Religioznawstwo
Zagadnienia Religijne
Europa Pogańska
Azja
Hinduizm i odłamy
Judaizm i odłamy
Chrześcijaństwo i odłamy
Islam i odłamy
Afryka
Ameryka
Australia i Oceania

Magia - Astrologia

Astrologia
Ze wszystkich gałęzi magii kwitnących dziś na Zachodzie, astrologia ma największą żywotność i najwięcej zwolenników. Dzieje astrologii będą więc dobrym wprowadzeniem do nowoczesnej magii.

Na całym świecie - ludzie wszystkich czasów i kultur nadawali ciałom niebieskim sens magiczny. Uważali zaćmienia i komety za zwiastuny klęski. Astrologia, jaką znamy dzisiaj, powstała w Mezopotamii - kraju, który znajdował się na terenach dzisiejszego Iraku. Tam to, w rozległej dolinie Eufratu ponad cztery tysiące lat temu kapłani akadyjscy zaczęli gromadzić obserwacje astronomiczne i wykorzystywać je do korektury swego kalendarza oraz przewidywania zdarzeń. Cywilizacja sumeryjska, do której kapłani ci należeli, kwitła aż do XVIII wieku przed n. e., kiedy to stopniowo została doprowadzona przez barbarzyńców do upadku. Cywilizacja filialna obejmująca trzy wielkie państwa - babilońskie, asyryjskie i elamickie - powstała mniej więcej sześćset lat później i jej kapłani podjęli dzieło swoich sumeryjskich poprzedników.

W czystym powietrzu pustyni babilońscy kapłani-astrologowie noc w noc obserwowali niebo ze swych świątynnych obserwatoriów. Nie mamy pewności, czy te obserwatoria były umieszczone na szczytach zigguratów, owych ogromnych zwężających się ku górze wież ceglanych, które towarzyszyły każdej z większych świątyń. Wiemy natomiast, że kapłani pilnie śledzili gwiazdy i planety, usiłując odczytać w ich biegu niezapisane jeszcze karty losów ludzkich.

Ci kapłani znad Eufratu stworzyli podwaliny naszej astronomii i naszej wiedzy o mierzeniu kątów, Dali nam również sporo pojęć religijnych. Na przykład, wiele opowieści  Starego Testamentu wywodzi się z dawnych mitów mezopotamskich, adaptowanych prawdopodobnie w okresie niewoli babilońskiej Żydów w VI wieku przed n.e. Opowieść o Noem została zapożyczona z sumeryjskiej legendy o bohaterze imieniem Ziusudra, który uciekł  łodzią, gdy bogowie zatopili jego miasto. Jonasz wywodzi się zapewne od Oannesa, babilońskiego boga ryb; a Samson od Szamasza boga Słońca. Wieża Babel znana z księgi Genesis, XI, była prawdopodobnie babilońskim zigguratem.

Wysoce zorganizowany stan kapłański w Mezopotamii zarówno uprawiał magię, jak i praktyki religijne, nieświadom wyraźnej różnicy między nimi. Tytuły kapłanów: „rzucający zaklęcia", „wróżbita", „nekromanta” - wskazywały na ich funkcje. Jedni specjalizowali się we wróżbach z wątroby owiec, drudzy w astrologii. Jednakże astrologia owa dotyczyła ściśle spraw państwowych, odnosiła się do królów, rodzin królewskich i królestw. Stawianie horoskopów osobom prywatnym, jak to się dziś czyni, było zapewne pomysłem jakiegoś żyjącego później Greka.

Te wczesne próby badań astronomicznych prowadzonych przez mezopotamskich kapłanów-astrologów pozostawiały wiele do życzenia. Nie posiadali oni przyrządów do dokładnych pomiarów. Gdy chmury zakrywały Księżyc, uważali to za zaćmienie. Trzeba było całych wieków, nim zdali sobie sprawę, że zaćmienie Księżyca może nastąpić tylko w połowie, a zaćmienie Słońca tylko pod koniec miesiąca synodycznego.

Niedostateczna znajomość systemu słonecznego i brak przyrządów sprawiały, że kapłani-astrologowie napotykali wciąż niespodzianki. I tak oto astrolog Balasi ponuro pisał:

„Księżyc widziany nie w porę,
Zbiory będą skąpe.
Księżyc wraz ze Słońcem występuje dnia dwunastego
Jeżeli kiedy indziej
Księżyc i Słońce widoczne są razem,
Potężny nieprzyjaciel zdewastuje kraj".

