Być może wówczas wszelkie niejasności, różne perspektywy, różnice w poziomie wykształcenia i środowiska, napięcia wynikające z nieporozumień i trudów podejmowania decyzji, wszystko to mogłoby zniknąć. W każdym razie, podobnie jak fontanna młodości lub perpetuum mobile, są to tylko pobożne życzenia, a nie rzeczywistość.

Tak więc nie mamy innego wyjścia, jak tylko zmagać się z trudnymi kwestiami społecznymi, wysłuchując drugiej strony i dostrzegając różnice. Musimy negocjować tak mądrze, jak to tylko możliwe, aby zrozumieć historię i spróbować przewidzieć przyszłe konsekwencje dokonanego wyboru. Mądrość osób starszych może okazać się przydatna, a niektóre stare powiedzenia wciąż obowiązują: „Nie pozwól, by najlepsze było wrogiem dobrego”, „Nie pal za sobą mostów”. Prawo i instytucje mogą zostać zmienione, ale nawet mimo najlepszych intencji prawo może doprowadzić do niezamierzonych złych konsekwencji. Czasem nie ma jednoznacznie dobrej odpowiedzi, ani jednoznacznie dobrego wyniku - istnieją jedynie w miarę przyzwoite sposoby uniknięcia jeszcze większej grozy.
 
*
Fragment książki: Patricia S. Churchland - Moralność mózgu. Co neuronauka mówi o moralności

Data utworzenia: 14/10/2019 @ 02:52
Ostatnie zmiany: 20/10/2019 @ 00:51
Kategoria : Religia a nauka
Strona czytana 65 razy


Wersja do druku Wersja do druku

 

Komentarze

Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!

 
Trzecie Oczko
mandala2.jpgmandala-25.jpgmandala_mocy_umyslu.jpgmandala-30.jpgTibetan-Mandalas.jpgNgor-Mandala2.jpgmandala_2a.gifmandala-21.jpg05_mandala.jpghindu-Mandala.jpgmandala-24.jpgmandala-22.jpgmandala_milosci.jpgMandala-20.jpgTibetan-Sand-Mandalas.jpgmandala-Mocy_Umyslu.jpgMANDALA.jpgmandala02.jpgMandala_0.jpgNgor-Mandala.jpgkalachakra_mandala.jpgmandala_two_crossed.jpgSri_Yantra.jpgmandala_3.jpgmandala-26.jpgmandala4.jpgmedicine-buddha-mandala.jpgvarjakila_mandala.jpgMandala-Dostatek.jpgm_zycie.jpgm_radosc.jpgmandala_2.gifTanka-Mandala.jpgmandala-33.jpgmandala3.jpgPeintre_de_Thanka.jpgsand-mandala.jpgmandala3.gif
Rel-Club
Sonda
Czy jest Bóg?
 
Tak
Nie
Nie wiem
Jest kilku
Ja jestem Bogiem
Ta sonda jest bez sensu:)
Prosze zmienić sondę!
Wyniki
Szukaj



Artykuły

Zamknij - Japonia

Zamknij BUDDYZM - Lamaizm

Zamknij BUDDYZM - Polska

Zamknij BUDDYZM - Zen

Zamknij JUDAIZM - Mistyka

Zamknij NOWE RELIGIE

Zamknij NOWE RELIGIE - Artykuły Przekrojowe

Zamknij NOWE RELIGIE - Wprowadzenie

Zamknij POLSKA POGAŃSKA

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Archeologia

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Bałtowie

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Manicheizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Konfucjanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Satanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Sintoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Taoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Zaratustrianizm

-

Zamknij EUROPA I AZJA _ _ JAZYDYZM* <<==

Nasi Wierni

 3410917 odwiedzający

 32 odwiedzających online