Biedny Balasi nie zdawał sobie sprawy, że popełnił błąd w swych wyliczeniach; sądził więc, że na niebiosach zaszła jakaś złowieszcza nieprawidłowość.

Astrologowie babilońscy słali swym władcom tony raportów spisanych na tabliczkach z gliny. Za panowania królów asyryjskich, a potem babilońskich, zebrano tu olbrzymią ilość materiałów. Astrologowie lubili opowiadać przybyszom, że zbierają i przechowują owe materiały od 720 000 lat.

Nowoczesna astrologia opiera się na dwóch pojęciach babilońskich - zodiaku i boskości ciał niebieskich. Do zodiaku zaliczano początkowo tylko te konstelacje, przez które biegnie droga Słońca w ciągu jednego roku. Spośród naszych gwiazdozbiorów Taurus, czyli Byk, jest prawdopodobnie pierwszą konstelacją, która otrzymała imię. Przypuszcza się, że do nadania nazwy doszło mniej więcej w następujący sposób: Cztery gwiazdy pierwszej wielkości, Aldebaran, Regulus, Antares i Fomalhaut są bardzo przydatne do mierzenia czasu, znajdują się bowiem w pobliżu ekliptyki (drogi Słońca) i są oddalone od siebie niemal dokładnie o 90°. W czasach sumeryjskich, ponad 2000 lat przed n.e. wiosenne zrównanie dnia i nocy następowało, gdy Słońce było w pobliżu Hiad, gromady gwiezdnej w kształcie litery V, w skład której wchodzi Aldebaran.
 
Taurus Gwiazdozbiór Byka (Taurus)

Otóż wiosenne zrównanie dnia z nocą jest ważną datą dla rolników. Istnieje więc przypuszczenie, że Hiady i sąsiadujące z nimi gwiazdy były nazwane Mulmullu, czyli Byk, jako symbol wiosennej orki lub płodności, albo jednego  i drugiego razem. Później stopniowo otrzymały nazwy inne konstelacje zodiakalne. Możemy się domyślać, że nazwa gwiazdozbioru Bliźnięta pochodzi od dwóch jasnych gwiazd noszących imiona Castor i Pollux; Waga - od jesiennego zrównania dnia z nocą, a Strzelec od sezonu łowieckiego. Koziorożec, Wodnik i Ryby reprezentują mokry okres zimowy. Inne ludy używają odmiennych nazw do oznaczania gwiazd i gwiazdozbiorów. Dla Eskimosów, na przykład, trzy jasne gwiazdy w pasie Oriona są trzema zaginionymi łowcami fok.

Gdy kapłani babilońscy mówili, że Słońce znajduje się w jakiejś konstelacji, rozumieli to dosłownie. Kiedyś wyobrażali sobie świat jako wielką miskę pokrytą kopułą. Później zdecydowali, że jest on obracającą się kulą, do połowy wypełnioną wodą, na której pływa Ziemia jak okrągła wyspa, Babilon znajdował się, oczywiście, w centrum tego wyspiarskiego świata. Gwiazdy były przymocowane do wewnętrznej strony półkuli, Słońce, Księżyc i planety pełzały wśród nich jak muchy. Gdy Słońce znajdowało się w gwiazdozbiorze Byka, to przesuwało się wśród gwiazd tej konstelacji, trącając je i parząc.

Znaki zodiaku zostały wynalezione dopiero w końcowym etapie historii Babilonu. Zodiakiem nazywano drogę, po której przesuwały się ruchome ciała niebieskie. Był to pas rozciągający się na 9° po obu stronach ekliptyki, czyli drogi Słońca. Znaki określały 12 równych części tego pasa nieba, a każda z nich odpowiadała 1 miesiącowi. Zatem każdy znak zodiaku był prostokątem o szerokości 18°  i długości 30°. Znaki te, nazwane w II wieku przed n.e. według nazwy gwiazdozbioru (konstelacji), który w danym prostokącie występował, dostarczały stałych punktów odniesienia. Na przykład, grecki astronom Hipparch określił pozycje dwunastu znaków, przyjmując położenie Słońca przy wiosennym zrównaniu dnia z nocą za punkt pierwszy Barana, czyli granicę miedzy znakami zwanymi Baranem i Rybami.
 

Zodiak Zodiak



Jedynym mankamentem tego systemu jest to, że nie bierze on pod uwagę precesji punktów równonocy. Precesja ta jest wynikiem obrotowego ruchu osi Ziemi, jak wahania wirującego bąka zwalniającego obroty. Stąd umowny punkt nad Biegunem Północnym, przez który przebiega prosta, będąca przedłużeniem osi Ziemi, przesuwa się po okręgu o średnicy ok. 47°. Punkt zatacza pełne koło co 25 800 lat. 4800 lat temu oś Ziemi była skierowana na gwiazdę Tuban. Obecnie jest ustawiona w stronę gwiazdy Polarnej, a za 11 500 lat będzie wskazywała Wegę. Ponieważ pory roku i towarzyszące im zrównania dnia i nocy oraz przesilenia zależą od nachylenia osi Ziemi, przesuwają się więc wraz ze zmianami ustawienia osi.

Zrozumiałe jest, jakie zmiany spowodowało takie przesunięcie w zodiaku. Ponieważ znaki otrzymały nazwy od gwiazdozbiorów, ale przy wyznaczaniu ich za punkt odniesienia przyjęto okres równonocy, owe gwiazdozbiory i odcinki pasa zodiaku oznaczone ich nazwami przestały się z czasem zgadzać. W ciągu ostatnich 2000 lat te odcinki, czyli znaki przesunęły się o około 29°. tj. nieomal o całą długość znaku. Stąd gwiazdozbiór Ryby występuje na miejscu znaku Barana, gwiazdozbiór Baran zajmuje miejsce znaku Byka i tak dalej.

Ta wciąż rosnąca rozbieżność między położeniem znaków a gwiazdozbiorami od wieków kłopotała astrologów. Tłumaczą oni na ogół, że musimy oprzeć obliczenia na znakach zodiaku, bo w rzeczywistości one to właśnie, a nie gwiazdy wywierają wpływ na Ziemię. Ale, choć można sobie wyobrazić wpływ gwiazd na życie ludzkie, nie do pojęcia jest, by wyznaczane przez ludzi umownymi granicami skrawki  nieba mogły posiadać jakąkolwiek moc.

Inną wielką koncepcją astrologiczną była definicja ciał niebieskich. Choć żaden Babilończyk nie wiedział, czym jest naprawdę Słońce, Księżyc i planety, między 1900 a 700 rokiem p.n.e. jakiś kapłan poddał myśl, że te świecące ciała są mieszkaniami bogów, a zatem powinny nosić imiona swych boskich mieszkańców.  Nazwy zostały nadane na podstawie skojarzeń. W ten sposób czerwony Mars otrzymał imię boga wojny Nerigala. Venus, z powodu swej białości, została nazwana imieniem Isztar, bogini miłości. Ponieważ Słońce i Księżyc miały już własnych bogów, Szamasza i Sina, główne bóstwo babilońskiego panteonu, Marduk, musiało się zadowolić najokazalszą planetą, Jowiszem. Nieuchwytny, drobny Merkury otrzymał imię czarodzieja i posłańca owych bogów, Nabu; Saturna zaś przeznaczono jednemu z pomniejszych bogów, Ninurcie.

Babilończycy przypisywali  różnym planetom takie wpływy, jakie mogły wynikać z atrybutów bóstw, których imiona nosiły, Isztar oczywiście władała miłością; Nerigal wojną; Marduk polityką. Zgodnie z prymitywną logiką, planeta oddziaływała najsilniej, gdy była bliżej Ziemi lub w samym zenicie; najsłabiej, gdy znajdowała się nad horyzontem lub oddalała się - to znaczy jakby wycofywała spomiędzy gwiazd.

Wiemy, że planeta poruszająca się ruchem wstecznym nie cofa się naprawdę; po prostu Ziemia dopędza ją i mija. Babilończycy jednak myśleli, że planety istotnie zawracają w  przeciwnym kierunku, jakby bogom, którzy jeździli nimi niby rydwanami, kręciło się chwilami w głowie Drogą dalszych analogii przypisywali ciałom niebieskim uczucia przyjaźni i wrogości, które miały wpływać na moc ich oddziaływania.

Tego rodzaju rozumowanie, oparte na analogiach i skojarzeniach, jest charakterystyczne dla magii, ale nie ma nic wspólnego z nauką. W miarę jak astrologia udoskonalała się, astrologowie dostarczali coraz to innych wyjaśnień domniemanych związków między zdarzeniami niebieskimi a ziemskimi. Według najstarszej teorii bogowie interweniowali na Ziemi bezpośrednio. Później głoszono, że planety wysyłają niewidzialne „promienie” lub „wibracje" oddziałujące na życie ziemskie.

Andreas Cellarius, System geocentryczny
Harmonia Macroscomica - Andreas Cellarius, 1660/61 r.


inna teoria, teoria makrokosmosu i mikrokosmosu, uczy, że między niebem a Ziemią istnieje związek sympatyczny, rodzaj sprzężenia magicznego, które utrzymuje wydarzenia zachodzące w jednej płaszczyźnie w stałym stosunku do wydarzeń w płaszczyźnie drugiej, Filozofia ta, traktująca ludzi jak zwykłe kółka w maszynie kosmicznej, przemawia do tych, którzy szukają usprawiedliwienia swych niepowodzeń. Wreszcie istniała teoria głosząca, że ciała niebieskie nie posiadają własnej mocy, ale bogowie posługują sie nimi, by ostrzec ludzi przed mającymi nastąpić wypadkami. Wiele stuleci później ta hipoteza zyskała popularność u myślicieli chrześcijańskich, zwłaszcza jako wytłumaczenie zjawiska komet.

Kiedy Persowie dokonali podboju Babilonu w 538 roku p.n.e., astrologia babilońska rozprzestrzeniła się w całym cywilizowanym świecie; dotarła nawet do Indii i Chin. Chociaż kapłani babilońscy ograniczali swe przepowiednie do władców i spraw państwowych, niektórzy ludzie trudniący się magią wpadli na pomysł udostępnienia astrologii masom. Grecy, którzy dotychczas określali planety w sposób opisowy, na przykład Stilbon "gwiazda mrugająca" (Merkury), teraz przemianowali je nadając  im imiona bogów greckich odpowiadających bóstwom babilońskim. W ten sposób Nabu stał się Hermesem; Isztar - Afrodytą i tak dalej. W ten sam sposób Rzymianie zaadoptowali później ten system do swego własnego panteonu. Te właśnie nazwy przetrwały do naszych czasów.

Nazwy znaków zodiaku uległy tym samym przemianom; i tak Ku, Baran, otrzymał u Greków nazwę Krios, a u Rzymian Aries. Z czasem wprowadzono do astrologii dalsze podziały, jak „okresy”, „domy” i „punkty arabskie", aż cały system stał się tak złożony, że bez względu na to, co się komuś wydarzyło, zdolny astrolog zawsze mógł wypatrzyć na niebie jakąś przyczynę tego wypadku.

Astrologowie czasów rzymskich opracowali system modyfikowania rzekomego wpływu planet, zależnie od ich położenia na niebie. Na przykład: ponieważ w owych czasach Jowisz najbardziej oddalał się na północ od gwiazdozbioru Raka, a najdalej na południe od gwiazdozbioru Koziorożca, uznano, zgodnie z pseudologiką magiczną, że planeta owa ma w pierwszym położeniu największą moc, a w drugim najmniejszą. Planety występujące w koniunkcji - pozornie sobie bliskie - miały jakoby wzajemnie wzmagać swoje dobre cechy; „opozycja” - oddalenie o 180° - osłabiała efekt.

Gdy w II wieku n.e. grecki astronom Klaudiusz Ptolemeusz napisał biblię astrologii Apotelesmatiké sýntakses tetrabiblos [czteroksiąg), włączył do systemu astrologicznego błędną teorię Arystotelesa, że właściwości materii zależą od czterech zasadniczych cech - gorąca, zimna, suchości i wilgoci. Według tych cech sklasyfikował też ciała niebieskie, określając, na przykład, Saturn jako zimny i suchy. Jednakże w wielu prawach astrologicznych zaszły od czasów Ptolemeusza drobne tylko zmiany, spowodowane głównie wykryciem większej ich złożoności.

Zawsze na świecie żyli ludzie nastawieni sceptycznie. Cyceron. na przykład, przeklął astrologię w swojej  książce O wróżbach. Wykazał, że choć „Chaldejczycy”, jak nazywano astrologów, obiecali Cesarowi, Pompei i Krassusowi długą i spokojną starość, żadne z trojga jej nie doczekało.  

Mimo wywodów Cycerona, astrologia zyskiwała oddanych sobie zwolenników w świecie rzymskim. Chociaż niektórzy cesarze rzymscy wydawali prawa przeciwko astrologom, bowiem denerwowało ich ciągłe wyliczanie, kiedy cesarz umrze, zarządzenia te nie odnosiły skutku. Również bezskuteczny był sprzeciw ojców Kościoła, mimo że chrześcijański cesarz, Konstantyn Wielki, kazał wychłostać astrologów Konstantynopola, po czym obwozić ich po mieście na wielbłądzich grzbietach.

Z czasem chrześcijaństwo przekonało się do astrologii. Większość średniowiecznych uczonych europejskich wierzyła, że ciała niebieskie wywierają wpływ na sprawy ziemskie, tylko nie byli zgodni co do rozmiarów tego wpływu. Chociaż astrolog z Florencji, Cecco d'Ascoii, został w roku 1327 spalony na stosie przez inkwizycję, ponieważ z uporem głosił ekstremistyczną doktrynę, że gwiazdy rządzą wszystkim w sposób absolutny, większość astrologów średniowiecznych cieszyła się takim samym poszanowaniem, jak inni profesjonaliści. Nawet wielki szesnastowieczny astronom, Johannes Kepler, stawiał horoskopy dla zarobku. Zdając sobie sprawę, że zajmowanie się astrologią jest niegodne uczonego, pisał:

„Astrologia jest głupią córką mądrej matki (astronomii), lecz przez minione sto lat ta mądra matka nie mogłaby wyżyć, gdyby nie  pomoc głupiej córki"

Jednakże w XVI i XVII wieku zaszła wielka zmiana, kiedy wynalezienie teleskopu i odkrycia Keplera, Galileusza i innych zrewolucjonizowały astronomię. Astronomowie ci, stwierdziwszy błędność babilońskich założeń o kulistości Wszechświata i boskości ciał niebieskich, stracili wiarę w astrologię. To sceptyczne stanowisko z wolna zaczęli podzielać inni uczeni, a następnie zwykli ludzie, tak że możemy dziś powiedzieć, że niewiara w astrologię stała się powszechną.

William Lilly William Lilly (1602 – 1681) Jeden z ostatnich "poważanych" astrologów, William Lilly, przybył do Londynu jako biedny chłopiec ze wsi w roku 1618, znalazł zajęcie służącego i w wolnych chwilach studiował astrologię pod kierunkiem starego zapijaczonego czarodzieja, nazwiskiem Evans. Lilly byl dwukrotnie żonaty. Ponieważ obie jego żony były kobietami majętnymi, mógł się poświęcić publikowaniu almanachów i proroctw. W czasie angielskiej wojny domowej opublikował A Profitable Conjecture of the Successe His Majestie or Parliament may expect in these their now-differences (Pożyteczne przypuszczenia o sukcesach, których Jego Wysokość lub Parlament mogą oczekiwać po ich obecnym poróżnieniu), które rzucają światło na zdolność autora do unikania kłopotów  w niebezpiecznych czasach. Nie mówi on, jak można by sądzić z tytułu, kto zwycięży. Zapewnia natomiast i króla i parlament, że wielce ich miłuje i daje wyraz najwytrawniejszemu lawiranctwu i oportunizmowi:

„Jeśli napotkamy żmiję, zanim nas spotka ostateczna zguba, możemy spodziewać się wiele dobra. Wenus kieruje się ku Marsowi, a to już zezwala nadzieję żywić i oczekiwać Wieści pocieszającej lub Słów dobrych, albo podobnych rzeczy dla Jego wysokości lub od Jego Wysokości dla nas, i to wkrótce albo zaraz po Wejściu Słońca w znak Barana; w którym to czasie, jeśli nieszczęście jakoweś nie stanie na przeszkodzie ani żadne zło się nie przytrafi najwyższemu Zwierzchnikowi naszemu. Oczekiwania nasze mogą wzrosnąć, zaś Skutki tego, co nastąpi wówczas w ogólnym Niepokoju, mogą być znacznie lepsze, czego z serca życzę".

Któż poczułby się urażony tak elokwentnym bełkotem?

Pod koniec XVII wieku pewien szewc londyński, John Partridge z podziwu dla Lilly'ego zajął się publikowaniern jego almanachów. Partridge prosperował, póki Jonathan Swift, piszący pod pseudonimem „Isaac Bickerstaff", nie zaatakował go swym morderczym piórem. Pierwsza ze Swiftowych burlesek, Predictions for the Year 1708 (Przepowiednie na rok 1708) zapowiedziała na dzień 29 marca śmierć kilku wybitnych osobistości, włącznie z Johnem Partridgem. Po tym terminie Swift opublikował The Accomplishment of the first of Mr. Bickerstaff's predictions, being an account oƒ the death of Mr. Partridge... (Spełnienie pierwszej przepowiedni pana Bickerstaffa, czyli opis śmierci pana Partridge'a...), w którym opowiada ze wzruszającymi szczegółami o tym, jak Partridge kaja się na łożu śmierci za oszukanie tak wielu ofiar swymi astrologicznymi błazeństwami.

Rozwścieczony Partridge zbił chłopca, który kolportowal pamflety Swifta. Towarzystwo Właścicieli Składów Papierniczych sądząc, że astrolog naprawdę nie żyje, skreśliło go ze swojej listy uniemożliwiając mu wydanie almanachu na następny rok. Przez wiele lat miał trudności z udowodnieniem, że nie umarł, gdyż Swift i jego dowcipni kompani nie zaprzestawali figlów, publikując różne satyry, jak na przykład:

„To leży jak długi, pięć stóp w głąb,
Szewc-łata, szarlatan i wielki głąb.
Dziś jeszcze wytrzeszcza chciwy wzrok
Na gwiazdy przez grobu zimny mrok.
Niech płacze go klient, poczciwy człek,
Co kupił pigułkę almanach i... flek”.

Gdy Partridge'owi udało się wreszcie znów zacząć drukować, natarł swym dręczycielom uszu. Swift odpowiedział wówczas trzecim pamiletem, A Vindicotion of Isaac Bickerstagg Esq. (Obrona jegomości Isaaca Bickerstaffa), w którym dowodził, że Parttidge istotnie nie żyje, bez względu na to, co mówi. Jego wywód zaczyna się następująco:

„Ponad Tysiąc Dżentelmenów nabyło ów Almanach na ten Rok jedynie po to aby dowiedzieć się, co on napisał o mnie: a po każdym przeczytanym wierszu wznosili w góre Oczy i wykrzykiwali na poły z gniewem, na poły ze Śmiechem, iż z pewnością jeszcze żaden żywy Człowiek nie napisał tak paskudnych Bredni. Nie słyszałem też, aby ich Opinia była kiedykolwiek poddana w wątpliwość. A zatem pan Partridge stoi przed Dylematem, czy wyrzec się swojego Almanachu, czy też zaliczyć się do Ludzi nieżywych".

Chociaż kampania Swifta nie uśmierciła Partridge'a, ani astrologii, była jednak znamieniem czasów. W wyniku odkryć astronomicznych Kopernika, Galileusza i Newtona astrologia utraciła status intelektualny i nigdy więcej go nie odzyskała.

Astrologowie od czasu do czasu wystosowują błagalne prośby, aby ich uznano za ludzi nauki. Twierdzą, że rozumują logicznie w oparciu o dawne, ustalone założenia. Jest to zgodne z prawdą, z tym jednak zastrzeżeniem, że założenia te są założeniami starożytnych kapłanów babilońskich. Kapłani owi podzielili krągłą czaszę nieba na odcinki; po czaszy tej poruszały się ich planety, pod czaszą zaś niby wyspa pływała po wodzie ich ziemia.

Niestety, założenia te już przed wiekami uznano za błędne. Arystarch z Samos w III wieku p.n.e., a dwa tysiące lat później Kopernik umieścił Słońce na stałe w centrum naszego Układu Słonecznego. Pitagoras (lub jeden z jego zwolenników) poddał myśl o kulistości Ziemi; Arystoteles zaś ją udowodnił. W dodatku pierwsze teleskopy wykazały, że planety nie są boskimi  organizmami ognistymi, jak sądził Platon, ani rydwanami powożonymi przez bogów, jak uważali Babilończycy.

Jeżeli ludzie z jakimkolwiek wykształceniem nie mogą akceptować tych założeń babilońskich, czyż mogą brać serio konkluzje astrologów? Astrologowie czynią wszystko, co w ich mocy, by pokonać logikę nauki. Niektórzy ignorują odkrycia Kopernika. Inni protestują, że jeśli im się zdarzy czasem zbłądzić, to przecież błądzą również lekarze, meteorolodzy i inni naukowcy. Inni uśmiechają się po prostu i mówią, że każde nowe odkrycie planetarne czyni ich wiedzę dokładniejszą.

Wszyscy astrologowie i ich klienci jednogłośnie twierdzą, że bez względu na to, czy astrologia jest nauką, czy nie, to jednak „działalność astrologów jest ciągle żywa". Ale jeśli próbujemy naukowo zbadać metody ich działania, wyniośle protestują, że jest to wiedza tajemne, nie dające się wtłoczyć w jakiekolwiek ramy wulgarnej statystyki. Astrologowie potrafią dać astrologiczne wyjaśnienie pewnych minionych wydarzeń i przytaczają różne udane przewidywania.

Bez względu na prawdziwość lub nieprawdziwość astrologii, zawsze można znaleźć astrologiczne wytłumaczenie jakiegokolwiek wydarzenia. Na przykład, niektóre zależności planetarne, takie jak koniunkcja Marsa i Saturna, mają przepowiadać okropne klęski. Ponieważ co r0k ma miejsce kilka tego rodzaju złowróżbnych układów planet i co roku zdarza się na tym świecie kilka rozmaitych klęsk, nie sztuka połączyć daną klęskę z określoną koniunkcją dwóch planet.

Prawem przypadku niektóre z przepowiedni astrologa muszą być poprawne i tymi się on chwali; nie prowadzi jednak statystyki swych niepowodzeń. Co więcej, stara się je zataić. Niedawno zmarły amerykański astrolog Gustave Meyer chwalił się, że przewidział śmierć bandyty Dillingera W 1934 roku oraz elekcję Roosevelta w roku 1936. Jednak zapomniał jakby o tym, że według jego przepowiedni Dempsey miał pokonać Tunneya na mistrzostwach świata w podnoszeniu ciężarów, a Smith zwyciężyć Hoovera w wyborach prezydenckich W 1928 roku. Ponadto przewidział objęcie prezydentury Stanów Zjednoczonych przez kobietę i rewolucję w 1942 roku.

Kilka lat temu profesor Otto Bobertag, Niemiec, dokonał eksperymentu mającego na celu stwierdzenie, co astrologowie mogą zdziałać pod kontrolą naukową. Poslał czterem czołowym astrologom niemieckim daty urodzenia pięciu osób nie podając ani ich nazwisk, ani żadnych innych faktów, i poprosił o opracowanie analizy ich charakterów, Otrzymane analizy dał do przeczytania dziewięciu osobom, które znały dobrze owych pięć osób. Ludzie ci ocenili poprawność każdej analizy i porównali je z poprzednio dokonanym badaniem naukowym charakterów, które dawało wierny obraz badanych osób.

Około 6 procent orzeczeń astrologów okazało się poprawne. Takiego właśnie wyniku można oczekiwać działając na podstawie przypadku. Profesor Bobertag słusznie zatem wywnioskował, że orzeczenia astrologów były jedynie próżnym wylewaniem atramentu. Bowiem dla udowodnienia słuszności przepowiedni lub opisów charakterów opracowanych na podstawie układów gwiazd, procent poprawnych wyników powinien być znacznie większy od procentu poprawnych wyników uzyskanych droga przypadkowych domysłów.

Bezsprzecznie, astrologia jako nauka zawodzi. Jej podstawowe założenia są złudne. Planeta nie „wznosi się" po nocnym niebie, Po prostu Ziemia obraca się ku planecie. Planety nigdy nie są naprawdę w koniunkcji; bez względu na to, jak bliskie sie wydają, są oddalone od siebie o miliony kilometrów. Nie licząc bardzo nieznacznych zmian jasności, grawitacji i magnetyzmu, planety w ogóle nie oddziałują mi Ziemię. Owe "wibracje", o których mówią astrologowie nigdy nie poruszyły igły jakiegokolwiek przyrządu. Krótko mówiąc, wyniki uzyskane na podstawie astrologii niczym nie różnią się od zwykłych domysłów.

Cóż zatem sprawia, że astrologia cieszy się tak wielką żywotnością? W pierwszym rzędzie jej aparat fascynujących symboli, tajemniczych map i niezrozumiałych obliczeń, który stwarza pozory naukowości i olśniewa prostaczków. Nadto, astrologowie są mistrzami w mówieniu ludziom tego, co chcą oni właśnie usłyszeć. Któż nie lubi słuchać, że jest władczy i szlachetny, albo, że w ciągu kilku następnych miesięcy osiągnie sławę i majątek? Komu nie można powiedzieć: „najbardziej lubisz takie okazje, gdy możesz się popisać swymi szczególnymi zdolnościami"? W taki to sposób astrolog asekuruje swoje analizy charakteru i przepowiednie, aby bez względu na rzeczywistość móc zawsze dowieść. że miał rację.

Wreszcie, każdy człowiek lubi obciążać odpowiedzialnością za swe niepowodzenia wypadki, na które nie ma żadnego wpływu. Pocieszające jest, na przykład, usłyszeć, że się straciło pracę albo towarzysza nie przez swą własną głupotę lub słabość charakteru, ale z powodu kosmicznego wydarzenia, takiego jak koniunkcja planet. Jeszcze bardziej jest pocieszające, gdy się słyszy, że wkrótce wszystkie kłopoty zostaną pomyślnie rozwiązane.

Chociaż astrologia nie stanowi żadnej drogi do poznania charakterów ani losów ludzkich, i choć jej pretensje do naukowości nie mają żadnych podstaw, będzie pewnie długo jeszcze kwitła w naszej cywilizacji. Astrologowie dają ludziom usprawiedliwienie przeszłości, pochwałę teraźniejszości i nadzieję na przyszłość. Za usprawiedliwienia, pochwały i nadzieję ludzie zawsze będą płacili i to dobrze.


*

Fragment książki: I. Sprague de Camp i Catherine C. de Camp - Duchy, gwiazdy i czary

 


Data utworzenia: 12/03/2020 @ 22:59
Ostatnie zmiany: 26/03/2020 @ 01:15
Kategoria : Magia
Strona czytana 725 razy


Wersja do druku Wersja do druku

 

Komentarze

Nikt jeszcze nie komentował tego artykułu.
Bądź pierwszy!

 
Trzecie Oczko
0-ameryka_chichen_itza.jpg0-ameryka-Uxmal_Pyramid_of_the_Magician.jpg0-ameryka_Chac mool.jpg0-ameryka-05.jpg0-ameryka-saqsay4.jpg0-ameryka-03-Sacsayhuaman.JPG0-ameryka-religia2.jpg0-ameryka-maska3.jpg0-moche.jpg0-ameryka-Aztec-xolotl.jpg0-america-Teotihuacan2.jpg0-america-Teotihuacan.jpg0-maya-pismo.gif0-ameryka_Maize God.jpg0-ameryka-olmec.jpg0-ameryka-piramida2.jpg0-ameryka-JaguarGod.jpg0-ameryka-jukatan.jpg0_maya4.jpg0-ameryka-01.jpg0-mex_tula2.jpg0-ameryka-Chichen-Itza.jpg0-ameryka-religion-aztecas2.jpg0-ameryka-inca.jpg0-ameryka_Kalasasaya_Tiwanaku_Bolivia.jpg0-ameryka-03.jpg0-nazca.jpg0-ameryka-gold.jpg0-ameryka-el-tajin.jpg0-ameryka-machu-picchu_2.jpg0-ameryka-Palenque.jpg0-ameryka-gold2.jpg0-ameryka-El_Tajin.jpg0-ameryka-Xalapa.jpg0-ameryka-Inca2.gif0-ameryka-uxmal7.jpg0-ameryka-Maya.jpg0-maja.jpg0-ameryka-skull.jpg
Rel-Club
Sonda
Czy jest Bóg?
 
Tak
Nie
Nie wiem
Jest kilku
Ja jestem Bogiem
Ta sonda jest bez sensu:)
Prosze zmienić sondę!
Wyniki
Szukaj



Artykuły

Zamknij - Japonia

Zamknij BUDDYZM - Lamaizm

Zamknij BUDDYZM - Polska

Zamknij BUDDYZM - Zen

Zamknij JUDAIZM - Mistyka

Zamknij NOWE RELIGIE

Zamknij NOWE RELIGIE - Artykuły Przekrojowe

Zamknij NOWE RELIGIE - Wprowadzenie

Zamknij POLSKA POGAŃSKA

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Archeologia

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Bałtowie

Zamknij RELIGIE WYMARŁE - Manicheizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Konfucjanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Satanizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Sintoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Taoizm

Zamknij RELIGIE ŻYWE - Zaratustrianizm

-

Zamknij EUROPA I AZJA _ _ JAZYDYZM* <<==

Nasi Wierni

 4147180 odwiedzający

 33 odwiedzających online